środa, 26 lipca 2017

Dunkierka (2017) - recenzja

Brak komentarzy:
 
Dunkierka (2017)
Reżyseria: Christopher Nolan
Gatunek: Dramat, Wojenny
Premiera w Polsce: 21 lipca 2017

Wielkie kino uwielbia wielką historię. Są tysiące interesujących historycznych wydarzeń, które trafiły w ręce scenarzystów i reżyserów, aby potem zawitać na ekrany kin. Często to dzieła wspaniałe, w końcu wielkie bitwy czy inne podniosłe wydarzenia pełne prawdziwych postaci aż proszą się o podniosłą muzykę, podkreślające patos zdjęcia, piękne kostiumy, mistrzowską charakteryzację czy tysiące statystów. Tym razem do kin zawitała Dunkierka - obrazo jednym z najbardziej poruszających epizodów  II wojny światowej – ewakuacji brytyjskich oraz francuskich żołnierzy plaży w północnej Francji. Za kamerą stanął Christopher Nolan, reżyser, który pomimo kręcenia filmów w Hollywood za miliony dolarów, wierny jest swojemu stylowi, wizjom i formalnej odwadze.


Klimat Dunkierki ustalają już pierwsze sceny. Ucieczka grupy wyraźnie zmęczonych żołnierzy, ulicami miasteczka przed seriami z karabinów. Wyglądające jak urocze przedmieścia ulica staję się pułapką. Gdy jednemu z nich udaje się ocalić życie, trafia na plażę, gdzie trwają przygotowania do ewakuacji brytyjskich żołnierzy do ojczyzny. Sięgający po horyzont pas piasku okazuję się jednak  miejscem, w którym żołnierze tak samo są osaczeni jak w pobliskim mieście. Narażeni na ostrzał wrogiego lotnictwa stają się bezbronni. Jedynym, co pozostaje to oczekiwać na ratunek. Z Anglii na pomoc wyruszają cywilne łodzie-jachty, barki, motorówki. Właścicielem jednej z nich jest pan Dawson, który ani chwili nie zawaha się, aby pomóc tkwiącym w śmiertelnym oblężeniu żołnierzom. Wraz z nim w rejs, będący misją ratunkową wyrusza jego syn oraz przyjaźniący się z nimi George. Wojna ma jednak miejsce nie tylko na lądzie i morzu. W powietrzu również trwa walka o bezpieczeństwo ewakuacji, a piloci brytyjskich myśliwców są w stanie poświęcić naprawdę wiele, aby ratować życie innych. 

Twórcy zdecydowanie zadbali o wizualne szczegóły, jednak przy tym zapomnieli o fabule. Oczywistym jest, że trudno oczekiwać ingerowania w historię, jednak podczas seansu pomimo głośnych wybuchów łatwo o słodko-gorzki sen. Słodki na sama myśl o dobrej obsadzie składającej się głównie z debiutantów, którzy świetnie prezentują sie przed kamerą oraz nazwisk wartych uwagi. Popis w powietrzu daje Tom Hardy, który zdecydowanie utrzymuje aktorski poziom pokazany w najnowszym Mad Maxie, czy Oscarowej Zjawie. Nie zawodzi również Kenneth Branagh, który wprawdzie nie prezentuje się już tak atrakcyjnie, jak w roli Gilderoya Lockharta, jednak z klasą i wymaganą powagą dowodzi ewakuacją żołnierzy. Dobrym krokiem było również obsadzenie w jednej z głównych ról idola nastolatek – Harry’ego Styles. Dzięki jego występowi filmem zainteresuje się zapewne także młodsza widownia, poznając lub odkrywając na nowo jeden z etapów II wojny światowej.

Dunkierka to przede wszystkim emocje. Film porusza i wstrząsa widzem, pomimo, że momentami jest za grzeczny i pozbawiony wojennych nieczystości. Reżyserowi można nawet zarzucić brak realizmu, jednak rekompensuje to genialną, intensywną muzyką Hansa Zimmera, która jeszcze długo po wyjściu z sali kinowej brzmi z tyłu głowy. To film o wydarzeniach z historii, od którego nie należy oczekiwać miłosnych uniesień, czy rozbudowanych dialogów i postaci. Pełen efektów obraz, który zapewne wiele pokocha za prostotę, reszta za to samo znienawidzi.




Za możliwość seansu dziękujemy kinu Cinema City Punkt 44 w Katowicach.


#Amanda&Hubert




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz