czwartek, 4 stycznia 2018

I tak cię kocham (2017) - recenzja

1 komentarz:
 
I tak cię kocham (2017)
Reżyseria: Michael Showalter
Gatunek: Komedia rom.
Premiera w Polsce: 5 stycznia 2018

Historie w kinie bywają niezmiernie prawdziwe. Często przepełnione uczuciem i prawdą pokazują losy bohaterów, którym chce się kibicować i tak też jest w tym przypadku – gdy Michael Showalter pokazuje widzom na ekranie życie Kumail Nanjiani, którego zresztą można w filmie oglądać w roli jego samego. Reżyser w szczególności skupia się na jego relacjach z poznaną dziewczyną i wszelkich komplikacjach, na których zbudowali swoje relacje.


Kumail pochodził z wyjątkowo konserwatywnej pakistańskiej rodziny. Jego rodzice przenieśli się do Stanów w poszukiwaniu lepszego życia, jednak prowadzą je w oparci o tradycyjne metody. Ich syn, który powoli przesiąka już amerykańską kulturą nie przestrzega wszystkich wyznaczanych przez rodziców reguł, a w szczególności jest w opozycji do wybierania mu małżonki. Jak się okazje według rodzinny powinna być nią Pakistanka z pochodzenia, dla której aranżowane małżeństwa nie są niczym złym. Jednak Kumail ma zupełnie inne plany. Podczas jednego ze swoich stand up’owych występów poznaje Emily, początkowo może się to wydawać znajomość na moment, jednak przeradza się poważniejsze uczycie. Bohater nie może jednak nic powiedzieć swojej rodzinie o swojej wybrance, gdyż nie spotkałoby się to z ich aprobatą. Sytuacja ta doprowadza do konfliktu między parą i wszystko prawdopodobnie skończyłoby się w tym momencie, gdyby nie nagła utrata zdrowia przez Emily. Bohaterka trafia do szpitala i gdy juz się wydaje, że jej stan się poprawił, niespodziewanie zapada w śpiączkę. Dowiedziawszy się o tym Kumail informuje jej rodziców o tym incydencie i razem z nimi przeżywa ciężkie chwile w szpitalu, pokazując im tym samym, jak bardzo zależy mu na ich córce.

Film ten oparty jest głównie na różnicach kulturowych. Są one doskonale widoczne na każdym kroku, a pakistański bohater dodatkowo jeszcze je podkreśla w swoim monodramie i stand up’owych występach. Oparty jest również na nich konflikt postaci, jednak sprawne wykorzystanie w tym przypadku poczucia humoru twórców, dodaje lekkości i umiejętnie porusza uczucia widzów. I to właśnie poczucie humoru jest zdecydowaniem plusem pozycji. Pomimo poważnego tematu poruszanego w drugiej połowie filmu, nie zanika zupełnie pozytywna energia, a wręcz budowane są wtedy prawdziwe emocje, które dostarczają produkcji wymaganych wartości. Twórcom świetnie udało się pokazać uczucie, które połączyło bohaterów, a to zapewne za sprawą Kumaila Nanjiani, który poza występem w głównej roli jest również współtwórcą scenariusza. Świetnie pokazał on wszelkie relacje oraz zbudował wokół bohaterów pozytywną aurę, która zdecydowanie pomaga w odbiorze filmu i akceptacji postaci.

I tak cię kocham to pełna pozytywnej energii produkcja, która momentami wzrusza, by w innej chwili rozbawić, ale przede wszystkim zaczarować autentycznością.



Patrycja Strempel 

1 komentarz:

  1. W sumie bardzo ciekawy film <3

    Zapraszam https://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń