środa, 10 maja 2017

Uczeń (2016) - recenzja

1 komentarz:
 
Uczeń (2016)
Reżyseria: Kiriłł Serebrennikow 
Gatunek: Dramat
Premiera w Polsce: 12 maja 2017

Rosyjskie kino nie od dziś gości na światowych festiwalach i nie od dziś gości też w polskich kinach. Kolejnym filmem z kraju naszych wschodnich sąsiadów, który pojawia się na naszych ekranach jest Uczeń Kiriłła Serebrennikowa, który premierę miał na festiwalu filmowym w Cannes i tam otrzymał jedno z mniej znanych, choć ważnych wyróżnień – Nagrodę im. Francois Chalais dla filmów prezentujących rzeczywistość.


Uczeń opowiada o Wieni, uczniu rosyjskiej szkoły, który pod wpływem Biblii, której treść traktuje dosłownie, staje się kimś na kształt proroka, wydaje mu się, że może być moralnym autorytetem, a swoją wizję moralności próbuje narzucić innym. Mimo, że może nam się to wydawać dziwne, jego zachowanie napotka na opór tylko jednej osoby – nowoczesnej nauczycielki biologii, Eleny Krasnowej.

Uczeń to film, który porusza wiele tematów. Pierwszym z nich jest konflikt pomiędzy konserwatywnymi wartościami i tradycją, a liberalnym światopoglądem. Reżyser nie skupia się jednak na tym, kto ma rację, choć widać, że konserwatyzm uważa za naiwność i intelektualne lenistwo, bardziej interesuje go jak ten konflikt wartości wpływa na międzyludzkie relacje. Ich degeneracja następuję zarówno między Wienią, a jego wierzącą, choć będącą raczej pragmatyczną materialistką matką, jak i między Eleną i jej partnerem, który pracuje w tej samej szkole, co ona. W której konflikt ten też niszczy panujące tam relacje. Pojawiających się tam tarć nikt nie chce jednak załagodzić, a konfliktów rozwiązać. Każdy pragnie jedynie narzucić innym swoje poglądy.

Mamy tu też wątek religii, którą zarządza instytucja, w tym wypadku prawosławna cerkwia, na życie ludzi, która wykorzystywana jest do załatwiania swoich interesów, stoi za nią obłuda, cechuje podwójna moralność. A pod religijnymi hasłami głosi się tak naprawdę pochwały ksenofobii i antysemityzmu.


Znaczenie dla fabuły ma też wątek relacji Wieni z jego kolegą Grigorijem, który próbuje się zbliżyć do głównego bohatera będąc jego uczniem jego nauk, ale stając się też pierwszą ofiarą, podwójnej moralności szkolnego kolegi.

Wadą filmu jest kilka bardzo teatralnych (co być może nie powinno dziwić, ponieważ Uczeń powstał na podstawie sztuki teatralnej) scen, którym brakuje subtelności, wydają się sztuczne i przerysowane, pomimo ich emocjonalności.

To, co seans Ucznia uprzyjemnia jest bardzo dobra muzyka, której autor Ilija Demutski, nagrodzony został Europejską Nagrodą Filmową. Swoje robią też chłodne, paradokumentalne zdjęcia Vladislava Opelyanstsa.

Uczeń to film niepozbawiony wad, mimo to na pewno wart zobaczenia. Choćby tylko ze względu jak ważne tematy porusza i to zarówno te ponadczasowe jak i bardzo, szczególnie w Polsce, aktualne.  To film, który nie pozostawia obojętnym.  



#Amanda&Hubert 

1 komentarz:

  1. O kurcze zapowiada sie nawet ciekawie musze zobaczyć :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/05/nowosci-i-ciekawostki.html

    OdpowiedzUsuń