czwartek, 3 sierpnia 2017

Frantz (2016) - recenzja

1 komentarz:
 
Frantz (2016)
Reżyseria: Francois Ozon
Gatunek: Dramat
Premiera w Polsce: 4 sierpnia 2017

Francois Ozon jak zwykle nie pozwolił długo czekać na swój kolejny film i na festiwalu w Cannes pokazał swoje najnowsze dzieło. Tymczasem do naszych kin zawitał jego poprzedni obraz Frantz, który światową premierę miał na zeszłorocznym MFF w Wenecji.


Niemieckie miasteczko tuż po I wojnie światowej. Zadane przez wojnę rany jeszcze się nie zagoiły, a ból po utracie bliskich ciągle jeszcze nie pozwala normalnie żyć. Tymczasem z wizytą na grobie tytułowego Frantza, ofiary konfliktu, syna szanowanego lekarza Hoffmeistera i jego żony Magdy, pojawia się tajemniczy Francuz. Nikomu wcześniej nieznany mężczyzna nie jest w miasteczku, w którym powojenne traumy wciąż są żywe, mile widziany. Mimo to udaje mu się jednak zbliżyć do rodziny Frantza podając się za jego przyjaciela, który cierpi po jego śmierci. Anna, narzeczona poległego, ulega nawet pewnemu zauroczeniu wrażliwym obcokrajowcem.

Ten wkrótce wyznaje jednak prawdę o tym, co łączyło go z Frantzem. Okazuje się, że prawda jest jeszcze boleśniejsza niż kłamstwa, a rzeczywistość może być jeszcze mnie przyjemna. Po rozstaniu z bliskimi Frantza, Francuz – Adrien nadal pisze do nich listy. Gdy pewnego dnia kontakt między nimi się urywa, Anna za namową Magdy wyrusza w podróż do Paryża, aby odnaleźć mężczyznę. Efekt jej poszukiwań będzie jednak kolejnym bolesnym doświadczeniem.

Tym, co wyróżnia nowy film Francoisa Ozona na tle inych melodramatów to nie tylko wysmakowany styl, który podkreślają eleganckie, czarno-białe (choć momentami dosłownie nabierające koloru) zdjęcia Pascala Marti, ale to jak reżyser myli tropy. Choć od początku czujemy, że opowiadane przez Adriena opowieści mogą być kłamstwami, prawda jest inna niż ta, której się spodziewamy, a bardzo ciężko znaleźć jakikolwiek ślad, który wskazałby nam jaka jest prawda. Ozon sprawnie też miesza w naszych uczuciach względem bohaterów filmu, momentami czujemy względem nich współczucie i  darzymy zrozumieniem, w innych chwilach ich zachowanie nas oburza, by potem znów zrozumieć przyczyny ich zachowania.

Frantz to poruszająca opowieść o utracie bliskich i bólu jaki ta sytuacja w ludziach wywołuje. Przede wszystkim to jednak opowieść destrukcyjnej sile wojny, której ofiary zawsze znajdują się po dwóch stronach barykady, a tymi ofiarami są nie tylko ci, którzy polegli. To też historia jak ciężko wydostać się z wojennej traumy i od nowa zacząć budować swoje szczęście. 


#Amanda&Hubert

1 komentarz:

  1. To prawda, podczas oglądania tego filmu spodziewałam się innej prawdy niż TA prawda. Również polecam ten film.

    OdpowiedzUsuń