Pokazywanie postów oznaczonych etykietą luty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą luty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 marca 2020


Emma (2020)
Reżyseria: Autumn de Wilde
Gatunek: Dramat / Komedia
Premiera w Polsce: 28 lutego 2020

Jane Austen i jej twórczość miło okazje poznać zapewne wiele osób. Kto nie miał okazji przeczytać jednej z jej książek, słyszał przynajmniej o ich ekranizacjach. Uniwersalni bohaterowie, kunszt fabularny, zabawne wątki i romantyczne historie to zalety jej prozy, a także cechy najnowszej jej ekranizacji.


Emma Woudhouse jest elegancką i przystojną dziewczyną z bogatego domu. Jako że sama nie musi wychodzić za mąż w wolnych chwilach dobrze czuje się w roli swatki dla osób ze swojego otoczenia. Wiele się jednak zmienia gdy poznaje Harriet - dziewczynę z niższych niż ona sama sfer - której również postanawia znaleźć odpowiedniego męża. Wtedy tez wychodzi na jaw wiele tajemnic i niespodziewanych zdarzeń, które nawet dla będącej zawsze na dobrze poinformowanej Emmy będą zaskoczeniem.

Kolejne związki i relacje, podstępy i miłosne uniesienia wszystko to w bardzo wyważony sposób prezentowane jest na ekranie. Nie zapomniano tu również by pokazać Emme jako kobietę z własnym zdaniem i charakterem. Bywa złośliwa i opryskliwa, czasami bez pohamowania potrafi wypowiedzieć wiele niemiłych słów jednak przy tym dobrze widać jej złożoność, bo w końcu nie jest tylko zwyczajną panienką, dla której liczą się jedynie bogactwa.

Debiut reżyserski Autumn de Wilde to przede wszystkim komedia romantyczna, a w niej dobre relacje między bohaterami, ale i przyjemna obsada. Aż milo się patrzy na Taylor-Joy w tytułowej roli. Z dumą i odpowiednią wyniosłością przechadza  się beztrosko, by co chwilę dorzucić  kolejny grymas, czy minę, a razem z Billem Nighy tworzą naprawdę zgrany duet ojca i córki.

Emma to lekka historia, na której przyjemnie zawiesić oko. Romansidło, które zadowala wizualnie kostiumami z epoki i polnymi krajobrazami, a chwile zabawy i dobre aktorskie kreacje dodają całości odpowiedniego uroku.


Patrycja Strempel


piątek, 13 marca 2020


Dżentelmeni (2019)
Reżyseria: Guy Ritchie
Gatunek: Kryminał / Akcja
Premiera w Polsce: 14 lutego 2020

Guy Ritchie to reżyser, który dał się lepiej poznać filmami z Sherlockiem w roli głównej, później w Legendzie o królu Arturze, aż do Alladyna spod znaku Disneya. Powraca jednak w wielkim stylu z iście gangsterskim filmem, którym wraca do swoich najlepszych korzeni.


Mickey - w tej roli znakomity Matthew McConaughey - jest szefem narkotykowego interesu. Szczęśliwie żyje wraz z piękną żoną, wielkimi pieniędzmi i dobrze prosperującym biznesem. Postanawia jednak odejść na emeryturę i sprzedać swoje wytwórnie trawki. Oczywiście obok takiej inwestycji nie może przejść obojętnie kilka z gangsterskich grup, a bohater pomimo że dokonał już wyboru swojego następcy, zmuszony jest przeanalizować wszystkie inne możliwości.

Całość historii Micky’ego to w zasadzie retrospekcja, będąca tłem dla narracji prowadzonej przez dziennikarza z najbliższym pomocnikiem bohatera. To właśnie ta dwójka - Hunnam i Grant - (poza scenami wybuchów i strzelanin) daje produkcji najwięcej energii. Ukryte intrygi, kolejne fakty i wątpliwości są rzucane w widza z ogromną prędkością. Kolejni bohaterowie pojawiają się, by za chwilę zniknąć ze sceny. Wszystko dzieje się w angażującym tempie i nawet chwilowe przestoje, nie wybudzają nas z czysto rozrywkowego seansu.

Reżyser świetnie wprowadza widza w ten gangsterski klimat. Wykorzystuje dobrze znane nam motywy, jednak można w nich poczuć niezwykłą świeżość, którą nie często możemy spotkać w kinie. Pozostawia wiele ukrytych śladów, dla bardziej  i mniej spostrzegawczych, będących nieśmiałym mrugnięciem oka i ukłonem w stronę innych filmowych produkcji. Z niezwykłym dystansem, ale zaraz klasą, oferuje Hugh Granta, którego zwykle kojarzymy z romantycznym klimatem komedii, tutaj swoim podstępnym emploi kradnie wiele scen ze swoim udziałem. Zresztą obsada Dżentelmenów to bardzo dobrze skrojona (niczym stroje bohaterów) ekipa.

Dżentelmeni to kino pełne werwy, energii i dobrej muzyki. Seans, którego się nie żałuje, a wręcz oczekuje kolejnych chwil zabawy w zaprezentowanym stylu. Film niepozbawiony przepychu, jednak oferowanego w wyjątkowo subtelny i zręczny sposób.


Patrycja Strempel

sobota, 29 lutego 2020


Sonic. Szybki jak błyskawica. (2020)
Reżyseria: Jeff Fowler
Gatunek: Animacja / Przygodowy
Premiera w Polsce: 28 lutego 2020

Produkcje Segi są kultowymi tytułami dla całych pokoleń graczy. A sztandarowy bohater ich produkcji - pewny siebie, niewiarygodnie szybki, humanoidalny jeż to postać, która ma miejsce w wielu sercach fanów gier i anime. Dlatego nie może dziwić próba zekranizowania zasłużonego tytułu jakim jest Sonic. Szybki jak błyskawica.


Fabuła Sonica… nie należy do oryginalnych. Tytułowy bohater zmuszony jest to ucieczki ze swojej planety na Ziemię. Tutaj żyje sobie spokojnie w swojej norce. Jednak tylko do czasu, aż na jego trop trafia doktor Robotnik. I to jest to dobry pretekst do historii, która polega na tym, że Sonic wykorzystuje swoją superprędkość do uciekania przez zakusami złowieszczego  naukowca, a przy okazji zdobywa prawdziwego przyjaciela w osobie dobrotliwego, ale niespełnionego policjanta Toma Wachowskiego.

Trudno oczekiwać porywającego i intrygującego scenariusza w filmie na podstawie gry, której fabuła nie należy do nazbyt skomplikowanych. Początek nie zapowiada olśniewającego widowiska, ale może zwiastować przyjemny seans. Wygląd generowanych komputerowo postaci jest w porządku (a mogło być zupełnie inaczej, bo po pierwszy, nieudany dizajn Sonica i wszystko, co się z nim wiązało, to wręcz temat na osobny film), potem jest nawet zabawnie (choć to poczucie humoru rodem z Disney Channel). Wraz z postępem fabuły robi się jednak coraz bardziej rozczarowująco. Bo wszystko okazuje się nudne, bo choć całość pędzi niczym tytułowy bohater, to ani przez moment nie angażuje. Bohaterowie są płascy (a większość zupełnie niepotrzebna), fabuła jest nielogiczna, a wszystkie wzruszenia wymuszone, a i żarty tracą polot.

Do plusów filmu można zaliczyć tylko występy James Madsen w roli Toma Wachowskiego – policjanta, który marzy o wykazaniu się bohaterstwem, co nie jest możliwe w sennej rzeczywistości jego rodzinnego miasteczka. . Nie jest w żadnym wypadku wybitna rola. To po prostu solidny występ na miarę kina familijnego. Dobrze wypada też Jim Carrey w roli dziwacznego doktora Robotnika. Specyficzna mająca zarówno fanów, jak i przeciwników maniera tego aktora całkiem dobrze sprawdza się w wypadku tej przerysowanej postaci.

Sonica… nie można uznać za udaną adaptację gry. To mdłe i nieciekawe kino familijne. A kilka udanych żartów i trafnie dobranych piosenek to zbyt mało, aby uznać ten za udaną (nawet niewymagającą) komedię dla całej rodziny.


Daniel Mierzwa

czwartek, 20 lutego 2020

Ptaki Nocy (i fantastyczna emancypacja pewnej Harley Quinn)

Reżyseria: Cathy Yan
Gatunek: Akcja, Sci-Fi
Premiera w Polsce: 7 lutego 2020

W nie do końca udanej, ale niewątpliwie zabawnej animacji Młodzi Tytani: Akcja! Film  bohaterowie w oczekiwaniu na seans premiowego filmu o nowych przygodach Batmana oglądają zwiastuny kolejnych filmów z jego uniwersum. Wśród zapowiedzianych produkcji znalazły się obrazy o losach Alfreda,  Batmobilu, a nawet bojowego pasa Batmana. Rzeczywistość wygląda całkiem podobnie i powstają coraz to kolejne filmy o postaciach znanych z komiksów DC. I tak to kin trafiły Ptaki Nocy (i fantastyczna emancypacja pewnej Harley Quinn), skupione na losach szalonej byłej partnerki Jokera, która ostatecznie zamyka związany z nim rozdział życia eksplozją w zakładach Ace Chemicals.

Po rozstaniu z swoim „Pączusiem” pozycja Harley Quinn w świecie największych nikczemników w Gotham mocno ucierpiała. Okazuje się ze nie jest najbardziej lubianą osobą w mieście i  stanowczo więcej osób życzy jej śmierci (i często nie kończą wyłącznie na życzeniach), niż pragnie się z nią zaprzyjaźnić. A szczególnie cięty na zakręconą bohaterkę jest Roman Sionis, zmanierowany, bogaty, zwariowany na punkcie zrywania skory z twarzy i trzęsący półświatkiem Gotham zbir znany jako Czarna Maska, który  oprócz Harley Quinn ma też na oku pewien bardzo cenny brylant.

Choć tytuł wskazuje, że ma to być historia emancypacji Harley Quinn i jej drogi do niezależności zarówno w świecie złoczyńców jak i w życiu prywatnym, jest to raczej opowieść o próbie odzyskania szacunku do samej siebie poprzez przemoc, która wypada raczej blado z powodu chaotycznego scenariusza i reżyserii Cathy Yen, która chyba zbyt wiele razy oglądała kinowe wyczyny Deadpoola. Całość na swoje barki bierze Margot Robbie, która bawi się swoją rolą, co ratuje marne dialogi i z niezbyt angażującą fabułę.

Harley Quinn towarzysza również inne bohaterki, jednak mimo potencjału są zupełnie nieciekawe i być może bez ich udziału byłoby może nieco lepiej, bo fabularny bałagan aż tak by się nie rozpanoszył. Black Canary po prostu na ekranie jest, a gdy używa swojego nadzwyczajnego głosu, zamiast podziwu dla jej supermocy, można jedynie odczuć zażenowanie. Renee Montoya-  niedoceniana policjantka, jest tylko powodem do kilku gagów o policjantach, a młoda złodziejka Cassandra Cain, która odpowiada na kradzież bardzo pożądanej błyskotki, nie wnosi żadnego interesującego wątku (chyba, że kogoś interesują tematy związane ze środkami na przeczyszczenie). Postacią posiadającą ciekawą historię jest Łowczyni (i tak zapamiętacie ją jako Zabójcę z Kuszą), ale poza interesującym tłem nie ma wiele wartego uwagi w tej bohaterce. Irytujący jest też Ewan McGregor, którego przerysowany bohater ma wyraźny komiksowy rys, uroczy styl ubierania i niejasne relacje ze swoim pomagierem.

Być może całość wypadła by lepiej, gdyby skupiła się bardziej na przeżyciach Harley Quinn niż na budowaniu na siłę pełnego akcji filmu wypełnionego komiksowa przemocą. Bo niewątpliwe Ptaki Nocy (i fantastyczna emancypacja pewnej Harley Quinn) to potężna, pędząca z zawrotność prędkością rozrywkowa maszyna, która nie została jednak zbyt dobrze naoliwiona.



Daniel Mierzwa

wtorek, 18 lutego 2020

Matthias i Maxime (2019)

Reżyseria: Xavier Dolan
Gatunek: Dramat
Premiera w Polsce: 21 lutego 2020

Xavier Dolan zabłysnął już jako nastolatek swoim nieco pretensjonalnym, ale bardzo świeżym i intrygującym debiutem. Następnie kręcił prawie co roku nowy film. Jedne z nich ocierały się o geniusz (jak mistrzowska Mama) i zdobywały liczne nagrody, ale na koncie ma i taki i, który według krytyków słusznie został przemilczany (The Death and Life of John F. Donovan). Sam grał też mniejsze lub większe role u innych twórców. Aktualnie w kinach możemy obejrzeć jego najnowszy film, ciepło przyjęty na festiwalu w Cannes - Matthias i Maxime.


W swoim najnowszym filmie Dolan wraca do rodzinnego Montrealu i jak na początku swojej kariery obsadza się w głównej roli. Tym razem tytułowego Maxime’a – młodego mężczyzny z niełatwą przeszłością, trudną sytuacją rodzinną i raczej bez świetlanej przyszłości. Ma na twarzy znamię, ciągnące się od kącika oka po policzku, jakby płakał krwią i  fryzurę  daleką od dobrze ułożonych włosów bohaterów Zabiłem swoją matkę czy Wyśnionych miłości. Maxime planuje wyjazd na drugi koniec świata - do Australii. To wystawia na próbę jego relacje z Matthiasem, z którym przyjaźni się od najmłodszych lat. Wydaje się on być przeciwieństwem Maxime’a, dobrze ubrany, robiący karierę, będący w stabilnym związku i w dobrych relacjach ze swoją matka.

Ostanie wspólnie spędzone dni przed wyjazdem Maxa stają się czasem pożegnalnych imprez. Na jednej z nich w skutek przegranego zakładu, Max i Matt odgrywają scenę pocałunku na potrzeby filmu siostry jednego z ich przyjaciół. To wydarzenie sprawia, że obaj będą musieli się zastanowić nad swoją relacją.

Xavier Dolan znów tworzy kameralny rozedrgany  obraz, intymny nastrój, który dzięki wykorzystaniu takich chwytów jak liczne ujęcia przez okna, sprawiają, że czujemy się wręcz jak podglądacze, którzy obserwują subtelne zmiany w uczuciu, które łączy dwójkę głównych bohaterów i to jak emocje wpływają na ich relacje z bliskimi im ludźmi.

Dolan skupia się na postaciach Maxa i Matta, obserwujmy jednak też ich bliskich i przyjaciół. Dzięki temu tworzy kapitalny, przepełniony błyskotliwi dialogami, muzyką i emocjami portret swojego pokolenia. Widzimy typowych dla początku jego twórczości bohaterów, tym razem jednak dojrzalszych i mierzących się z innymi problemami, tymi które niesie za sobą dorosłość, Dolan pokazuje nam jak trudno podjąć pewnie decyzje,  i że nawet mając trzydziestkę na karku ma się prawo nie wiedzieć kim się jest i czego się pragnie od życia. Odważnie zdaję się mówić, że tak właściwie nie zna odpowiedzi na żadne pytanie jakie stawia w tym filmie, przekonany jest jednak o sile przyjaźni, która przetrwa wszystko i ze wszystkim pozwoli się uporać, lub chociaż pogodzić.

Mamy tutaj nieco mniej konfekcji, do której Dolan zdążył nas już przyzwyczaić, wciąż jednak mamy skomplikowane relacje, płomienne uczucia, opadające liście i Anne Dorval (która jednak pojawia się na ekranie nieco krócej niż zwykle). Matthias i Maxime to udany, poruszający obraz o miłości, przyjaźni i  blaskach i cieniach młodości, która musi się coraz częściej mierzyć z problemami dorosłości.


Daniel Mierzwa

wtorek, 12 marca 2019


Jak romantycznie! (2019)

Reżyseria: Todd Strauss-Schulson
Gatunek: Komedia
Premiera: 14 lutego 2019

Paradoks zachwytu nad komediami romantycznymi  od zawsze zastanawia. Niewiele jest miłosnych historii, które dogłębnie poruszą, czy wzruszą, a wręcz  zwykle seans charakteryzuje się powtarzalnością, błahym scenariuszem i irytującymi bohaterami. Z szeregu starają się wyjść Netflix wraz z twórcami swojej najnowszej produkcji. Podejmują walkę z utartymi schematami, łamiąc je, by ostatecznie również popaść w kategorie.


Jak romantycznie! z Rebel Wilson w roli głównej to komediowa historia o dziewczynie, która romantyzm omija szerokim łukiem. Same filmy romantyczne są dla niej startą czasu, a historie w nich prezentowane irytujące, niewarte uwagi i zawsze z dobrym zakończeniem. Gdy w czasie wypadku dostaje po głowie i trafia do szpitala, po przebudzeniu uświadamia sobie, że sama stała się bohaterka jakieś romantycznej historii, a Nowy York staje się jakby bardziej kolorowy, pachnący i pełen przystojnych dżentelmenów, którzy tylko czekają na swoją miłosną ofiarę.

Historia z pozoru wydaje się być oparta na oryginalnym pomyśle, jednak po chwili zastanowienia, zauważamy kolejne powtarzalne schematy, ale też świadomą ich bohaterkę. Twórcy z odpowiednim przerysowaniem ukazują romantyczny świat, co po części skutkuje seansem na poziomie do zaakceptowania. Na ekranie pozytywnie wypada również duet Rebel Wilson  i Adama Devine’a, którzy nie pierwszy raz hasają wspólnie po ekranie. Dało się ich poznać z pełnego humoru usposobienia, które wykorzystują również i w tych rolach. Jednak na tym dobre wrażenie się kończy, a film który pierwotnie zapowiadał się dobrą karykaturą, ostatecznie również wpada w pułapkę kiczu i powtarzalności.

Jak romantycznie! To produkcja z dozą humoru, która pozornie wydawała się filmem, który nie powtórzy romantycznych schematów. Ostatecznie ze zdwojona siłą rzuca ckliwością, tylko  po to, by pokazać dystans do wszystkich miłosnych stereotypów.


Patrycja Strempel


sobota, 9 lutego 2019


Faworyta (2018)
Reżyseria: Yorgos Lanthimos
Gatunek: Biograficzny, Historyczny
Premiera w Polsce: 8 lutego 2019

Yorgos Lanthimos twórca dziwacznego, ale fascynującego kina, które święciło triumfy na wielkich festiwalach. Tym razem nakręcił film w Hollywood – kostiumową Faworytę i oprócz festiwalowych laurów walczy nim o najważniejsze nagrody, w tym Oscary, do których dostał, aż 10 nominacji.



Faworyta według scenariusz Deborah Davis i Tony’ego McNamary to oparta na faktach historia relacji królowej Wielkiej Brytanii Anny Stuart i jej przyjaciółki Sarah, lady Marlborough. W związek dwóch kobiet wmiesza się jednak Abigail, uboższa krewna Sarah. Wkrótce dwie kobiety zaczynają rywalizować o względy schorowanej i nieradzącej sobie z rzeczywistością królowej. Lady Sarah wykorzystuje relacje z królową do tego, aby właściwie rządzić krajem i dbać o militarną i polityczną karierę swojego męża. A Abigail robi wszystko, żeby odzyskać swoją godność i prestiż jaki utraciła jej rodzina. W miarę jak młoda służąca zbliża się do królowej zazdrość jej wpływowej krewnej rośnie. Aż wkrótce kobiety są w stanie zrobić wszystko, aby serce królowej należało tylko do jednej z nich. A że Abigail prędko uczy się panujących na dworze zasad, konflikt kobiet szybko staje się to wyrównanym i bezlitosnym pojedynkiem.

Yorgos Lanthimos to reżyser, który nie pozwala, aby jego film stał się tylko wystawną kostiumową konfekcją. Skupia się na trójkącie fenomenalnie zagranych bohaterek. Ich motywacje i relacje są skomplikowane. Lady Sarah, która odgrywa Rachel Weisz walczy o swoje wpływy, ale też o swoją wizję funkcjonowania państwa. Abigail, pełna uroku grającej ja Emmy Stone, to dziewczyna, która stara się o odzyskanie szacunku dla swojej osoby. Największy aktorski popis to jednak rola Olivii Colman. Jej królowa Anna to zniedołężniała i cierpiąca postać trapiona osobistymi tragediami, która oczekuje od innych miłości i czułości, którą jest w stanie wymuszać na innych groźbą, a traktowana przez innych z pobłażaniem potrafi być okrutną manipulantką.

Faworyta to najprzystępniejsze dzieło w dorobku twórcy Kła czy Zabicia świętego jelenia. Nie jest jednak to obraz pozbawiony cech charakterystycznych jego filmów. Sporo tutaj absurdu, czarnego humoru i okrucieństwa, które przeplata się z błazenadą. A wszystko to obrazowane zniekształconymi zdjęciami Robbiego Ryana i zilustrowane przeszywającą i dziwaczą muzyką Komeila S. Hosseiniego.

Faworyta to niebanalne kino, które oryginalnym i twórczym podejściem do tematu potrafi urzec nawet wytrawnych kinomanów.



Daniel Mierzwa

czwartek, 7 lutego 2019


LEGO® PRZYGODA 2 (2019)

Reżyseria: Mike Mitchell
Gatunek: Animacja
Premiera w Polsce: 8 lutego 2019

Świat klocków Lego od lat porywa najmłodszych jak i starszych fanów zabawy w konstruowanie z małych elementów. Ich fenomen trwa od lat, a w oparciu o zestawy klocków powstały gry i filmy. W tym znakomity Lego Przygoda z 2014 roku, który zdobył wiele nagród, a do jeszcze większej ich ilości był nominowany. Kwestią czasu było tylko oczekiwanie na kontynuacje przygód Emmeta i jego przyjaciół w zbudowanych z klocków świecie. I tak do naszych kin zawitała animacja Lego Przygoda 2.



Lego Przygoda 2 zaczyna się tam, gdzie skończyła się poprzednia część, kiedy przybywają obcy z planety Lego Duplo. Mimo niegroźnego wyglądu niszczą oni wszystko, co napotkają na swojej drodze. Mija pięć lat, a świat znany z poprzedniej części przypomina ten z filmów o Mad Maxie, a życie w nim już dawno przestało być czadowe. Mimo wszystkiego Emmet próbuje żyć jak dawniej, marzy o wspólnym życiu ze swoją wybranką w uroczym zbudowanym z klocków domku. Gdy Lucy, Batman i inni przyjaciele Emmeta zostają uprowadzeni przez dziwną istotę do odległego układy Siostar, ludzik Lego wyrusza, aby ich uratować i zapobiec nadchodzącemu Armamagedonowi.

Lego Przygoda była pełną zabawy, uroku i wdzięku podróżą przez kolorowy świat klocków i popkulturowych nawiązań. Kontynuacja, która trafiła do naszych kin klimatem kontynuuje to, co zaczęła jej poprzedniczka. Znów mamy tutaj fantastyczne, przeładowane kolorami światy, zabawne, czasem zrozumiałe tylko dla dorosłych, żarty, które różnią się poziomem, ale zawsze skutecznie rozbawiają. Sporo tutaj też popkulturowych nawiązań, znanych postaci i bohaterów, których pokochaliśmy w 2014 roku, oraz fenomenalne tresowane raporty, które niczym w Jurassic World, potrafią skraść niejedną scenę.

Sama fabuła jest raczej prosta i setki filmów przygodowych realizowało ją lepiej lub gorzej. Mało kto jednak potrafi z takim wdziękiem bawić się bez ograniczeń opowiadaną historią jak reżyser i szaleni scenarzyści tego filmu.

Lego Przygoda 2 to szalona, a przy tym błyskotliwa podróż przez zakręcony świat zabawy, która porwie przede wszystkich starszych widzów, który zrozumieją wszystkie znakomite żarty i żarciki twórców.


Daniel Mierzwa

czwartek, 31 stycznia 2019


Anioł (2018)
Reżyseria: Luis Ortega
Gatunek: Biograficzny, Dramat
Premiera w Polsce: 1 lutego 2019

Dzikie historie były argentyńskim filmem, który zrobił furorę na całym świecie. Tym razem producenci tego obrazu z Pedro Almodovarem na czele wyprodukowali kolejny film- Anioł w reżyserii Luisa Ortegi.



Buenos Aires lat 70. To wibrująca metropolia, gdzie królują spodnie dzwony, rockandrollowe rytmy i stylowe samochody. 17-letni Carlos o urodzie cherubinka, nazywamy Carlitem, od dzieciństwa kradnie, włamując się do pustych domów. W szkole poznaje Ramona, zajmującego się wraz ojcem gangsterką. Carlito popisuje się przed nim złodziejskim talentem i wkrótce zaczynają współpracować w przestępczym fachu. Jednak wpadka podczas jednej z akcji powoduje, ze Carlos strzela do człowieka. Ten incydent powoduje, ze budzi się w nim brutalna natura.

Anioł inspirowany życiem rzeczywistego przestępcy - Carlosa Eduardo Robledo Pucha to stylowy obraz, który jednak nie idealizuje zbrodni. Choć Carlito ma prawdziwie anielska urodę i uwodzi wszystkich wokół roztaczając pełna erotycznego napięcia atmosferę, twórcy filmu pokazują go wyłącznie jako, co prawda nieco zagubionego, psychopatę nie mającego żadnych oporów przez dokonaniem zbrodni i ostatecznie zostaje zatrzymany. 

Magnetyzm postaci Carlita opiera się w dużej mierze na niesamowitej grze Lorenzo Ferro. Młody aktor przyciąga na ekranie cała uwagę kamery,  i uwagę widzów. Jego postać wydaje się  narcystycznym socjopata, tak skupionym na sobie, że aż fascynuje. I widzowie sami skoncentrowani na tym co dzieje się na ekranie musza ocenić co było przyczyna jego okrucieństwa i brutalności,  ponieważ twórcy filmu nie skupiają się na psychologii bohatera, a obrazują jedynie jego krwawe czyny.

Anioł to film w którym przemoc zestawiona jest z pełnymi słońca obrazami i skoczna muzyką, przez co staje się psychodeliczną podróżą przez zbrodnie głównego bohatera, która jednak pozostaje w głowie i zmusza do refleksji znacznie bardziej niż inne dużo mroczniejsze filmy.


Daniel Mierzwa

piątek, 13 kwietnia 2018


Anihilacja (2018)
Reżyseria: Alex Garland
Gatunek: Thriller, Akcja, Sci-Fi
Premiera: 22 lutego 2018

Alex Garland pomimo niewielkiego reżyserskiego dorobku z dobrej strony pokazuje się w filmowym świecie. Po zdecydowanie dobrze przyjętym filmie Ex Machina i pokazie sztucznej inteligencji, kolejny raz zabiera widzów w niezwykły świat sci-fi, który odświeża, a nie jedynie powiela dawno oglądane wątki. Tym razem adaptując powieść autorstwa Jeffa VanderMeera Unicestwienie wraz z platformą Netflix oferują oryginalne kino gatunkowe z nutą doskonałości.


Anihilacja to głównie historia Leny, którą poznajemy już w pierwszych scenach. Przesłuchiwana przez grono groźnie wyglądających osób, stara się sobie przypomnieć, co wydarzyło się w ostatnich tygodniach. Z czasem odkrywamy, że jest ona biolożką zajmującą się genetyką, która kiedyś służyła w wojsku. Jej mąż zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach, a ona chcąc rozwiązać tę zagadkę sama zostaje w nią uwikłana. Trafia do tajnego ośrodka na granicy Strefy X – skażonego i niedostępnego terytorium na wybrzeżu Ameryki, zupełnie odciętego od świata. Okazuje się, że to stamtąd nie wrócił mąż bohaterki, a ona w ferworze walki postanawia wraz z innymi ochotniczkami przemierzyć tę nieodkryta Strefę. Rozpoczyna się intrygująca walka o życie, pełna bajkowych kolorów i śmiertelnych niebezpieczeństw.

Film ten to świetna mieszanka trzymającego w napięciu thrillera z filozoficznymi uniesieniami. Pomimo powolnego początku reżyser dobrze radzi sobie z budowaniem napięcia. Wprowadzając widza w ten z pozoru piękny świat intryguje i namawia do chwil zastanowienia. Niestety sporo tutaj również niedoróbek zarówno tych fabularnych, jak i przesadzonych wizualnych kreacji.

Na ekranie zadowalająco wypada żeńska część obsady. Głównie duża w tym zasługa Natalie Portman, dla której większość osób zapewne obejrzy ten film, a aktorka świetnie odnajduje się w tym niezwykłym świecie stworzonym na ekranie przez Garlanda.

Anihilacja to dobrze prezentujące się kino, które z szacunkiem do widza zabiera go w niezwykle Iskrzący świat. Imponująco prezentujący się film z niebanalną tajemnicą.


Patrycja Strempel



piątek, 16 marca 2018


W ułamku sekundy (2017)
Reżyseria: Fatih Akin
Gatunek: Dramat
Premiera w Polsce: 23 lutego 2018

Ważne filmy o silnych kobietach robią furorę w kinach, czy na festiwalach. Podobnie było z mającym premierę na festiwalu w Cannes filmem W ułamku sekundy będącym świetnym połączeniem nierównej walki o sprawiedliwość z przebiegłym kinem zemsty.


Film W ułamku sekundy ukazuje mocny portret kobiety. Bohaterki – Katji (Diane Kruger), której mąż i sześcioletni syn giną w zamachu bombowym. Tragedia rodzinna prowadzi bohaterkę do sądowej walki, podczas której nierówny proces udowadnia kolejne dowody i potencjalnych sprawców. W rozwiązaniu sprawy nie pomaga niestety przeszłość męża - tureckiego pochodzenia, który kilka lat z życia przesiedział w więzieniu za handel narkotykami, jednak potem stał się odpowiedzialnym ojcem z dobrze prosperującą firmą. Trop goni trop, a widz z zapartym tchem podąża za Diane Kruger i kibicuje jej w dążeniu do sprawiedliwego zakończenia sprawy. Film można podzielić na trzy części, pierwsza gdzie poznajemy rodzinę, i jak się później okazuje ich ostatnie chwile, kolejną skupiającą się na procesie, dowodach, oskarżonych i brutalności systemu, by ostatecznie przejść do prawdziwego kina planowania i wcielania w życie zemsty.

Reżyser sprawie przeprowadza widza przez wyjątkowo precyzyjnie skonstruowana historię, której głównymi elementami są emocje. Nie omija również tematu wyższości idei, czy braku wrażliwości i społecznej znieczulicy. Daje szanse na zastanowienie się nad kwestiami politycznymi, ale również nad poszukiwaniem sprawiedliwości na własną rękę.

Najmocniejszą stroną jest bez wątpienia Diane Kruger. Aktorka genialnie wciela się w postać żony i matki, której świat w jednej sekundzie się zawalił. Jej emocjonalność i ból nie byłyby jednak tak świetnie ukazane, gdyby nie scenariusz z prawdziwego zdarzenia. Konsekwentnie prowadzący widza przez kolejne sekrety ludzkiej nienawiści.

W ułamku sekundy to bardzo dobry obraz o poszukiwaniu sprawiedliwości w obliczu niepojętego bólu. Portret nieograniczonej kobiety walczącej, której determinacja prowadzi do bezwzględnej zemsty z imigranckim i politycznym motywem w tle.


Patrycja Strempel


niedziela, 4 marca 2018

Jaskiniowiec (2018)
Reżyseria: Nick Park
Gatunek: Animacja, Komedia, Przygodowy
Premiera w Polsce: 23 lutego 2018

Nick Park i jego koledzy, twórcy licznie nagradzanych i lubianych przez widzów animacji, powracają do kin z nowym filmem. Trzynaście lat po premierze nagrodzonego Oscarem obrazu Wallace i Gromit: Klątwa Królika do  kin trafia kolejne dzieło ze Studia Aardman -  Jaskiniowiec.

Prymitywne plemię jaskiniowców mieszka spokojnie w zacisznym lesie porastającym krater i zajmuje się polowaniem na króliki. Stagnacja satysfakcjonuje większość członków pierwotnej społeczności. Jedynie Dug marzy o czymś nowym, wielkim i ekscytującym. I takie coś dostaje, gdy na jego plemię ataku dokonuje inny lud, który już dawno porzucił kamień łupany na rzecz brązu. Dug staje przed okazją, żeby ocalić swoją społeczność przed losem niewolników w kopalni. Musi jedynie sprawić, aby oni jego współplemieńcy wygrali w meczu piłki nożnej z najeźdźcami, w których drużynie grają najlepsi znani piłkarze.
Nick Park po raz kolejny, że jest mistrzem animowanych komedii. Poczucie humoru znów jest na najwyższym poziomie, i mamy tutaj wszystko od wysmakowanych słownych gier, przez slapstick, bo często sięgający granic, absurd, który ratuje Jaskiniowca przez zarzutami o wtórność. Udani są też liczni bohaterowie, z których każdy jest uroczy i ogląda się go na ekranie z sympatią, jak bardzo czarnym charakterem by nie był. Sam film jest jednak peanem na cześć piłki nożnej i jednoczącej mocy tego sportu. Plemię Duga staje się prawdziwą drużyną i dzięki temu mogą mierzyć się z najlepszymi. Bo prawda, uczciwość i zaangażowanie zawsze pomagają zwyciężyć. A do tego w zabawny sposób nawiązuje do roli sportu nie tylko w życiu kibiców, ale też całych narodów. Piłka nożna jest tutaj nie tylko źródłem tożsamości bohaterów, ale też sposobem na rozstrzyganie sporów, w tym politycznych.
Jaskiniowiec to przezabawna i błyskotliwa komedia, która choć animowana, rozbawi nie tylko najmłodszych, a pomimo tematu nie jest adresowana tylko dla fanów kopania piłki.


Daniel Mierzwa

sobota, 3 marca 2018


Kobiety mafii (2018)
Reżyseria: Patryk Vega
Gatunek: Sensacyjny
Premiera w Polsce: 22 lutego 2018

Patryk Vega znany jest z przeciętnego kina gangsterskiego. Jednak ta opinia nie powstrzymuje go przed tworzeniem kolejnych filmów, po których pozostaje jedynie niesmak, zażenowanie i obawa przed następnymi seansami pełnymi przekleństw i śmietanki polskiego aktorstwa.


Reżyser ponownie wykorzystuje w swoim filmie postać kobiety, jako tej niezmiernie istotnej w świecie pełnym wulgaryzmu, bezprawia i niebezpieczeństw. Splata losy kilku z nich, nieumiejętnie mieszając je w narkotykowy świat grupy mokotowskiej. Wszystko rozpoczyna się od Beli (Olga Bołądź ) i jej wyrzucenia z policji po jednej z brawurowych akcji. Bohaterka trafia do ABW i od teraz pod przykryciem będzie musiała wtopić się w szeregi grupy przestępczej. Ma na celu rozpracowanie grupy dowodzonej przez Padrino (Bogusław Linda), szefa który nade wszystko wielbi swoją rozpieszczoną córkę. Bela będzie musiała zyskać zaufanie bliskich mu ludzi, by jak najlepiej wykonać swoje zadanie. Kolejne wydarzenia odkrywają kolejne niezależne, silne bohaterki, które manipulując przestępczym światem będą osiągać swoje cele.

Kobiety mafii to przede wszystkim obraz przesycony przerysowaniem i wulgarnością. Pomimo, że fabularnie wydaje się bardziej spójny niż poprzednie produkcje reżysera, nadal pozostaje zbitką scen i dialogów opartych na przekleństwach i niesmacznych próbach przemocy. To produkcja, w której dominuje brutalność i mało ambitny humor, będący kwintesencją twórczości Vegi ostatnich lat. Nagromadzenie wątków z jednej strony działa na plus nie pozwalając zasnąć podczas seansu, z drugiej natomiast po macoszemu traktuje bohaterów, z których można było wyciągać zdecydowanie więcej, czasem nawet dobrego. Wśród bohaterów jednak prym wiedzie Agnieszka Dygant i jej kolejna już odsłona postaci Niani. Tym razem może bardziej przedsiębiorczej i z wybitnymi chemicznymi umiejętnościami. Reżyser nie oszczędził widzom również możliwości zatopienia się w miłosne wątki. To na nich opiera się wiele elementów tego mrocznego i brutalnego świta zawładniętego przez kolejnych bandytów, z niego również wynikają problemy, które zdecydowanie maja destrukcyjny charakter.

Kobiety mafii to kolejny już film w reżyserii Patryka Vegi, którego fabuły i wątków bohaterów wystarczyłoby na podrzędny serialowy tasiemiec. Na nasze nieszczęście ten pełen chciwości świat powróci już wkrótce, a my pełni naiwności kolejny raz będziemy oglądać tych samych wyrachowanych bohaterów.


Patrycja Strempel




wtorek, 27 lutego 2018

Nić widmo (2017)
Reżyseria: Paul Thomas Anderson
Gatunek: Dramat
Premiera w Polsce: 23 lutego 2018

Pasja i obsesje łączą wiele filmów, jednak w tym nagromadzeniu powtarzanych obrazów Paulowi Thomasowi Andersonowi udało się uchwycić odrobinę wrażliwości i pasji, tak potrzebnej przy portretowaniu ekranowej zawziętości, a zarazem mistrzostwa. Reżyser, podobnie jak Daniel Day-Lewis w swojej ostatniej w karierze roli, z gracją porusza się po kolejnych scenach, by zadziwiać przesadną perfekcją.


Nić widmo to historia Reynoldsa Woodcocka, w którego roli, ostatni prawdopodobne już raz na ekranie, oglądamy Daniela Day-Lewisa. Aktor tym razem wciela się w postać krawca i projektanta, będącego zarazem wyjątkowo zawziętym, pedantyczny i samotnym człowiekiem. W swoim idealnym świecie pozbawionym najmniejszych uchybień kreuje kolejne piękne stroje dla największych światowych nazwisk. Jego dom mody oblegany jest przez idealne kobiety, pragnące odrobiny piękna, które z niesamowitą perfekcją potrafi wydobywać Woodcock, a przy tym nie tracąc ciętego języka i nieugiętego charakteru. Do czasu, gdy na swojej drodze spotyka Almę (Vicky Krieps), która swoją idealną proporcją i urokiem, zachwyca projektanta. Rozpoczyna się ich toksyczna relacja, uszyta zmysłowo i z nutą ciekawości. Pełna metafor i kulinarnej perfekcji, która pozornie tak nieistotna odgrywa kluczową filmową rolę.

Film ujmuje swoją momentalną delikatnością, by w innych momentach wraz z widzem poruszać najgłębsze sekrety kapryśnego krawca. Odkrywa pożądanie, ale przede wszystkim ujmuje metaforami i niedopowiedzeniami, które budują ten film i dodają mu czasu na zastanowienie. Perfekcyjnie prezentuje się Daniel Day-Lewis z ciągłym grymasem na twarzy i nieugiętym charakterem. Prezentuje postać człowieka perfekcjonisty, który ogarnięty ciągłą chęcią doskonałości zatracił w sobie resztki uczucia i zrozumienia dla drugiego człowieka. Zatopionego w swojej pasji podziwiamy, ale również współczujemy i chcemy unicestwić za obojętność. Kibicujemy Almie i jej szalonym podstępom, bo to właśnie ona wbrew pozorom wiedzie prym w tym nierównym romansie. W jej roli na ekranie oglądamy Vicky Krieps, która bardzo dobrze oddaje zagubienie bohaterki w pełnym bogactwa świecie, a przy tym stara się nie zagubić swojej lekkości i uroku.

Nić widmo to pozycja pełna perfekcji i wyszukanych strojów. Dobrze skrojony kostiumowe dzieło, które oglądamy na lekkim fabularnym głodzie, momentami chcąc przyspieszania wolnej, ciągnącej się w nieskończoność akcji, a z drugiej chwilowego zatrzymania przy tajemniczym romansie opartym głównie na egoizmie bohaterów.



Patrycja Strempel