niedziela, 19 listopada 2017

Zbliżająca się premiera najnowszego filmu Woody’ego Allena - Na karuzeli życia – stała się dla nas motywacją do zagłębienia się w aktorskie kreacje Kate Winslet. Ta wielokrotnie nagradzana aktorka nie raz pokazywała na ekranie swój kunszt i warsztat, nadając tym samym filom, w których się gra odpowiedni znak jakości. Dlatego niesieni na fali jej sukcesu prezentujemy 10 filmów, w których naszym zdaniem pokazała ogromną klasę.


10. Marzyciel (2004) – u boku  Johnny’ego Deppa  - niepoprawnego marzyciela – Kate młoda wdowa z  gromadką dzieci, odkrywa potęgę wyobraźni i chęci przygody. Historia powstania Piotrusia Pana, która również starszych zabierze ponownie w magiczny świat Nibylandii.


9. Niebiańskie stworzenia (1994) – Znakomity debiut Kate Winslet, który już pokazał ogrom jej aktorskiego talentu w opartej na faktach historii o nieoczywistej przyjaźni dwójki dziewcząt. Choć mamy tutaj intrygującą fabułę, Petera Jacksona za kamerą i wielkie emocje to właśnie Kate Winslet błyszczy na ekranie najbardziej.


8. Iris (2001) – poruszająca historia o życiu Iris Murdoch, która podczas pisania powieści wspomina swoje młodzieńcze lata i w tym momencie w jej roli oglądamy Kate Winslet. Kreuje postać silnej kobiety, starając się przy tym kunsztem dorównać Judi Dench wcielającej się w dojrzałą wersję bohaterki. Pełne smutku sceny okraszone genialnymi aktorskimi występami.


7. Projektantka (2015) – Kate Winslet w roli eleganckiej i dumnej kobiety, która po latach powraca do rodzinnego miasteczka, gdzie została oskarżona o zabicie syna burmistrza. Dobrze skrojona komedia z elementami dramatu pokazująca siłę kobiety, która żądna jest zemsty.


6. Rzeź (2011) – oparty na sztuce „Bóg mordu” Yasminy Rezy film Romana Polańskiego nie należy do najwybitniejszych w jego dorobku. Jednak jego niewątpliwym atutem jest obsada z najwyższej półki. Wśród doświadczonych gwiazd jedną z dających prawdziwe popisy aktorskiego kunsztu, na najprawdziwszy szczyt swoich możliwości wspina się właśnie Kate Winslet, która jako Nancy Cowan wykorzystuje nie tylko swoje dramatyczny, ale tez komiczny talent.


5. Małe dzieci (2006) – film o niespełnionej małżeńskiej miłości i zdradzie, która oparta na subtelnym romansie dwóch nieszczęśliwych osób buduje niezapomniany klimat. Winslet w roli zmęczonej, znudzonej życiem żony i matki prezentuje intrygującą postać – lekko wycofaną, jednak nie bojącą się zawalczyć o swoje szczęście.


4. Titanic (1997) – klasyka kina, z którą prawdopodobnie każdy miał do czynienia. Historia miłości i znakomitych ról, które jeszcze latami pozostawać będą w głowach widzów.


3. Droga do szczęścia (2008) – kolejny świetny duet DiCaprio – Winslet. Ekranizacja powieści Richarda Yatesa o młodym małżeństwie, których niespełnione oczekiwania prowadzą do frustracji i łez. Pełne emocjonalności role bohaterów na wysokim poziomie, gwarantującym wyraziste widowisko.

2. Zakochany bez pamięci (2004) – Jeden z najbardziej  nieoczywistych filmów o miłości w historii kina, w którym pośród plejady gwiazd błyszczy Kate Winslet w roli kobiety, która pozbyła się wspomnień o swoim byłym partnerze. Rola postaci pełnej szaleństwa jakich mało w jej dorobku, czym zyskała szacunek nie tylko swoich fanów.


1. Lektor (2008) – Poruszający, pełny  goryczy i daleki od banału dramat, w którym Kate Winslet odgrywa jedną z najodważniejszych ról w swoim życiu, dzięki której w oscarowym wyścigu pokonała miedzy innymi Meryl Streep i Angeline Jolie.


Patrycja Strempel & Daniel Mierzwa


sobota, 18 listopada 2017

Slumber (2017)
Reżyseria: Jonathan Hopkins 
Gatunek: Horror 
Premiera w Polsce: 10 listopada 2017

Horrory przeprowadzają zmasowany atak ekrany kin w Halloween. Zdarzają się jednak maruderzy tego przerażającego pochodu. Jednym z nich jest Slumber w reżyserii Jonathana Hopkinsa, który w polskich kinach pojawił się dopiero 10 listopada.


Alice Arnolds jest lekarką w szpitalu zajmującym się diagnozą i leczeniem zaburzeń snu. Jej praca nie należy może do najmilszych i najprzyjemniejszych, mimo to skutecznie pomaga pacjentom, a przy tym próbuje opanować swoją traumę z dzieciństwa, która spowodowała śmierć jej brata-lunatyka. Wkrótce praca postawi przed nią prawdziwe wyzwanie. Ponieważ zgłasza się do niej rodzina z dwójką dzieci, w której życiu pojawiły się kłopoty ze snem po śmierci ich malutkiego synka. Okazuje się jednak, że paraliż senny jednego z dzieci i synchroniczne wstawanie i lunatykowanie reszty rodziny to specyficzne zaburzenie, a niebezpieczne działanie groźnego demona. Alice postanawia za wszelką cenę pomóc rodzinie, w czym swój udział będzie miał Amado, dziadek jej kolegi z pracy, który jako jedyny przetrwał atak nocnicy.

Slumber jest filmem, który ani przez moment nie wzbija się ponad przeciętność. Oprócz tego, że jest przewidywalny, bo odkąd dowiadujemy się, co jest przyczyną problemów ze snem chłopca, dobrze wiemy jak wszystko potoczy się dalej, to ani przez moment nie straszy. Gasnące lampy, skrzypiące drzwi czy unoszące się łóżko przerażą tylko najwrażliwszych widzów. Skuteczności  straszenia nie zapewniają też efekty specjalne. A ich puentą jest wizualizacja demona, która zamiast przerażenia powoduje raczej pojawienie się na twarzy uśmieszku zażenowania. Gęsia skórka pojawia się na plecach jedynie, gdy widzimy scenę z widelcem i zębami jednej z głównych bohaterek, ale i w tym wypadku przyczyną tego stanu niekoniecznie jest strach.

Bardzo zła jest też gra aktorów. Większość obsady gra na poziomie najsłabszych amerykańskich filmów telewizyjnych. Na plus wypada jedynie Sylvester McCoy w przerysowanej roli Amado, nawet pomimo tego, że jego styl gry  niezbyt pasuje do całości filmu.

Slumber to słaby horror jakich dziesiątki zalewają nasze kina i tak jak przy większości z nich spokojnie można zignorować jego pojawienie się w kinach. Bo choć może ten film nie jest złym snem kinomana, to horrorem wartym uwagi nikogo poza zagorzałymi fanami horrorów.



Daniel Mierzwa 

piątek, 17 listopada 2017

Pamiętam Cię (2017)
Reżyseria: Óskar Thór Axelsson
Gatunek: Thriller
Premiera: 5 maja 2017

Islandzkie kino zwykle intryguje formą – scenerią pełną niezamieszkanej przestrzeni, czy odizolowania i wszechobecnego chłodu. Jest niemal idealnym terenem do powstawania kina grozy, produkcji pełnych mroku, niepewności, czy tajemnic i na takie kino kreowana jest produkcja w reżyserii Óskara Thóra Axelssona – Pamiętam Cię.


Film ten prezentuje dwie historie, które z biegiem zdarzeń zaczynają mieć na siebie wpływ. Poznajemy losy Freyra – psychiatry, który współpracuje z policją i zostaje zaangażowany w sprawę tajemniczego samobójstwa kobiety, które okazuje się początkiem bardziej skomplikowanej historii. Z drugiej strony otrzymujemy wydarzenia rozgrywające się na wyspie, gdzie małżeństwo Garðar i Katrín, razem ze swoją znajomą Líf zajmują się odnawianiem opuszczonego domu, jednak w czasie prac pojawiają się niepokojące komplikacje, które poprowadzą do odkrycie ukrytych sekretów. Bohaterowie muszą zmagać się nie tylko z pełna grozy teraźniejszością, ale i niedaleką przeszłością, która niespodziewanie o sobie przypomina i łączy oba wątki.

Zdecydowanie dobrym zabiegiem było połączenie w filmie dwóch wątków. Sprawiło to, że pomimo momentalnego chaosu, widz nie zasypia podczas seansu, starając się zachować skupienie na ciągle zmieniających się bohaterach i wydarzeniach. Poprawnie prezentuje się obsada, która wprawdzie oparta na niewielu znanych nazwiskach, daje radę gdyż nie ma zbyt wymagających ról – opierają się one głównie o robienie min zdziwienia i niekontrolowane krzyki.

Pamiętam Cię to zdecydowanie nieklasyczne kino grozy. Bardziej połączenie zagadki kryminalnej i mrocznych scen, które za wszelką cena starają się przestraszyć widza, a wszystko to w malowniczej i tajemniczej islandzkiej scenerii, która buduje cały nastrój.


Patrycja Strempel




poniedziałek, 13 listopada 2017

Złe mamuśki 2: Jak przetrwać święta (2017)

Reżyseria: Jon Lucas, Scott Moore
Gatunek: Komedia
Premiera w Polsce: 3 listopada 2017

Po Wszystkich Świętych nadchodzi ten magiczny czas, gdy zaczynamy rozmyślać o świętach. W sklepach pojawiają się pierwsze ozdoby i słodycze, a w radiach pobrzmiewa Last Christmas. Tym bardziej nie pozostają dłużni dystrybutorzy, którzy mały krokami zarzucają widzów filmami pełnymi śniegu, prezentów, choinek i przedświątecznej gonitwy.


Bohaterki Amy, Kiki oraz Carle poznajemy w pierwszej części, gdy udręczone codziennymi obowiązkami postanawiają się zbuntować i zmienić swój wizerunek idealnych mam. W kolejnym epizodzie ich przygód twórcy zabierają widza w czas świątecznych przygotowań, gdy wszystko musi być perfekcyjne. Dla bohaterek okres ten staje się kolejną możliwością do buntu, gdy w obliczu zbliżającej się Gwiazdki, wielogodzinnym gotowaniu, sprzątaniu, dekorowaniu domu, czy pakowaniu prezentów, sił jest coraz mniej, a w domach pojawiają się zwykle krytycznie nastawione ich mamuśki, które za wszelką cenę będą zaznaczały swoją obecność. Widz otrzymuje zderzenie tradycji z uwolnieniem od perfekcjonizmu, pełen sprzeczności film o chęci wolności w dorosłym życiu.
Całość historii oparta jest na antagonizmie postaci. Amy (Mila Kunis) za wszelką cenę chce być idealna. Rozwiedziona, jednak szczęśliwa z nowym partnerem, robi wszystko, by jej dzieci były szczęśliwe, gdy w jej domu pojawia się jej apodyktyczna matka Ruth (Christine Baranski) od razu wiadomo, że szykuje się niemałe spięcie. Pragnie ona ze Świąt uczynić show, pozornie dla dobra rodziny, a przy tym przejąć kontrolę nad rodziną. Podobnie jak Sandy (Cheryl Hines) – matka Kiki (Kristen Bell), której domena są piżamy i koszulki z wizerunkiem córki, a najlepsze co ja może spotkać w Święta to kupno domu w sąsiedztwie córki. Przytłoczona miłością bohaterka będzie musiała jasno pokazać granice pomiędzy zdrową relacja, a chorym uzależnieniem. A jeśli już o uzależnieniach mowa, należy wspomnieć o Isis (Susan Sarandon) – rozrywkowej mamuśce Carli (Kathryn Hahn), która pomiędzy kolejnymi butelkami alkoholu, uprawia hazard i zapożycza się u córki, po czym ma w zwyczaju znikać na kolejne kilka lat.
Złe mamuśki 2: Jak przetrwać święta to przesycenie humoru. Wojny charakterów i słowne potyczki odbywają się prawie w każdej ze scen, a nastrojowa muzyka i świąteczne dekoracje dodają blichtru i wymaganej Bożo Narodzeniowej aury. Są obowiązkowe pełne romantyzmu sceny, kłótnie, czy rozczarowania. Momenty na zastanowienie się nad ideą Świąt oraz żenujące chwile w gronie bliskich.

Patrycja Strempel


piątek, 10 listopada 2017

Listy do M. 3 (2017)
Reżyseria: Tomasz Konecki
Gatunek: Komedia rom.
Premiera w Polsce: 10 listopada 2017

Kolejna cześć Listów do M. kreuje ten przeciętny film romantyczny na niekończącą się opowieść. Twórcy niczym w kolejnych odcinkach serialu prezentują nowych bohaterów, odgrzewają starych, w których życie wprowadzają to trochę smutku, to radości, by ostatecznie znowu wszyscy mogli zasiąść przy wigilijnym stole.


Twórcy ponownie splatają losy wielu bohaterów jednego dnia. Po kilku latach kontynuują wydarzenia pokazane w poprzedniej części i pokazują jak wiele zmieniło się w ich życiach. Widzimy potencjalnie szczęśliwych Karinę (Agnieszka Dygant) i Szczepana (Piotr Adamczyk), którzy po powrocie do siebie od nowa budują swoje relacje, ale także robią wszystko by zaradzić nudzie. Już jako dziadkowie próbują swoich sił z wychowywaniem wnuka, a przy tym udowadniają ze nadal młodzi duchem potrafią się bawić. Melchior (Tomasz Karolak) nadal w stroju Mikołaja, jednak teraz wraz ze swoim synem ruszają by odnaleźć zaginionego przed laty dziadka, którym okazuje się pospolity złodziejaszek. Losy Wojciech (Wojciech Malajkat) nie są już tak szczęśliwe, jak wcześniej. Po śmierci ukochanej Małgorzaty nie potrafi sobie poradzić z jej brakiem, a każdą chwilę poświęca na wspomnienia. W jego życiu pojawią się jednak dwie nowe bohaterki, które nieznacznie rozchmurzą jego codzienność. Wśród nowych twarzy oglądać możemy Katarzynę Zawadzką jako Zuzę w duecie z  Filipem Pławiakiem w roli Rafała. Dwójkę nieznajomych, których zbliżają do siebie wspólne zainteresowania i jedno nieśmiałe spojrzenie w metrze. Twórcy nie mogli ominąć również epizodu, którego akcja nie rozgrywałyby się w pewnym znanym radiu. Karolina (Magdalena Różczka) swoim ciepłym głosem umila w radiowej audycji czas słuchaczom, gdy dowiaduje się, że jeden z nich - policjant Gibon (Borys Szyc) zauroczony jest jej osobą.

Zdecydowanie w każdej ze scen wiele się dzieje. Za wszelką cenę widz jest wprowadzany w świąteczny nastrój, by wychodząc z kina nucić kolędy, a w domu wyciągać świecące ozdoby. Pomimo, że stosunkowo przewidywalne i pełne scenariuszowych dziur, historie bohaterów nie nudzą na tyle, żeby uciekać z sali kinowej. Wprawdzie w wielu momentach żarty są wymuszone, humor opiera się na nawiązaniach do poprzednich ról aktorów, czy sytuacjach bez polotu, a na każdym kroku doświadczamy product placement to całość nie przytłacza.

Listy do M. 3 to obraz, który za wszelką cenę stara się udowodnić, co w święta jest najważniejsze. Twórcy stworzyli film, który pokazuje, jak niewiele trzeba, by poczuć odrobinę szczęścia, udowadniają tym samym, że cuda się zdarzają, a wszechobecny chaos i nadmiar wątków nie staje na przeszkodzie do nieśmiałej zapowiedzi kolejnej części.


Patrycja Strempel


czwartek, 9 listopada 2017

Kryptonim HHhH
Reżyseria: Cedric Jimenez
Gatunek: Biograficzny, Wojenny, Thriller 
Premiera w Polsce: 10 listopada 2017

Choć czas płynie, okres II wojny światowej wciąż budzi wielkie emocje. A różnej maści twórcy sięgają po losy największych bohaterów i najokrutniejszych zbrodniarzy tamtych czasów, aby przybliżyć je widzom. Tak też zrobił Cedric Jimenez, francuski reżyser o niezbyt imponującym dorobku, który sięgnął po historię udanego zamachu na Reinharda Heydricha, protektora Czech i Moraw, kręcąc film Kryptonim HHhH.


Film podzielony jest na dwie części. W pierwszej poznajemy początki kariery Heydricha, dowiadujemy się dlaczego został wydalony z marynarki i jak zaczęła się jego błyskotliwa droga na wysokie stanowiska w nazistowskim aparacie władzy. Jednak się skupią się tylko na jego karierze, ale pokazuje jego życie uczuciowe i historię małżeństwa z zagorzałą zwolenniczką narodowego socjalizmu- Liną.
Druga część filmu pokazuje wydarzenia po objęciu przez Heydricha stanowiska protektora Czech i Moraw oraz obserwujemy działania czechosłowackiego ruchu oporu. Widzimy targające nimi emocje, dylematy i odważne działania, mimo życia w ciągłym strachu. Po udanym zamachu widzimy też okrutne sceny zemsty nazistów za śmierć jednego ze swoich przywódców na mieszkańcach inkorporowanej Czechosłowacji.
Kryptonim HHhH  to film, który sięga po ważne i ciekawe wydarzenia z historii II wojny światowej. Niestety robi to dosyć nieudolnie marnując potencjał historycznych faktów. Do zalet filmu można zaliczyć jedynie udany portret Reinharda Heydricha. Scenarzyści zadbali o to, aby sportretowany został tak jak mówią o nim źródła- jako człowiek okrutny, budzący niepokój innych, lubiący rządzić, ale pozostając w cieniu, a przy tym zimny i oschły. Nieco może irytować maniera gry odgrywającego go australijskiego aktora Jasona Clarke. Gra obsady nie jest zupełnie plusem tego filmu. Mimo, że mamy tutaj cenione postaci współczesnego kina. Małżonkę Heydricha gra nominowana do Oscara, była dziewczyna Bonda- Rosamund Pike. Lecz jej gra też nie zachwyca i nie jest to wcale wina tego, że gra postać, której nie da się robić. Nie lepiej jest po stronie pozytywnych bohaterów tego filmu. Gra Mii Wasikowskiej budzi podobne uczucia, co ta w wykonaniu starszej koleżanki po fachu. Nie lepsi Jack Reynor i Celine Sallette. Natomiast zupełnie nijaki jest Jack O’Connell, widzimy go na ekranie przez dużą część czasu, reżyser każe nam śledzić jego losy, w które mimo, że powinny być porywające, raczej nie wciągają widzów. Irytuje też muzyka autorstwa Guillaume’a Roussela i montaż Chrisa Dickensa, co jest o tyle zadziwiające, że to odpowiadał on za niego w wielu bardzo udanych filmach, zarówno z kina mainstreamowego, jak i bardziej artystycznego.
Kryptonim HHhH to film, który dowodzi jak można zmarnować fascynującą i prawdziwą historię, czyniąc ją zupełnie nijaką.



Daniel Mierzwa 

środa, 8 listopada 2017

Suburbicon (2017)
Reżyseria: George Clooney
Gatunek: Komedia kryminalna
Premiera w Polsce: 10 listopada 2017

Było wiele filmów, które zachwycały swoim przerysowaniem i latami 50., czy z drugiej strony pokazywały losy lokalnej społeczności. Tym razem do filmowego konsensusu dotarli bracia Coen wraz z Georgem Clooneyem tworząc film, którego przekaz pozostawia wiele do życzenia, jednak przy tym oferuje ciekawą dawkę emocji.


Suburbicon to perfekcyjne miejsce, w którym każdy chciałby mieszkać. Ma własna szkołę, oddział policji, a nawet chór. Wszyscy tworzą jedną wielką społeczność, wiedzą o sobie najmniejsze szczegóły, jednak pojawienie się na osiedlu afroamerykańskiej rodziny wprowadza niemały chaos, który staje się dobrą przykrywką do wydarzeń odbywających się za płotem. Rodzina Lodge'ów wiedzie potencjalnie szczęśliwe życie, Pan Gardner (Matt Damon) – głowa rodziny wraz ze swoją niepełnosprawną małżonką (Julian Moore), jej siostra bliźniaczką (Julian Moore) oraz synem Nickiem (Noah Jupe) niczym nie wyróżniają się z lokalnej społeczności, jednak to właśnie na ich dom napada dwóch bandytów, w wyniku czego ginie matka Nicky'ego. Zajście to jest początkiem do pełnej napięcia intrygi zbudowanej wokół śmierci bohaterki. Jedyną osobą, która może mieć jakikolwiek wpływ na pozytywne zakończenie sprawy jest Nick, jednak odkrywając kolejne fakty i tajemnice rodziny będzie zmuszony odnaleźć właściwe rozwiązanie.

Już w pierwszych scenach filmu, gdy przez ekran przetaczają się cukierkowe obrazy z idealnego miasteczka lat 50., doskonale da się wyczuć dystans i humor całej produkcji. Twórcy z jednej strony pokazują tragedie, nękanie i trudne relacje Afroamerykańskiej rodziny z nietolerancyjnymi sąsiadami, z drugiej natomiast tragedię rodzinną, której powody sięgają o wiele głębiej niż mogłoby się z pozoru wydawać. Pomimo braku pozytywnego wydźwięku sytuacji całość utrzymana jest w stylu czarnej komedii, balansując na granicy smaku i zażenowania. Film zdecydowanie pokazuje skutki ludzkich pomyłek i nieprzemyślanych konsekwencji, które zapętlają coraz mocniej wokół szyj głównych bohaterów.

Zdecydowanie dobrze na ekranie prezentuje się obsada. W idealnym mieście pełnym przerysowania, róż i uroku odnajduje się zarówno Matt Damon, jako zaangażowany ojciec z twardymi zasadami, jak i znakomita jak zawsze Julian Moore, tym razem w podwójnej roli, oferuje widzom odrobinę fanatyzmu swoich postaci, ale i wdzięk, uśmiech, nienaganną fryzurę i makijaż. Na każdym kroku da się również wyczuć dłonie braci Coen położone na scenariuszu. Zbudowali on wraz z Georgem Clooney’em pełen absurdu, momentami mroku i czarnego humoru film, który na pierwszy rzut oka może wydawać się zbyt przesadzony, jednak cała ta otoczka świetnie komponuje się z obłędem i obsesjami bohaterów.

Suburbicon jest filmem pełnym emocji opartym na intrydze i dosyć szalonych relacjach. Produkcją, w której nic nie jest do końca jasne, absurd wyczuwalny jest na każdym kroku, a na wielki finał czeka się z niecierpliwością.


Patrycja Strempel