Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biograficzny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biograficzny. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 lutego 2020

Gorący temat  (2019)
Reżyseria: Jay Roach
Gatunek: Biograficzny, Dramat
Premiera w Polsce: 17 stycznia 2020

Sprawa Rogera Ailesa nie odbiła się w Europie takim echem, jak głośny skandal z udziałem Harveya Weinsteina, ale za oceanem obrzydliwe sprawki założyciela konserwatywnie sprofilowanego kanału Fox News oburzyły opinię publiczną. Działania Ailesa stały się kanwą scenariusza do filmu Gorący temat, który dotarł i na polskie ekrany kin.

Historię upadku (o ile tak można nazwać odejście z pracy z wielomilionową odprawą) Rogera Ailesa, potężnej postaci amerykańskich mediów i polityki, obserwujemy z perspektywy trzech bohaterek. Dwóch znanych dziennikarek, które są prawdziwymi postaciami. Pierwsza z nich to Gretchen Carlson, której oskarżenia były początkiem zawodowego końca Ailesa. A druga to Megyn Kelly niewątpliwa gwiazda Fox News. Trzecią z głównych bohaterek jest Kayla Pospisil, fikcyjna postać, która utożsamia wszystkie marzące o wielkiej karierze  i wykorzystane przez szefostwo pracownice tej telewizji.

Scenarzystą Gorącego tematu jest Charles Randolph, który kontynuuje tutaj zabiegi, zaprezentowane w znakomitym Big Short . Mamy ten sam dynamiczny montaż i zwracanie się prosto do widza. Niestety tym razem jego scenariusz nie trafił w ręce tak zdolnego reżysera jak poprzednio. Za kamerą stanął Jay Roach, który niestety nie potrafi utrzymać w ryzach tego stylu i szybko zmienia go w zwyczajną publicystykę. Równie szybko zapomina również o swoich bohaterkach, które mimo, że ciągle są na pierwszym planie, stają się tłem dla skandalu, a ich dramat przestaje być ich osobistą historią, a jest potem wyłącznie częścią składową afery.

Mocną stroną Gorącego tematu są znakomite aktorki w głównych rolach. Nicole Kidman i Charlize Theron odgrywają prawdziwe, niezwykle ciekawe i niejednoznaczne postaci. Ich bohaterki to kobiety sukcesu, których kariery kosztowały jednak wiele upokorzeń. W końcu gotowe są jednak, aby zawalczyć o godność swoją i swoich koleżanek z pracy. Dzięki grze aktorek postacie te zyskują wiele wymiarów. Jesteśmy dzięki nim w stanie zrozumieć każdą z decyzji bohaterek. Popis daje również Margot Robbie. Kayla w jej wykonaniu to kobieta nieco zagubiona, ale marząca o karierze. Próbuje naśladować swoje bardziej doświadczone koleżanki,  nie potrafiąc się jednak obronić przed wszystkimi zagrożeniami, jakie czają się na nią w gabinetach jej przełożonych. I to właśnie dzięki jej grze, mimice i ruchach, dyskomfort jaki odczuwa jej bohaterka podczas sceny w biurze Aisle’a udziela się nawet widzom.

Warto również docenić charakteryzację. Na pierwszy rzut oka twarze głównych bohaterek mogą przypominać nieco upiorne manekiny. Jednak co może być nieco przerażające tak właśnie prezentują się odgrywane przez nie gwiazdy amerykańskiej telewizji.

Gorący temat mógł być naprawdę gorącym kinowym przebojem i zdobywcą licznych nagród. Niestety pomimo ważnej i interesującej tematyki, niezłego scenariusza i znakomitej obsady, cały film został położony przez niezbyt udaną reżyserię. Przez to całość wyszła co najwyżej letniawo.


Daniel Mierzwa

sobota, 11 stycznia 2020

Judy (2019)
Reżyseria: Rupert Goold
Gatunek: Biograficzny, Dramat, Musical
Premiera w Polsce: 3 stycznia 2020

Jeśli ktoś zasłużył na miano ikony kina to niewątpliwie jest to Judy Garland. Na scenie pojawiała się już od dziecka, zdobywała liczne nagrody i nominacje, a Czarnoksiężnik z krainy Oz z jej najważniejszą chyba rolą stał się jednym z filmów, który zdefiniował współczesne kino, a piosenka Over the Rainbow, którą w nim wykonuje znana jest chyba każdemu. Także jej życie prywatne godne było gwiazdy Hollywood, liczne małżeństwa i rozwody, próba samobójcza i problemy rodzinne.


Judy skupia się na końcówce kariery, a także życia Garland. Aktorka, której kariera w USA podupada i ciągnie się na nią reputacja niestabilnej alkoholiczki, decyduje się opuścić na jakiś czas swoje dzieci i zostawić je pod opieką ich męża i wyruszyć do Wielkiej Brytanii. W Londynie, gdzie występuje, wciąż ma oddane i liczne grono fanów, a wszędzie traktowana jest jak wielka gwiazda. Niestety Judy Garland ma również inne problemy niż gasnąca kariera i nie opuszczają jej wraz z jej przenosinami do stolicy Wielkiej Brytanii.

W Judy poznajemy tytułową bohaterkę, gdy najlepsze lata ma już za sobą. Jest wypalona i psychicznie zniszczona, próbuje jeszcze ratować swoją karierę i relacje z jej bliskimi. Wyjazd do Londynu ma być dla niej szansą na odbicie się od dnia i zapewnienie sobie bezpiecznej przyszłości. Jednak nałogi i traumy z lat dzieciństwa i młodości nie pozwalają jej odzyskać psychicznej równowagi. Judy często towarzyszą retrospekcję z najlepszych lat jej kariery, nie są to jednak wspomnienia momentów jej zawodowej chwały, a jedynie przypominają jej się rozliczne przykrości, ciemne strony sławy i wykorzystywanie przez wytwórnię filmową. Judy próbuje się od nich uwolnić, i mimo pomocy innych nie potrafi tego zrobić.

Judy jest popisem Renee Zellweger, aktorki, która ma na koncie sporo znakomitych ról, jednak od dobrych paru lat na czołówkach portali i gazet gości raczej z powodu dziwnych zmian rysów twarzy niż aktorskich osiągnięć. Dlatego ta rola, postaci uwielbianej do dzisiaj, a przy tym dosyć skomplikowanej, jest dla niej tym czy dla Judy Garland był wyjazd na koncerty do Londynu, na odbudowanie kariery, a dla widzów szansą na ponownie docenienie Zellweger po latach gorszej passy.  Kamera skupiona jest na Renee Zellweger przez znaczą część ekranowego czasu. Aktorka  znakomicie odnajduje się w każdej ekranowej sytuacji. A jej mimika (mimo wątpliwości jakie można by mieć śledząc zmiany na twarzy Zellweger w plotkarskich portalach) oddaje wszystkie stany emocjonalne postaci. Zellweger w nastroszonej fryzurze potrafi być ciepła i życzliwa, aby nagle stać się uwikłaną w szponach nałogu egoistką, raz być czułą matką, a raz nieznośną artystką, wiarygodna pozostaje zarówno w wieczorowych sukniach, jaki i szlafroku.  Po prostu znakomita rola!

Sam film opiera się na dwóch filarach – ciekawej postaci, o której opowiada i wybitnej aktorskiej kreacji w roli głównej. Cała reszta jest zrobiona solidnie, ale bez fajerwerków. Scenariusz  unika dłużyzn, pokazuje Judy Garland w różnych sytuacjach, ale też zawsze blisko mu do sztampowych filmów biograficznych. Dobrze radzą sobie aktorzy na drugim planie (w tym bardzo solidna Jesse Buckley), bardzo dobre wrażenie robi scenografia i kostiumy. Całość niestety w żadnym momencie nie wychodzi poza biograficzne kino, jakie dobrze znamy.

Judy Garland, prawdziwa ikona kina, zasłużyła na tak dobrą kreację odtwarzającej ją aktorki, zasłużyła też, niestety, na znacznie lepszy film.


Daniel Mierzwa



sobota, 9 lutego 2019


Faworyta (2018)
Reżyseria: Yorgos Lanthimos
Gatunek: Biograficzny, Historyczny
Premiera w Polsce: 8 lutego 2019

Yorgos Lanthimos twórca dziwacznego, ale fascynującego kina, które święciło triumfy na wielkich festiwalach. Tym razem nakręcił film w Hollywood – kostiumową Faworytę i oprócz festiwalowych laurów walczy nim o najważniejsze nagrody, w tym Oscary, do których dostał, aż 10 nominacji.



Faworyta według scenariusz Deborah Davis i Tony’ego McNamary to oparta na faktach historia relacji królowej Wielkiej Brytanii Anny Stuart i jej przyjaciółki Sarah, lady Marlborough. W związek dwóch kobiet wmiesza się jednak Abigail, uboższa krewna Sarah. Wkrótce dwie kobiety zaczynają rywalizować o względy schorowanej i nieradzącej sobie z rzeczywistością królowej. Lady Sarah wykorzystuje relacje z królową do tego, aby właściwie rządzić krajem i dbać o militarną i polityczną karierę swojego męża. A Abigail robi wszystko, żeby odzyskać swoją godność i prestiż jaki utraciła jej rodzina. W miarę jak młoda służąca zbliża się do królowej zazdrość jej wpływowej krewnej rośnie. Aż wkrótce kobiety są w stanie zrobić wszystko, aby serce królowej należało tylko do jednej z nich. A że Abigail prędko uczy się panujących na dworze zasad, konflikt kobiet szybko staje się to wyrównanym i bezlitosnym pojedynkiem.

Yorgos Lanthimos to reżyser, który nie pozwala, aby jego film stał się tylko wystawną kostiumową konfekcją. Skupia się na trójkącie fenomenalnie zagranych bohaterek. Ich motywacje i relacje są skomplikowane. Lady Sarah, która odgrywa Rachel Weisz walczy o swoje wpływy, ale też o swoją wizję funkcjonowania państwa. Abigail, pełna uroku grającej ja Emmy Stone, to dziewczyna, która stara się o odzyskanie szacunku dla swojej osoby. Największy aktorski popis to jednak rola Olivii Colman. Jej królowa Anna to zniedołężniała i cierpiąca postać trapiona osobistymi tragediami, która oczekuje od innych miłości i czułości, którą jest w stanie wymuszać na innych groźbą, a traktowana przez innych z pobłażaniem potrafi być okrutną manipulantką.

Faworyta to najprzystępniejsze dzieło w dorobku twórcy Kła czy Zabicia świętego jelenia. Nie jest jednak to obraz pozbawiony cech charakterystycznych jego filmów. Sporo tutaj absurdu, czarnego humoru i okrucieństwa, które przeplata się z błazenadą. A wszystko to obrazowane zniekształconymi zdjęciami Robbiego Ryana i zilustrowane przeszywającą i dziwaczą muzyką Komeila S. Hosseiniego.

Faworyta to niebanalne kino, które oryginalnym i twórczym podejściem do tematu potrafi urzec nawet wytrawnych kinomanów.



Daniel Mierzwa

środa, 9 stycznia 2019


Oni (2018)
Reżyseria: Paolo Sorrentino
Gatunek: Biograficzny, Dramat, Komedia
Premiera w Polsce: 28 grudnia 2018

Paolo Sorrentino – włoski mistrz wysmakowanych kadrów, trafionych metafor i magicznego klimatu- to twórca, który nie boi się sięgać po polityczne tematy. W epickim Boskim zgłębiał fenomen niezatapialnego Giulio Andreottiego, a w fenomenalnym serialu Młody papież obrazował kulisy walki o władzę i wpływy za murami Watykanu. Tym razem pozostał w politycznym klimacie swojej ojczyzny i sportretował Silvio Berlusconiego, kontrowersyjnego, przebiegłego, niebezpiecznie pewnego siebie i ogarniętego obsesją władzy biznesmena i polityka, który kilkakrotnie sięgnął nawet po stanowisko premiera Italii. I nakręcił film Oni.



W nowym dziele zdobywcy Oscara za Wielkie piękno początkowo śledzimy Sergio Morrę, pragnącego władzy i pieniędzy młodego biznesmena, który próbuje nawiązać znajomość z Silvio Berlusconim, aby przyśpieszyć swoją karierę. Oszczędności inwestuje w pełne młodych dziewczyn imprezy, którymi pragnie zaimponować medialnemu potentatowi i politykowi. Teledyskowy montaż, pełne słońca zdjęcia, pląsy roznegliżowanych młodych kobiet nad basenem to jednak tylko wstęp. Film zmienia tonację i staje się gorzkim obrazem o starzejącym się, choć nie potrafiącym się do tego przyznać Berlusconim. Trzykrotny premier Włoch jest postacią pełną charyzmy, w pewien sposób czarującą, ale też pozbawioną wszelkich skrupułów i raniącą wszystkich dookoła.

Oni miesza political fiction, biografię i nieco tabloidowej narracji, tworząc międzygatunkowy kolaż, któremu daleko do politycznych filmów, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Paolo Sorrentino po raz kolejny sięga po biografię starzejącego się mężczyzny i obnaża jego kompleksy, problemy i wady. Tym razem jest to jednak o tyle gorzki film, że jego bohater kierowany popędami i kompleksem niższości rządzi wielkim krajem i mebluje jego polityczną oraz medialną scenę. Ważne tematy i charakterystyczny styl reżysera nie ratują jednak tego filmu od kilku wad. Na pewno nie służy mu poszarpana narracja i zmiana charakteru oraz tempa. Być może jest to wina tego, że do naszych kin trafiła znacznie skrócona względem oryginału wersja filmu. Aktorstwo też dalekie jest od tego, co widzieliśmy w poprzednich filmach Sorrentino. Toni Servillo w roli Berlusconiego, w charakteryzacji przypominającej popisy charakteryzatorów z Twoja twarz brzmi znajomi, zbyt często jest wyłącznie groteskowy, a reszta obsady wydaje się być strasznie wyniosła i pretensjonalna.

Paolo Sorrentino po raz kolejny tworzy pełen gorzkiej refleksji film w rytm popowych szlagierów. Choć tym razem wyszło mu niestety nieco gorzej niż zwykle, nadal to dzieło, które trzeba zobaczyć.



Daniel Mierzwa

czwartek, 25 października 2018


Pierwszy człowiek (2018)

Reżyseria: Damien Chazelle
Gatunek: Biograficzny, Dramat
Premiera w Polsce: 19 października 2018

Damien Chazelle pomimo niewielkiej ilości filmowych produkcji, zdążył przyzwyczaić nas do ich szczególnego klimatu i wysokiej jakości. Podobnie, jak w poprzednich latach, tak i teraz, prezentuje kino bardzo emocjonalne i bez zbędnego efekciarstwa. Koncentruje się na historii i z godnością chwyta za kino gatunkowe.


Pierwszy człowiek w głównej mierze ukazuje życie Neila Armstronga – legendarnego astronauty oraz jego drogę do zrobienia pierwszego, księżycowego kroku. Film jednak nie ogranicza się jedynie do jego historii, ale także innych osób, którym można zawdzięczać ten sukces. Pokazuje ludzi z niezwykłą pasją, którzy w wyścigu o podbój Księżyca musieli pokonać nie tylko Sowietów, ale i negatywne głosy społeczeństwa. W całości historii Armstrong nie jest szczególnie wynoszony ponad resztę, ale to o jego codzienności dowiadujemy się najwięcej. Reżyser z niezwykłą wrażliwością porusza się przez dramat, jaki spotkał jego rodzinę, pokazuje jaką odwagą musiał się wykazać, by ruszyć na podbój kosmosu, nie zapominając przy tym o swojej żonie, synach i przedwczesnej śmierci córki.

W filmie nie zawodzi obsada. Ryan Gosling w roli Armstronga  prezentuje się bardzo dobrze, a towarzysząca mu Claire Foy, jako Janet – niezwykle silna i wspierająca żona bohatera, również nie zawodzi. Interesujący jest także sposób, w jaki odbywa się próba dotarcia na Księżyc, gdyż Chazelle do minimum ogranicza efekty specjalne, zamykając bohaterów w klaustrofobicznych, hałasujących, metalowych pudłach. Dzięki temu jeszcze lepiej zbudowane jest napięcie, strach emanuje z wyrazistych zbliżeń, a zwieńcza to wszystko nastrojowa, podniosła, lecz pozbawiona nadmiernego patosu muzyka.

Pierwszy człowiek to biograficzna historia Neila Armstronga – człowieka, którego powinien znać każdy, bo jako pierwszy postawił swoja stopę na Księżycu. Niesamowicie kosmiczny temat przynosi na myśl inne filmy, które w ostatnich latach błyszczały w kinach. Jednak produkcja Chazella jest zupełnie inna niż chociażby Grawitacja, czy Marsjanin i nie chodzi tu jedynie o jej fabularne podstawy. Reżyser oszczędza widzom kolejnych pięknych widoków galaktyki, ograniczając się pustki i strachu, jaki wywołuje, skupia się na ludziach i ich niezwykłych osiągnięciach, za które, niektórzy z nich zapłacili życiem.


Patrycja Strempel

piątek, 20 lipca 2018


Obietnica poranka (2017)
Reżyseria: Eric Barbier
Gatunek: Biograficzny, Dramat
Premiera w Polsce: 20 lipca 2018

Romain Gary, urodzony w Wilnie jako Roman Kacew, to niezwykle ciekawa postać. Był pisarzem (jako jedyny twórca dostał dwukrotnie prestiżową Nagrodę Goncourtów), reżyserem, scenarzystą i dyplomatą. Dlatego nie ma się, co dziwić, że doczekał się filmu biograficznego, który oparty został na jego książce Obietnica poranka.

Mały Roman dorasta w Wilnie pod opieką matki Niny, która dzięki sprytowi i aktorskim zdolnościom powadzi dobrze prosperujący sklep z odzieżą dla największych elegantek. Dobra passa szybko się kończy i rodzina postanawia emigrować do Francji. Tam mimo początkowych trudności Nina szybko odnosi sukces, wciąż jednak pozostaje nadopiekuńcza względem dorastającego syna. Próbą dla ich relacji staje się II wojna światowa, która rozdzieli ich na dłuższy czas.

Życie Romaina Gary’ego już od najmłodszych lat pełne było przygód i to też oglądamy w filmie. Jego biografia pełna jest sytuacji zwyczajnych, ale też zupełnie niezwykłych, co często inspirowane jest przez jego matkę, która od zawsze wierzyła w jego wybitność i niezwykły talent. Wszystko to pokazane jest prze Erica Barbiera w pełen ciepłego poczucia humoru, który nieraz potrafi wywołać na twarzy widza uśmiech, a czasem sprawić, że pojawi się łza wzruszenia. Ogromnym plusem jest też gra aktorów (i co ciekawe wielu z nich mówi całkiem dobrze, choć z akcentem, po polsku). Charlotte Gainsbourg w roli nieco szalonej i pewnej siebie Niny Kacew kradnie każdą scenę, w której się pojawia swoją pełną energii i ekspresji grą. W tyle nie zostaje za nią znany z wielu francuskich filmów z ostatnich lat Pierre Niney, który tworzy ciekawy portret głównego bohatera.

Obietnica poranka to film o wielkiej, odwzajemnionej, miłości matki do syna, która ukształtowała całe jego życie, oraz  o tym, że wszystko jest możliwe jeśli się tego chce i otrzyma wsparcie od bliskich.



Daniel Mierzwa

poniedziałek, 2 lipca 2018


Kochając Pabla, nienawidząc Escobara (2017)

Reżyseria: Fernando León de Aranoa
Gatunek: Biograficzny, Dramat, Kryminał
Premiera w Polsce: 15 czerwca 2018

Historia Pablo Escobara, wpływowego kolumbijskiego barona narkotykowego, to wdzięczny i fascynujący temat, na który powstały już książki, filmy (fabularne i dokumentalne) i seriale. Właśnie jedna z książek na jego temat, opowiadająca o jego romansie z telewizyjną dziennikarką Virginią Vallejo, stała się kanwą najnowszego kinowego obrazu na jego temat – Kochając Pabla, nienawidząc Escobara.


Dziennikarka poznaje Pablo Escobara na przyjęciu w Medellin. Szybko ulega jego charyzmie i osobowości i rozpoczyna się ich romans. Drogie prezenty i wystawne przyjęcia cieszą ją do czasu, aż potężny narkotykowy baron przekonany o swoich możliwościach nie wypowiada wojny kolumbijskiemu państwu. Wtedy kobieta zostaje u jego boku tylko ze względu na strach o własne życie.

Fernando Leon de Aranoa próbuje tkać opowiadaną historię (która wielu jest już dobrze znana) z różnych wątków, aby nadać jej autorskiego sznytu. W opowieść typową dla kina o tej tematyce wprowadza kobiecą perspektywę Virginii Vallejo, kobiety, która z zafascynowanej Escobarem jego towarzyszki, kochanki króla życia, przemienia się w zastraszoną ofiarę narażoną na niebezpieczeństwo z różnych stron. A sam Escobar jest przedstawiony tak, jak dobrze go znamy, z jednej strony to oddany dzieciom ojciec, człowiek myślący o przyszłości swojego kraju, z drugiej okrutny przestępca za nic mający ludzkie życie i godność, który potrafi być aż przerażająco okrutny. Niestety mieszanie tych obu historii, choć przeplatały się w rzeczywistości, nie służy opowiadanej fabule. Sceny z życia Virginii, choć bywają poruszające, to zwykle nie poświęca się im odpowiedniej ilości czasu, i przypominają telenowelowe wstawki (z histerycznie grającą Penelope Cruz), które jedynie spowalniają rozwój pokazanej w bardziej interesujący sposób historii wejścia na szczyt i upadku Pablo Escobara, czemu towarzyszy fascynująco i prawdziwe pokazana ówczesna kolumbijska rzeczywistość.

Kochając Pabla, nienawidząc Escobara to film, który miał świetny wyjściowy pomysł pokazania znanej historii z innej perspektywy. Niestety wyszedł, z tego jedynie obraz, który dobrze się ogląda, ale z którego zapamiętamy jedynie udaną kreację Javiera Bardema, całkiem dobry klimat i przerysowaną grę Penelope Cruz.


Daniel Mierzwa

piątek, 29 czerwca 2018


Na głęboką wodę (2018)
Reżyseria: James Marsh
Gatunek: Biograficzny, Dramat
Premiera w Polsce: 29 czerwca 2018

Najnowszy film Jamesa Marsha - reżysera oscarowych Teorii wszystkiego oraz Człowieka na linie kolejny raz pragnął na ekranie zadziwić emocjami. Jednak zaangażowanie w produkcji dobrze prezentujących się Colina Firth oraz Rachel Weisz nie było dostateczną gwarancją sukcesu.


Film opowiada o jakże prawdziwych wydarzeniach - historii Brytyjczyka Donalda Crowhurst będącego żeglarzem amatorem, który decyduje się pod wpływem wyzwania ogłoszonego przez Sunday Times Golden Glob na samotny rejs dookoła świata. W wyścigu tym szczęśliwiec, który przepłynie bez zatrzymywania się, otrzyma nagrodę pieniężna, która dla Donalda jest znaczą zachętą. Zastawia więc dom, w którym żyje z żoną i trójką dzieci, aby wybudować sobie łódź i prawdopodobnie spełnić jakieś swoje marzenie o żegludze. Kłopot jednak w tym, że bohater do tej pory zajmował się jedynie tworzeniem wynalazków, ułatwiających pływanie po morzach, a jemu samemu brak do takiego wyczynu większego przygotowania, niż weekendowe wycieczki jachtem z rodziną.

Już od samego początku film jest strasznie chaotyczny. Przebiega zatem bardzo szybko i niewiele czasu mija od ogłoszenia konkursu, przez znalezienie sponsorów do wyruszenia w morze - pomimo że bohater rusza jako ostatni spośród pozostałych żeglarzy. Nie ma on czasu na przejmowanie się swoim brakiem doświadczeniem, działa impulsywnie, kierując się jedynie emocjami, zapominając przy tym o zdrowym rozsądku. Nie poznajemy również szczególnych celów (poza pieniężna wygraną) dlaczego Donald zdecydował sie na taką wyprawę.

Wydarzenia, które rozegrał się w 1968 roku twórcy odwzorowali na podstawie notatek pozostawionych przez żeglarza. Widać były one niewystarczająco obszerne, by móc pokusić się o większe ekranowe emocje. Jednak zawiodło wiele czynników, które nie pozwoliły wykorzystać historii z potencjałem, oferując jedynie marne prowadzenie nużącej akcji - nawet tej na morzu podczas burzy...

Wydawać by się mogło, że film uratuje obsada gdyż zarówno Colin Firth, jak i Rachel Weisz prezentują się na ekranie dobrze, oddając swoją relacją więcej emocji, niż ekranowe wzburzone morze. Jednak w bardzo zachowawczym scenariuszu, nawet takie nazwiska są ograniczone do nikłego szaleństwa.

Film Na głęboka wodę mógł prezentować obiecującą, angażującą historię, jednak przez większość filmu oglądamy emocjonalne braki wraz z fabularnym niedopracowaniem pozbawionym konsekwencji. Niedostatecznie udało się w nim oddać charakter morskiej opowieści, pozostawiając widzom niedosyt i przeciętną retrospekcję.


Patrycja Strempel

sobota, 17 marca 2018

Niczego nie żałuję - Edith Piaf (2007)

Reżyseria: Olivier Dahan
Gatunek: Biograficzny, Dramat
Premiera w Polsce: 11 maja 2007


Edith Piaf, a właściwie Edith Giovanni Gassion to legendarna francuska piosenkarka, która swoim magicznym głosem porywała tłumy. Jednak jej życie od początku nie było kolorowe i to postanowił w swoim filmie przedstawić Olivier Dahan. Cały film składa się scen przedstawiających najważniejsze momenty z życia gwiazdy. Ich niechronologiczna prezentacja i płynne przejścia pomiędzy wiekiem dziecięcym, średnim i dojrzałym nadają filmowi pewnej dynamiczności, której mogłoby zabraknąć przy tradycyjnym prowadzeniu filmu.

Mała Edith została porzucona przez matkę, potem wychowywana przez babcię w jej  domu publicznym, by w końcu razem z ojcem – cyrkowym „człowiekiem gumą” występować na ulicy. Jej talent został zauważony przez Louisa Leplee (Gérard Depardieu), gdy śpiewała na paryskim chodniku. Pomaga on wbić artystce się w świat, który pokochał jej głos. Nie uchronił jej jednak przed nieudanymi związkami i uzależnieniami.

W roli Edith Piaf wystąpiła znakomita Marion Cotillard, która za tę rolę została doceniona przez Akademię w 2008 roku Oscarem, w pełni zasłużonym. Ponadto mimika, gestykulacja, świetna gra aktorska, przy pomocy specjalistów od charakteryzacji bezbłędnie upodobniło Marion do tytułowej bohaterki.


Patrycja Strempel

sobota, 10 lutego 2018

Jestem najlepsza. Ja, Tonya  (2017)
Reżyseria: Craig Gillespie
Gatunek: Biograficzny, Dramat, Sportowy 
Premiera w Polsce: 2 marca 2018


Do 1994 roku wielu myślało, że świat łyżwiarstwa figurowego to rzeczywistość elegancka jak piruety robione w tiulowych spódnicach. Jednak brutalny napad na znaną łyżwiarkę Nancy Kerrigan wstrząsnął całym światem sportu. Okazało się, że za tym incydentem może stać jej rywalka Tonya Harding i to na jej losach postanowił skupić się Craig Gillespie, reżyser najbardziej znany ze swojego debiutanckiego filmu Miłość Larsa.

Tonya Harding od dziecka trenuje łyżwiarstwo figurowe. Mimo ogromnego talentu ciężko jej się jednak dopasować do tego świata, czego nie ułatwia jej stosująca przemoc matka. Gdy osiąga pierwszy wielki sukces jej życie się wychodzi na prostą, jednak nie na długo. Gdy wraz ze swoim mężem-menadżerem próbują nastraszyć jedną z jej rywalek, sytuacja wymyka się spod kontroli.
Jestem najlepsza. Ja, Tonya stosuje chwyty jakie znamy ze sportowych filmów. Są tutaj ambicje i podporządkowanie życia dla sportu, ogromne dążenie do sukcesu zostaje też nagrodzone. Sportowa rywalizacja nie jest tutaj jednak najważniejsza. Najistotniejsze rzeczy dzieją się w życiu prywatnym głównej bohaterki. Od dziecka jest ona ofiarą przemocy zarówno fizycznej, jak i psychicznej ze strony okrutnej matki. Również jej partner a później mąż nie raz zachowuję się wobec niej agresywnie. A sama Tonya tkwi w tych relacjach, ponieważ rozpaczliwie poszukuje akceptacji, której nie dostaje ze strony sportowego środowiska i związku, do którego należy. I choć nie brakuje jej ambicji, ma problemy z tym, aby dopasować się do świata, do którego aspiruje, co budzi w niej kolejne frustracje.
Jestem najlepsza. Ja, Tonya to film, po którym można spodziewać by się niezbyt ciekawej historii, bo życie łyżwiarki, która nigdy nie osiągnęła imponującej liczby sukcesów, a naprawdę głośno zrobiło się o niej dopiero  po wydarzeniu z Nancy Kerrigan, nie wydaje się porywającą opowieścią, to scenariusz tego filmu jest znakomity. Jestem najlepsza. Ja, Tonya porywa od samego początku i ani na chwilę nie traci tempa. Sięgając przy tym zarówno po wątki komediowe, jak dramatyczne, nie unikając poruszających momentów. Sporą zasługę w tym, że jest to tak udany film ma obsada. Prym wiodą Margot Robbie w tytułowej roli i partnerująca jej na drugim planie brawurowa Allison Janney w roli jej matki LaVony.

Jestem najlepsza. Ja, Tonya  to mariaż kina sportowego z obyczajowym komediodramatem, który  udał się znacznie bardziej niż kariera tytułowej bohaterki. 


Daniel Mierzwa

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Czas mroku (2017)
Reżyseria: Joe Wright
Gatunek: Biograficzny, Dramat historyczny 
Premiera w Polsce: 26 stycznia 2018


Filmy biograficzne od lat cieszą się popularnością, a kreacje aktorów grających w nich głównie role to dla nich szansa na zyskanie kilku znaczących statuetek od kolekcji wyróżnień. Tak pewnie będzie i tym razem z Czasem mroku opowiadającym o rozpoczynającym karierę na stanowisku premiera Winstonie Churchillu.

W Wielkiej Brytanii upada rząd Neville’a Chamberlaina, podczas debaty na jego temat brakuje na Sali obrad Winstona Churchilla. A to ten polityk w wyniku koalicyjnych układów zostaje nowym premierem. Obowiązki przychodzi mu objąć w trudnych czasach, jest maj 1940 roku, a Hitler zajmuje kolejne europejskie kraje, a brytyjscy żołnierze stają uwięzieni na francuskich plażach.
Toczący się jednak konflikt nie jest tutaj najważniejszy, bo w Londynie, choć panuje niepokój, wojennych działań nie widać. Przywódcy z dala od frontu podejmują jednak decyzje wymagające odwagi, a sam premier ma za wrogów nie tylko agresywną niemiecką armię, ale też nieprzychylnych mu politycznych konkurentów.
Czas mroku stoi jedną rolą. Cały film opiera się na postaci Winstona Churchilla, którego w koncertowy sposób gra Gary Oldman. Charyzma tego doświadczonego aktora połączona z nietuzinkowością postaci brytyjskiego premiera, którego siłą była świadomość swoich wad i słabości, to jedyne, co potrafi nas utrzymać przy ekranie. Ponieważ akcji nie ma tutaj zbyt wiele, dominują mniej patetyczne monologi głównego bohatera, a cała brytyjska polityka tamtych czasów zostaje zniesiona do jego decyzji. Wszyscy aktorzy tamtych wydarzeń są potraktowani jedynie jako nieciekawe tło, co spotkało zresztą też na ekranie Kristin Scott Thomas i całą resztę obsady.
Twórcy, co prawda nie unikają wzruszeń i trudnych dylematów. Wszystko to jednak nie czyni tego obrazu ciekawszym. A tempa nabiera on w kilku ostatnich scen, które wybudzają z drzemki przed końcowymi napisami.

Niestety Czas mroku jest tylko sztampowym biograficznym filmem, którego twórcom brakło na tyle odwagi i dystansu, aby uczynić go ciekawym portretem Winstona Churchilla, o którym właściwie niczego się nie dowiadujemy. Właściwie reżyser Joe Wright i scenarzysta Anthony McCarten potraktowali go w Czasie mroku tak samo powierzchownie jak całą brytyjską politykę tamtych lat. 


Daniel Mierzwa

czwartek, 25 stycznia 2018

Pełnia życia  (2017)

Reżyseria: Andy Serkis
Gatunek: Biograficzny, Dramat, Romans
Premiera w Polsce: 2 lutego 2018

Nie od dziś wiadomo, że to życie pisze najciekawsze scenariusze, a biografia nie jednej prawdziwej postaci może być kanwą filmowej opowieści. Twórcy filmów sięgnęli tym razem po życie Robina Cavendisha, sparaliżowanego mężczyzny, który walczył o godność swoją i innych niepełnosprawnych, który jest ojcem jednego z producentów tego filmu- Jonathana Cavendisha odpowiedzialnego za sukces filmu Elizabeth: Złoty wiek i serii filmów o Bridget Jones, za kamerą natomiast stanął popularny aktor Andy Serkis. W efekcie ich współpracy do naszych kin trafił film Pełnia życia.

Diana i Robin zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia. Na przeszkodzie ich miłości nie staje nawet różne pochodzenie. Interesy męża idą dobrze, a młodzi małżonkowie oczekują dziecka. Sielanka nie trwa jednak długo. Pewnego przyjemnego popołudnia Robin źle się czuje, później nie może się poruszać. Diagnoza okazuje się wstrząsająca – polio. Mężczyzna leży w szpitalu nie mogąc nawet samodzielnie oddychać. Diana nie pozwala jednak, aby mąż utknąć do końca życia na szpitalnym łóżku i udaje jej się przenieść Robina do domu. Tam wraz z przyjaciółmi robi wszystko, aby jej małżonek mógł żyć tak jak wcześniej.
Pełnia życia to film, który wyciska z nas łzy niczym z mokrej gąbki. Obserwujemy jak niczym domek z kart rozpada się sielankowe życie dwójki młodych małżonków, piękne plany na przyszłość, dziecko w drodze, a choroba odbiera Robinowi wszystko poza świadomością. Późnej obserwujemy jak przy wsparciu żony, przyjaciół i kolegów ze szpitala pokonuje depresję i pozbywa się uczucia kompletnej rezygnacji, by godnie walczyć o swoje życie i maksymalną poprawę jakości swojej egzystencji. Jesteśmy też świadkami tego, jak Diana pełna prawdziwej miłości do Robina i świadoma swoich obowiązków wobec męża, czuwa przy nim cały czas, nie pozwalając mu na utratę nadziei na poprawę jego stanu. Niestety będzie też musiała pogodzić się z tym, że jej mąż postanowi odejść.

Pełnia życia to film o ciekawym bohaterze, który porusza istotne tematy. Mamy tutaj walkę o swoją godność, pytania o miejsce osób niepełnosprawnych w społeczeństwie, godzenie się na odchodzenie, dorastanie z chorym rodzicem, prawdziwą przyjaźń, a przede wszystkim miłość i oddanie, dzięki którym można przeciwstawić się każdej tragedii. Niestety wszystko to podane w sposób tak ckliwy, że momentami aż nieznośny. I tego, że twórcy przyjęli za cel tylko i wyłącznie nas wzruszyć, nie maskują ani udane role Andrew Garfielda czy Claire Foy, ani piękne scenografie i dopracowane kostiumy. Pełnia życia to dopracowany i całkiem udany, ale niestety jedynie wyciskacz łez. 


Daniel Mierzwa

piątek, 12 stycznia 2018

Gra o wszystko (2017)
Reżyseria: Aaron Sorkin 
Gatunek: Biograficzny, Dramat 
Premiera w Polsce: 5 stycznia 2018

Życie pisze najciekawsze scenariusze. Dowodem na to jest historia Molly Bloom, którą na ekran postanowił przenieść Aaron Sorkin, legendarny hollywoodzki scenarzysta.

Gra o wszystko to opowieść o Molly Bloom, młodej kobiecie, której obiecującą sportową karierę przerywa poważny upadek podczas zawodów. Próbując ułożyć sobie życie bez sportu podejmuje się różnych zajęć. Przełomem jest podjęcie pracy dla biznesmena, który organizuje pokerowe turnieje dla towarzyskiej śmietanki. Molly zdobywa know-how i wkrótce sama dorabia się fortuny na prowadzeniu luksusowego pokerowego klubu. Wszystko zaczyna się sypać, gdy nawiązuje kontakty z rosyjską mafią.
Zwiastun Gry o wszystko budził pewne obawy, czy nie będzie to powtórka z Samej przeciw wszystkim, która w zeszłym roku gościła w naszych kinach. W obu filmach mamy delikatną, lecz silną bohaterką, Jessicą Chastain w głównej roli i widoczne zamiłowanie twórców do monologów. Reżyserki debiut Sorkina ma jednak tę przewagę nad ostatnim filmem Johna Maddena, że nie nuży. Choć cały film nie utrzymuje tempa otwierającej sekwencji, gdzie wszystko pędzi niczym szusująca na nartach Molly i później wartka akcja ustępuje miejsca przemowom i wywodom, ale nie i tak pozwala nam już oderwać się od ekranu. 
Spora w tym pewnie zasługa tego jak fascynująca jest opowiadana historia upartej dziewczyny, która tylko dzięki swojemu sprytowi staje się gwiazdą świata hazardu. Nie bez znaczenia jest też sama postać Molly, elokwentnej, dobrze zorganizowanej i umiejącej walczyć o swoje, ze skazą w postaci skomplikowanych relacji z ojcem. Jej osobowość jest też kluczem do jej popularności w świecie pokera. Traktuje ona graczy z szacunkiem, troską i pełnym profesjonalizmem, dbając o to, aby prowadzonym  przez nią partią pokera nie można było nic zarzucić , zarówno w kwestiach prawnych, jak i organizacyjnych. Jest to też postać, która wydaje się wręcz napisana dla Jessici Chastain. Jej postać jest kobieca, a przy tym silna i pewna siebie, a właśnie role takich bohaterek należą do najlepszych w jej dorobku.
Wadą filmu na pewno jest zamiłowanie jego twórcy do rozwlekłych monologów, co spowodowane jest pewnie ogromnym zaufaniem do scenariusza swojego autorstwa, co być może wynika z sukcesów jego poprzednich dzieł. Zaskakuje jednak jego odwaga w ukazywaniu kobiecej perspektywy, tak chętnie pomijanej w hollywoodzkich produkcjach. Bohaterka filmu pewnie wchodzi w męski świat i pewnie odnajduje się pośród męskich zasad. Jednak jest historia to nie tylko opowieść o sukcesie, ale tez dotkliwej porażce spowodowanej przez tych, którzy  wcześniej pozwoli jej zrobić taką karierę.
Gra o wszystko to porządny kawał udanego filmowego rzemiosła. Film, który ma swoje wady, lecz potrafi je ukryć pod licznymi zaletami.

 
 Daniel Mierzwa


wtorek, 9 stycznia 2018

The Disaster Artist (2017)
Reżyseria: James Franco
Gatunek: Biograficzny, Dramat, Komedia
Premiera w Polsce: 9 lutego 2018
Film The Room pomimo, że niezbyt wiekowy stał się już niemal kultowym. Okrzyknięty najgorszym filmem świata, dopiero po latach przyciąga do kin niepojęte ilości fanów, którzy wiernie wraz z bohaterami wypowiadają ich kwestie. O dosyć ekscentrycznym filmie w reżyserii Tommy’ego Wiseau zdecydował się przypomnieć James Franco, zainspirowany książką Grega Sestero – odtwórcy filmowego Marka – „The Disaster Artist: My Life Inside‚ The Room’, the Greatest Bad Movie Ever Made”, stworzył scenariusz, podjął się produkcji oraz reżyserii, ukazując historię człowieka, o którym nikt nic nie wie.

Hollywood to miejsce, o którym śnią miliony. Miejsce, gdzie marzenia się spełniają, dlatego też właśnie do Los Angeles postanawiają się wybrać Tommy wraz z dopiero co poznanym na zajęciach z aktorstwa Gregiem. Jeszcze wcześniej odwiedzają wspólnie grób Jamesa Deana, by za chwilę wyruszyć w podróż do Fabryki Snów i zostać gwiazdami. Gregowi udaje się w końcu znaleźć agenta i zagrać kilka nieznaczących ról, jednak Tommy i jego szczególna aparycja w stylu Frankensteina, wschodnioeuropejski akcent i brak aktorskiego talentu weryfikują go jako niekoniecznie nadającego się do tego zawodu. Wcześniej bardzo pewny siebie bohater, teraz podupada, a jego pewność siebie ucieka razem z szansą na sukces. Wtedy też przyjaciele wpadają na pomysł autorskiej produkcji, więc Tommy pisze scenariusz i obsadza siebie i Grega w rolach głównych i tak powstaje The Room. W tym momencie też rozpoczyna się fabularne szaleństwo. Franco prowadzi widza od castingów, przez kultowe sceny, aż do ostatecznych pokazów filmów. Pokazuje zaangażowanie z jakim Tommy oddaje się swojej produkcji, przy tym nie zapominając o jego szalonych cechach osobowościowych. Oferuje wybuchowy przegląd lat z życia bohatera o dosyć ekscentrycznym usposobieniu.
Podczas seansu zachwyca wiele aspektów. Świetnie prezentuje się obsada, szczególnie Dave Franco - młodszy brat Jamesa - w roli Grega Sestero – wiernie oddaje jego postać. Podobnie wspomniany wcześniej James Franco, który pomimo, że podjął się wielu zadań równocześnie wszystkie realizuje bezbłędnie, zapewniając przy tym ogromna dawkę humoru i dystansu, a jego I did not! Oh, hi Mark! jest równie świetne, jak w oryginalnej wersji, podobnie jak charakterystyczny śmiech Tommy’ego. W całości wybuchowości charakterów Franco zadbał, aby postaci nie wypadły prześmiewczo, a przy tym ukazał świetny przykład męskiej przyjaźni i pogoni za marzeniami.
The Disaster Artist to kino pełne humoru i szaleństwa. Błyskotliwa opowieść o pasji i zaangażowaniu będąca ukłonem i hołdem złożonym twórcom równie kultowym, jak sam The Room.
 
 
Patrycja Strempel

piątek, 29 grudnia 2017

Wojna płci (2017)

Reżyseria: Jonathan Dayton, Valerie Faris
Gatunek: Biograficzny, Komedia, Sportowy
Premiera w Polsce: 8 grudnia 2017

Duet reżyserski - Jonathana Daytona oraz Valerie Faris odpowiedzialny wcześniej za wiele razy nagradzany obraz Mała Miss kolejny raz podejmują się współpracy, by tym razem zajrzeć w świat sportu i pokazać historie, która wydarzyła się na prawdę. Twórcy sięgając za tenis przytaczają wielki pojedynek jaki rozegrał się powiedzmy Billie Jean King - ówczesną pierwszą rakieta świata oraz Bobbym Riggsem pozostającym na zasłużonej emeryturze tenisowym mistrzem świata.


Wojna płci prowadzona jest tak, aby jak najlepiej oddać ducha pojedynku bohaterów. Przy okazji jednak porusza ważne tematy równouprawnienia, czy seksualności, które w tamtych czasach były aktualnie popularne. Pokazuje zmaganie się Billie Jean King samej z sobą, która zagubiona we własnym ja zawzięcie walczy, by pokonać swojego przeciwnika. Jako zagorzała feminista nie boi się słownych potyczek, czy medialnej walki z Riggsem, będącym uzależnionym od hazardu, szowinistycznym, byłym mistrzem, który bezczelnie i z brakiem szacunku traktuje swoją przeciwniczkę.

Film ten to zdecydowanie gra przeciwieństw. Oparty na ciągłej walce i udowadnianiu sportowej wyższości, dający momenty wewnętrznych walk, jak i publicznych zmagań o własne prawa. Jasnym punktem przez całość produkcji pozostaje Emma Stone, która świetnie schowana za okularami i krótką grzywką kreuje postać bohaterki, którą charakteryzuje  wielka siła i ciągle wewnętrzne walki. Obok niej stojący Steve Carell również pokazuje klasę, jednak jego ciągle pajacowanie momentami już nuży i pozostawia nieprzyjemne wspomnienia. I właśnie na tym głownie oparta jest ta produkcja. Na momentach, za które należą się oklaski, ale i takich, o których chcemy szybko zapomnieć. Skupiając się w dużej mierze na tych złych, twórcy rozwijają wiele wątków, które chaotycznie pobrzmiewają na ekranie, nie ukazując wszystkich emocji, na których w głównej mierze powinien być zbudowany ten film.

Wojna płci to symboliczny manifest walki o swoje prawa. Dowód na społeczne nierówności, które umykają w ogólnym fabularnym niedopracowaniu.


Patrycja Strempel