Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lipiec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lipiec. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 sierpnia 2018


Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie (2018)

Reżyseria: Ken Scott
Gatunek: Komedia
Premiera w Polsce: 20 lipca 2018

Wakacje to czas, gdy w kinach nie doświadczamy wielu filmowych uniesień, a raczej niesieni na fali odgrzewanych kotletów, oglądamy produkcje o bardziej znanych i nieznanych tytułach. Zdecydowanie do tej drugiej grupy zalicza się nowa produkcja Kena Scotta - Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie, reżysera Wykapanego ojca, czy zaledwie trzech innych, równie niepopularnych komedii.


Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie to zdecydowanie pozytywna historia, którą opowiada tytułowy fakir Aja, a dokładnie Ajatashatru Oghash Rathod, trójce młodych rabusiów skazanych na poprawczak. Widzowie mają okazję wraz z rzezimieszkami wsłuchać się w przygody fakira, rozpoczętej w jego najmłodszych latach. Aja okazuje się, że również był niełatwym dzieckiem, jednak zafascynowanym katalogami IKEI i owładnięty chęcią podróży wraz z matką do Paryża. Do stolicy Francji rusza jednak sam, a pierwszym punktem wyjazdu okazuje się uwielbiany przez niego szwedzki sklep meblowy. Próbując kolejnych kanap, łóżek i foteli, w dźwiękach wymienianych przez siebie katalogowych nazw produktów poznaje, jak twierdzi, miłość swojego życia, a później zasypia w szafie i w wyniku niespodziewanych zdarzeń wraz z uchodźcami trafia Londynu i kolejnych Europejskich miast, gdzie zmaga się ze stereotypami migracyjnego życia.

Reżyser co chwilę odkrywa nowe elementy tej barwnej opowieści, łącząc komedie z romansem, czy dramatem społecznym, który w aktualny sposób porusza historię imigrantów, poszukujących lepszego życia. Filmu nie omija również powiew hinduskiej muzyki, na szczęście tanecznych wybuchów jest niewiele, a te które występują idealnie wpisują się w klimat produkcji.

Dobrym filmowym zabiegiem jest również równolegle prowadzona historia Marie, ukochanej Aji poznanej w IKEI. Charakteryzującą się silną osobowością bohaterkę nie oszczędziło ani życie, ani mężczyźni, a wraz ze swoją dosyć wyzwoloną przyjaciółką dodają historii fakira kolejnych plusów.

Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie, to pozytywny zastrzyk energii i optymizmu, z motywem marzeń i tolerancji w tle. Kolorowa historia, która może nie rozbawi do łez, jednak zauroczy wszechobecna radością.


Patrycja Strempel

środa, 8 sierpnia 2018


Mamma Mia: Here We Go Again! (2018)

Reżyseria: Ol Parker
Gatunek: Komedia, Musical
Premiera w Polsce: 27 lipca 2018

Przebojów ABBY nigdy dość – z tego założenia wyszli twórcy filmu Mamma Mia: Here we go again!, który jest kontynuacją hitowego musicalu Mamma Mia z 2008 roku.


Sophie przygotowuje się do ponownego otwarcia hotelu na greckiej wyspie po śmierci swojej matki. Choć wszystko wydaje się iść znakomicie, przygotowania do wielkiej imprezy niszczy burza, przez co wydaje się, że niestety nic się nie uda. Główny wątek przerywany jest retrospekcjami z życia Donny, matki Sophie, które ukazują jak trafiła na wyspę oraz jak rozwijały się jej relacje z trzema ojcami córki.

Fabuła filmu jest absolutnie pretekstowa, problemy bohaterów często są tak błahe, że przypominają te z animacji dla czterolatków, a wątki ucinane są według uznania reżysera, a nie według wymagań dobrze opowiedzianej historii, ale pomimo tego Mamma Mia: Here we go again! ogląda się bardzo dobrze. W czym przede wszystkim zasługa znakomitej obsady, gdzie między znanymi z poprzedniej części twarzami pojawiają się kolejne uznane, jak i wschodzące gwiazdy kina. Chemia między bohaterami robi swoje, aktorzy, którzy wypadli uroczo w poprzednim filmie, tym razem nie wypadają ani odrobinę słabiej. A piosenki ABBY, ze względu na to, że lwia część ich hitów wykorzystana została już wcześniej, tym razem otrzymujemy zarówno znane przeboje, jak i kilka mniej znanych utworów, które jednak potencjałem podbijania uszu słuchacza zupełnie nie odstają od najbardziej popularnych dokonań szwedzkiego zespołu. Aranżacje utworów wykonane są tak znakomicie, że ma się ochotę śpiewać razem z bohaterami, a nawet wstać z kinowego fotela i razem z nimi tańczyć w rytm szlagierów.

Mamma  Mia: Here we go again! to film, który opowiada jedynie szczątkową historię, przed byciem absolutnym banałem broni się jednak, tym, że na ekranie widać jak wiele serca włożyli w niego wszyscy twórcy. Dzięki temu efekt to lekki film, nad którym unosi się atmosfera letniej zabawy, która nie może się nie udzielić widzom.


Daniel Mierzwa

sobota, 4 sierpnia 2018


Pierwsza noc oczyszczenia (2018)
Reżyseria: Gerard McMurray
Gatunek: Thriller, Sci-Fi
Premiera w Polsce: 20 lipca 2018

Upalna pogoda nie zachęca do podnoszenia temperatury czegokolwiek, ale dystrybutorzy filmów się tym nie przejmują i wprowadzają na ekrany kin odgrzewany kotlet – Pierwszą noc oczyszczenia, czyli prequel serii o jedynym dniu w roku, kiedy przez dwanaście godzin prawo w USA nie obowiązuje.

Pierwsza noc oczyszczenia cofa nas w czasie do dni kiedy partia Nowi Ojcowie Założyciele Ameryki wygrywa wybory i decyduje się na odważny społeczny eksperyment, który przeprowadzony ma zostać na nowojorskiej Staten Island. Ubodzy mieszkańcy chętnie decydują się na udział w eksperymencie i pozostanie w swoim miejscu zamieszkania, ponieważ rząd hojnie za to zapłaci.

Wśród tych, którzy zostają jest aktywistka społeczna aktywistka Nya, która sprzeciwia się nadchodzącemu eksperymentowi, jej młodszy brat oraz Dmitri, lokalny gangster i jej były chłopak. Gdy zacznie się noc oczyszczenia i na ulicach, choć nie od razu, zacznie się rzeź, będą zmuszeni walczyć o swoje, i nie tylko, życie.

Pierwsza noc oczyszczenia to film, który ma dostarczyć rozrywkę. Co niezbyt mu wychodzi. Fabuła znosi się do dwóch zdań, dialogi to potwornie sztywne banały, obsada aktorska robi na ekranie wiele, ale nie można akurat powiedzieć, że gra. A już walka Dmitriego – samego przeciwko wszystkim, przypomina najlepsze dokonania Stevena Segala. A wszystko to podlane sosem o rasowych i społecznych nierównościach, klasowych konfliktach i władzy, która ucieka się do oszustw, aby realizować swoje cele. Ale i te wątki są jedynie potrzebną, choć potraktowaną po macoszemu, publicystyczną nadbudówką.

Pierwsza noc oczyszczenia to krwawa jatka, która oferuje nam zamiast porywającej rozrywki, porcję nudy doprawionej banałem, która nie zasmakuje nawet fanom poprzednich części.


Daniel Mierzwa


poniedziałek, 30 lipca 2018

Niepoczytalna (2018)
Reżyseria: Steven Soderbergh
Gatunek: Thriller
Premiera w Polsce: 27 lipca 2018

Okres wakacyjny nie jest łaskawy dla kinomanów. Ekrany zaludniają wtedy głownie postaci z niezbyt udanych animacji, niemrawych horrorów i komedii, które jedyną radość budzą tym, że w końcu się kończą.  Dlatego nadzieją są wakacyjne premiery filmów uznanych twórców. A takim na pewno jest Steven Soderbergh, którego Niepoczytalna, z główną rolą znanej z serialu The Crown Claire Foy, pojawiła się w kinach.

Sawyer Valentini, opuściła rodzinną miejscowość i zaczyna robić karierę w branży finansowej. Jej całe życie towarzyskie znosi się do videorozmów przez smartfona z matką, pogawędek z koleżanką z pracy i spotkań z facetami poznanymi w aplikacji randkowej. A  to wszystko przez to, że cierpi na napady lękowe spowodowane, jak później się okazuje, chorą relacją z jednym mężczyzną. Szukając pomocy psychologicznej Sawyer trafia do kliniki i tam podczas rozmowy z psycholożką przyznaje się do myśli samobójczych. Z ich powodu zostaje zatrzymana w szpitalu. I choć przetrzymywana jest tam wbrew swojej woli nie może się uwolnić, bo podpisała stosowne dokumenty. Tam jednak będzie musiała się zmierzyć nie tylko z bezdusznym systemem opieki zdrowia, ale też z mężczyzną, z którym relacja doprowadziła ją do takiego stanu psychicznego.

Niepoczytalna początkowo świetnie sprawdza się fabularnie. Wiele spraw jest niejasnych, wątki się mieszają, a z czasem dowiadujemy się coraz więcej faktów. Niestety napięcie szybko siada, dowiadujemy się o przyczynach przetrzymywania Sawyer w szpitalu. Gdy okazuje się, że to ni powody znane nam z innych thrillerów, a jedynie chęć zarobku, wiemy już, że dla Soderbergha nie są straszne motywy z horrorów, ale okrutna kapitalistyczna rzeczywistość. Wątek ten wygasa, a fabuła skupia się na walce Sawyer z jej stalkerem, w której wydaje się ona być na straconej pozycji. Całość fabuły niestety jedynie bardziej irytuje niż porywa.

Całości nie pomaga też strona wizualna. Odpowiedzialny również za zdjęcia w swoich filmach Soderbergh, tym razem zachwycony Mandarynką Seana Bakera, nakręcił Niepoczytalną za pomocą iPhone’a. Początkowo zdjęcia przypominające podglądanie z ukrycia podkreślają atmosferę thrillera, a zbliżenia na twarze bohaterów powodują w nas dyskomfort. Niestety szybko zaczyna to męczyć, a zgaszone barwy filmu przypominają bardziej kinematografię z lat 90., a nie z XXI wieku. Muzyka w Niepoczytalnej to już zupełnie nieporozumienie, bo działa na nerwy jak wszystko w tym filmie i przywołuje skojarzenia jedynie z Gęsią skórką. Aż nie chce się wierzyć, że skomponował ją trzynastokrotnie nominowany do Oscara  Thomas Newman

Niepoczytalna to eksperyment znakomitego, bo takim niewątpliwie jest Soderbergh, twórcy. Niestety niezbyt udany. A całość zamiast zaciekawiać, a mogła to zrobić zarówno fabuła, jak i strona wizualna filmu, jedynie irytuje.


Daniel Mierzwa

środa, 25 lipca 2018


Sztuka kłamania (2018)
Reżyseria: Laurent Tirard
Gatunek: Historyczny, Komedia
Premiera w Polsce: 20 lipca 2018

Komedia romantyczna wydaje się gatunkiem, który nie potrafi zaskoczyć. Choć jak udowadnia Laurent Tirard w swojej Sztuce kłamania, nie trzeba wiele, aby odświeżyć gatunkowe ramy, wystarczy historyczne tło i ładne kostiumy, a niepozbawiona uroku, ale odrobinę sztampowa historia, nabiera polotu i lekkości.
Burgundia, 1809 rok, kapitan cesarskiej armii Robert Neuville oświadcza się młodziutkiej i pełnej wdzięku Pauline. Ledwo jednak to zrobi, a już wyrusza na wojenny front. Lecz zanim opuści ukochaną, obiecuje jej słać listy. Czas ucieka, a do Pauline nie trafia żadna korespondencja od wybranka serca. Dziewczyna zaczyna pogrążać się w chorobie i rozpaczy. Jej starsza siostra Elisabeth nie może patrzeć na jej cierpienia i w imieniu Neuville’a pisze do niej listy, w których oprócz wyrazów miłości opisuje jego niesamowite przygody, które choć wydają się niewiarygodne budzą u wszystkich podziw. A  w ostatnim liście sugeruje śmierć kapitana. Dlatego powrót Neuville’a do miasteczka spowoduje liczne komplikacje i zmusi zarówno ją, jak i jego do brnięcia w coraz to wymyślniejsze kłamstwa.

Laurent Tirard udowodnił już nie raz, że jest mistrzem bezpretesjonalnych komedii, bo to w końcu on odpowiada za filmowe przygody Mikołajka, czy zabawnego Faceta na miarę. Tym razem w lekkiej fabule mówi o ważnych rzeczach, jak rola kobiety, która tkwi w cieniu mężczyzny, kreowaniu swojego wizerunku, wojennych traumach i narodzinach celebrytów. I choć scenariusz początkowo broni się przez oczywistością, ostatecznie kończy się, jak każdy film tego gatunku. Nie odbiera mu to jednak uroku i poczucia humoru, które towarzyszy całej fabule. Sporą zasługę w tym, że ten film okazał się udany są odtwórcy głównych ról. Wielka gwiazda francuskiego kina, laureat Oscara, Jean Dujardin, daje fenomenalny popis na granicy pastiszu i szarży. A Melanie Laurent w roli jego przeciwieństwa – rozsądnej i wyrachowanej Elisabeth jest urocza i opiera swoją grę nie tylko na komediowych chwytach, ale też dyskretnej sile gestu i mimiki twarzy.

Sztuka kłamania to sympatyczny film, który wydaje się niczym nie wyróżniać w zalewie wakacyjnych premier. Jego siłą jest jednak bezpretensjonalny i szczerza zabawny humor, który czyni seans tego filmu niezobowiązującą, ale prawdziwą przyjemnością.



Daniel Mierzwa

piątek, 20 lipca 2018


Obietnica poranka (2017)
Reżyseria: Eric Barbier
Gatunek: Biograficzny, Dramat
Premiera w Polsce: 20 lipca 2018

Romain Gary, urodzony w Wilnie jako Roman Kacew, to niezwykle ciekawa postać. Był pisarzem (jako jedyny twórca dostał dwukrotnie prestiżową Nagrodę Goncourtów), reżyserem, scenarzystą i dyplomatą. Dlatego nie ma się, co dziwić, że doczekał się filmu biograficznego, który oparty został na jego książce Obietnica poranka.

Mały Roman dorasta w Wilnie pod opieką matki Niny, która dzięki sprytowi i aktorskim zdolnościom powadzi dobrze prosperujący sklep z odzieżą dla największych elegantek. Dobra passa szybko się kończy i rodzina postanawia emigrować do Francji. Tam mimo początkowych trudności Nina szybko odnosi sukces, wciąż jednak pozostaje nadopiekuńcza względem dorastającego syna. Próbą dla ich relacji staje się II wojna światowa, która rozdzieli ich na dłuższy czas.

Życie Romaina Gary’ego już od najmłodszych lat pełne było przygód i to też oglądamy w filmie. Jego biografia pełna jest sytuacji zwyczajnych, ale też zupełnie niezwykłych, co często inspirowane jest przez jego matkę, która od zawsze wierzyła w jego wybitność i niezwykły talent. Wszystko to pokazane jest prze Erica Barbiera w pełen ciepłego poczucia humoru, który nieraz potrafi wywołać na twarzy widza uśmiech, a czasem sprawić, że pojawi się łza wzruszenia. Ogromnym plusem jest też gra aktorów (i co ciekawe wielu z nich mówi całkiem dobrze, choć z akcentem, po polsku). Charlotte Gainsbourg w roli nieco szalonej i pewnej siebie Niny Kacew kradnie każdą scenę, w której się pojawia swoją pełną energii i ekspresji grą. W tyle nie zostaje za nią znany z wielu francuskich filmów z ostatnich lat Pierre Niney, który tworzy ciekawy portret głównego bohatera.

Obietnica poranka to film o wielkiej, odwzajemnionej, miłości matki do syna, która ukształtowała całe jego życie, oraz  o tym, że wszystko jest możliwe jeśli się tego chce i otrzyma wsparcie od bliskich.



Daniel Mierzwa

czwartek, 19 lipca 2018


Iniemamocni 2 (2018)
Reżyseria: Brad Bird
Gatunek: Animacja, Przygodowy
Premiera w Polsce: 13 lipca 2018

Państwo Iniemamocni znowu ruszają do akcji. Przygodę rodziny superbohaterów mieliśmy okazję rozpocząć 14 lat temu i prawdopodobnie powoli traciliśmy nadzieję na dalsze jej losy. Jednak Brad Bird – reżyser odpowiedzialny na realizację części pierwszej, jak i wielu innych licznie nagradzanych produkcji, powraca do fanów z nową dawką bohaterskiej energii.


Bycie superbohaterem nadal jest nielegalne, a Bob, Helen wraz z dziećmi tułają się po motelach, po tym jak ich dom został zniszczony. Zdarza im się wspólnie wkraczać do akcji, jednak zwykle kończy się to zniszczeniem połowy miasta, z czy nie chcą się już godzić jego władze. Wiąże się to z ostatecznie z końcem wsparcia dla bohaterów ze strony rządu oraz obowiązkiem podjęcia przez nich normalnej pracy. Wybawcą rodziny okazuje się jednak pewien bogaty biznesmen, którego marzeniem jest reaktywowanie superbohaterów. By ocieplić ich wizerunek pragnie wykorzystać Elastynę, która jak wynika ze statystyk, nie działa tak destrukcyjnie jak jej małżonek. Bohaterka zostawia dzieci pod opieką Boba, a sama rusza zbawiać świat, najpierw skupiając się na pomniejszych przestępstwach, by później rozpocząć rozwiązywanie zagadki związanej z tajemniczym terrorystą wykorzystującym hipnozę, by przejmować kontrolę nad ludźmi. W tym samym czasie Pan Iniemamocny będzie zmagał się z jeszcze trudniejszym zadaniem, jakim jest prowadzenie domu i wychowanie dzieci posiadających zwykle nastoletnie problemy, ale i super moce.

Animacja zdecydowanie prezentuje zadowalający poziom, który usatysfakcjonuje zarówno starszych, jak i młodszych widzów. Jest również godną kontynuacją, a reżyserowi wiernie udało się wykreować niezapomniany klimat tej produkcji. Z błyskiem w oku widz może oglądać dobrze przygotowane odwrócenie ról, gdy to kobieta rusza do akcji, pozostawiając męża z równie odpowiedzialnym zadaniem. Dobrze prezentuje się również ostateczny przeciwnik bohaterów, nawiązując do współczesnego uzależnienia społeczeństwa od technologii, pokazuje jak negatywnie można ją wykorzystywać.

Duże uznanie należy się również osobom odpowiedzialnym za polski dubbing. Dialogi wypadają wyraziście, spore oklaski należą się tutaj Piotrowi Fronczewskiemu, który pomimo nawiązania do znanej produkcji, w której kiedy występował, pokazuje klasę.

Iniemamocni 2 pomimo, że prezentują dawno oklepany superbohaterski styl, w swoich lateksowych strojach wnoszą pokłady świeżości, tak potrzebnej w familijnym kinie. To doskonała zabawa dla wszystkich pokoleń, będąca połączeniem scen humoru z niegłupią rozrywką. Pozostaje jedynie z nadzieją oczekiwać na kolejne wyczyny tej bohaterskiej rodziny.


Patrycja Strempel

środa, 18 lipca 2018


McQueen (2018)
Reżyseria: Ian Bonhôte
Gatunek: Dokumentalny
Premiera w Polsce: 20 lipca 2018

Świat mody fascynuje nie tylko zwykłych śmiertelników, ale też twórców filmów. Sporo obrazów i to czasem w reżyserii wybitnych mistrzów działo się wśród projektantów, topmodelek i drogich strojów. Interesująca jest jednak nie tylko fikcja osadzona w rzeczywistości haute couture, ale też najprawdziwsze losy ludzi mody, co udowadnia McQueen w reżyserii Iana Bonhote.


Jak sam tytuł wskazuje ten obraz pokazuje nam życie Alexandra McQueena, brytyjskiego projektanta mody, którego śmierć wstrząsnęła światem w 2010 roku. Twórcy snują swoją opowieść wokół pokazów, które były kamieniami milowymi w karierze McQuenna. Rozpoczynają od jego dyplomowej kolekcji, prezentując początki jego kariery, lata zdobywania warsztatu, ale też jego środowisko- rodzinę, znajomych z uczelni i Isabelle Blow, modową guru, która wypromowała jego talent i na lata została jego przyjaciółką. Następnie obserwujemy rozwój jego kariery, ale też osobowości. Jego nazwisko staje się marką, a on znaczącą postacią branży modowej. Budzi kontrowersje, ale tez szacunek ludzi ze świata mody. Sam jednak coraz gorzej znosi karierę i nie radzi sobie z traumami, co pogrąża go w coraz większym mroku depresji i używek, które ostatecznie, mimo artystycznego i biznesowego sukcesu, doprowadzają go do samobójczej śmierci.

Twórcy filmu zadbali o to, żeby ich film jako opowiadający o znakomitej postaci świata mody był bardzo stylowy. Poszczególne rozdziały otwierają sekwencje mrocznych, ale eleganckich animacji, które pasują do świata jaki na wybiegu kreował Alexander McQueen. O projektancie mówią tutaj członkowie jego rodziny oraz bliżsi i dalsi współpracownicy. Każdy z nich odnosi się do niego z szacunkiem i nie otrzymujemy żadnych kontrowersji, a jedynie szczere wypowiedzi. Przetykane jest to archiwalnymi nagraniami z McQueenem, zarówno prywatnymi jak i z mediów, które uzupełniają jego portret. A wszystko to okraszone jest nagraniami z pokazów jego kolekcji, które zawsze były dopracowanymi pełnymi artyzmu performance’ami, a ich fragmenty dodają filmowi dynamiki.

McQueen to bardzo udany dokument. Film, który w każdej minucie odnosi się z szacunkiem do swojego bohatera, nie tracąc jednak uczciwości. Ani przez moment tez nie nudzi i potrafi zainteresować nie tylko ludzi zafascynowanych moda. Być może dlatego, ze nie jest to tak naprawdę film o modzie, choć jest jej tam sporo, i to zarówno jako sztuki jak i biznesu, ale to przede wszystkim film o człowieku. Pełnym pasji, który osiągnął sukces, ale nie do końca potrafił znieść presję i poradzić sobie ze swoimi traumami, co wprowadziło go na drogę autodestrukcji.



Daniel Mierzwa


niedziela, 15 lipca 2018


Whitney (2018)
Reżyseria: Kevin Macdonald
Gatunek: Dokumentalny
Premiera w Polsce: 6 lipca 2018

Whitney Houston niezaprzeczalnie jest ikoną muzyki i postacią, której talent olśnił wielu, a jej śmierć wstrząsnęła nie tylko fanami muzyki. Teraz możemy śledzić życie wybitnej piosenkarki w filmie dokumentalnym Whitney, który pojawił się na ekranach naszych kin.



Kevin Macdonald, twórca cenionych filmów dokumentalnych, ale też znakomitego fabularnego Ostatniego króla Szkocji, śledzi życie Whitney Houston od jej dzieciństwa, a po jej śmierć i reakcje na wiadomość o niej. Nie interesuje go jednak jedynie faktografia, ale też powody jej życiowych decyzji, motywacje działań i traumy, które stały za jej autodestrukcyjnymi zachowaniami i spowodowały, że mimo dotarcia na szczyt, boleśnie z niego spadła, tracąc wszystko, co miała. Wywiady z jej rodziną, przyjaciółmi i współpracownikami pokazują, że pod blichtrem życia wielkiej gwiazdy pop, kryło się o wiele więcej niż może się wydawać, a jej życie nie było jedynie sielanką, choć mogło się takie wydawać. Whitney pogrążała się w swoich problemach, ale zamiast pomocy otrzymywała jedynie roszczenia, oskarżenia i odrzucenie. A sama biografia wybitnej piosenkarki pokazuje też społeczne tło amerykańskiej kultury, dominację mężczyzn i maczystowską społeczność amerykańskich gett.

Cały obraz doprawiony jest znanymi piosenkami, które idealnie pasują do treści filmu, pokazują talent wokalistki i uzupełniają obraz końcówki lat 80. i 90. w filmie.

Macdonald postawił na odważny zabieg, pozwalając sobie na dynamiczny montaż, który sprawia, że film się nie dłuży. Sprawie i z wyczuciem miesza też archiwalne nagrania z gadającymi głowami. Cały obraz opiera się jednak na niewątpliwej charyzmie Whitney Houston, której odmówić nie mogą jej nawet ci, którzy nie przepadają za jej twórczością.

Whitney to gorzki obraz o wielkiej postaci, której traumy i trudne doświadczenia spowodowały, że pogubiła się w życiu i już nie potrafiła odnaleźć. Jest to też hołd dla ikony popkultury. Hołd szczery, ale nie pozbawiony szacunku dla kobiety, która swoją twórczością odmieniła życie wielu ludzi.



Daniel Mierzwa

wtorek, 10 lipca 2018


Berek (2018)
Reżyseria: Jeff Tomsic
Gatunek: Komedia
Premiera w Polsce: 6 lipca 2018

Amerykańska komedia to gatunek, który jednoznacznie kojarzy się z filmową bylejakością. Niesmaczne żarty, żenujące dialogi i aktorskie antytalenty to cechy rozpoznawcze tego typu filmów. Nadzieję na niespodziankę niosła za sobą premiera filmu Berek z całkiem interesującą obsadą i inspirowaną prawdziwą historią fabułą.


Grupa przyjaciół z dzieciństwa od wielu lat przez jeden miesiąc w roku gra w berka. Posuną się wówczas do wszystkiego, aby klepnąć przyjaciela i nie przegrać tury rozgrywki. Jerry’emu udało się przez te wszystkie lata ani razu nie zostać berkiem. Jego przyjaciele zrobią wszystko, aby ten stan rzeczy zmienił się, a ślub kolegi wydaje do tego się świetną okazją.

Berek mógł być filmem o pielęgnowaniu przyjaźni, dbaniu o swoje wewnętrzne dziecko i o dominującej w męskich relacjach rywalizacji. A wyszło niestety tylko nieśmieszne byle co chętnie sięgające po komediowy dorobek slapsticku i żarty poniżej pasa. A bohaterowie, których scenarzyści odbili od sztancy, to przegląd typowych, niepotrafiących dorosnąć, komediowych postaci pozbawionych wszelkiej psychologii, których nie ratuje nawet doświadczona obsada. A cała różnice między bohaterami polującymi na Jerry’ego, a nim- niekwestionowanym mistrzem berka pokazywana jest w ujęciach w zwolnionym tempie, w których grany przez Jeremy’ego jawi się niczym James Bond z sąsiedztwa, w każdej dziedzinie zostawiający swoich przyjaciół w tyle i traktuje ich raczej w mało przyjacielski sposób, aby tylko zachować swoje konto bez ani jednej przegranej.

Berek to niezbyt udana komedyjka o zidiociałych i infantylnych mężczyznach, dla których rywalizacja wciąż ma twarz podwórkowej gry, a wszystko to okraszone jest żartami śmiesznymi jak rak wątroby, której wyrazu nie ratuje nawet rozczulająca końcówka.


Daniel Mierzwa


niedziela, 10 września 2017

Mała Wielka Stopa (2017)

Reżyseria: Ben Stassen, Jeremy Degruson
Gatunek: Animacja, Komedia
Premiera w Polsce: 28 lipca 2017

Może się wydawać, że każda kolejna animacja dystrybuowana przez Kino Świat prezentuje coraz to niższy poziom. W produkcjach tych często brak ambitnych bohaterów, satysfakcjonującej historii, czy przejmującego morału, a seans nie gwarantują nic poza straconym czasem. Podobnie jest niestety i w tym przypadku, bo  Mała Wielka Stopa to film, na który szkoda uwagi.


Mała Wielka Stopa pokazuje historię Adama – pospolitego, spokojnego chłopca wychowywanego samotnie przez matkę. Gdy dowiaduje się, że jego ojciec żyje postanawia za wszelką ceną go odnaleźć, jednak nie zdaje sobie sprawy z komplikacji sytuacji. Ojciec chłopka okazuje się tytułową Wielką Stopą i zmuszony jest ukrywać się w lesie ze względu na prześladowania ze strony niebezpiecznej korporacji. Adam, oczywiście podobnie jak jego tata, posiada niezwykłe geny, które budzą w nim niepospolite cechy, które chłopak musi czym prędzej wykorzystać by uratować zarówno siebie, jak i futrzastego ojca.

W ogromie żenujących wydarzeń i mówiących zwierząt bohaterowie próbują odbudować rodzinne relacje. Doskonale widać starania twórców, by stworzyć obraz przyjazny najmłodszym, jednak kolejne sceny pełne są wzajemnego obwiniania i płytkich monologów. Animacja nie prezentuje żadnych szczególnych wartości, które mogłyby w jakikolwiek sposób wpłynąć na życie młodych widzów.

Mała Wielka Stopa pokazuje nieudolną walkę ze złem, a wszystko by wzmocnić rodzinne więzy. Jest animacją, która najmłodszym pokaże jedynie kolorowe obrazki, a starszym gatunkową przewidywalność i nudę.



Patrycja Strempel 

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Kedi - sekretne życie kotów (2016)

Reżyseria: Ceyda Torun
Gatunek: Dokumentalny
Premiera w Polsce: 28 lipca 2017

Stambuł to miasto z wiekową tradycją. Dla jednych znane z folderów wakacyjnych, dla innych z serialu Wspaniałe stulecie. Jednak dokumentalistka Ceyda Torun postanowiła miasto to pokazać z zupełnie innej perspektywy. Jako kocie imperium, w którym codziennie odbywają się walki o rybie resztki, a zwierzęcy indywidualiści podążają znanymi i nieznanymi ścieżkami.


W Kedi - sekretne życie kotów poznajemy miasto z perspektywy dachowców. Jak odwiedzają mieszkania, restauracje, odbywają wycieczki, czy łowy. Film pokazuje kocie relacje z lokalną ludnością, ich nieugięty charakter, determinacje, czy radość. Ukazuje koty, jako najważniejszych mieszkańców, dla których dobra ludzie są w stanie zrobić wiele nie oczekując nic w zamian. To obraz bezwarunkowej radości czerpanej z pomocy futrzastym rozrabiakom.

Dokument ten pokazuje pełne uroku zdjęcia miasta, przeplatane scenami niczym z zabawnych filmów, które można oglądać w Internecie. Jednak przede wszystkim opiera się na relacjach. Poznając kolejnych kocich bohaterów, poznajemy kolejną ludzką historię. Pełnych empatii i wzruszenia mieszkańców, którzy codziennie odnajdują w sobie siły na pomoc bezbronnym stworzeniom. Małych superbohaterów, którzy w ludziach budzą najlepsze reakcje, a przy tym ich obecność relaksuje i wprowadza spokój.

Kedi - sekretne życie kotów to dobry dokument z pozytywną atmosferą. Pokazuje, jak ludzie w małych rzeczach potrafią odnaleźć radość oraz wolne koty, które w domach zapominają o swojej naturze. Oby więcej takich filmów z kamerą wśród zwierząt.



Patrycja Strempel 

piątek, 11 sierpnia 2017

Paryż może poczekać (2016)
Reżyseria: Eleanor Coppola
Gatunek: Komedia rom.
Premiera w Polsce: 21 lipca 2017

Przepiękne widoki francuskich krajobrazów zwykle bezpośrednio zachęcają do zakupu biletów na najbliższy lot do stolicy miłości. Podobnie jest i tym razem, w filmie w którym Eleanor Coppola niczym w folderze reklamowym prezentuje zdjęcia miejsca, które warto zobaczyć dając widzom swoistą trasę, którą należy podążać, aby w pełni poczuć klimat kraju nad Loarą.


Najnowsza produkcja z Diane Lane w roli głównej – Paryż może poczekać, to nic więcej jak zwykłe lokowanie produktów. Film pokazuje przygodę Anny, która jako żona wpływowego producenta filmowego potencjalnie nie ma czasu na nudę. Jednak podróże od miasta do miasta, samotne pobyty w hotelach i kolacje stają się uciążliwe, a żądna wrażeń bohaterka jest jedynie cieniem swojego znanego męża Michaela. W przypływie buntu i okazji postanawia wyruszyć w podróż samochodem z bliskim współpracownikiem męża, który podobnie jak ona kieruje się do Paryża. Wyruszając z festiwalu filmowego w Cannes w stronę Paryża bohaterka nie przypuszczała, że podróż, która miała potrwać kilka godzin zajmie dwa dni, dni pełne wrażeń, dobrego jedzenie, lekcji historii i oczywiście romansu.

Na pierwszy rzut oka Paryż może poczekać wydaje się lekkim filmem drogi. Jednak z każdą kolejną sceną ujawnia swoją infantylność. Bohaterowie niczym na opłaconej z biura podróży wycieczce odwiedzają warte uwagi miasta na swojej drodze. Nie zapominają przy tym o poleceniu restauracji, lokalnych przysmaków, czy wina z rodzimej winnicy. Oczywistym jest, że dla Francuzów jedzenie jest sprawą pierwszorzędną i doskonale widać to w każdej ze scen. Jacques wraz z Anną delektują się wykwintnym jedzeniem w nierozsądnych cenach, tym samym pokazując to, co poza urokliwymi krajobrazami, Francja ma najlepszego.

W całości nudy i domagającego się pożywienia żołądka podczas seansu, na ekranie dobrze prezentuje się Alec Baldwin w roli hollywoodzkiego producenta, który oddał żonę na pastwę nieobliczalnego Francuza. Aktor znany z dobrych występów w filmach Woody’ego Allena, nie zawodzi, a to zapewne za sprawą zaledwie tych kilku chwil, gdy jest na ekranie, widz po prostu nie ma czasu się nim znudzić…

Paryż może poczekać to marna fabuła zakopana w ogromie jedzenia i zalana hektolitrami drogiego wina. Obraz, który nie ma nic do zaoferowania poza pseudoromantycznymi zachowaniami francuskiego amanta, który poza własnymi kubkami smakowymi nie zna się na niczym i wraz z Diane Lane tworzy marny duet, któremu daleko do ideału.



Patrycja Strempel 

środa, 9 sierpnia 2017

21 x Nowy Jork (2016)
Reżyseria: Piotr Stasik
Gatunek: Dokumentalny
Premiera w Polsce: 21 lipca 2017

Komunikacja miejska to układ krwionośny każdej metropolii, i tak jak człowiek nie może funkcjonować bez krążącej krwi, tak żadne miasto nie poradzi sobie bez przepływu ludzi. A wraz z każdym człowiekiem podróżuje jego historia. Autobusy, tramwaje i wagony to miejsca, gdzie opowieści ludzi z różnych środowisk mieszają się wraz z ich bakteriami i zapachami drugich śniadań.
I właśnie dwadzieścia jeden opowieści pasażerów nowojorskiego metra w swoim filmie dokumentalnym zawarł Piotr Stasik.

21 x Nowy Jork to galeria niebanalnych postaci, które w mieszkańcami amerykańskiej metropolii są od urodzenia, jak i takie, które trafiły tu z różnych stron świata. Mimo, że dzielą ich korzenie, światopogląd, pasje i zwyczaje, jedni samotni, inni w związkach, to łączy jedno – pragnienie miłości.  W większości niestety nie są w stanie pokonać dojmującej samotności. Na przeszkodzie staje nie tylko lenistwo, ale też strach przed bliskimi relacjami, czy obawa przed zmianą stylu życia. Część po prostu nie jest na to gotowa.

Każda z postaci, którą poznajemy uchwycona jest w piękny sposób. Zdjęcia ręki, pełne skaz, dalekie są od ideału. Ale dzięki temu z jednej potęgują prawdę jaka płynie z filmu, z drugiej pozwalają widzom nabrać dystansu do treści filmu, tworząc pewien rodzaj filtra.  Tym co w 21 x Nowy Jork jednych może drażnić to opowieści bohaterów, mimo, że fascynujące, zwykle okrojone są do kilku zdań. Często też praktycznie bez żadnego kontekstu. Taka forma idealnie pasuje do idei filmu. W końcu podróżując z innymi komunikacją miejską  też poznajemy tylko urywki ich historii, nie znając żadnego tła, a wszystkiego domyślając się tylko z ich twarzy, gestów czy tonu głosu.

21 x Nowy Jork może być fascynującym filmem, ale tylko dla widzów gotowych na wymagający seans, dla reszty będzie to obraz podczas, którego będzie czuł tylko naprzemian rozdrażnienie i znużenie.

Mimo wszystko 21 x Nowy Jork jest tym, czym dobry film dokumentalny powinien być – prawdą ubraną w interesującą formę. 


Daniel Mierzwa 

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Kapitan Majtas: Pierwszy wielki film (2017)

Reżyseria: David Soren
Gatunek: Animacja, Komedia
Premiera w Polsce: 21 lipca 2017

Dziecięca wyobraźnia nie zna granic. Podobnie jak literacka fikcja i tak na podstawie książki Dava Pilkeya, powstał pierwszy pełnometrażowy film o przygodach Kapitana Majtasa. Wzorowany na innych superbohaterach, którzy zwykle wyglądają  jakby chodzili w samej bieliźnie, Pan Kapitan – gwiazda komiksu - swoją moc czerpie z wyjątkowo wysoko podciągniętych, bawełnianych majtek, poza którymi,  na jego ciele zobaczyć można jedynie czerwoną pelerynę.


Kapitan Majtas: Pierwszy wielki film to zekranizowana historia duetu – Georgea i Harolda – przyjaciół od najmłodszych lat, których połączyło poczucie humoru oraz pasja. Jeden uwielbia rysować, drugi świetnie radzi sobie z dialogami i tak powstają ich komiksy, których głównym bohaterem jest tytułowy Kapitan. Chłopcy znani są ze swoich niecodziennych pomysłów i wpadania w kłopoty, a jeden z ich wybryków prowadzi ich do potencjalnego rozdzielenia. Chcąc uniknąć przeniesienia do różnych klas hipnotyzują dyrektora szkoły, który staje się bohaterem ich komiksów. Pomimo, że Majtas nie posiada niezwykłych umiejętności, będzie zmuszony poradzić sobie z nieoczekiwanym wrogiem – podstępnym nowych nauczycielem matematyki.

Animacja pełna jest gagów i żartów. Część jest żenująca, reszta nie nadaje się dla dzieci, jednak całość idealnie komponuje się ze strzelającą gumą z majtek, czy toaletą gigantem. Momentami ma się wrażenie, że studio DreamWorks Animation (twórca takich hitów, jak Shrek, czy Jak wytresować smoka) podjął się realizacji gniota, nie potrafiąc odnaleźć potencjału w kolejnej historii superbohatera.

Kapitan Majtas... to animacja pełna zwrotów akcji i zaskakujących momentów humoru. Jednak w komediowej całości brakuje dobrych wątków, pięknych morałów, czy bohaterów godnych naśladowania, tak potrzebnych dzieciom w drodze do dorosłego świata.




Patrycja Strempel