środa, 20 września 2017

The Square (2017) - recenzja

Brak komentarzy:
 
The Square (2017)

Reżyseria: Ruben Ostlund 
Gatunek: Komedia 
Premiera w Polsce: 15 września 2017

Po sukcesie Turysty można było tylko czekać na kolejny film Rubena Ostlunda i obserwować, jak jego następne dzieło będzie obsypywane nagrodami. I choć sezon nagród w tym roku jeszcze się nie rozpoczął, to The Square zdobył najważniejsze wyróżnienie – Złotą Palmę już podczas tegorocznego festiwalu filmowego w Cannes, gdzie miał premierę. Film wzbudził zachwyty jurorów, krytyków i widzów, i mimo, że nie był typowany do zwycięstwa, to jego sukces też nikogo nie zaskoczył.
Tytułowy The Square – Kwadrat jest artystyczną instalacją i manifestem argentyńskiej twórczyni Loli Arias. Dzieło ma się stać jedną z atrakcji zbliżającej się wystawy w jednym ze sztokholmskich muzeów sztuki nowoczesnej. Lecz nie ono zajmuje najważniejsze miejsce w tym filmie, a Christian- przystojny, elegancki i zamożny dyrektor tej placówki. Obserwujemy jego kłopoty i troski, od tych związanych z pracą, po najzwyklejsze problemy dnia codziennego. Film rozpoczyna wywiad, który z bohaterem przeprowadza Anne, niezbyt rozgarnięta amerykańska dziennikarka, wyraźnie zafascynowana postacią Christiana. Jej pytania, a zadaje je tylko dwa, nie czynią rozmowy nadzwyczaj ciekawej, ale pokazują już w jakim kierunku potoczy się film. Bo pierwsze z nich nie ma raczej żadnego znaczenia, drugie obrazuje zbytnie zamknięcie się sztuki na zwykłego człowieka. Sama scena to raczej manifest tego, co o komunikacji między ludźmi sądzi reżyser- a nie uważa on, że jest ona łatwa. Następnie Christian jest ofiarą dziwnej sytuacji. Idąc do pracy, jest świadkiem jak rozhisteryzowana dziewczyna wpada na jednego z przechodniów, a on sam angażuje się w pomoc. Jak się okazuje wszystko spokojnie się kończy, ale bohater filmu zauważa, że nie ma telefonu, portfela, a nawet spinek do mankietów. Podejmuje, więc próbę odzyskania swoich rzeczy. Jego plan będący mieszanką strachu i uprzedzeń z zuchwałością, pozwoli mu odzyskać stracone dobra, ale też wprowadzi w jego życie chaos. I tak w codzienne funkcjonowanie Christiana wprowadza się zamęt. W sferze prywatnej wprowadza go dziennikarka Anne, a w zawodowej przygotowania do wystawy i próby jej wypromowania, które stają się dla Ostlunda świetną okazją do kpin ze świata ludzi kultury i sztuki. Wszystko to zmierza do katastrofy, a życie Christiana może w jej wyniku legnąć w gruzach. 
Ruben Ostlund nadaje The Square formę miniatur, scen, które pełne absurdów w duchu Roya Anderssona, w pełni oddają jego myśli i sprawnie układają się w jasną, choć wielowątkową fabułę. Nabija się z bohaterów filmu i ich świata, aby w ten sposób ukazać, że tak naprawdę światli ludzie pełni są uprzedzeń, zamknęliby się w swoim świecie, a ich kontakt z rzeczywistością zwykle kończy się porażką. Tak samo dostaje się tutaj doradcom z PR-owej firmy, którzy stawiając na kontrowersje, nie liczą się z jej skutkami. A z wszystkiego wypływa tutaj pytanie o granice tolerancji, o to czym jest empatia i czy aby nie jesteśmy zbyt pozamykani w swoim świecie. 
Tak samo w bezlitosny sposób reżyser punktuje obłudę widzów. Co szczególnie widać z scenie podczas spotkania ze znanym artystą, które zakłóca jeden z widzów, chory na zespół Tourette’a. Z jednej strony szacunek dla osób chorych nie pozwala nam się z tej sytuacji śmiać, z drugiej strony absurd tej sceny nie pozwala zachować powagi. 
Cały film kończy scena performance’u Olega Rogozina, który naśladując zachowania goryli wprowadza zamęt na ekskluzywnej kolacji, która demaskuje tkwiące w ludziach instynkty oraz prowokuje do pytań o granice wolności artystycznej wypowiedzi oraz międzyludzkich relacji.
The Square to film, który bawi, ale pod komediowym płaszczykiem ukrywa wiele ważnych pytań, nie tylko związanych ze światem sztuki. Możemy się tylko cieszyć, że jury w Cannes pod przewodnictwem Pedro Almodovara miało odwagę nagrodzić film o tak ważnych sprawach pokazanych w tak pozornie beztroski i lekki sposób. 


Za możliwość obejrzenia filmu, który zachwycił jurorów festiwalu w Cannes dziękujemy kinu Cinema City Punkt 44 w Katowicach.

Daniel Mierzwa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz