środa, 2 stycznia 2019


Kolejny rok za nami! Mocno ściskamy Wasze rąsie i życzymy samych udanych chwil w tym Nowym Roku. Dużo pomyślności i samych sukcesów, i aby każdy dzień był lepszy od poprzedniego, a  piątkowe premiery obfitowały w zachwyty.


Jak w każdym roku staramy się być lepsi niż poprzednio. Dlatego ponownie z przytupem rozpoczynamy Nowy Rok, z ogromem postanowień, które, jak zwykle z chęcią zrealizujemy.
Ten rok pełny był filmowych uniesień, a wizyty w kinie były dla nas doskonałą odskocznią od prozy życia. W tym miejscu warto również wspomnieć o zeszłorocznych postanowieniach, jako, że lubimy co roku stawać się lepsi, a sukcesami należy się chwalić.

Udało nam się odwiedzać kino przynajmniej osiem razy w miesiącu i to nie tylko po to żeby zebrać najnowsze ulotki. Przeżyliśmy kolejne udane wakacje, a szampan lał się strumieniami. Niczym bohaterowie z Wielkiego Gatsby’ego zawsze wyglądaliśmy świetnie, czy w zdrowiu, czy w chorobie, czy w metrze, czy w swetrze, optymizmu nigdy nam nie brakowało. Wprawdzie nadal nie potrafiliśmy wykorzystać w pełni naszego potencjału do tworzenia filmowych rankingów, jednak może ten rok wniesie jakieś zmiany w blogową różnorodność.

Nie zawsze jednak może być idealnie i z przykrością pochylamy nasze głowy, cicho łkając w kącie nad ilością ocenionych filmów na Filmwebie. Z obiecanych 3800 pozycji osiągnęliśmy pułap 3600 filmów. Jednak nie załamujemy rąk, tylko zabieramy się za nadrabianie zaległości.

A na listę tegorocznych postanowień wpisujemy:

1. Odwiedzać kino przynajmniej 10 razy w miesiącu – pomimo, że poprzedni cel - 8 pozycji, został zrealizowany często z nadmiarem, to kiedyś musiał nastąpić ten moment i musieliśmy zwolnić tempa. Mamy jednak nadzieje, że wszystkie z tych filmów zrecenzujemy, żeby móc cieszyć się stałym i świeżym dostępem do wielkich kinowych premier.

2. Osiągnąć 4500 obejrzanych filmów na Filmwebie – jako, że w tym roku zabrakło nam niecałych 200 pozycji do osiągnięcia wyznaczonego celu, nie możemy się poddawać, a stawiać poprzeczkę jeszcze wyżej, czyli obejrzeć wspólnie ponad 890 filmów w tym roku! Trzymajcie kciuki!

3. Tworzyć rankingi i serie nie z tej ziemi – ostatnio ograniczaliśmy się przede wszystkim do świeżych recenzji, jednak nadal chcemy pracować nad tak lubianymi przez nas rankingami. (Eh... tylko te nieszczęsne kolaże).

4. W kinie, w Lublinie – podróżować i korzystać w pełni z dni urlopowych. Bawić się do rana i pić szampana w każdy czwartek. Po prostu marzą nam się niezliczone festiwale, jak i szalone wakacje marzeń.

5. Nadrobić wszystkie nagrodzone filmowe doskonałości – Oscary, Złote Globy, Złote Palmy, Lwy i inne zwierzęta. Każde w rozdań i festiwali przynosi wiele wartych uwagi produkcji, i choć z tymi najnowszymi udaje nam się zwykle być na bieżąco, to wiekowe produkcje nadal pozostają jedynie w kręgu oczekiwania. Także ruszamy z przytupem i nadrabiamy zwycięskie arcydzieła.

Rok w rok nie wymagamy od siebie cudów, jedynie odrobinę zaangażowania i pozytywnego nastawienia, aby w prozie życia odnaleźć nutę dobrej zabawy. Trzymajcie za nas kciuki i powodzenia z Waszymi postanowieniami!

Happy New Year!

Patrycja&Daniel



poniedziałek, 31 grudnia 2018

W polskim kinie od lat zachodzą znaczące zmiany. Pomimo, że w błysku fleszy oglądamy nadal głównie twórców przeciętnych komedii, a dobre kino pozostaje głęboko ukryte, my starannie poszukujemy perełek, które zauroczą i zostaną z nami na dłużej. Polskie filmy, które zwróciły naszą uwagę w tym roku znajdziecie poniżej! Miłej lektury! 

10. 53 wojny (2017) – w bardzo dobry sposób pokazuje skutki konfliktów zbrojnych. Szczególnie chorobę i związane z nią niezrozumienie bliskich i rodzinne tragedie. Jest poruszającym obrazem upadającej kobiety, który niezaprzeczalnie skłania do przemyśleń i dalszych rozważań.

ex aequo 

10. Twarz (2017) – Małgorzata Szumowska rozbudziła apetyty fenomenalnym Body/Ciało i choć Twarzy daleko do najbardziej udanych jej obrazów, film ogląda się dobrze, a reżyserka dba o tempo i, o to aby w filmie nie zabrakło, jednak prawdy o współczesnej Polsce i Polakach.

9. Jak pies z kotem (2018) – film Janusza Kondratiuka to boleśnie szczere i uczciwe kino, które dogłębnie porusza.

8. Kamerdyner (2018) – film jakich niewiele jest w polskiej kinematografii. Reżyser z rozmachem podszedł do całości produkcji nadając jej dzięki temu odpowiedniej jakości. To dobrze poprowadzona fabuła, która świetnie współgra z bohaterami, przemyślany scenariusz robiący pozytywne wrażenie.

7. Kler (2018) – kontrowersyjne działo Wojtka Smarzowskiego, podejmujące trudne społeczne tematy, o których rozmawia już każdy.

6. Atak paniki (2017) – pod płaszczykiem szalonej komedii o zwykłym życiu jest poważnym manifestem o walce z niełatwą rzeczywistością, która wystawia nas na liczne próby.

5. Amerykański sen (2016) – krótkometrażowy dokument, który pozwala zanurzyć się w amerykański sen Szymona o zostaniu zapaśnikiem wrestlingu. Lokalne festyny, kolorowe ciuchy i dużo zapału, film do uwielbiania.  

4. Wieża. Jasny dzień (2017) – fascynujący i pełen magii debiut, który udowadnia, że w Polsce może powstawać ambitne, trudne kino.

3. Fuga (2018) - oczekiwany długi pełnometrażowy film Agnieszki Smoczyńskiej, który nie zawiódł pokładanych w nim nadziei. Precyzyjnie, skupione na detalu kino z mistrzowską, i bardzo odważną rolą Gabrieli Muskały. 

2. Najpiękniejsze fajerwerki ever (2017) – jeden z najlepszych polskich filmów ostatnich lat, który ma tylko jedną wadę – trwa zaledwie 28 minut.   

1. Zimna wojna (2018) – po Oscarze za Idę Paweł Pawlikowski wszedł do ekstraklasy europejskiej reżyserii, Zimna wojna udowadnia, że nie był to przypadek a tylko jeden z kroków na drodze jego artystycznych sukcesów.

Patrycja&Daniel

sobota, 29 grudnia 2018

Nadszedł czas na końcowe odliczanie, czyli pierwszą dziesiątkę najlepszych naszym zdaniem filmów tego roku! Komedie i dramaty. Kino polskie i do szpiku amerykańskie. Wszystkiego po trochu, jednak okraszone nutą doskonałości. Nie przedłużając, zapraszamy do seansu!


10. W ułamku sekundy (2017) - bardzo dobry obraz o poszukiwaniu sprawiedliwości w obliczu niepojętego bólu. Portret nieograniczonej kobiety walczącej, której determinacja prowadzi do bezwzględnej zemsty z imigranckim i politycznym motywem w tle. 



9. Player One (2018) - imponujące  dziecko fascynacji popkulturą człowieka, który sam bez wątpienia jest jej ikoną.



8. Trzy billboardy za Ebbing, Missouri (2017) -  film nieoczywisty, a przy tym szlachetny i pełen prawdy.


7. Kształt wody (2017) - stylowa, porywająca współczesna baśń, która nikogo nie pozostawi obojętnym.



6. The Disaster Artist (2017) - kino pełne humoru i szaleństwa. Błyskotliwa opowieść o pasji i zaangażowaniu będąca ukłonem i hołdem złożonym twórcom równie kultowym, jak sam The Room.


5. Zimna wojna (2018) - po Oscarze za Idę Paweł Pawlikowski wszedł do ekstraklasy europejskiej reżyserii, Zimna wojna udowadnia, że nie był to przypadek a tylko jeden z kroków na drodze jego artystycznych sukcesów.


4. 120 uderzeń serca (2017) - niewątpliwie film polityczny i społecznie zaangażowany, reżyser nie postawił jednak na to, że jego obraz obroni się samą tematyką i dzięki temu dostajemy też ponad dwugodzinny świetnie zrealizowane dzieło. Nie ucieka też od poważnych tematów i dydaktyki, ale można jedynie życzyć wszystkim, którzy też tworzą zaangażowane dzieła, aby robili to z takim efektem – porywającym i bez chwili nudy.



3. Niemiłość (2017) - film pełen stylistycznej perfekcji, będący oceną społeczeństwa. Emanuje rzeczywistością, by pokazać, jak niszczy obojętność.



2. Tamte dni, tamte noce (2017) - film mistrzowski, który w pełni wykorzystuje melodramatyczną konwencje, tworzy kompletne, hipertekstualne dzieło korzystające nie tylko z filmowego dorobku, ale z całej europejskiej kultury, ani na moment nie tracą sprzed oczu człowieka i jego problemów.



1. Dusza i ciało (2017) - Ildiko Enyedi w swoim filmie nie odkrywa żadnych nowych prawd, ani nie wyciąga żadnych oryginalnych wniosków. Ale w sposób jaki konstruuje świat na ekranie, jej mistrzowskie wyczucie proporcji, reżyserska odwaga, ale też rozsądek, sprawiają, że styl tego filmu, jego bohaterowie i magiczny wręcz klimat pozwalają na nazwanie go arcydziełem. 



Patrycja&Daniel

Zobaczcie również: Najlepsze filmy 2018 roku (część 1)

piątek, 28 grudnia 2018


Koniec roku od zawsze obfitował w podsumowania. Dlatego i u nas nadszedł czas na wspomnienia i powroty. Drugą dziesiątkę naszych ulubionych filmów z tego roku znajdziecie poniżej, więcej wkrótce. Czytajcie!


20. Wyspa psów (2018) - Wes Anderson kolejny raz tworzy pełne uroku dzieło, któremu jednak daleko do hollywodzkiego lukru. Wyspa psów nie jest najlepszym dziełem w jego dorobku, ale i tak to odtrutka na przesłodkie animacje, która przenosi nas w stylowy, mądry i często przezabawny świat.


19. Avengers: Wojna bez granic (2018) - zdecydowanie pełne efekciarstwa widowisko będące świetną zapowiedzią nadchodzących premier. Pozornie oklepane postaci i żarty okraszone są niezawodną bohaterską świeżością, znaną jedynie Marvelowi.


18. Księżyc Jowisza (2017) - Kornel Mundruczo od lat ma etykietkę reżysera, którego filmy irytują i fascynują jednocześnie. Księżyc Jowisza to olśniewający film. Niepozbawiony wad, ale to i tak najbardziej udane i przejmujące tego reżysera.


17. Party (2017) – to kino kameralne, ale ta skromna opowieść aż kipi od emocji. I można tylko pogratulować Sally Potter, że postawiła tylko na trzy elementy: prawdę, dopracowany scenariusz i świetnych aktorów, bo efekt tej prostej układanki jest znakomity.


16. Thelma (2017) - Joachim Trier nie zaskoczył znających jego twórczość, ponieważ znów stworzył znakomity film. Zaskakujące może być jednak, że to reżyser, który nie traci formy i każdy jego obraz jest więcej niż dobry.


15. McQueen (2018) - bardzo udany dokument. Film, który w każdej minucie odnosi się z szacunkiem do swojego bohatera, nie tracąc jednak uczciwości. Ani przez moment tez nie nudzi i potrafi zainteresować nie tylko ludzi zafascynowanych moda.


14. Pierwszy człowiek (2018) - biograficzna historia Neila Armstronga. Reżyser oszczędza widzom kolejnych pięknych widoków galaktyki, ograniczając się pustki i strachu, jaki wywołuje, skupia się na ludziach i ich niezwykłych osiągnięciach, za które, niektórzy z nich zapłacili życiem.


13. Dogman (2018) - niezwykle wciągająca produkcja prowadzona w klimacie niepokoju. Kino intrygujące fabułą, skupione na uniwersalnych tematach i walce z bezradnością bohatera.


12. Suspiria (2018) - dowód, że w twórczy sposób można obejść się z tym, co już znane. A inspirowanie się nie zawsze musi być kopiowaniem. Wystarczy tylko, że historia trafi w ręce zdolnego twórcy, którego stać na autorskie podejście do opowiadanej historii i odwagę w kreowaniu przedstawionego na ekranie świata.


11. Jestem najlepsza. Ja, Tonya  (2017) - mariaż kina sportowego z obyczajowym komediodramatem, który  udał się znacznie bardziej niż kariera tytułowej bohaterki. 



Patrycja&Daniel

niedziela, 25 listopada 2018


Dziadek do orzechów i cztery królestwa (2018)

Reżyseria: Lasse Hallström, Joe Johnston
Gatunek: Familijny, Fantasy
Premiera w Polsce: 2 listopada 2018

Opowiadanie Dziadek do orzechów autorstwa E.T.A. Hoffmanna to krótkie dzieło, ale jak mało które zakorzeniło się w kulturze i stało się inspiracją dla niezliczonych lepszej (w tym naprawdę wybitnych) lub gorszej jakości dzieł. I to właśnie do tego utworu odwołuje się Dziadek do orzechów i cztery królestwa, nowa familijna produkcja ze studia Disneya.



Choć święta Bożego Narodzenia to czas radości, to nie widać tego szczęścia na twarzach członków rodziny Stahlbaum. A to wszystko dlatego, że to pierwsze święta po śmierci Marie, matki i żony, z której utratą próbują radzić sobie jej bliscy. Strata matki najbardziej dotkliwa wydaje się dla Clary, dziewczyny zafascynowanej znacznie bardziej mechaniką i fizyką, niż tym, co kojarzy się z dziewczyńskimi zainteresowaniami. Gdy Clara otrzymuje w prezencie przygotowanym dla niej jeszcze przez matkę prezencie tajemnicze mechaniczne jajo zamknięte na zamek, poszukuje do niego klucza,  w czym pomóc może jej ojciec chrzestny, wynalazca, który wychował jej matkę- Drosselmeyer. Dzięki niemu Clara trafia do krainy zamieszkanej przez ożywione zabawki, którą toczy jednak konflikt między, ponieważ jedno z tytułowych czterech królestw zbuntowało się.

Dziadek do orzechów i cztery królestwa bardzo luźno inspiruje się klasycznym już oryginałem. Fabuła baśni zostaje zastąpiona pomysłem współczesnych scenarzystów i tematem przewodnim staje się konflikt między królestwami i pragnienie zdobycia władzy przez jedną z uroczych bohaterek. Niestety nie wychodzi to opowiadanej historii na dobre. Fabuła pozbawiona jej jakichkolwiek dodatkowych wątków i szybko prze do swojego rozwiązania, a scenarzyści nie martwią się czymś takim jak napięcie, relacje między bohaterami, czy sympatia dla bohaterów. Wydaje się, że nawet te kilka wzruszeń, które ten film nam serwuje to jedynie zasługa Lasse Hallstroma, współreżysera filmu i mistrza poruszającego kina, i to nie tylko familijnego, a nie scenariusza.

Irytujące są też płytkie postaci tym bardziej, że mamy tutaj ekranowych gigantów jak Helen Mirren, Morgan Freeman, czy Keira Knightley. Ale co z tego, że właściwie nie mają czego grać, a jedynie pojawiają się na ekranie w szalonych charakteryzacjach. Dobrze wypada w głównej roli Mackenzie Foy, ale tylko dlatego, że posiada charyzmę i urok bo nie jesteśmy w stanie ocenić jej talentu, bo rola Clary raczej go nie wymaga, bo jest tak samo blada, jak każda inna w tym filmie.

Dziadek do orzechów i cztery królestwa to typowy familijny seryjny produkt, którego cała siła to znane nazwiska na plakacie i odwoływanie się do klasyki. Niestety gdy damy się temu skusić czeka nas wyłącznie rozczarowanie.



Daniel Mierzwa

wtorek, 13 listopada 2018


Suspiria (2018)
Reżyseria: Luca Guadagnino
Gatunek: Horror
Premiera w Polsce: 2 listopada 2018

Luca Guadagnino, twórca pełnych emocji dramatów Nienasyceni i Tamte dni, tamte noce powraca. Tym razem na warsztat wziął kultowy horror włoskiego mistrza tego gatunku Dario Argento Odgłosy i stworzył jego reinterpretację – pokazywany w konkursie głównym festiwalu w Wenecji film Suspiria.

Lata 70. Szary, dręczony politycznymi niepokojami i podzielony Berlin jest siedzibą akademii tanecznej prowadzonej przez tajemniczą madame Blanc i jej współpracowniczki. Tam właśnie trafia  Susie Bannion, nieświadoma czających się tam zagrożeń nowa studentka tej szkoły założonej przed laty przez Helenę Markos. Czas, gdy dziewczyna trafia w mury placówki pokrywa się z tajemniczym zniknięciem jednej z uczennic. Jednak zaginięcie dziewczyny nie wzbudza zaniepokojenia kadry akademii. Jedynym zainteresowanym losem  zaginionej jest Josef Klempner – jej psychiatra, którego dręczą bolesne wspomnienia z lat II wojny światowej.

Luca Guadagnino traktuje Odgłosy jako punkt wyjścia. Kultowy horror nie jest tutaj kropka w kropkę odtworzony, ale staje się podstawą dla nowej niepokojącej opowieści, która kończy się zaskakującym, brutalnym finałem, będącym hołdem dla filmów giallo. Reżyser przy wsparciu scenarzysty zadaje mnóstwo pytań. Mamy tutaj pytania o feminizm, kobiecą solidarność, macierzyństwo, wielką sztukę, dojrzewanie i seksualne przebudzenia. Nie na każde z tych pytań jednak odpowiedź znajdziemy na ekranie. Choć być może nie to jest w tym filmie najważniejsze, a zanurzenie się w niepokojącym i intrygującym świecie w rytm hipnotycznej muzyki Thoma Yorke.

Suspiria to dowód, że w twórczy sposób można obejść się z tym, co już znane. A inspirowanie się nie zawsze musi być kopiowaniem. Wystarczy tylko, że historia trafi w ręce zdolnego twórcy, którego stać na autorskie podejście do opowiadanej historii i odwagę w kreowaniu przedstawionego na ekranie świata.



Daniel Mierzwa

sobota, 3 listopada 2018


Halloween (2018)

Reżyseria: David Gordon Green
Gatunek: Horror
Premiera w Polsce: 26 października 2018

Sezon na horrory rozpoczyna się wraz z coraz dłuższymi jesiennymi wieczorami i Halloween. Dlatego nie ma się, co dziwić, że w naszych kinach z każdym tygodniem przybywa takich repertuarowych propozycji. Ostatnią jest film z wytwórni Blumhouse, która zasłynęła z tchnięcia nowego ducha w ten gatunek – Halloween, który jest sequelem kultowego obrazu Johna Carpentera z 1978 roku. Tym razem za kamerą stanął David Gordon Green, amerykański reżyser, którego poprzednie filmy pokazywane były w konkursach głównych prestiżowych festiwali filmowych.

Czterdzieści lat minęło od masakry jakiej dokonał Michael Myers. Jego siostra Laurie, mimo upływu lat wciąż żyje w traumie, która niszczy jej relacje z bliskimi,  w swoim domu-twierdzy, gotowa w każdej chwili do wymierzenia sprawiedliwości za zbrodnie sprzed lat. Wkrótce okaże się, że pojawi się okazja, gdy podczas transportu do innego szpitala psychiatrycznego psychopacie udaje się zbiec. Kolejny raz zakłada upiorną maskę i zaczyna mordować.

Halloween chętnie i często odwołuje się do swojego poprzednika. Szczęśliwie odtwarza też klaustrofobiczną atmosferę oryginału. I dzięki temu film trzyma w napięciu. A poza tym pod względem fabularnym nie wyróżnia się niczym wśród slasherów jakich pełno. Za plus filmu na pewno można uznać główną bohaterkę. Laurie Strode to postać jakich w kinie mało. Kobieta po przejściach, której jedynym celem jest okrutna zemsta, a przy tym pewna siebie i gotowa do walki w obronie siebie i bliskich, z którymi relacje cierpią przez jej dawne przeżycia.

Halloween kopiuje scenariuszowe mielizny znane z innych przedstawicieli gatunku, a mimo to stara się pokazać przynajmniej bohaterki w innym niż zwykle w horrorach świetle. I przynajmniej dzięki temu wyróżnia się na tle charakterystycznej dla tego gatunków papki wypada lepiej.

Halloween to film, który nie odmieni historii kina, czy nawet gatunku, ale na okołohalloweenowy seans z dreszczykiem nada się jak najbardziej.


Daniel Mierzwa