piątek, 24 lutego 2017

Ciemniejsza strona Greya (2017) - recenzja

2 komentarze:
 
Ciemniejsza strona Greya (2017)
Reżyseria: James Foley
Gatunek: Melodramat
Premiera w Polsce: 10 lutego 2017

Ekstrawagancki milioner powraca w ekranizacji drugiej powieści  E.L. James.  Widzowie ponownie mają okazję na dużym ekranie poznać tym razem Ciemniejszą stronę Greya. Niewdzięczne zadanie przestawienia fantazji autorki zostało powierzone Jamesowi Foleyowi, który zapewne po zakończeniu zdjęć, musiał podobnie jak główny bohater, uporać się z wewnętrznymi demonami.


Film Ciemniejsza strona Greya to kontynuacja losów bohaterów, których poznaliśmy w pierwszej, równie upokarzającej pozycji. Tym razem Anastasia, potencjalna utrzymanka (w tej roli Dakota Johnson) wraz z Christianem (Jamie Dornan) odkrywać będą wcześniej niepoznane zakątki własnych ciał. Początkowe obniżenie temperatury z każdą kolejną sceną nabierać będzie rozpędu, by zasiać w widzach nutę niepotrzebnej ciekawości.

Od pierwszych minut chcemy wierzyć w ten świat pełen sielskich scenerii, opartych na bogactwach bohatera, którego popęd seksualny jest na poziomie jego ego. Cała bajkowość jednak nagle pryska, gdy słyszymy kolejne westchnienia i dialogi wypowiadane przez aktorów, równie drewnianych co zabawki w pokoju Christiana.

Jedynym plusem filmu jest muzyka. Kolejny raz podnosi ona jakość oglądanych obrazków, zarówno tych pełnych miłości, co scen niczym z przeciętnego thrillera. Jednak nie uratuje to marnego scenariusza, a co dopiero honoru, straconego podczas realizacji kinowej wersji już pierwszej powieści.

Ciemniejsza strona Greya to przede wszystkim film sprzeczności i chaosu. Brak w nim sensu, a seans zwieńczony jest niesmakiem, który utrzymuje się jeszcze długo po napisach. Pomimo eleganckiego wystroju apartamentu bohatera i tak nachodzi ochota na rzucanie popcornem wprost w kinowy ekran.




#Amanda&Hubert


2 komentarze:

  1. Uff jaka ulga, że są ludzie, którzy to dostrzegają w tym całym szaleństwie

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja byłam na tym filie i przyznam że książki sa lepsze film jest taki sobie i brakuje w nim czegoś :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/02/souvre-internationale-kosmetyki-nowej.html

    OdpowiedzUsuń