niedziela, 17 grudnia 2017

The Florida Project (2017) - recenzja

2 komentarze:
 
The Florida Project (2017)
Reżyseria: Sean Baker
Gatunek: Dramat
Premiera w Polsce: 22 grudnia 2017

Gwiazda Seana Bakera zabłysnęła z pełną mocą, gdy w 2015 nakręcił film Mandarynka. Nakręcony za pomocą iPhone’a tragikomiczny obraz o szukającej zemsty transseksualnej Sin-Dee stał się przebojem niezależnego kina, który jednak miał tyle samo zwolenników, co przeciwników. Nowy film amerykańskiego reżysera- The Florida Project ma szansę ich pogodzić.

Sześcioletnia Moonee mieszka z młodą, nie do końca radzącą sobie z życiem i rodzicielskimi obowiązkami matką na obrzeżach amerykańskiego Disneylandu w wymalowanym na fioletowo tanim motelu. Dziewczynka prowadzi dosyć szczęśliwe i beztroskie życie bawiąc się z przyjaciółmi, nie będąc świadoma, jak wielkie kłopoty ma jej matka, która za wszelką cenę szuka sposobu na utrzymanie siebie i córki.
Sean Baker pokazuję oblicze Ameryki, którego często w kinach nie widzimy. Choć Floryda to piękne, słoneczne i pełne barw miejsce, to bohaterowie filmu mieszkają w kolorowych slumsach bez większych szans na odmianę swojego życia. A wśród palm toczy się niełatwa egzystencja mieszkańców motelu, dla których każdy dzień jest wyzwaniem, a lista ich problemów nie należy do najkrótszych. Jednak mimo trosk dorosłych życie najmłodszych mieszkańców motelu upływa na zabawie, zwłaszcza, gdy trwają wakacje, a w powietrzu panuje gorąca atmosfera letnich psot.
Młoda obsada filmu jest wręcz skarbem The Florida Project. Grają oni tak naturalnie, że ma się wręcz wrażenie oglądania dokumentu czy reportażu, w osiągnięciu czego na pewno pomagają pozbawione wszelkiej sztuczności dialogi. Na czele dziecięcej obsady stoi grająca Moonee Brooklyn Price, która szczerze zasługuje na wszelkie pochwały, które dostaje od widzów i krytyków. Natomiast prym wśród dorosłej obsady wiedzie doświadczony Willem Defoe w roli Bobby’ego, który jest kierownikiem motelu, który choć mocno trzyma się panujących w nim zasad, to traktuje jego mieszkańców z sympatią i troską, na nikogo nie patrząc z góry, a stając się przy tym świadkiem wielu ludzkich dramatów. Trochę jak sam reżyser, który pokazując w The Florida Project świat społecznych wyrzutków i przegranych, gdzieś na marginesie Wielkiej Ameryki jaką znamy z mediów, robi to jednak bez oceniania ich, pokazując nie tylko ich tragedie, ale też wszystkie małe radości ich trudnego życia.

Pełny kolorów i światła The Florida Project to jednak przygnębiający obraz marginesu współczesnego społeczeństwa USA, pokazujący, że pod blichtrem Disneylandu i podobnych mu okolic czai się prawdziwe, zupełnie inne życie. A amerykański sen może też być koszmarem. 


Daniel Mierzwa

2 komentarze:

  1. Recenzja świetna, trafiona w punkt, tak samo jak i film. Gorąco polecam

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tego :O

    Zapraszam https://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń