wtorek, 12 marca 2019


Jak romantycznie! (2019)

Reżyseria: Todd Strauss-Schulson
Gatunek: Komedia
Premiera: 14 lutego 2019

Paradoks zachwytu nad komediami romantycznymi  od zawsze zastanawia. Niewiele jest miłosnych historii, które dogłębnie poruszą, czy wzruszą, a wręcz  zwykle seans charakteryzuje się powtarzalnością, błahym scenariuszem i irytującymi bohaterami. Z szeregu starają się wyjść Netflix wraz z twórcami swojej najnowszej produkcji. Podejmują walkę z utartymi schematami, łamiąc je, by ostatecznie również popaść w kategorie.


Jak romantycznie! z Rebel Wilson w roli głównej to komediowa historia o dziewczynie, która romantyzm omija szerokim łukiem. Same filmy romantyczne są dla niej startą czasu, a historie w nich prezentowane irytujące, niewarte uwagi i zawsze z dobrym zakończeniem. Gdy w czasie wypadku dostaje po głowie i trafia do szpitala, po przebudzeniu uświadamia sobie, że sama stała się bohaterka jakieś romantycznej historii, a Nowy York staje się jakby bardziej kolorowy, pachnący i pełen przystojnych dżentelmenów, którzy tylko czekają na swoją miłosną ofiarę.

Historia z pozoru wydaje się być oparta na oryginalnym pomyśle, jednak po chwili zastanowienia, zauważamy kolejne powtarzalne schematy, ale też świadomą ich bohaterkę. Twórcy z odpowiednim przerysowaniem ukazują romantyczny świat, co po części skutkuje seansem na poziomie do zaakceptowania. Na ekranie pozytywnie wypada również duet Rebel Wilson  i Adama Devine’a, którzy nie pierwszy raz hasają wspólnie po ekranie. Dało się ich poznać z pełnego humoru usposobienia, które wykorzystują również i w tych rolach. Jednak na tym dobre wrażenie się kończy, a film który pierwotnie zapowiadał się dobrą karykaturą, ostatecznie również wpada w pułapkę kiczu i powtarzalności.

Jak romantycznie! To produkcja z dozą humoru, która pozornie wydawała się filmem, który nie powtórzy romantycznych schematów. Ostatecznie ze zdwojona siłą rzuca ckliwością, tylko  po to, by pokazać dystans do wszystkich miłosnych stereotypów.


Patrycja Strempel


niedziela, 10 marca 2019


Kapitan Marvel (2019)

Reżyseria: Anna Boden, Ryan Fleck
Gatunek: Akcja, Sci-Fi
Premiera w Polsce: 8 marca 2019

Brie Larson z impetem wchodzi w uniwersum Marvela. Aktorka, której świetną rolę w filmie Pokój wspominamy do dziś, czekało niemałe wyzwanie porwania publiki w komiksowej ekranizacji. Superbohaterskie uniwersum wydaje się nie mieć końca, jednak tym razem twórcy zabierają nas na sam jego początek.


Akcja Kapitan Marvel rozpoczyna się pod koniec ubiegłego wieku, gdy o Avengers nikt jeszcze nie słyszał, a wręcz to właśnie wtedy narodził się ten program. Pilotka Carol Danvers znana na początku jako Vers to świeża wojowniczka, która w galaktycznym imperium Kree pomaga mierzyć się z zmiennoksztaltnymi Skrullami. Jej pierwsza misja okazuje się jednak nie do końca udana, a ona sama zostaje porwana. Dla wroga szczególnie cenną jest informacja, którą Carol ma ukrytą gdzieś głęboko w podświadomości, z której sama nie zdaje sobie sprawy. Jednak tortury umysłu stają się dobrym impulsem, do początkowo nieśmiałych przebłysków pamięci, które sprowadzają ostatecznie bohaterkę na Ziemie. Carol powoli zaczyna odkrywać dawno skrywane tajemnice o swoim pochodzeniu i tym, jak zdobyła swoje wyjątkowe umiejętności.

Przed duetem reżyserskim zostało postawione spore wyzwanie. W kulminacyjnym momencie, gdy wszyscy fani Avengers oczekują ostatecznego starcia, serwują spory spoiler prawdopodobnego zakończenia. Ponadto przyszło im się zmierzyć z pokazaniem odpowiednio silnej bohaterki, która porwie za sobą tłumy, ale przy tym nie zgubi wrażliwości, i co ostatnio najważniejsze, poczucia humoru. W tym miejscu niestety widzowie nie uświadczą oczekiwanych fajerwerków. Pomimo początkowo wartkiej akcji i obiecującego seansu pełnego kosmicznej rozrywki, kolejne minuty przynoszą tylko mocne uderzenie o ziemie (nie tylko widzem) i wielu bohaterów, których historie, tak jak szybko rozpoczęto, tak samo szybko zakończono, nie wykorzystując ich pełnego potencjału. Brakuje również większej interakcji Carol z czarnym charakterem, czy samych emocji, które zastąpiono skupieniem nad uzupełnianiem fabuły dla pozostałych bohaterskich filmów.

Produkcje za wszelką cenę stara się ratować Samuel L. Jackson, z odmłodzoną twarzą, humorystycznymi wstawkami i rudym kotek pod pachą, przemierzaja galaktykę razem z Vers starając się podnieść poziom seansu, jednak nie wszystko można uratować znanymi bohaterami.

Kapitan Marvel to dobry przedsmak nadchodzących zmian w uniwersum Marvela, prawdopodobna zapowiedz dobrego zakończenia, z istnym preludium w tle. Z drugiej jednak strony, bardziej film drogi, o poszukiwaniu własnego ja, niż superbohaterska doskonałość.


Patrycja Strempel

poniedziałek, 25 lutego 2019


Emocje powoli  opadają po nocy pełnej gwiazd i blichtru. Błyski fleszy nadal dają o sobie znać, a wraz z nimi czas na filmowe podsumowania i przygotowania list zaległych pozycji do obejrzenia.


Tegoroczna gala nie rozpoczęła się w tak tradycyjny sposób, jak to miała w zwyczaju w poprzednich latach (często komediowymi monologami), a miejsce prowadzącego zastąpione zostało krótkimi wystąpieniami gwiazd wręczających statuetki. Taki zabieg zdecydowanie przyspieszył całą galę, ale wprowadził również odrobinę nudy.

Szybko udało się jednak przejść do pierwszej nagrody, którą w tym roku wręczono w kategorii – Najlepsza aktorka drugoplanowa. Statuetkę otrzymała Regina King za swoją świetną kreację w filmie Gdyby ulica Beale umiała mówić, pokonując tym samym między innymi Emmę Stone i Rachel Weisz nominowane za film Faworyta.


Kolejną statuetkę wręczono w kategorii Najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny zdobył film Free Solo, opowiadający historię chłopaka, kórgo marzeniem było wspiąć się po niemal pionowej skale El Capitan w parku narodowym Yosemite.

Następnie za Najlepszą charakteryzację i fryzury statuetkę zdobył film Vice, była to zarazem pierwsza i ostatnia nagroda dla tego filmu w ten wieczór. Najlepsze kostiumy według Akademii oglądać mogliśmy w tym roku w filmie Czarna pantera, podobnie zresztą jak  Najlepszą scenografię. Produkcja Marvela pokonała samą Faworytę, czy Pierwszego człowieka.

W następnej kolejności wręczono Oscara za Najlepsze zdjęcia. W tej kategorii polska Zimna wojna musiała ustąpić wyższości Romy w reżyserii Alfonso Cuarón, jak się później okazało, ta meksykańska produkcja zyskała uznanie również w pozostałych kategoriach, w których mierzyła się z naszą rodzimą pozycją.

Chwilę później otworzył się wór ze statuetkami dla filmu Bohemian Rhapsody. Kolejno za, Najlepszy dźwięk, Najlepszy montaż dźwięku i Najlepszy montaż. Zdecydowanie zasłużone wyróżnieni!

Zaraz później przyznano nagrodę w jednej z najważniejszych kategorii - Najlepszy film nieanglojęzyczny, którym został film w reżyserii Alfonso Cuarón Roma. Zabierając tym samym szansę na statuetkę Pawłowi Pawlikowskiemu, ale również wyjątkowo prezentującemu się Kafarnaum.


Najlepszy długometrażowy film animowany został Spider-Man Uniwersum, pokonując tym samym chociażby Wyspę psów Wesa Andersona, czy Iniemamocnych 2 i Ralpha Demolkę. Najlepszym krótkometrażowym filmem animowanym, bez zaskoczenia, została produkcja studia Pixar Bao, która w porównaniu do swoich rywali nie prezentowała szczególnie wyższego poziomu.


Statuetka w kategorii Najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny trafiła do filmu Okresowa rewolucja – filmu będącego niezwykłą ciekawostką, którego seansu nie odpuścimy.

Za Najlepsze efekty specjalne nagrodę otrzymał film Pierwszy człowiek, wygrywając z na prawdę mocną konkurencją w postaci Avengers: Wojna bez granic, Han Solo:Gwiezdne wojny – historie, czy Playera One.

Najlepszym krótkometrażowym filmem aktorskim został film Skin, a zaraz za nim w kategorii Najlepszy scenariusz oryginalny statuetkę otrzymał Green Book – jeden z naszych ulubionych nominowanych filmów tego roku. Oscara za Najlepszy scenariusz adaptowanych powędrowała natomiast do Czarnego bractwa. BlacKkKlansman – wyjątkowo subtelnej produkcji, która z rozwagą i szacunkiem pozwala wejść w struktury Ku Klux Klanu.

Następnie trzecią i ostatnią, tym razem za Najlepszą muzykę oryginalną otrzymał film Czarna Pantera, Najlepszą piosenką w roku został znakomity utwór w wykonaniu Lady Gagi i Bradleya Coopera "The Shallow" do filmu Narodziny gwiazdy.


Nadszedł kulminacyjny moment i najważniejsze nagrody. Najlepszym aktorem pierwszoplanowym został Rami Malek za rolę Freddi’ego Mercury’ego w filmie Bohemian Rhapsody. Pokonał tym samym znakomitych Viggo Mortensena, Bradleya Coopera, Willema Dafoe i Christiana Bale’a, i zdobywając czwartą statuetkę dla filmu o zespole Queen.


Najlepszą aktorką pierwszoplanową natomiast została Olivia Colman za rolę w filmie Faworyta, tym samym zdobywając pierwszą i ostatnią z dziesięciu! statuetkę dla tego filmu w ten wieczorów.


Oscara dla Najlepszego reżysera otrzymał Alfonso Cuarón za Romę, odbierając szansę innym lepszym i gorszym produkcjom, ale przede wszystkim Pawłowi Pawlikowskiemu i ZimnejWojnie.


Statuetkę dla Najlepszego filmu 2019 roku otrzymał fenomenalny Green Book! Będący świetnym filmem drogi, który pod warstwą humoru kryje nutę znakomitości i głębokich chwil przemyśleń…


91. rozdanie Oscarów przeszło już do historii. My gratulujemy wszystkim zwycięzcom, ale i nominowanym, zacierając dłonie z nadzieją na kolejne znakomite chwile w kinie w tym roku, oczekując kolejnych niezapomnianych i nieprzespanych chwil za rok!



niedziela, 24 lutego 2019

Przed oscarowa gorączka osiąga właśnie kulminacyjny moment. Czerwony dywan już odkurzony a prezenty dla nominowanych odpowiednio zapakowane. Nam nie pozostaje nic innego jak rozpocząć końcowe odliczanie do nocy pełnej ekranowych gwiazd. Z tej okazji dla tych którzy obawiają się ze nie zdążą już obejrzeć wszystkich z nominowanych filmów nasze małe przed oscarowe podsumowanie z mini recenzjami, które może zachęcą Was do nadrobienia w najbliższym czasie filmowych zaległości. 


W tym roku do głównej nagrody za najlepszy film Nominowanych zostało 8 pozycji:

- Bohemian Rhapsody (2018) – historia Freddiego Mercury'ego i zespołu Queen. Pozycja, która skupia się na ogromnym talencie i sukcesie, a także chwilach, które prowadziły do ich kształtowania. Muzycznie niezapomniane widowisko.

- Czarna Pantera (2018) - film pełen tradycji i rozmachu. Pomimo, że niepozbawiony scenariuszowych wad, prezentuje iście superbohaterski poziom.

- Czarne bractwo. BlacKkKlansman (2018) – interesująca historia detektywów wkraczających w struktury Ku Klux Klanu. Intrygująca muzyka i nastrój sprawiają, że ta historia zostaje z nami na dłużej.

- Faworyta (2018) - według scenariusz Deborah Davis i Tony’ego McNamary to oparta na faktach historia relacji królowej Wielkiej Brytanii Anny Stuart i jej przyjaciółki Sarah, lady Marlborough. Niebanalne kino, które oryginalnym i twórczym podejściem do tematu potrafi urzec nawet wytrawnych kinomanów.

- Green Book (2018) – pełen charakteru film drogi, historia szofera i ekstrawaganckiego muzyka. Pozycja o tym, jak trudne jest pokonanie uprzedzeń i przeciwności. Perfekcyjnie amerykański film, który potrafi oczarować.

- Narodziny gwiazdy (2018) – hollywoodzka opowieść o gasnącej gwieździe muzyka country i rozwijającej się karierze jego ukochanej, którą przed byciem odgrzewanym kotletem ratuje wyłącznie charyzmatyczna obsada. Sztampa, banał i udane piosenki, 

- Roma (2018) – intrygująca, wyjątkowo powolna, jednak z odpowiednim wyrazem, historia służącej, sporej gromadki dzieci i poszukującej szczęścia porzuconej matki. Czarno-biały obraz, który jednych znuży, innych zachwyci.

- Vice (2018) – ostra satyra na rzeczywistość Ameryki z mistrzostwami kreacjami uznanych gwiazd. Kino polityczne, w którym akcja pędzi jak w filmie sensacyjnym, ale zawsze w kierunku wyznaczonym przez reżysera. Znakomite kino, które porywa od pierwszej minuty.

Na liście nominowanych filmów każdy znajdzie coś dla siebie. W tym miejscu nie możemy zapominać oczywiście o polskiej Zimnej wojnie nominowanej w trzech kategoriach, a także jednej z naszych ulubionych kategorii – najlepszych animacji. Co tu duże mówić, poniżej linki do recenzji, czytajcie i szykujcie się na noc pełną wrażeń.

Zimna wojna (2018)
Wyspa psów (2018)
Żona (2017)
Player One (2018)
Iniemamocni 2 (2018)

Więcej już wkrótce!

Patrycja&Daniel 




piątek, 22 lutego 2019

My (2018)
Reżyseria: René Eller
Gatunek: Dramat
Premiera: 27 stycznia 2018

Wkraczanie w dorosłość to trudny i ważny etap w życiu każdego człowieka. To czas dylematów, problemów i prób, dlatego nie ma się co dziwić, że tak chętnie sięgają po niego filmowcy. Jednym z nim jest Holender Rene Eller, który nakręcił bezkompromisowy dramat My.



Wakacyjna aura sprzyja przygodom. Grupa przyjaciół- czterech dziewczyn i czterech chłopaków - spędza ze sobą czas. Wkrótce zachęceni sposobem na zdobycie pieniędzy rozpoczynają ryzykowne gry ze swoją seksualnością. Okazuje się, że nie zdawali sobie sprawy jak cienka jest granica między dobrem, a złem i jak przerażające mogą być konsekwencje zachowań, które początkowy były jedynie zabawą.

Rene Eller to reżyser; który nie bawi się w półśrodki. W swoim filmie nie boi się odważnych obrazów i brawurowo radzi sobie z pełnymi seksu czy brutalności scenami. Czasem można mieć aż dosyć okrucieństwa pokazywanego na ekranie. Jest to jednak dowód na to, że reżyser nie boi się tematu własnego filmu i gotowy jest opowiedzieć historie nie unikając żadnego istotnego motywu. My składa się z czterech części i każda opowiada o wydarzeniach, które miały miejsce z perspektywy innego bohatera. Głos dostają zagubiony Simon, wrażliwa Ruth, dziwaczna Liesl i brutalny Thomas. Każde z nich inaczej przeżywało to, co się wydarzyło i każde z nich miało inne motywacje postępowania. Jednak dla każdego pokazane w filmie wydarzenia miały destrukcyjny wpływ.

My to odważny i przekraczający granice debiut, któremu może daleko do idealnego dzieła, a chwilami kilka ważnych rzeczy mu umyka, to bez wątpienia film, który każdego widza wyprowadzi ze strefy komfortu, ale przy tym da mu temat do refleksji. 



Daniel Mierzwa

sobota, 16 lutego 2019


Asteriks i Obeliks. Tajemnica magicznego wywaru (2018)

Reżyseria: Louis ClichyAlexandre Astier
Gatunek: Animacja, Familijny
Premiera w Polsce: 18 stycznia 2019

Asteriks i Obeliks to postacie, o którym powiedzieć, że są kultowe to jak nie powiedzieć nic. Na przygodach dwójki walecznych Galów i ich kompanów wychowały się całe pokolenia fanów komiksów i filmów zarówno animowanych, jak i fabularnych. Po próbie jaką było przeniesienie na ekran przygód dwóch kultowych postaci w grafice 3d jaką był film Asteriks i Obeliks: Osiedle Bogów, do naszych kin trafił kolejny film wykonany w tej technologii – Asteriks i Obeliks: Tajemnica magicznego wywaru.

Sędziwy druid Panoramiks czuje już, że nie jest tak sprawny jak kiedyś i coraz ciężej idzie mu wypełnianie swoich obowiązków. Postanawia więc, że znajdzie godnego siebie następcę. W poszukiwaniach towarzyszą mu oczywiście dwaj tytułowi bohaterzy, błyskotliwa młoda Pektynka i cała zgraja Galów z wioski, którzy przecież nie mogą pozwolić, aby tak ważny wybór dokonał się bez ich udziału, nawet jeśli oznacza, że w ich osadzie pozostały jedynie, co prawda bardzo waleczne, kobiety, dzieci i rozśpiewany artysta, co spróbuje wykorzystać Juliusz Cezar. W sprawę poszukiwania następcy Panoramiksa wmiesza się też żądny chwały Sulfuriks.

Asteriks i Obeliks: Tajemnica magicznego wywaru to wszystko to, do czego przyzwyczaiły już ekranizacje przygód dwójki dzielnych Galów. Tempo ich przygód jest tak wielkie, że sprawia wrażenie, że twórcy scenariusza wypili sporo magicznego eliksiru według przepisu starego druida. Akcja wartko prze do przodu, widzimy dziesiątki kandydatów na druidów, ale wszelkie poboczne wątki ograniczone są do minimum i zastąpione przezabawnymi gagami, które niczego nie uznają za świętość. Fabularna prostota trochę drażni, ponieważ z jej powodu najciekawsze wątki zamieniły się w kilka scen. Cierpi na tym historia rezolutnej Pektynki, która próbuje odnaleźć się w świecie zdominowanym przez mężczyzn, gdzie co prawda kobiety mogą mieć swoje zdanie, ale tylko jako żona i matka. Niewiele miejsca poświęca się też młodemu adeptowi druidziej sztuki, który staje chyba jako jedyny bohaterem przed moralnym dylematem.

Asteriks i Obeliks: Tajemnica magicznego wywaru to niezły kocioł, z którego tak naprawdę mało, co wynika. Zadanie dostarczenia dobrej rozrywki wypełnia jednak bardzo skutecznie.



Daniel Mierzwa

sobota, 9 lutego 2019


Faworyta (2018)
Reżyseria: Yorgos Lanthimos
Gatunek: Biograficzny, Historyczny
Premiera w Polsce: 8 lutego 2019

Yorgos Lanthimos twórca dziwacznego, ale fascynującego kina, które święciło triumfy na wielkich festiwalach. Tym razem nakręcił film w Hollywood – kostiumową Faworytę i oprócz festiwalowych laurów walczy nim o najważniejsze nagrody, w tym Oscary, do których dostał, aż 10 nominacji.



Faworyta według scenariusz Deborah Davis i Tony’ego McNamary to oparta na faktach historia relacji królowej Wielkiej Brytanii Anny Stuart i jej przyjaciółki Sarah, lady Marlborough. W związek dwóch kobiet wmiesza się jednak Abigail, uboższa krewna Sarah. Wkrótce dwie kobiety zaczynają rywalizować o względy schorowanej i nieradzącej sobie z rzeczywistością królowej. Lady Sarah wykorzystuje relacje z królową do tego, aby właściwie rządzić krajem i dbać o militarną i polityczną karierę swojego męża. A Abigail robi wszystko, żeby odzyskać swoją godność i prestiż jaki utraciła jej rodzina. W miarę jak młoda służąca zbliża się do królowej zazdrość jej wpływowej krewnej rośnie. Aż wkrótce kobiety są w stanie zrobić wszystko, aby serce królowej należało tylko do jednej z nich. A że Abigail prędko uczy się panujących na dworze zasad, konflikt kobiet szybko staje się to wyrównanym i bezlitosnym pojedynkiem.

Yorgos Lanthimos to reżyser, który nie pozwala, aby jego film stał się tylko wystawną kostiumową konfekcją. Skupia się na trójkącie fenomenalnie zagranych bohaterek. Ich motywacje i relacje są skomplikowane. Lady Sarah, która odgrywa Rachel Weisz walczy o swoje wpływy, ale też o swoją wizję funkcjonowania państwa. Abigail, pełna uroku grającej ja Emmy Stone, to dziewczyna, która stara się o odzyskanie szacunku dla swojej osoby. Największy aktorski popis to jednak rola Olivii Colman. Jej królowa Anna to zniedołężniała i cierpiąca postać trapiona osobistymi tragediami, która oczekuje od innych miłości i czułości, którą jest w stanie wymuszać na innych groźbą, a traktowana przez innych z pobłażaniem potrafi być okrutną manipulantką.

Faworyta to najprzystępniejsze dzieło w dorobku twórcy Kła czy Zabicia świętego jelenia. Nie jest jednak to obraz pozbawiony cech charakterystycznych jego filmów. Sporo tutaj absurdu, czarnego humoru i okrucieństwa, które przeplata się z błazenadą. A wszystko to obrazowane zniekształconymi zdjęciami Robbiego Ryana i zilustrowane przeszywającą i dziwaczą muzyką Komeila S. Hosseiniego.

Faworyta to niebanalne kino, które oryginalnym i twórczym podejściem do tematu potrafi urzec nawet wytrawnych kinomanów.



Daniel Mierzwa