niedziela, 8 maja 2016

Cloverfield Lane 10 (2016) - recenzja

3 komentarze:
 
Cloverfield Lane 10 (2016)
Reżyseria: Dan Trachtenberg
Gatunek: Dramat, Sci-Fi
Premiera w Polsce: 22 kwietnia 2016


Spontaniczne wyjścia do kina są jedną z największych rozrywek w naszym życiu, przez co możecie nas uznać za nieco drętwych, ale kinomanem nie jest się po to, żeby przypodobać się innym. I ostatnim filmem, który w ten sposób znalazł się na naszej długiej liście obejrzanych jest Cloverfield Lane 10 wyreżyserowany przez Dana Trachtenberga. Nasz wybór tego filmu nie był poprzedzony wnikliwymi analizami, zachęciło nas jedynie to, że w postanie scenariusza tego filmu zamieszany był Damien Chazelle, twórca cenionego przez widzów (w tym nas) i krytyków Whiplasha.

Film zaczyna się pozbawioną słów sekwencją, którą kończy wypadek samochodowy głównej bohaterki- Michelle. Potem budzi się ona w przypominającym celę pomieszczeniu podłączona do kroplówki, nie mając pojęcia jak się tam znalazła. Wkrótce odpowiedzi na jej wątpliwości udziela jej Howard, gospodarz schronu, którego pomieszczenie, w którym znajduje się Michelle jest częścią. Informuje, że ocalił ją przez atomową lub spowodowaną bronią chemiczną zagładą. Kobieta traktuje te rewelacje jednak z rezerwą. Seria kolejnych zdarzeń każe jej jednak zrewidować jej podejście, a wiele spraw długo nie pozostaną dla niej jasne.

Mistrzowsko w tym filmie scenarzyści żonglują konwencjami i wątkami, mamy tu elementy rasowego thrillera i dobrego sci-fi, emocjonalne rozterki typowe dla dramatów, dużo psychologicznych gier między bohaterami. A zaskoczenie na pewno nie jest takie jak większość widzów się spodziewa, co jest ogromny plusem tego filmu. Świetna jest tu też rola Johna Goodmana, który dał się poznać jako znakomity aktor rolami w filmach braci Coen. Wykorzystuje on tutaj swoje aktorskie zdolności a nawet swoje warunki fizyczne do stworzenia przekonującej roli. I pokazuje tu aktorstwo na poziomie w filmach tego typu wręcz niespotykany. Reszta obsady robi, co może, jednak grająca główną rolę Mary Elizabeth Winstead, gra tu ze świetną energią, irytuje jednak jej dosyć jednostajny wyraz twarzy, przypominający spłoszone zwierzątko. Partnerujący na planie tej dwójce John Gallager Jr. wypada dosyć blado, głównie jednak przez to, że ma najsłabiej skonstruowaną postać, niby z ciekawą historią, jednak nie do końca to wykorzystano i powstał przez to typowy bohater amerykańskich filmów sci-fi.


Podsumowując Cloverfield Lane 10 to kawał dobrego thrillera z elementami innych gatunków. Film daleki od doskonałości, jednak będący porządnie zrealizowanym i nienudzącym obrazem, momentami bardzo zaskakującym, który nie rozczaruje żadnego widza. To też film, który poważnie traktuje inteligencję oglądających, co bardzo cenimy. 

#Amanda&Hubert




3 komentarze:

  1. Ciekawe :D
    Ciekawe co tam widziała...

    Susette
    0zuzol0.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. O boże nie odwazyłabym się obejrzeć :D

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każda obserwacje i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Film zapowiadał się ciekawie, zwiastun bardzo mi się podoba - jest intrygujący i przyciągający. Myślę, że go obejrzę. Może niekoniecznie w kinie :)

    OdpowiedzUsuń