środa, 13 września 2017

To (2017) - recenzja

Brak komentarzy:
 
To (2017)
Reżyseria: Andres Muschietti
Gatunek: Horror
Premiera w Polsce: 8 września 2017

Stephen King znany jest ze swojej bujnej wyobraźni. Jego powieści biją rekordy popularności, a kolejne ekranizacje przyciągają przed ekrany niezmierzone rzesze fanów horroru i mrocznego kina. Podobnie jest tym razem – ekranizacja powieści To, pomimo, że już kiedyś widzowie mieli okazję ją oglądać – teraz w odświeżonej wersji ponownie budzi lęk i obawy w fanach kina grozy.


Dla wielu osób, które lubują się w literaturze Kinga po zobaczeniu Mrocznej wieży, mogli poczuć zdecydowany zawód i niedosyt. Tym razem jest inaczej, a odczucia wstydu i zażenowania po poprzedniej ekranizacji, można schować głęboko w kąt. Historia grupy dzieciaków, którzy walczą ze swoimi lękami została wiernie przedstawiona, a każda kolejna scena pełna jest napięcia, odpowiednich emocji oraz dobrze prezentującej się młodej obsady. Reżyser Andres Muschietti, który wcześniej odpowiedzialny był za horror Mama, podjął się trudnego zadania, które dobrze zrealizował.

Film To to historia zdecydowanie wielowątkowa. Początkowo bardziej przypominający film nawet familijny, jednak z elementami agresji i rozlewem krwi, w którym sceny strachu ograniczone są do minimum. Przeciwnikiem młodych bohaterów jest klaun Pennywise, który za wszelką cenę próbuje zniszczyć im wakacyjny czas. Porywając kolejne dzieciaki z miasteczka Derry – klaun terroryzuje lokalnych mieszkańców, odbierając im ukochane pociechy.

Twórcy za wszelką cenę starali się, by w przyszłości z filmu uczyniono klasykę gatunku. Kolejne sceny mogą przynosić na myśl liczne nawiązania do innych pozycji pełnych grozy, jednak w swojej oszczędności seans wprowadza widza w odpowiedni klimat, ostatecznie obiecując kolejny rozdział historii.

To prawdopodobnie nie został stworzony by przestraszyć widza. Pomimo kilku momentów, po których czuje się delikatne ciarki na plecach, film utrzymywany jest raczej w tonacji przygody, z którą mierzą się bohaterowie, a najwięcej emocji budzi chyba unoszący się samotnie czerwony balonik.




Patrycja Strempel


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz