Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sierpień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sierpień. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 września 2018


Pod ciemnymi gwiazdami (2017)

Reżyseria: Michael Pearce
Gatunek: Dramat, Thriller, Romans
Premiera w Polsce: 24 sierpnia 2018

Międzygatunkowe mieszanki filmowe to wizytówka współczesnej kinematografii. A na ekrany kin zawitał właśnie miks thrillera z romansem, czyli Pod ciemnymi gwiazdami Michaela Pearce’a.

Moll, choć dorosła, wciąż mieszka z rodzicami w zrytualizowanej społeczności brytyjskiej wyspy Jersey. Jej życie nie należy do szczególnie udanych. Od dzieciństwa nie układało jej się z rówieśnikami, a relacje z despotyczną matką zasługują jedynie na określenie ich toksycznymi. W wyniku doznanej na urodzinowym przyjściu przykrości, udaje się do miejscowego klubu. Tam poznaje chłopaka, który nad ranem zaczyna się do niej dobierać. W jej obronie staje Pascal, małomówny kłusownik wyglądający na niegrzecznego chłopca. I wkrótce mężczyzna szybko zagrzewa miejsce w sercu Moll, dla której jest on przeciwieństwem świata, w którym na co dzień żyje. Ich związek wystawiany jest na liczne próby, ale tez dzięki niemu udaje się moll uwolnić z toksycznych relacji. Jednak sytuacja na wyspie, gdzie grasuje seryjny morderca młodych kobiet, powoduje wzrost napięć, a wątpliwości i podejrzenia sprawiają, że rozpadają się zarówno rodzinne więzi jak i miłosny związek Moll.

Reżyser w Pod ciemnymi gwiazdami zgrabnie łączy konwencje, dramat z obyczajowym tłem spłata się z thrillerem oraz z romansem, który chętnie sięga po melodramatyczne wątki. I o dziwo ten miszmasz wychodzi całkiem udanie. Napięcie utrzymuje się cały czas, a fabuła unika oczywistości i banału, nawet gdy momentami zbliża się groteski. Udany scenariusz to nie jedyna zaleta tego filmu. Na pochwałę zasługują tez aktorzy grający główne role. Jessie Buckley i Johnny Flynn to raczej mało doświadczona obsada, ale znakomicie odgrywają swoje postaci, choć momentami zbliżają się do aktorskiej szarży,  oraz  czuć między nimi prawdziwą ekranową chemię. Na uwagę zasługują też wyśmienite zdjęcia, przesiąknięte ciepłymi barwami i mistrzowskie kompozycje kadru.

Pod ciemnymi gwiazdami to film, który nie zapowiada się na świetny seans, bo nie ma tutaj znanych gwiazd czy cenionego reżysera. A mimo to otrzymujemy znakomity debiut, który nie jest może imponującym arcydziełem, ale to na pewno bardzo udany w swojej kategorii film, którego seansu nie będzie można zaliczyć do kinowych rozczarowań.



Daniel Mierzwa

wtorek, 28 sierpnia 2018


Mroczne umysły (2018)
Reżyseria: Jennifer Yuh Nelson
Gatunek: Thriller, Sci-Fi
Premiera w Polsce: 24 sierpnia 2018

Wakacje nieubłaganie zbliżają się do końca, ale to nie oznacza, że w kinach pojawiają się wartościowe filmy. I tak na wielkich ekranach pojawiły się u nas Mroczne umysły- kolejna ekranizacja książkowej serii i kolejne popłuczyny po filmowych przygodach pokroju Igrzysk śmierci.



Dzieci i młodzież zaczynają zapadać na dziwną chorobę. Nieliczne z nich, którym udaje się przeżyć, zdobywają niezwykle umiejętności. W wyniku paniki, która wybucha, młodzi ludzie zostają zamknięci w obozach z dala od reszty ludzi. Tam ci, którzy przejawiają najbardziej niebezpieczne zdolności, mają zostać zlikwidowani. Wśród zatrzymanych jest Ruby, dziewczyna, której dzięki wykorzystaniu swojego daru udaje się uniknąć śmierci. Niestety wszystko wychodzi na jaw. Ale dzięki pomocy obozowej lekarki udaje jej się uciec. Rzeczywistość poza ośrodkiem wcale nie jest jednak prostsza, a Ruby będzie musiała się nauczyć się komu może ufać.

Świat przedstawiony w Mrocznych umysłach jest zupełnie niewiarygodny i nieprzekonujący, niczym reakcja świata dorosłych na objawione zdolności ich pociech. Dlatego już od pierwszych minut ogląda się ten film z poczuciem zażenowania, bo śledzenie naciąganych przygód przeplatanych scenami tak ckliwymi, że budzącymi śmiech, nie daje raczej satysfakcji. Momentami można odnieść wrażenie, że twórcy tego filmu mieli zamroczony umysł już na etapie pisania scenariusza. A potem było już nimi tylko gorzej. Bo ciężko znaleźć w tym filmie jakikolwiek mocny punkt. Młodzi aktorzy grają jak w niezbyt udanym serialu z Disney Channel, a to dosyć rozczarowuje, bo w rolach głównych mamy tutaj Amandlę Stenberg, która z wdziękiem kreowała swoją postać w niezbyt udanym Ponad wszystko, i Harrisa Dickinsona, który zebrał nominacje do prestiżowych nagród za odważną rolę w niezależnym, pokazywanym w Sundance, dramacie Beach Rats. Całość doprawiona jest muzyką spod znaku radiowych hitów, która nie jest może zbyt dobra, ale i tak słucha się jej lepiej niż dialogów.

Mroczne umysły to film, który powstał jedynie na fali popularności gatunku. I niestety nawet na tle konkurencji filmowych dystonii wypada bardzo słabo. To początek filmowej serii, której przyszłość na pewno nie jest świetlana, można się jedynie spodziewać, że przepadnie gdzieś w mrokach historii kinematografii.



Daniel Mierzwa


poniedziałek, 20 sierpnia 2018


Do zobaczenia w zaświatach (2017)

Reżyseria: Albert Dupontel
Gatunek: Dramat
Premiera w Polsce: 17 sierpnia 2018

Powieść Do zobaczenia w zaświatach Pierre’a Lemaitre’a została wyróżniona w 2013 roku Nagrodą Goncourtów, czyli najbardziej prestiżową nagrodą literacką we Francji. Przewrotna opowieść o weteranach I wojny światowej, którzy próbują ułożyć sobie życie w czasach pokoju zyskała uznanie czytelników i krytyków. Nie można się, więc dziwić, że szybko została wykorzystana jako kanwa filmu. A na warsztat wziął ją Albert Dupontel, francuski reżyser i aktor.



Okopy I wojny światowej, konflikt zmierza do końca, jednak tuż przez zawieszeniem broni, okrutny porucznik Pradelle prowokuje zbrojne starcie. Wtedy właśnie splatają się losy Eduarda Pericourta, młodego artysty, który zostaje ciężko ranny ratując przysypanego ziemią Alberta Maillarda, pracującego przed wojną jako księgowy. Po nastaniu pokoju nie ma jednak szans na to, aby ich życie zaczęło przypominać to sprzed wielkiej wojny. Ich trudną egzystencję zmienia jednak pomysł Eduarda, który pozwala im zarobić majątek oraz zemścić się na poruczniku, który był winny ich niedoli.

Albert Dupontel stworzył udane dzieło. Filmowa opowieść, choć bardzo gorzka, zyskuje magicznego klimatu, który podkreślają klimatyczne zdjęcia i przewrotne poczucie humoru oraz wartkie prowadzenie akcji, które nie odbiera jednak filmowi pierwiastka melancholii. Do zobaczenia w zaświatach dużo zawdzięcza też obsadzie. Sam reżyser obsadził się w roli Maillarda i był to bardzo trafny ruch. Od swojej roli pasuje zarówno urodą, jak i ekspresją. Brawurowo gra Nahuel Perez Biscaryard, którego ostatnio mogliśmy oglądać w znakomitej roli w 120 uderzeniach serca. Przez większość filmu gra w masce i porozumiewa się tylko chrząknięciami, a pomimo tego tworzy trudną do zapomnienia kreację. Na drugim planie też nikt nie wypada słabo, ale mamy tam taki nazwiska jak Laurent Lafitte, którego możemy kojarzyć z roli w Elle, weterana Nielsa Astrupa, czy zdobywczynię Złotej Palmy Emilie Dequenne.

Do zobaczenia w zaświatach to prawdziwy popis wyobraźni i brawury, który ogląda się z przyjemnością i nie bez refleksji.



Daniel Mierzwa

wtorek, 14 sierpnia 2018


Młodzi Tytani: Akcja! Film (2018)

Reżyseria: Aaron Horvath, Peter Rida Michail
Gatunek: Animacja, Komedia
Premiera w Polsce: 10 sierpnia 2018

Filmy o superbohaterach opanowały kina, a na długi metraż o swoich doniosłych czynach mogą liczyć nawet mniej popularni herosi z drugiego planu przygód bardziej znanych postaci. Dlatego na kinowy i pełnometrażowy film załapali się Młodzi Tytani – znana z komiksów i kreskówki grupa pomocników bardziej znanych bohaterów, a na wielkie ekrany trafił obraz Młodzi Tytani: Akcja! Film.

Dowodzona przez walecznego Robina grupa dorastających superbohaterów walczy na co dzień ze złem. Jednak ich czyny nie są tak imponujące jak starszych kolegów po fachu, a do tego wciąż zdarza im się zachowywać zbyt niedojrzale, dlatego nikt nie traktuje ich poważne i nie mają co liczyć na takie splendory, jak bardziej znani herosi. Tym, co najbardziej mierzi Robina jest to, że wciąż nie powstał o nim film kinowy, choć już nawet Aquaman dzieli swój czas między walkę z największymi niegodziwcami, a bywanie na premierach filmów o superbohaterach. Młodzi Tytani nie tracą jednak woli zaistnienia w świecie kinematografii i znajdują swojego arcywroga - Slade’a, by niczym ich starsi koledzy zasłużyć na film o swoich przygodach.

Młodzi Tytani: Akcja! Film to jednak nie tylko nadęta opowiastka o mających parcie na szkło nastoletnich superbohaterach, a inteligentna opowieść o przyjaźni, którą własne ambicje i aspiracje narażają na poważne trudności. Film dopełnia satyryczne ujęcie zjawiska wysypu filmów o bohaterach komiksów. Mnóstwo tutaj wycieczek nie tylko do konkurencyjnych dzieł i dziełek o postaciach ze stajni Marvela, ale też, często nawet bardzo prześmiewczych, żartów z dokonań Warner Bros w realizacji filmów o bohaterach z uniwersum DC. O ile często poczucie humoru jest zaskakująco błyskotliwe, to niektóre żarty nie wznoszą się na wyżyny. Mimo to całość wypada dosyć dobrze, ponieważ nad wszystkim unosi się atmosfera nieskrępowanej rozrywki, która pozwala spuścić nieco patosu z nadętej serii filmów opartych na komiksach DC Comics.

Młodzi Tytani: Akcja! Film to znakomita rozrywka dla całej rodziny, która oprócz inteligentnie podanego morału zabawnie ogrywa wszystko to, co znamy z filmów o superbohaterach.



Daniel Mierzwa

wtorek, 20 marca 2018

Spotkanie w Palermo (2008)

Reżyseria: Wim Wenders
Gatunek: Dramat
Premiera w Polsce: 21 sierpnia 2009


Wim Wenders to jeden z najbardziej cenionych niemieckich reżyserów, twórca między innymi nagrodzonego Złotą Palmą filmu Paryż, Teksas czy zjawiskowej Piny. Jednym z mniej znanych jego filmów jest prezentowane na festiwalu w Cannes w 2008 roku Spotkanie w Palermo.
Finn (w tej roli Campino- wokalista niemieckiego zespołu Die Toten Hosen) jest popularnym fotografikiem, cenionym za równo w świecie artystów jak i w show-biznesie. Prowadzi życie utracjusza- imprezy, alkohol i kobiety. W celu zawodowym odbędzie podróż do Palermo na Sycylii. W tym włoskim mieście jeszcze mocniej będzie musiał zmierzyć się z tym, co nieuchronne. Okazuje się, że człowiek starzejąc się nawet w luksusowych apartamentach i spotykający na co dzień Millę Jovovich musi zmierzyć się z tym, co czeka nas wszystkich.
Irytująca w Spotkaniu w Palermo  jest spora dawka filozoficznych rozważań a’la Paulo Coehlo, które niektórzy reżyserzy potrafią obronić poczuciem humoru lub przynajmniej uroczą naiwnością, a stary wyjadacz jakim jest Wenders, niestety nie korzysta ani z jednego, ani z drugiego.
Film, który w wielu momentach zmierza w kierunku niemieckiego kina obyczajowego spod znaku Romance TV, posiada kilka bardzo smakowitych scen, niestety częściej budzi uśmiech politowania. Irytuje też praca kamery, która przypomina tę ze słabych filmów z lat 90.
Do plusów filmu zaliczyć można dobrą muzykę. Dystrybutor na plakacie chwalił się, że to utwory między innymi Portishead czy Iron&Wine. Niestety to chyba jedyne czym mógł zachęcić widzów do seansu.

Spotkanie w Palermo to przydługa filmowa ramota o przemijaniu, z którym nie każdy umie się pogodzić, doprawiona, niezbyt udanie, metafizyką. Najbardziej przykre w niej jest jednak to, że to film na koncie takiego mistrza jak Wim Wenders.


Daniel Mierzwa

poniedziałek, 9 października 2017

Gang Wiewióra 2 (2017)
Reżyseria: Cal Brunker
Gatunek: Animacja, Komedia, Przygodowy
Premiera w Polsce: 18 sierpnia 2017

Często wiele oczekujemy od bajkowych kontynuacji. Chcemy poznać dalsze losy bohaterów, rozwinięcie sytuacji, jednak nie zawsze. Po seansie pierwszej części Gangu Wiewióra nie oczekiwano fajerwerków. Kolejny raz bohaterami animacji były mówiące zwierzęta, a tematem konflikt, miłość i lokalne problemy.  Dlatego też wejście na ekrany drugiej części, pomimo że szeroko reklamowane, nie zachęcało bezpośrednio do seansu.

Gang Wiewióra 2 odświeża losy bohaterów, których poznaliśmy poprzednio. Zdobyta spiżarnia z orzechami wydaje się nie mieć końca, a wizja zimy i zapasów już nie przeraża. Wszystko jednak komplikuje się, gdy niespodziewany wybuch niszczy orzechowy raj, a park, w którym mieszka Wiewiór z przyjaciółmi, ma zostać zamieniony przez Burmistrza na Park Rozrywki. Grupa wściekłych gryzoni będzie zmuszona zawzięcie walczyć z buldożerami i bezwzględnymi  inwestorami, by uratować ostatnie zielone miejsce w mieście.

Film wbrew oczekiwań nie wnosi nic nowego, ani o bohaterach, ani w animacyjny świat. Odgrzewa dobrze nam znane z innych filmów żarty sytuacyjne, czy dubbingowe potyczki. Twórcy za wszelką ceną próbują pokazać zaangażowanie bohaterów, a przy okazji połączyć je z morałami i wartościami. Tym samym na siłę starają się tłumaczyć nielogiczne zachowania futrzastych zwierzaków, przez pryzmat złych ludzkich charakterów.

Gang Wiewióra 2 jako animacja zdecydowanie wypada miernie, tym samym porównując ją z poprzednią częścią prezentuje podobny poziom. Pomimo nijakiej historii i fabularnej beznadziejności dzieci mogą być zadowolone, gorzej z dorosłymi.



Patrycja Strempel

środa, 27 września 2017

Summer Wars (2009)
Reżyseria: Mamoru Hosoda
Gatunek: Komedia, Sci-fi, Anime
Premiera na świecie : 1 sierpnia 2009

Pamiętacie, gdy na fali szału na Pokemony w telewizji pojawiło się inne anime pełne stworków – Digimony? Reżyser tego animowanego serialu osadzonego w wirtualnej rzeczywistości jest też twórcą filmów pełnometrażowych. Jednym z nich jest prezentowany w konkursie głównym MFF w Locarno w 2009 roku Summer Wars.


Wyobraźcie sobie, że jesteście znakomitym z informatyki matematycznym olimpijczykiem, a najpiękniejsza dziewczyna w szkole, że wam zapłacić za wspólny wakacyjny wyjazd. To właśnie spotyka Kenjiego,  głównego bohatera tej animacji (i wcale nie to decyduje o dopisku sci-fi przy gatunku tego filmu). Okazuje się jednak, że sytuacja nie jest tak piękna, a nastolatek zostaje zmuszony do udawania chłopaka swojej koleżanki, z którą wybrał się na ten wyjazd. Udaje z nią związek przed członkami jej rodziny z obchodzącą dziewięćdziesiąte urodziny babcią, prawdziwej nestorki rodu, którego historia sięga czasów samurajów. Sielska atmosfera rodzinnego spotkania szybko znika, gdy pojawia się dawno niewidziany wujek, o egzotycznie i intrygująco brzmiącym imieniu Wabisuke.  Jego powrót z USA szybko niszczy odświętny nastrój uroczystości oraz wprowadza nerwy i niepokój w relacje. Żeby tego było mało w telewizyjnych wiadomościach pojawia się informacja, że Kenji odpowiada za awarię odpowiedzialnego za funkcjonowanie wszystkich instytucji systemu OZ, przy obsłudze którego pracował. Zamieszanie w wirtualnym świecie wprowadza jeszcze większy zamęt w realnym świecie. Złe emocje szybko jednak mijają, gdy Kenji wraz z rodziną swojej udawanej dziewczyny wspólnie postanawiają naprawić szkody wyrządzone w systemie przez niebezpieczną sztuczką inteligencję.
Summer Wars zaskakuje zaskakująco smakowitą przygotowaną mieszanką wątków. Zaczyna się od opowieści o młodzieńczym zauroczeniu szkolnych znajomych, którzy dostają szansę, aby się do siebie zbliżyć. Ale reżyser na tym nie kończy i sprawnie wprowadza historię o wielopokoleniowej rodzinie ze swoimi troskami i radościami. Sama scena rodzinnego posiłku jest smakowita jak najlepsze japońskie specjały, a bliska będzie chyba każdemu, kto choć raz trafił do cioci na imieniny. Potem pojawią się wątek powrotu marnotrawnego syna, skomplikowanych rodzinnych relacji i długich cieni dawnych błędów. A w to wszystko zostaje później wmieszana wirtualna rzeczywistość, która ma coraz większy wpływ na życie każdego z nas. I jak się okazuje mało kto i mało co może bez niej prawidłowo funkcjonować. Nie stanowi jednak ona miejsca, gdzie można rozwiązać prawdziwe problemy.
Do zalet filmu należy też grafika w jakiej został wykonany.  Kreska jest tutaj bardzo przyjemna, mnóstwo tutaj koloru. I na pewno od razu zostanie to zauważone przez każdego widza, których kontakt z anime ogranicza się do najbardziej znanych dzieł Hayao Miyazakiego.

Summer Wars to film o zakochaniu, rodzinie i ratowaniu świata. I jakkolwiek taki zestaw może dziwnie brzmieć, jest to bardzo dobra opowieść, która dostarcza materiału do przemyśleń, a przy tym świetnej rozrywki.


Daniel Mierzwa

czwartek, 7 września 2017

Agentka specjalnej troski (2016)
Reżyseria: Dany Boon
Gatunek: Komedia, Akcja
Premiera w Polsce: 18 sierpnia 2017

Dany Boon nigdy nie opiera się pokusie zagrania w swoim filmie, ta niewątpliwa słabość aktora-reżysera nie raz dawała widzom podczas seansu radość, ale i rozczarowania. Kolejne jego komedie, podobnie jak Agentka specjalnej troski dają odpowiednią dawkę humoru, zero zaskoczeń i denerwującą, przewrażliwioną bohaterkę.


Bohaterami filmu jest tytułowa Agentka (Alice Pol), która od dzieciństwa marzy, aby pracować w elitarnej jednostce specjalnej RAID oraz dowódca tej jednostki (Dany Boon). Jo Pasquali to niezdarna policjantka, ale przede wszystkim córka ministra. Zdecydowanie wierzy w swoje umiejętności pomimo nieszczególnych wyróżnień. Dzięki wpływom ojca bohaterka zostaje wcielona do RAID, w którym jako jedyna kobieta, będzie brała udział w elitarnym szkoleniu. Prowadzi je zniszczony życiem i miłością Froissard, który od teraz będzie odpowiedzialny za nieporadną agentkę.

Film pełen jest sytuacyjnego humoru oraz przesady. Zabawne dialogi uderzają w widza z każdej ze scen, a bohaterka pomimo, że na początku irytująca, da się lubić. Tworzy wokół siebie specyficzną aurę, a Alice Pol, która nie raz dała się poznać z ról u boku Boona, kolejny raz świetnie odnajduję się w jego filmie. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, od szpiegowskiego wątku, po nepotyzm, czy wymagające treningi.

Agentka specjalnej troski to kolejna komedia Boona, która pomimo, że z pozoru może nie zaskakiwać, kreuje świat pełen aluzji, gagów i współczesności w tle, które gwarantują rozrywkę na prawdziwym francuskim poziomie.



Patrycja Strempel

wtorek, 5 września 2017

Synalek (2017)
Reżyseria: Frédéric Forestier
Gatunek: Komedia
Premiera w Polsce: 25 sierpnia 2017

Nadopiekuńczy rodzice często są  problem nastolatków. Dopiero po latach zaczynamy doceniać zachowania, które uchroniły nas od nieoczekiwanych rozczarowań. W swoim najnowszym filmie Frédéric Forestier – reżyser znany wcześniej z przygód Asterixa na olimpiadzie, pokazuje rodzinę, która zrobi wszystko dla dobra syna i własnego psychicznego spokoju.


Synalek to komedia, w której tytułowy bohater doświadcza pierwszego zawodu miłosnego. Elina była dla niego wszystkim, a każda rzecz mu o niej przypomina. Postawieni w obliczu wyzwania i ciągłej tęsknoty syna rodzice, postanawiają pomóc mu raz na zawsze pożegnać się z ukochaną. Odpowiedni program detoksu przeradza się w walkę ze wspomnieniami i miłymi chwilami, jednak nikt lepiej nie zniechęci niż rodzice. Uciekając często do postępu, wyzwisk, czy przemocy, z zachowaniem stylu, Harold i Cléa zrobią wszystko, by ponownie obudzić entuzjazm do życia syna.

Reżyser świetnie porusza się pomiędzy krajobrazami Paryża i Hagi. Oferuje komedie momentami romantyczną, której bohaterowie mają pozornie stabilne życie, jednak w mrokach nieszczęścia syna, zaczynają dostrzegać również wady swoich relacji. W kolejnych wydarzeniach gubi ich rutyna, czy brak zaangażowania, a dowód miłości okaże się mieć wyjątkowo paskudny smak.

Ekranowa rodzina pomimo wielu wad świetnie współpracuje. Jest w niej wszystko, by zadowolić wielu – irytująca siostra, nieporadny syn i przewrażliwieni rodzice, jednak dawka humoru jest niewystarczająca, a fabuła denerwuje podobnie, jak problemy bohatera.

Synalek to kolejna wakacyjna, francuska komedia, która wprawdzie daje wiele trafnych miłosnych spostrzeżeń, jednak jako poradnik dla złamanych serc to jedynie zaburzony obraz rzeczywistości.



Patrycja Strempel

poniedziałek, 4 września 2017

Dom wygranych (2017)
Reżyseria: Andrew Jay Cohen
Gatunek: Komedia
Premiera w Polsce: 18 sierpnia 2017

Will Ferrell prawdopodobnie ma słabość do występowania w marnych komediach. Więc po jego rolach w Cienkim Bolku, czy Tata kontra tata nie należało spodziewać się fajerwerków w kolejnej produkcji. Podobnie jest w przypadku Amy Poehler, która po występie w Siostrach pokazuje, że dobrze się czuje robiąc z siebie pośmiewisko na ekranie. 



Dom wygranych to typowa komedia w amerykańskim stylu w reżyserii Andrew Jay Cohena, współtwórcy scenariuszy do takich dzieł jak Sąsiedzi 2, czy Randka na weselu. Patrząc na dorobek tego twórcy od razu można perfekcyjnie zaklasyfikować jego najnowszą produkcję. Tym razem na ekranie pokazuje on historię małżeństwa. Po utracie stypendium na studia córki oraz ostatnich oszczędności w Vegas, postanawiają wraz z przyjacielem urządzić domowe kasyno, które pomoże im zdobyć potrzebne środki na edukację. W nielegalnym przedsięwzięciu wykorzystują skłonność do ryzyka sąsiadów, a wszystko prowadzą z zachowaniem stylu i wyszukanych atrakcji.

Na ekranie górują przede wszystkim oklepane żarty i pospolity humor. Aktorzy pomimo, że świetnie wyglądają w strojach wieczorowych, reprezentują marny poziom imitujący komedię. Twórcy zarzucają widza kolejnymi wątkami, konfliktami, czy intrygami, jednak zdecydowanie nie dodaje to wartości całości produkcji, a jedynie utrzymuje na poziomie pozostałych filmów reżysera. Pomimo, że podczas seansu nie czuć zbytniego zażenowania, nie warto poczynać kroków w kierunku zaangażowania.

Dom wygranych to komedia jakich w kinie było wiele. Żaden powiew świeżości, a co dopiero film na poziomie. Lekka produkcja, która może nie wywoła salw śmiechu, jednak zagwarantuje odrobinę pozytywnej energii na resztę dnia.



Patrycja Strempel 

sobota, 2 września 2017

Zawsze jest czas na miłość (2017)
Reżyseria: Joel Hopkins
Gatunek: Komedia obycz.
Premiera w Polsce: 11 sierpnia 2017

Filmowe lata starości spędzone w Wielkiej Brytanii zawsze wydają się być rajskim czasem odpoczynku i nostalgii. Tym bardziej jeśli oryginalny tytuł produkcji (Hampstead) jasno wskazuje na miejsce rozgrywania się akcji, dodatkowo ukazując jego elitarny charakter, pełen spokoju, piękna i żywych kolorów, oczywiście daleko mijając się z rzeczywistością.


Zawsze jest czas na miłość to historia Emily, amerykańskiej wdowy, która zamieszkuje prestiżowy budynek w bogato wyglądającej londyńskiej dzielnicy. Otoczona przez zamożne przyjaciółki i stylowe dekoracje, bohaterka chętna jest uwolnić się od wszechobecnego przepychu i przesady. Gdy niespodziewanie poznaje Donalda – ekscentrycznego właściciela tajemniczej chaty w lesie – uświadamia sobie marność dotychczasowego życia. W splocie nieprzyjemnych wydarzeń związanych z podstępnymi przedsiębiorstwami, które chcą wysiedlić bohatera, rodzi się między nimi uczucie, które wprowadza zamęt w ich życiach.

Zdecydowanym plusem produkcji jest ekranowy duet Diane Keaton i Brendana Gleesona. Keaton – muza Woody’ego Allena i laureatka Oscara zdecydowanie nie zawodzi. Kolejny raz świetnie prezentuje się w roli dojrzałej kobiety z charakterem. Podobnie Gleeson, którego młodzi widzowie zapewne kojarzą ze świetną transformacją w filmach o Harrym Potterze, prezentuje postać dojrzałego mężczyzny po przejściach, którego całkowicie pochłonęło zdrowe życie w dziczy.

Film ten świetnie nadaje się na reklamę przedmieść Londynu, gotowych przyjąć seniorów z portfelami wypełnionymi banknotami. Obraz zniszczonego społeczeństwa, które pomimo obywatelskiego zaangażowania nie zauważa lokalnych problemów. Historia bohaterów z różnych światów, których losy niespodziewanie splatają się w naiwnej historii pełnej pstrokatych kolorów.

Zawsze jest czas na miłość to przede wszystkim mało ambitna historia, z której momentami wieje nudą. Pozbawiona wartkiej akcji produkcja, która nie wymaga od widza  zbytniego zaangażowania, dająca jedynie dobrze prezentujący się duet aktorki z wyższych sfer.



Patrycja Strempel 

wtorek, 29 sierpnia 2017

Podwójny kochanek (2017)
Reżyseria: Francois Ozon
Gatunek: Thriller
Premiera w Polsce: 25 sierpnia 2017

Francois Ozon to reżyser, który pracuje na pozycję jednego z najciekawszych twórców francuskiego kina. Nie boi się kontrowersji, sięga po rozmaite tematy, a do swoich filmów angażuje największe gwiazdy, dzięki czemu jego dzieła regularnie wyświetlane są na największych festiwalach. I choć jak udowadnia jego twórczość najlepiej czuje się w melodramatycznym klimacie, to w kinach możemy zobaczyć thriller erotyczny Podwójny kochanek, który pomimo, że nie zdobył tam żadnej nagrody to zyskał poklask widzów i krytyków.
Chloe, młoda kobieta uczestniczy w terapii, którą prowadzi Paul Meyer. Wspólna terapia mimo, że przynosi efekty, musi zostać przerwana, ponieważ mężczyzna zakochuje się w swojej pacjentce. Rozpoczynają wspólne życie, w które wprowadza się pewien niepokój, gdy Chloe jadąc autobusem spostrzega sobowtóra swojego partnera. Kierowana podejrzeniami znajduje gabinet Louisa Delorda, który okazuje się bratem bliźniakiem Paula, a także psychiatrą. Ten jednak ukrywa istnienie brata, co budzi jeszcze większe podejrzenia u młodej kobiety. Poszukując odpowiedzi na pytania, które rodzą się w jej głowie, rozpoczyna perwersyjną relację z Louisem, wciąż pozostając w związku z jego bratem.
To film, który  z jednej strony kojarzy się z poprzednim dorobkiem Ozona. Jest to gatunkowa mieszanka, pełna kiczu, przegięcia i cytatów, wzięta w pewien nawias.  Ale to co różni Podwójnego kochanka od innych jego filmów to dosłowność, mało tutaj finezji, a sporo odwagi i to zarówno reżysera jak i obsady. A ta spisuje się z resztą fantastycznie. W roli Chloe widzimy Marine Vacth, aktorkę i modelkę, która już grała w jednym filmie Ozona- Młodej i pięknej. Tym razem jednak dostała od niego znacznie bardziej wymagające zadanie i wyszła z niego zwycięsko. Rola oziębłej bohaterki uwikłanej w dziwne relacje wychodzi jej bardzo dobrze. A do dobrej gry aktorskiej dodaje dopasowaną fizjonomię. Znakomity jest Jeremie Renier, belgijski aktor znany głownie z filmów braci Dardenne, daje tutaj prawdziwy popis w podwójnej roli. I choć obie postaci mają zupełnie inne charaktery, to w jego wykonaniu obie są przekonujące.
Podwójny kochanek to kino wielkie. Ale nie dlatego, że spełnia wyszukane artystyczne ambicje. Wielkość tego filmu polega na tym, że spełnia wszystkie pokładane w nim nadzieje, bo jest tutaj wszystko na, co widz może liczyć, napięcie, erotyzm, odrobina strachu, niełatwa intryga, świetne aktorskie role i barokowe tło z fascynującymi postaciami drugoplanowymi. Nikt, kto jest świadomy na jaki film się wybiera, nie wyjdzie z kina zawiedziony.



Za możliwość odkrycia fascynującego świata wykreowanego przez Francois Ozona dziękujemy kinu Cinema City Punkt 44 w Katowicach. 


Daniel Mierzwa 

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Mamuśki mają wychodne (2017)
Reżyseria: Alethea Jones
Gatunek: Komedia
Premiera w Polsce: 18 sierpnia 2017

Marnych komedii w kinie jest wiele, a amerykańscy twórcy co chwilę wypuszczają kolejne gnioty, by urozmaicać życie swoich obywateli. Od dawna wiadomo również, że zarówno mieszkańcom zza oceanu, jak i europejskim widzom nie potrzeba ambitnych produkcji, by przeżyć momenty euforii i zabawy.  Dlatego właśnie powstają filmy na miarę Mamuśki mają wychodne.


Film ten opowiada banalną historię mam, które codziennie czynności powtarzają niczym mantrę. Poza praniem, sprzątaniem, gotowaniem i opieką nad dziećmi nie uświadczają żadnych rozrywek, a chcąc to zmienić wybierają się na zasłużoną imprezę, która niekontrolowanie nabiera tempa. Cztery bohaterki pomimo początkowych niechęci spędzają wspólnie swój wieczór życia, a niewinne spotkanie bez dzieci i partnerów przeradza się w czas uniesień, szczerych rozmów i przystojnych mężczyzn na horyzoncie.

Po filmie nie należy spodziewać się fajerwerków. Przez kolejne sceny twórcy starają się budować atmosferę szalonej zabawy, przeskakując przy tym między wątkami i bohaterami. Dlatego poza „zabawnymi” momentami w klubie widz dostaje również fragmenty z zagubionymi tatusiami pozostawionymi sam na sam ze swoimi przebiegłymi pociechami.

Jak często również bywa większość scen humoru zostało zawartych w zwiastunie, dlatego oglądając film, widz nie ma co liczyć na więcej rozrywek niż kupa na twarzy głównej bohaterki, czy kąpiel w stroju jednorożca. W całości pozycji gra bohaterów jest przerażająco żenująca, a fabuła poucinana i prowadzona niekonsekwentnie. Dlatego należy jedynie podziękować twórcom za brak zaangażowania nazwisk pokroju Aniston, gdyż nawet jej reputacja mogłaby tego nie wytrzymać.

Mamuśki mają wychodne to filmowe dno. Pozycja bez polotu, nieudolnie reprezentująca komediowe kino gatunkowe, o którym warto szybko zapomnieć, spuszczając przy tym na twórców zasłonę hańby i pogardy.



Patrycja Strempel 

sobota, 26 sierpnia 2017

Barry Seal: Król przemytu (2017)
Reżyseria: Doug Liman
Gatunek: Dramat, Polityczny
Premiera w Polsce: 25 sierpnia 2017

Prawdziwe historie w kinie to często podstawa dobrego seansu. Twórcy inspiracje czerpią zarówno z życia największych bohaterów, złodziei, czy jak w tym przypadku przestępców. Bohater, w którego wciela się Tom Cruise - Barry Seal - to zdecydowanie człowiek, którego bujne życie mogłoby przeżyć naraz kilka osób.


Tytułowy Król przemytu był jednym z najzdolniejszych amerykańskich pilotów. Poznajemy go podczas nagrywania na kasety VHS swojej historii, a ten osobisty charakter narracji świetnie komponuje się z całością filmu. Barry z najdrobniejszymi szczegółami pokazuje widzom swoją historię, wydarzenia które ukształtowały zarówno jego, jak i jego rodzinę. Pracę dla kolumbijskiego kartelu, czy CIA. Potyczki, nie tylko słowne, ze słynnym baronem narkotykowym Pablem Escobarem, czy zakopywanie w ogrodzie milionów dolarów. Wraz z nim odkrywamy zdrady, kolejne przekręty, a wszystko tuż pod nosem politycznych gigantów.

Twórcy każdej ze scen nadają odpowiedniego dynamizmu, dzięki temu seans nie nudzi się, a wręcz widz oczekuje na rozwój kolejnych wydarzeń. Poza Tomem Cruisem, który zdecydowani prezentuje się lepiej niż w swoich ostatnich rolach, dobrze na ekranie wypadają również pozostali bohaterowie, z nutą agresji i humorem pomagają nam odkrywać bujną, pełną niebezpieczeństwa historię Barry’ego.

Barry Seal: Król przemytu to kino akcji z polityką w tle. Inspiracja wydarzeniami, która kolejny raz pokazuje, że lubimy oglądać na ekranie cudze życie, nawet gdy zakończenie jest nam dobrze znane.



Patrycja Strempel 

czwartek, 24 sierpnia 2017

Bodyguard Zawodowiec (2017)
Reżyseria: Patrick Hughes
Gatunek: Komedia, Akcja
Premiera w Polsce: 18 sierpnia 2017

Zarówno Ryan Reynolds, jak i Samuel L. Jackson nie raz pokazywali widzom na ekranach swoje osobliwe charaktery. Ten pierwszy przede wszystkim w wyjątkowo komediowym Deadpoolu, za to drugi począwszy od Pulp Fiction, przez Gwiezdne Wojny, aż do ekranizacji wielu znanych komiksów. Aktorzy tym razem również nie zawodzą, a popisy którymi zajmują widzów podczas prawie dwugodzinnego seansu zdecydowanie wprowadzają w dobry nastrój.


Bodyguard Zawodowiec pokazuje historię światowej klasy ochroniarza Michaela (Reynolds), który po nieudanym zadaniu nagle znajduje się na samym dnie. Traci dotychczasowe wpływy, jednak sytuacja ma okazję się poprawić, gdy na swojej drodze spotyka zawodowego mordercę Dariusa Kincaida (Jackson), z którym oczywiście nie raz miał już do czynienia. Pomimo niechęci mężczyźni zmuszeni będą do współpracy, a wszystko by zapewnić ochronę Dariusowi, który jest istotnym świadkiem w sprawie masowych morderstw.

Główni bohaterowie w każdej ze scen dają z siebie wszystko. Bez zastanawiania angażują się w kolejne zagrożenia, a wszystko, jak sami tłumaczą, robią z miłości, by nie zawieść ukochanej osoby. Postawieni w obliczu wyzwania zmagają się z rzeszą agentów, płatnych morderców, czy łowców głów, którzy uczynią wszystko by świadek nie dotarł przed oblicze sądu.

Film dobrze prezentuje się pomimo wszechobecnego chaosu. Każdą ze scen przepełnia przemoc i martwe ciała, które jak kostki domina widowiskowo kolejno upadają na ziemię. Lekkim niewypałem może jednak wydawać się przestawienie fikcyjnego dyktatora z Białorusi i jego rygorystycznych rządów. Ten polityczny podtekst wydaje się zupełnie niepotrzebny, a lepszym rozwiązaniem mogłoby być zastosowanie równie fikcyjnego kraju, który zapewne nie powodowałby zbytnich kontrowersji.

Bodyguard Zawodowiec to dobre kino akcji, które dobrze się ogląda. Pomiędzy scenami pościgów jest zarówno miejsce dla patetycznych dialogów, jak i wybuchów Salmy Hayek, która swoim akcentem i słownictwem zdecydowanie dodaje pikanterii całości produkcji. Film ten to także niewymagająca fabuła, która byłaby niczym bez charyzmy bohaterów.




Patrycja Strempel