sobota, 23 września 2017

Kolejny rok, kolejny festiwalowy czas. Ars Independent Festiwal 2017 już za kilka dni, a my jedyne co robimy, to przebieramy nogami i wybieramy seanse, których nie możemy przegapić. Jednak zanim to nastąpi oglądamy się za siebie i wspominamy zeszłoroczne sześć festiwalowych dni. Przeleciały one pod znakiem wizualnych uniesień, wyjątkowych seansów i pełnych ekscytacji chwil, dlatego niesieni na fali wrażeń, wracamy do tego co zdecydowanie warte uwagi.

Cztery konkursowe kategorie, statuetki, Czarne Konie oraz nagrody pieniężne, czyli wszystko co najlepsze może spotkać filmowego twórcę. Zachwyciła katowicka publiczność, zaangażowanie organizatorów oraz bogactwo wydarzeń. Festiwal rozpoczęto z przytupem, hipnotyzującym rytmem i występem M.O.O.N. na katowickiej scenie muzycznej.

Pełnymi wrażeń momentami były pokazy filmów w konkursie filmów długometrażowych. Bezkonkurencyjny okazał się film Old Stone – połączenie azjatyckiej estetyki z amerykańską tradycją. Wrażenie robiły również inne propozycje. Piekielne słońca swoją utopioną w żółciach kameralną historię, Motel Mist kosmitami i sesją sado-maso, Komunikacja i kłamstwa szokującym koreańskim światem i psychologicznym zaangażowaniem, Dziwne dni szaleństwem miłości i brakiem zobowiązań oraz Maquinaria Panamerican surrealizmem i prawdą.

Na uwagę zasługiwały również wszystkie z 33 krótkometrażowych animacji. Zwycięzcą w tej kategorii okazała się subtelna historia o samotnej planecie – Miłość. Poza nią na ekranie królowały filmy z nutą absurdu, czy czarnego humoru, historie o relacjach i miłości, a także kino spod znaku noir i horroru.  

Działo się, działo! Więcej o zeszłorocznej edycji oczywiście przeczytacie na blogu, a od wtorku relacja z tegorocznych wydarzeń

Do zobaczenia w Kato!

piątek, 22 września 2017

Mięso (2016)
Reżyseria: Julia Ducournau
Gatunek: Horror
Premiera w Polsce: 29 września 2017

Nasze kina zalewa masa horrorów. Zwykle są to niestety sequele, prequele czy remake’i tych samych opowieści o morderczych lalkach, nagraniach video, aparatach fotograficznych, oponach czy innych mniej lub bardziej zwyczajnych przedmiotach oraz  historie o bladych i dostojnych wampirach. Dlatego każdy powiew świeżości w tym popularnym gatunku witany jest przez widzów i krytyków ze sporym entuzjazmem.
Taka reakcja spotkała też Mięso Julii Ducournau. Jest to opowieść o Justine dziewczynie, która jak cała jej rodzina jest wegetarianką. I tak jak je rodzice ma rozpocząć studia na weterynarii. Początek nauki na uniwersytecie nie jest niczym przyjemnym,  ponieważ Justine i jej koledzy poddawani są niezbyt miłym inicjacyjnym rytuałom. I jeden z nich staje się początkiem problemów. Dziewczyna próbuje bowiem króliczych podrobów. I od tego czasu czuje coraz większy apetyt na mięso. I to nie tylko drób czy wieprzowinę, ale też to ludzkie. Jednak problemy z dziwnymi kulinarnymi zachciankami i towarzyszące im skórne dolegliwości oraz trudne życie świeżo przyjętych studentów wśród starszych kolegów to nie jedyne problemy dziewczyny. Justine musi też zmierzyć z mieszanymi uczuciami wobec starszej i zbuntowanej siostry Alexii oraz własną budzącą się kobiecością wraz ze wszelkimi jej odcieniami.
Tło filmu za każdym razem jest intrygujące. Zakryte mgłą krajobrazy, pełne biologicznych preparatów sale uczelni  stanowią przerażające tło, którego może zazdrościć każdy inny twórca horrorów. Gorzej niestety jest z akcją. Mimo, że mogłoby się tutaj sporo dziać i to zarówno na płaszczyźnie tematyki wchodzenia w uczelnianą społeczność, jak i odkrywania kanibalistycznych skłonności. Niestety tempo jest tutaj marne i film ciągnie się jak flaki z olejem, choć to za jedzenie innych organów zabiera się bohaterka. Gdy już na ekranie dzieję się cokolwiek poza smętnymi dialogami, są to wydarzenia takie jak odcinanie sobie  palca, depilacja brazylijska i pies wąchający krocze, a to wszystko w jednej scenie. Tak, więc film z parady nudy przeskakuje w festiwal okropieństw i to zwykle nie na długo.
Można pochwalić reżyserkę, że zechciała zrobić film o dorastaniu dziewczyny w sposób jaki nie zrobił tego nikt przed nią. I jedyną chyba zaletą Mięsa jest to, co może dziwnie brzmieć, bo jest to w końcu horror, że nikt tak naprawdę nie chce tu straszyć, a przedstawić swój manifest o kobiecej wolności. I gdyby nie to społeczne zacięcie, film ten nie miałby żadnej wartości.
Mięso to film, który warto zobaczyć, ale nie dlatego, że potrafi przerazić, ale dlatego, że porusza istotne społecznie tematy. Ale czy tak naprawdę tego ktokolwiek oczekuje od horroru?


Daniel Mierzwa

środa, 20 września 2017

The Square (2017)

Reżyseria: Ruben Ostlund 
Gatunek: Komedia 
Premiera w Polsce: 15 września 2017

Po sukcesie Turysty można było tylko czekać na kolejny film Rubena Ostlunda i obserwować, jak jego następne dzieło będzie obsypywane nagrodami. I choć sezon nagród w tym roku jeszcze się nie rozpoczął, to The Square zdobył najważniejsze wyróżnienie – Złotą Palmę już podczas tegorocznego festiwalu filmowego w Cannes, gdzie miał premierę. Film wzbudził zachwyty jurorów, krytyków i widzów, i mimo, że nie był typowany do zwycięstwa, to jego sukces też nikogo nie zaskoczył.
Tytułowy The Square – Kwadrat jest artystyczną instalacją i manifestem argentyńskiej twórczyni Loli Arias. Dzieło ma się stać jedną z atrakcji zbliżającej się wystawy w jednym ze sztokholmskich muzeów sztuki nowoczesnej. Lecz nie ono zajmuje najważniejsze miejsce w tym filmie, a Christian- przystojny, elegancki i zamożny dyrektor tej placówki. Obserwujemy jego kłopoty i troski, od tych związanych z pracą, po najzwyklejsze problemy dnia codziennego. Film rozpoczyna wywiad, który z bohaterem przeprowadza Anne, niezbyt rozgarnięta amerykańska dziennikarka, wyraźnie zafascynowana postacią Christiana. Jej pytania, a zadaje je tylko dwa, nie czynią rozmowy nadzwyczaj ciekawej, ale pokazują już w jakim kierunku potoczy się film. Bo pierwsze z nich nie ma raczej żadnego znaczenia, drugie obrazuje zbytnie zamknięcie się sztuki na zwykłego człowieka. Sama scena to raczej manifest tego, co o komunikacji między ludźmi sądzi reżyser- a nie uważa on, że jest ona łatwa. Następnie Christian jest ofiarą dziwnej sytuacji. Idąc do pracy, jest świadkiem jak rozhisteryzowana dziewczyna wpada na jednego z przechodniów, a on sam angażuje się w pomoc. Jak się okazuje wszystko spokojnie się kończy, ale bohater filmu zauważa, że nie ma telefonu, portfela, a nawet spinek do mankietów. Podejmuje, więc próbę odzyskania swoich rzeczy. Jego plan będący mieszanką strachu i uprzedzeń z zuchwałością, pozwoli mu odzyskać stracone dobra, ale też wprowadzi w jego życie chaos. I tak w codzienne funkcjonowanie Christiana wprowadza się zamęt. W sferze prywatnej wprowadza go dziennikarka Anne, a w zawodowej przygotowania do wystawy i próby jej wypromowania, które stają się dla Ostlunda świetną okazją do kpin ze świata ludzi kultury i sztuki. Wszystko to zmierza do katastrofy, a życie Christiana może w jej wyniku legnąć w gruzach. 
Ruben Ostlund nadaje The Square formę miniatur, scen, które pełne absurdów w duchu Roya Anderssona, w pełni oddają jego myśli i sprawnie układają się w jasną, choć wielowątkową fabułę. Nabija się z bohaterów filmu i ich świata, aby w ten sposób ukazać, że tak naprawdę światli ludzie pełni są uprzedzeń, zamknęliby się w swoim świecie, a ich kontakt z rzeczywistością zwykle kończy się porażką. Tak samo dostaje się tutaj doradcom z PR-owej firmy, którzy stawiając na kontrowersje, nie liczą się z jej skutkami. A z wszystkiego wypływa tutaj pytanie o granice tolerancji, o to czym jest empatia i czy aby nie jesteśmy zbyt pozamykani w swoim świecie. 
Tak samo w bezlitosny sposób reżyser punktuje obłudę widzów. Co szczególnie widać z scenie podczas spotkania ze znanym artystą, które zakłóca jeden z widzów, chory na zespół Tourette’a. Z jednej strony szacunek dla osób chorych nie pozwala nam się z tej sytuacji śmiać, z drugiej strony absurd tej sceny nie pozwala zachować powagi. 
Cały film kończy scena performance’u Olega Rogozina, który naśladując zachowania goryli wprowadza zamęt na ekskluzywnej kolacji, która demaskuje tkwiące w ludziach instynkty oraz prowokuje do pytań o granice wolności artystycznej wypowiedzi oraz międzyludzkich relacji.
The Square to film, który bawi, ale pod komediowym płaszczykiem ukrywa wiele ważnych pytań, nie tylko związanych ze światem sztuki. Możemy się tylko cieszyć, że jury w Cannes pod przewodnictwem Pedro Almodovara miało odwagę nagrodzić film o tak ważnych sprawach pokazanych w tak pozornie beztroski i lekki sposób. 


Za możliwość obejrzenia filmu, który zachwycił jurorów festiwalu w Cannes dziękujemy kinu Cinema City Punkt 44 w Katowicach.

Daniel Mierzwa

poniedziałek, 18 września 2017

Na układy nie ma rady (2017)

Reżyseria: Christoph Rurka
Gatunek: Komedia obyczajowa
Premiera w Polsce: 8 września 2017

Debiut reżyserski Christopha Rurki prawdopodobnie przekreśli wiele jego szans na rozwój kariery. Ciężko napisać nawet kilka pozytywnych słów o jego produkcji. Nie można pochwalić ani obsady, a co dopiero scenariusza, którego autor Piotr Czaja, wcześniej odpowiedzialny za Kac Wawę ponownie ciągnie polskie kino na dno.


Bohaterem filmu jest Marek Niewiadomski (Grzegorz Małecki) nieudolny przedsiębiorca, którego wykańcza codzienność, długi oraz irytująca małżonka (Katarzyna Glinka). Jednak klasyczny zwrot akcji odbywa się w momencie, gdy otrzymuje on propozycje objęcia stanowiska drugiego wiceministra. Wraz ze światem polityki pojawiają się wielkie pieniądze, korupcja, nepotyzm i kolesiostwo. Marek postawiony przed wyzwaniem będzie musiał zdecydować, czy pozostać uczciwym obywatelem, czy dać porwać się układom, na które widać nie ma rady.

Pomimo aktualnej tematyki, film z każdą kolejną sceną pogrąża się jeszcze bardziej. Absurdalne żarty, które na siłę wplatane są w dialogi, czy bohaterowie bez perspektyw świetnie obrazują poziom tej pozycji. Ewidentnie widać również, że Grzegorz Małecki prawdopodobnie nie ma szczęścia do dobrych filmów, szczególnie przez jego występy w Lejdis, Wkręconych 2, Po prostu przyjaźń, czy PolandJa.

Na układy nie ma rady to film, na który poza czasem, szkoda również słów. Totalny niewypał, który za wszelka cenę stara się bawić, a budzi jedynie niesmak i odczucie żenady. Dla własnego dobra, szeroko go omijajcie.





Patrycja Strempel 

sobota, 16 września 2017

Do naszych kin zawitał tegoroczny zdobywca Złotej Palmy na MFF w Cannes- The Square Rubena Ostlunda., którego akcja dzieje się wśród ludzi związanych ze sztokholmskim muzeum sztuki współczesnej. Dlatego, aby dobrze przygotować się do seansu i wczuć  klimat filmu, dziś ranking 10 najlepszych filmów ze światem sztuki w roli głównej.

10. Powidoki (2016) reż. Andrzej Wajda
Ostanie dzieło jedno z najwybitniejszych twórców w historii polskiego kina to opowieść o skomplikowanych losach polskiego malarza – Władysława Strzemińskiego na tle trudnej historii Polski. Ciekawe losy, walka o swoją godność  i artystyczną wolność oraz nieoczywista rola Bogusława Lindy.

9. Camille Claudel (1988)  reż. Bruno Nuytten
Fascynująca i długa opowieść o rolach niedocenianej za życia wybitnej artystki. Życie na krawędzi szaleństwa i toksyczna miłość w wykonaniu znakomitej Isabelle Adjani, której partneruje Gerard Depardieu.

8. Dziewczyna z perłą (2003) reż. Peter Webber
Historia powstania jednego z najbardziej znanych obrazów Johannesa Vermeera, pod którą ukryta jest opowieść  o wielkiej fascynacji. Do tego Colin Firth i Scarlett Johansson w jeden z kilku znakomitych ról na swoim koncie.

7. Frida (2002) reż. Julie Taymor
Biografia jeden z najciekawszej postaci malarstwa XX wieku – Fridy Kahlo. Pełna ognia i energii opowieść trudnej miłości, cierpieniu i sztuce, która uczyniła Salmę Hayek gwiazdą pierwszej klasy.

6. Dziewczyna z portretu (2015) reż. Tom Hooper
Losy malarza Einara Wegenera, który zmienił płeć i stał się Lili Elbe pokazane przez pryzmat jego małżeństwa z jego żoną Gerdą. Film o trudnym poszukiwaniu swojej tożsamości i miłości wystawionej na próbę, który przyniósł Oscara za najlepszą rolę drugoplanową Alicii Vikander.

5. Caravaggio (1986) reż. Derek Jarman
Kontrowersyjny i oryginalny film o wybitnym malarzu epoki baroku  w reżyserki kulowego twórcy. Znakomite role z Tildą Swinton na czele, autorskie spojrzenie na granicy filmu i teatru.

4. Mój Nikifor (2004) reż. Krzysztof Krauze
Znakomita filmowa biografia Nikifora Krynickiego, znanego malarza prymitywisty w wykonaniu fenomenalnej Krystyny Feldman. Subtelny film, który wzrusza i daje do myślenia.

3. Pan Turner (2014) reż. Mike Leigh
Kunsztownie przedstawione losy wybitnego angielskiego impresjonisty Williama Turnera. Obraz o wybitnej jednostce, która mimo talentu, nie zdobywa pełnego uznania z mistrzowską rolą Timothy’ego Spalla, nagrodzonego za nią Złotą Palmą dla najlepszego aktora i imponujące malarskie zdjęcia Dicka Pope’a.

2. Ostatnia rodzina (2016) reż. Jan P. Matuszyński
Skomplikowane relacje, trudne osobowości i swoiste fatum z wyczuciem przedstawione w filmie o życiu rodziny Beksińskich- malarza Zdzisława, jego żony Zofii oraz syna Tomasza – prezentera radiowego i tłumacza. Jeden z najlepszych polskich filmów ostatnich lat!

1. Moja lewa stopa (1989) reż. Jim Sheridan
Jedne z najbardziej udanych dramatów w historii kina. Poruszająca historia wychowanego w irlandzkiej rodzinie, częściowo sparaliżowanego artysty, który maluje obrazy lewą stopą. Sukces artystyczny i kasowy oraz dwa Oscary – dla wybitnego Daniela Day-Lewisa w głównej roli i dla Brendy Ficker w roli jego matki.


A jaki jest Wasz ulubiony film, w którym sztuka odgrywa ważną rolę?
Jeszcze tylko 10 dni, a Katowice opanują Czarne Konie Ars Independent Festival.
Z tej okazji, dzięki uprzejmości organizatorów wydarzenia, organizujemy dla Was konkurs, w którym do wygrania są pojedyncze wejściówki na festiwalowe pokazy.
Do rozdania mamy
2 pojedyncze wejściówki na pokaz filmu Symulacja dnia 30.09 (sobota) o 12.30 w Kinie Światowid
oraz
2 pojedyncze wejściówki na pokaz animowanych filmów krótkometrażowych Koń Animacji 2/3 dnia 30.09 (sobota) o 15.00 w Katowice Miasto Ogrodów s.211.
Aby wziąć udział w konkursie wystarczy, że polakujecie naszego fanpage’a na Facebooku oraz wyślecie na naszego blogowego maila blotodlazuchwalych@gmail.com wiadomość, w której napiszecie jaki jest wasz ulubiony film krótkometrażowy. Autorzy czterech pierwszych maili, które do nas trafią otrzymają bilet na jedno z dwóch wydarzeń.
W wiadomości oprócz tytułu filmu podajcie swoje imię i nazwisko.
Na wiadomości czekamy do 24 września!


piątek, 15 września 2017

Konstytucja (2016)
Reżyseria: Rajko Grilić
Gatunek: Dramat, Komedia 
Premiera w Polsce: 8 września 2017

Chorwackie filmy rzadko trafiają do naszych kin. Tym bardziej warto się przyjrzeć Konstytucji  Rajko Grlicia. To urocza mieszanka dramatu i komedii opowiadająca o trójce mieszkańców jednego z bloków w stolicy Chorwacji. Pierwszym z nich jest podstarzały nauczyciel , Vjeko Krajl, który za dnia opiekuje się schorowanym ojcem- dawnym członkiem ustaszy, a wieczorem przebiera się za kobietę i rozpamiętuje swoją miłość do nieżyjącego już partnera- Bobo. Jego sąsiadami są Maja, pielęgniarka, i Ante Samardzi, policjant, którego życie w Chorwacji nie jest łatwe, gdyż jest Serbem. A w sąsiednim kraju osiadł z miłości do swojej żony. Mimo, że mieszkają obok siebie, są sobie obojętni, dopóki ich drogi nie skrzyżują się. Vjeko zostaje ofiarą przemocy ze strony grupy agresywnej młodzieży w glanach.I trafia do szpitala, w którym pracuje Maja. Kobieta w poczuciu obowiązku i wspólnoty ze swoim sąsiadem opiekuje się nim w czasie jego rekonwalescencji. Sąsiad chcąc się jej odwdzięczyć postanawia przygotować jej męża do egzaminu ze znajomości konstytucji, któremu mają być poddani wszyscy stróżowie prawa. Wzajemnie relacje nie układają się jednak zbyt dobrze z powodu wiary w pokutujące stereotypy, wciąż nie zabliźnionych ran po bałkańskim konflikcie i po prostu różnicy charakterów.


Konstytucja to film, który porusza ważne tematy. Próbuje się rozprawić z ksenofobią, uświadamiając nam jak często przyczyną strachu jest niewiedza, reżyser zastanawia się też na ile burzliwa historia wpływa na nasze relacje z przedstawicielami. Mierzy się też ze stereotypami. I mówi, że z każdą z tych postaw powinniśmy się zmierzyć i nie każdy obcy jest straszny, nawet jeżeli nie zawsze się z nim zgadzamy. Twórcy uniknęli też spłycania postaw filmowych bohaterów. Mimo, że postanawiają się wspierać, to nigdy nie są do końca bezinteresowni.  Jednak za każdym razem chęć pomocy wygrywa z własnym interesem, a w momentach próby są gotowi do poświęceń.
Choć Konstytucja to w dużej części komedia, która choć zabawna nie boi się gorzkiego humoru, to najlepiej ten film wypada, kiedy zbliża się do dramatu, poważne w tonie sceny intymnych rozmów, kiedy bohaterowie naprawdę się przed sobą otwierają są najbardziej poruszające. Duża w tym zasługa odtwórców głównych ról, którzy mimo, momentami lekkiej tonacji, z szacunkiem i powagą pochodzą do swoich bohaterów i oddają wszystkie niuanse ich skomplikowanych emocji.

Konstytucja to film, który pokazuje nam, że wiele możemy się nauczyć od innych, jeżeli tylko odrzucimy fałszywe, często nawet tylko bezmyślnie powielane przekonania oraz o tym, że nawet, jeżeli nie zawsze się zgadzając, ale wzajemnie szanując, można zbudować wspólnotę.


Daniel Mierzwa  

czwartek, 14 września 2017

Tulipanowa gorączka (2017)
Reżyseria: Justin Chadwick
Gatunek: Melodramat
Premiera w Polsce: 8 września 2017

Siedemnastowieczna Holandia to kraj pełen skrajności. Od bogatych kupców, po niziny społeczne, a wszystko to w obliczu bitwy o cebulki tulipanów. Zdecydowaną zręcznością w połączeniu tych historii wykazał się Justin Chadwick - reżyser znany  z kostiumowych dzieł pełnych pasji i dopracowania. Jego Kochanice króla nadal cieszą oko, a kreacje głównych bohaterek do dziś pozostają niezapominane.


Tulipanowa gorączka wiernie stara się przedstawić emocje powieści o tym samym tytule. Pokazuje historię Sophii, sieroty i wychowanki zakonnic, która gdy osiągnęła wiek dorosły zostaje wydana za mąż za bogatego kupca. Ten robi wszystko, by uszczęśliwić swoją wybrankę w zamian oczekując jedynie potomka. Ich uczucia zostają jednak wystawione na próbę, gdy Cornelis zatrudnia malarza nowicjusza, by wykonał portret małżonków. Pomimo początkowych zahamowań między malarzem Janem i Panią Sandvoort rodzi się uczucie. Liczne spotkania stają się pretekstem do rozmyślań o wspólnej przyszłości, czy budowania bliskich erotycznych relacji, a wszystko to w obliczu tulipanowego szału, z którym zmaga się społeczeństwo.

Reżyser dobrze porusza się po wielu wątkach tej romantycznej historii. Przeskakuje pomiędzy wydarzeniami z życia bogatego kupca i jego żony, by później efektownie przedstawić wątki burzliwego romansu ich służącej z lokalnym sprzedawcą, a w kolejnych wątkach malarza i jego ciągle pijanego przyjaciela. Oferuje sceny pełne niespełnionej miłości i silnych bohaterów, którzy uczynią wszystko, by móc wieść wspólne życie. Pokazuje początki bohaterów w tulipanowym biznesie, czy emocjonujące inwestycje.

Na pierwszym planie widz doświadcza bogactwa gwiazd. Królują tu przede wszystkim zdobywcy Oscarów Alicia Vikander oraz Christoph Waltz, którzy w rolach Państwa Sandvoort i XVII wiecznych kostiumach pokazują klasę. Dobrze prezentuje się również Dane DeHaan, który jeszcze kilka tygodni temu zdobywał kosmos jako Major Valerian w filmie Valerian i Miasto Tysiąca Planet, teraz jako malarz Jan Van Loos z zabawnym wąsem czyni cuda nie tylko farbami i pędzlem. Pomimo niewielkiego epizodu w pamięci zostaje również Cara Delevingne - w Valerianie ... partnerka DeHaana, w Tulipanowej gorączce wyjątkowo wyrazista bohaterka mająca swój udział w kwiatowych interesach.

Tulipanowa gorączka pomimo momentalnych fabularnych śmieszności i niedorzeczności prezentuje dobry filmowy poziom. Między kochankami wprawdzie brak ekranowej chemii, jednak całość historii, a przede wszystkim poboczne wątki, wyszukane kostiumy i cielesne uniesienia gwarantują brak nudy podczas seansu.




Patrycja Strempel

środa, 13 września 2017

To (2017)
Reżyseria: Andres Muschietti
Gatunek: Horror
Premiera w Polsce: 8 września 2017

Stephen King znany jest ze swojej bujnej wyobraźni. Jego powieści biją rekordy popularności, a kolejne ekranizacje przyciągają przed ekrany niezmierzone rzesze fanów horroru i mrocznego kina. Podobnie jest tym razem – ekranizacja powieści To, pomimo, że już kiedyś widzowie mieli okazję ją oglądać – teraz w odświeżonej wersji ponownie budzi lęk i obawy w fanach kina grozy.


Dla wielu osób, które lubują się w literaturze Kinga po zobaczeniu Mrocznej wieży, mogli poczuć zdecydowany zawód i niedosyt. Tym razem jest inaczej, a odczucia wstydu i zażenowania po poprzedniej ekranizacji, można schować głęboko w kąt. Historia grupy dzieciaków, którzy walczą ze swoimi lękami została wiernie przedstawiona, a każda kolejna scena pełna jest napięcia, odpowiednich emocji oraz dobrze prezentującej się młodej obsady. Reżyser Andres Muschietti, który wcześniej odpowiedzialny był za horror Mama, podjął się trudnego zadania, które dobrze zrealizował.

Film To to historia zdecydowanie wielowątkowa. Początkowo bardziej przypominający film nawet familijny, jednak z elementami agresji i rozlewem krwi, w którym sceny strachu ograniczone są do minimum. Przeciwnikiem młodych bohaterów jest klaun Pennywise, który za wszelką cenę próbuje zniszczyć im wakacyjny czas. Porywając kolejne dzieciaki z miasteczka Derry – klaun terroryzuje lokalnych mieszkańców, odbierając im ukochane pociechy.

Twórcy za wszelką cenę starali się, by w przyszłości z filmu uczyniono klasykę gatunku. Kolejne sceny mogą przynosić na myśl liczne nawiązania do innych pozycji pełnych grozy, jednak w swojej oszczędności seans wprowadza widza w odpowiedni klimat, ostatecznie obiecując kolejny rozdział historii.

To prawdopodobnie nie został stworzony by przestraszyć widza. Pomimo kilku momentów, po których czuje się delikatne ciarki na plecach, film utrzymywany jest raczej w tonacji przygody, z którą mierzą się bohaterowie, a najwięcej emocji budzi chyba unoszący się samotnie czerwony balonik.




Patrycja Strempel


wtorek, 12 września 2017

Odwet (2016)

Reżyseria: Yan England
Gatunek: Thriller, Psychologiczny
Premiera w Polsce: 1 września 2017

Yan England mimo, że para się wieloma zajęciami, bo jest prezenterem telewizyjnym i radiowym oraz twórcą filmów krótkometrażowych, to rozgłos poza rodzinną Kanadą, zdobył dopiero w 2013 roku, gdy jego krótki film Henry zdobył nominację do Oscara. Otwarło mu drogę do zrealizowania własnego filmu pełnometrażowego, który trafił także do polskich kin.
Odwet to opowieść o Timie Fortinie, uczniu szkoły średniej, który w dzieciństwie trenował biegi, ale po śmierci matki porzucił sport. Przyjaźni się z Francisem. Obaj są ofiarami prześladowań przez grupkę kolegów ze szkoły, na której czele stoi Jeff. Patologiczna sytuacja w szkole doprowadza do tego, że po dokonaniu publicznego coming-out przyjaciel Tima na jego oczach dokonuje samobójstwa. Chłopak czując, że zawiódł Francisa postanawia ponownie rozpocząć treningi biegania, aby na bieżni  móc zmierzyć się z Jeffem i uniemożliwić mu spełnienie jego marzenia o starcie w mistrzostwach kraju. Rywalizacja między chłopakami szybko wychodzi jednak poza bieżnię, a Timowi , który może liczyć na pomoc swoich bliskich, nie pomaga w niej poszukiwanie własnej tożsamości. Działania Jeffa doprowadzają Tima do granic wytrzymałości, a po ich przekroczeniu  na ma już odwrotu.
Film Yana Englanda jako film obyczajowy czy psychologiczny wypada słabo. Poruszane tematy narażających na ostracyzm grupy rówieśniczej przyjaźni czy zemsty za przykrości, których doznano w szkole nie raz pojawiały się w filmach i można wspomnień choćby Słonia Gusa Van Santa czy Naszą klasę Ilmara Raaga jako obrazy, w których udało się to znaczenie lepiej i z większym wyczuciem. Na plus reżysera można dodać jednak to, że stara się budować skomplikowany portret psychologiczny głównego bohatera i nie stara się upraszczać niełatwych emocji i relacji Mógłby jednak pozostawić pewne rzeczy niedopowiedziane, jak istotę znajomości Tima z Jen, która jest jasna od początku i wyjaśnianie jej powoduje u widza uczucie traktowania z góry przez reżysera i scenarzystę w jednej osobie. Odwet broni się jednak jako film sportowy. Biegi są tu sposobem na odbudowę poczucia własnej wartości przez głównego bohatera, a sukcesy na bieżni są sposobem na obronę swojej godności. A wszystko to podane jest w sposób ckliwy, ale jednak daleki od naiwności hollywoodzkich produkcji na ten temat. Udany efekt psuje jednak zakończenie, w którym nastrój całej historii psuje niepotrzebne efekciarstwo i sięganie po sztuczki, które mają wywołać napięcie i duże emocje u widzów.
Jeżeli chodzi o obsadę to Antoine-Olivier Pilon, znany z Mamy Xaviera Dolana, znów tworzy postać targanego sprzecznymi emocjami chłopaka, i znów wychodzi mu to dobrze, a pomaga mu w tym duża ekspresja i słabo wypadający drugi plan. Bo jeżeli chodzi o niego to dobrze prezentuje się na nim jedynie Sophie Nelisse, którą wielu może kojarzyć z roli w Złodziejce książek, i choć jej postać może wydawać się nieco naiwna i nazbyt życzliwa to w jej wykonaniu nawet taka jest wiarygodna.
Do zalet filmu na pewno  można zaliczyć wykorzystane w filmie utwory w wykonaniu należących do kanadyjskiej wytwórni Cult Nation, nowoczesne, pulsujące kompozycje idealnie pasują do scen, w których jej wykorzystano. Natomiast jeżeli chodzi o zdjęcia do filmu to chwilami są bardzo dobre, scena imprezy czy zawodów są świetne, cała reszta to raczej przeciętna robota.

Odwet to film, któremu daleko do wybitności i w pewnych kwestiach brak mu świeżości i oryginalności. Jednak seans tego filmu na pewno nie jest czasem straconym.

Daniel Mierzwa

poniedziałek, 11 września 2017

Dokładnie rok temu o tej porze, odbywało się szczególnie ważne dla nas wydarzenie - druga edycja Bytom Film Festiwal, która zakończyła się naszym zwycięstwem w kategorii na najlepszy blog. Nadal nie potrafiąc wyjść z podziwu, serdecznie gratulujemy tegorocznemu zwycięzcy – autorowi bloga Wchłonięty przez orient – mamy nadzieję, że podobnie jak dla nas będzie to dla Ciebie świetna motywacja do tworzenia kolejnych wyjątkowych filmowych treści.


Koniec Festiwalu to również czas podsumowań. Podczas tych pełnych emocji dni, mieliśmy okazję obejrzeć niezliczoną ilość filmowych produkcji. Wiele konkursowych fabuł, dokumentów, czy animacji na długo pozostanie w naszej pamięci, a to za sprawą ich urzekających treści, czy mocnych akcentów. W tym miejscu nie należy również zapominać o pełnym napięcia zakończeniu festiwalu, które poza ogłoszeniem zwycięzców, ucieszyło nas projekcją dwóch krótkometrażowych polskich produkcji z Cannes - Najpiękniejsze fajerwerki ever w reżyserii  Aleksandry Terpińskiej oraz Koniec widzenia Grzegorza Mołdy.

Najlepszym filmem w kategorii fabuła okazała się produkcja w reżyserii Bartosza Kruhlika – Adaptacja. Za najlepszy dokument jury uznało Patrz z czego będzie chleb – Ewy Kochańskiej, a animację/eksperyment – Apokalipsę Justyny Mytnik. Więcej szczegółów znajdziecie na stornie bytomskiego festiwalu.

Od nas serdeczne gratulacje dla wszystkich zwycięzców i do zobaczenia za rok!


#Amanda&Hubert





niedziela, 10 września 2017

Mała Wielka Stopa (2017)

Reżyseria: Ben Stassen, Jeremy Degruson
Gatunek: Animacja, Komedia
Premiera w Polsce: 28 lipca 2017

Może się wydawać, że każda kolejna animacja dystrybuowana przez Kino Świat prezentuje coraz to niższy poziom. W produkcjach tych często brak ambitnych bohaterów, satysfakcjonującej historii, czy przejmującego morału, a seans nie gwarantują nic poza straconym czasem. Podobnie jest niestety i w tym przypadku, bo  Mała Wielka Stopa to film, na który szkoda uwagi.


Mała Wielka Stopa pokazuje historię Adama – pospolitego, spokojnego chłopca wychowywanego samotnie przez matkę. Gdy dowiaduje się, że jego ojciec żyje postanawia za wszelką ceną go odnaleźć, jednak nie zdaje sobie sprawy z komplikacji sytuacji. Ojciec chłopka okazuje się tytułową Wielką Stopą i zmuszony jest ukrywać się w lesie ze względu na prześladowania ze strony niebezpiecznej korporacji. Adam, oczywiście podobnie jak jego tata, posiada niezwykłe geny, które budzą w nim niepospolite cechy, które chłopak musi czym prędzej wykorzystać by uratować zarówno siebie, jak i futrzastego ojca.

W ogromie żenujących wydarzeń i mówiących zwierząt bohaterowie próbują odbudować rodzinne relacje. Doskonale widać starania twórców, by stworzyć obraz przyjazny najmłodszym, jednak kolejne sceny pełne są wzajemnego obwiniania i płytkich monologów. Animacja nie prezentuje żadnych szczególnych wartości, które mogłyby w jakikolwiek sposób wpłynąć na życie młodych widzów.

Mała Wielka Stopa pokazuje nieudolną walkę ze złem, a wszystko by wzmocnić rodzinne więzy. Jest animacją, która najmłodszym pokaże jedynie kolorowe obrazki, a starszym gatunkową przewidywalność i nudę.



Patrycja Strempel 
Wczoraj na Lido zakończył się MFF w Wenecji. Najstarszej imprezie filmowej na świecie nie zabrakło filmów nakręconych przez wybitnych twórców, wielkich gwiazd, czerwonych dywanów i oczywiści błyszczących nagród. I tak wśród prestiżowych wyróżnień przyznawanych przez jury, w tym roku pod przewodnictwem znanej i cenionej aktorki Annette Bening, to najważniejsze czyli Złoty Lew trafił do Guillermo del Toro za The Shape of Water. Romantyczny film fantasy z Sally Hawkins i Michaelem Shannonem w rolach głównych był jednym z faworytów do tej nagrody i mówi się, że to najlepszy film tego reżysera od czasu Labiryntu Fauna.
Wielka Nagorda Jury trafiła do izraelskiego twórcy Samuela Maoza za film Foxtrot. I nie jest to pierwsze wyróżnienie dla tego reżysera w Wenecji, bo wygrał już cały festiwal w  2009 roku filmem Liban. Srebrny Lew, czyli nieco mniej prestiżowa nagroda niż najważniejszy laur, trafił w ręce Xaviera Legranda za film Custody. Jest to dopiero drugi, a pierwszy pełnometrażowy film, na jego koncie, a już zdobywa takie wyróżnienia. Za najlepszą aktorkę uznano, wbrew oczekiwaniom widzów, Charlotte Rampling za tytułową rolę w włoskim dramacie Hannah. Natomiast najlepszym aktorem wybrany został Kamel El Basha za główną rolę w libańsko-francuskim filmie The Insult. Zdaniem jury najlepszy scenariusz to ten autorstwa Martina McDonagha do filmu Three Billboards Outside Ebbing, Missouri, który był faworytem do wielu nagród, w tym Złotego  Lwa i dla najlepszej aktorki za wybitny popis talentu Frances McDormand. Specjalną Nagrodę Jury otrzymał australijski  film Sweet Country w reżyserii Warwicka Thortona, Nagrodę im. Marcello Mastroianniego dla najlepszego młodego aktora otrzymał Charlie Plummer za rolę w filmie Lean on Pete Andrew Haiga.

Nie pozostaje nam nic innego jak czekać aż festiwalowe filmy pojawią się  w naszych kinach!

Daniel Mierzwa

sobota, 9 września 2017

Na pokuszenie (2017)
Reżyseria: Sofia Coppola
Gatunek: Dramat
Premiera w Polsce: 1 września 2017
Sofia Coppola uznawana jest za jedną z najzdolniejszych reżyserek swojego pokolenia. Choć pojawiają się głosy, że całą swoją karierę zawdzięcza swojemu utalentowanemu i wybitnemu ojcu, to jej dotychczasowa kariera przeczy tej teorii. W końcu już jej debiut reżyserki Przekleństwa niewinności spotkał się z ciepłym odbiorem. A już jej drugi film Między słowami zrobił zawrotną karierę, zdobył poklask wśród widzów i krytyków i  przyniósł Sofii Coppoli Oscara za najlepszy scenariusz oryginalny. Później na jej koncie pojawiło się jeszcze kilka mniej lub bardziej udanych filmów, które nigdy nie zostały jednak nie zauważone, i sporo ważnych nagród ze Złotym Lwem na MFF w Wenecji za film Somewhere. Między miejscami. Jej najnowszy film Na pokuszenie jest kolejnym w jej dorobku obrazem nakręconym na podstawie powieści i kolejnym, który swoją premierę miał na MFF w Cannes, gdzie otrzymała za niego nagrodę dla najlepszego reżysera, stając się drugą w historii kobietą, która otrzymała to wyróżnienie.
 
W Ameryce trwa wojna secesyjna.Spacerująca po lesie dziewczyna, Amy, trafia na rannego żołnierza i w odruchu dobrego serca zaprowadza go do seminarium dla dziewcząt, w którym mieszka i uczy się wraz z czteroma koleżankami. Szkołę z internatem, właściwie opuszczoną z powodu wojny przez większość uczennic i pracowników, prowadzi panna Farnsworth, kobieta wyniosła, która jednak poświęca się, aby stworzyć dla mieszkających u niej dziewcząt bezpieczny mikroświat, pomimo wojennej zawieruchy. Z pensji mieszka też Edwina Morrow, niezbyt gadatliwa młoda nauczycielka.  Pojawienie się mężczyzny, który przedstawia się jako kapral John McBurney, wprowadza zamieszanie w uporządkowany świat kobiet. Spragnione czułości, zaczynają rywalizować o uwagę, a później względy. Napięcie rośnie szczególnie między panną Farnsworth, młodą nauczycielką i najstarszą uczennicą, Alice. Wkrótce atmosfera robi się coraz bardziej dusza, a żołnierz zaczyna manipulować uczuciami kobiet, które udzieliły mu pomocy.  Gdy zostaje przyłapany w dwuznacznej sytuacji z Alice przez Edwiną, rozpoczyna się ciąg wydarzeń, który doprowadza do tego, że McBurney traci nogę, co staje się powodem jego rosnącej frustracji. W pensji rywalizację zaczyna coraz częściej strach, a w głowach kobiet coraz częściej pojawiają się myśli, jak pozbyć się niechcianego lokatora.
Sofia Coppola długo buduje napięcie. Przez dłuższą część filmu bohaterowie snują się po ekranie, a my  obserwujemy ich zachowania, gesty, spojrzenia i  śledzimy rozmowy. Choć bardziej czuć jednak narastające emocje, widzowie są usypiani przez reżyserkę, a senny klimat filmu podkreślają, pełne mgły kadry i pełne przygaszonego światła zdjęcia. Nagromadzone emocje w  końcu wybuchają. Wtedy tempo filmu wrasta, pojawia się akcja, a relacje między bohaterami nabierają dynamiki. A film zaczyna zmierzać do nie do końca przewidywalnego finału. I tutaj chyba należy wspomnieć, że Na pokuszenie to film, którego twórcy zwiastuna zrobili dobrą robotę, bo gdy w ostatnich latach panuje moda na to, aby pokazywać w nich najlepsze sceny filmu, to w tym wypadku możecie być pewni, że tak nie jest, a część tropów pokazanych w zajawce, okaże się fałszywych.


Po raz kolejny w filmie Sofii Coppoli, wrażenie robi obsada, kolejny są to aktorzy idealnie dobrani do swoich ról. Nicole Kidman w roli zimnej i niedostępnej Marthy Farnsworth jest znakomita i mimo braku mimiki spowodowanej jej umiłowaniem do medycyny estetycznej, odgrywa tu chyba jedną z najlepszych ról w swoim życiu. Kirsten Dunst nie zagrała tutaj roli życia, jednak aktorsko Edwina Marrow jest postacią, do której nie można się przyczepić, a Dunst po raz kolejny udowadnia, że jest aktorką bardzo dobrą, rzadko trafia po prostu na dobre role. Kolejną aktorką w obsadzie, której nazwiskiem promowany był ten film jest Elle Fanning. I mimo, że jej rola jest znacząca, to niezbyt rozbudowana, ta młoda kobieta świetnie, jednak oddaje tutaj skomplikowaną naturę postaci i oddaje  jej mieszankę dziewczęcego uroku i kobiecej pewności siebie. Resztę uczennic zagrały młode i nieznane aktorki, każda z nich jest jednak do swojej roli dobrana i mimo takiego towarzystwa ich obecność na ekranie nie obnaża ich braku doświadczenia. Colin Farrell w roli Johna McBurneya nie miał łatwo. Po pierwsze musiał zmierzyć się z kolektywem znanych i mniej znanych, ale bardzo zdolnych aktorek, po drugie jego rola nie budzi raczej uczuć, które każdy aktor chciałby przez swoją postać wzbudzić, bo jest to litość, która przechodzi w pewnym momencie w obrzydzenie. Dlatego nie można się, co dziwić, że momentami nieco aktorsko szarżuje, ale dzięki temu na ekranie nie zostaje zdominowany przez damską część obsady.
Na pokuszenie to film, który opiera się na długo budowanym, tajemniczym klimacie, który przypomina Piknik pod wiszącą skałą Petera Weira czy Fortepian Jane Campion. Jednak senna atmosfera w końcu znika, a jej miejsce zastępuje emocjonujący thriller. Ale w tej zabawie w kotka i myszkę, nie wiadomo, kto jest kotkiem, a kto myszką, o ile te role stale się nie zmieniają. Nie jest to jednak film dla każdego, wymaga skupienia i tego, aby nie poddać się usypiającej atmosferze serwowanej przez Sofię Coppolę, jednak poświęceniem za uwagę jest emocjonująca historia.


Za możliwość obejrzenia filmu dziękujemy kinu Cinema City Punkt 44 w Katowicach. 

Daniel Mierzwa

czwartek, 7 września 2017

Agentka specjalnej troski (2016)
Reżyseria: Dany Boon
Gatunek: Komedia, Akcja
Premiera w Polsce: 18 sierpnia 2017

Dany Boon nigdy nie opiera się pokusie zagrania w swoim filmie, ta niewątpliwa słabość aktora-reżysera nie raz dawała widzom podczas seansu radość, ale i rozczarowania. Kolejne jego komedie, podobnie jak Agentka specjalnej troski dają odpowiednią dawkę humoru, zero zaskoczeń i denerwującą, przewrażliwioną bohaterkę.


Bohaterami filmu jest tytułowa Agentka (Alice Pol), która od dzieciństwa marzy, aby pracować w elitarnej jednostce specjalnej RAID oraz dowódca tej jednostki (Dany Boon). Jo Pasquali to niezdarna policjantka, ale przede wszystkim córka ministra. Zdecydowanie wierzy w swoje umiejętności pomimo nieszczególnych wyróżnień. Dzięki wpływom ojca bohaterka zostaje wcielona do RAID, w którym jako jedyna kobieta, będzie brała udział w elitarnym szkoleniu. Prowadzi je zniszczony życiem i miłością Froissard, który od teraz będzie odpowiedzialny za nieporadną agentkę.

Film pełen jest sytuacyjnego humoru oraz przesady. Zabawne dialogi uderzają w widza z każdej ze scen, a bohaterka pomimo, że na początku irytująca, da się lubić. Tworzy wokół siebie specyficzną aurę, a Alice Pol, która nie raz dała się poznać z ról u boku Boona, kolejny raz świetnie odnajduję się w jego filmie. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, od szpiegowskiego wątku, po nepotyzm, czy wymagające treningi.

Agentka specjalnej troski to kolejna komedia Boona, która pomimo, że z pozoru może nie zaskakiwać, kreuje świat pełen aluzji, gagów i współczesności w tle, które gwarantują rozrywkę na prawdziwym francuskim poziomie.



Patrycja Strempel