niedziela, 15 kwietnia 2018

Piotruś Królik (2018) - recenzja

3 komentarze:
 
Piotruś Królik (2018)
Reżyseria: Will Gluck 
Gatunek: Animacja, Familijny 
Premiera: 13 kwietnia 2018

Bajki Beatrix Potter w Wielkiej Brytanii mają status wręcz kultowy, a popularne są na całym świecie, dzięki sympatycznym bohaterom, porywającym historią i pięknym ilustracjom autorki.  Nieraz były one ekranizowane. I tak do naszych kin trafia filmowa opowieść o Piotrusiu Króliku, chyba najbardziej znanym bohaterze opowiastek pani Potter.

Piotruś Królik po śmierci rodziców został głową króliczej familii, w której skład wchodzą jego siostry-trojaczki i kuzyn. Ich głównym zajęciem są próby zdobycia pożywienia z ogrodu starego McGregora, który nie jest raczej przyjacielem tych sympatycznych gryzoni i nie zamierza ułatwiać im prób splądrowania jego ogrodu. Aż pewnego dnia umiera, a króliki szybko przejmują władzę nie tylko nad jego skrawkiem ziemi, ale i domem. Sielanka królików nie trwa długo. Bo wkrótce do wiejskiego domu przyjeżdża jego spadkobierca- zwolniony z pracy bratanek pana McGregora. Szybko ogranicza spody wejścia królików na swój teren i nie zawaha się użyć żadnych środków, aby się ich pozbyć. Nie potrafi tego zmienić Bea, jego urocza sąsiadka, malarka i wielka przyjaciółka królików, w której ten szybko z wzajemnością się zakochuje.
Choć to film dla dzieci sporo w nim przemocy, bo zarówno starszy czy młodszy przedstawiciel rodziny McGregorów, jak i same króliki pozwalają sobie na naprawdę wiele w swoim konflikcie. Wszystko to wzięte jest w jednak w nawias bajkowej łobuzerki i uniknięto dzięki temu drastycznych scen. A w  całej opowieści znacznie więcej jest poczucia humoru i ciepła, a przy tym brak sztucznych wzruszeń i plastikowego sentymentalizmu, nawet w nieco przewidywalnym wątku o miłości Tomasza McGregora i Bei. A wszystko to zmierza do morału o tym, że miłość, przyjaźń, rodzinne więzi pomogą pokonać wszelkie problemy, które zazwyczaj wynikają braku zrozumienia i wzajemnego szaunku.
Piotruś Królik to pełna wigoru opowieść dla młodych widzów, która nie sili się na zadowalanie dorosłych widzów, dzięki temu broni się swoją sympatyczną atmosferą, bezpretensjonalnym żartem i wartką akcją. To film nie tylko dla małych łobuzów.


Daniel Mierzwa

3 komentarze:

  1. heheh spoko ale nie wiem czy bym ogladała :D

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2018/04/zapowiedz-stylizacji-babyblue.html

    OdpowiedzUsuń
  2. W takim razie, trzeba zabrać ''młodsze'' pokolenie do kina!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń