Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dramat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dramat. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 marca 2020


Emma (2020)
Reżyseria: Autumn de Wilde
Gatunek: Dramat / Komedia
Premiera w Polsce: 28 lutego 2020

Jane Austen i jej twórczość miło okazje poznać zapewne wiele osób. Kto nie miał okazji przeczytać jednej z jej książek, słyszał przynajmniej o ich ekranizacjach. Uniwersalni bohaterowie, kunszt fabularny, zabawne wątki i romantyczne historie to zalety jej prozy, a także cechy najnowszej jej ekranizacji.


Emma Woudhouse jest elegancką i przystojną dziewczyną z bogatego domu. Jako że sama nie musi wychodzić za mąż w wolnych chwilach dobrze czuje się w roli swatki dla osób ze swojego otoczenia. Wiele się jednak zmienia gdy poznaje Harriet - dziewczynę z niższych niż ona sama sfer - której również postanawia znaleźć odpowiedniego męża. Wtedy tez wychodzi na jaw wiele tajemnic i niespodziewanych zdarzeń, które nawet dla będącej zawsze na dobrze poinformowanej Emmy będą zaskoczeniem.

Kolejne związki i relacje, podstępy i miłosne uniesienia wszystko to w bardzo wyważony sposób prezentowane jest na ekranie. Nie zapomniano tu również by pokazać Emme jako kobietę z własnym zdaniem i charakterem. Bywa złośliwa i opryskliwa, czasami bez pohamowania potrafi wypowiedzieć wiele niemiłych słów jednak przy tym dobrze widać jej złożoność, bo w końcu nie jest tylko zwyczajną panienką, dla której liczą się jedynie bogactwa.

Debiut reżyserski Autumn de Wilde to przede wszystkim komedia romantyczna, a w niej dobre relacje między bohaterami, ale i przyjemna obsada. Aż milo się patrzy na Taylor-Joy w tytułowej roli. Z dumą i odpowiednią wyniosłością przechadza  się beztrosko, by co chwilę dorzucić  kolejny grymas, czy minę, a razem z Billem Nighy tworzą naprawdę zgrany duet ojca i córki.

Emma to lekka historia, na której przyjemnie zawiesić oko. Romansidło, które zadowala wizualnie kostiumami z epoki i polnymi krajobrazami, a chwile zabawy i dobre aktorskie kreacje dodają całości odpowiedniego uroku.


Patrycja Strempel


wtorek, 25 lutego 2020

Gorący temat  (2019)
Reżyseria: Jay Roach
Gatunek: Biograficzny, Dramat
Premiera w Polsce: 17 stycznia 2020

Sprawa Rogera Ailesa nie odbiła się w Europie takim echem, jak głośny skandal z udziałem Harveya Weinsteina, ale za oceanem obrzydliwe sprawki założyciela konserwatywnie sprofilowanego kanału Fox News oburzyły opinię publiczną. Działania Ailesa stały się kanwą scenariusza do filmu Gorący temat, który dotarł i na polskie ekrany kin.

Historię upadku (o ile tak można nazwać odejście z pracy z wielomilionową odprawą) Rogera Ailesa, potężnej postaci amerykańskich mediów i polityki, obserwujemy z perspektywy trzech bohaterek. Dwóch znanych dziennikarek, które są prawdziwymi postaciami. Pierwsza z nich to Gretchen Carlson, której oskarżenia były początkiem zawodowego końca Ailesa. A druga to Megyn Kelly niewątpliwa gwiazda Fox News. Trzecią z głównych bohaterek jest Kayla Pospisil, fikcyjna postać, która utożsamia wszystkie marzące o wielkiej karierze  i wykorzystane przez szefostwo pracownice tej telewizji.

Scenarzystą Gorącego tematu jest Charles Randolph, który kontynuuje tutaj zabiegi, zaprezentowane w znakomitym Big Short . Mamy ten sam dynamiczny montaż i zwracanie się prosto do widza. Niestety tym razem jego scenariusz nie trafił w ręce tak zdolnego reżysera jak poprzednio. Za kamerą stanął Jay Roach, który niestety nie potrafi utrzymać w ryzach tego stylu i szybko zmienia go w zwyczajną publicystykę. Równie szybko zapomina również o swoich bohaterkach, które mimo, że ciągle są na pierwszym planie, stają się tłem dla skandalu, a ich dramat przestaje być ich osobistą historią, a jest potem wyłącznie częścią składową afery.

Mocną stroną Gorącego tematu są znakomite aktorki w głównych rolach. Nicole Kidman i Charlize Theron odgrywają prawdziwe, niezwykle ciekawe i niejednoznaczne postaci. Ich bohaterki to kobiety sukcesu, których kariery kosztowały jednak wiele upokorzeń. W końcu gotowe są jednak, aby zawalczyć o godność swoją i swoich koleżanek z pracy. Dzięki grze aktorek postacie te zyskują wiele wymiarów. Jesteśmy dzięki nim w stanie zrozumieć każdą z decyzji bohaterek. Popis daje również Margot Robbie. Kayla w jej wykonaniu to kobieta nieco zagubiona, ale marząca o karierze. Próbuje naśladować swoje bardziej doświadczone koleżanki,  nie potrafiąc się jednak obronić przed wszystkimi zagrożeniami, jakie czają się na nią w gabinetach jej przełożonych. I to właśnie dzięki jej grze, mimice i ruchach, dyskomfort jaki odczuwa jej bohaterka podczas sceny w biurze Aisle’a udziela się nawet widzom.

Warto również docenić charakteryzację. Na pierwszy rzut oka twarze głównych bohaterek mogą przypominać nieco upiorne manekiny. Jednak co może być nieco przerażające tak właśnie prezentują się odgrywane przez nie gwiazdy amerykańskiej telewizji.

Gorący temat mógł być naprawdę gorącym kinowym przebojem i zdobywcą licznych nagród. Niestety pomimo ważnej i interesującej tematyki, niezłego scenariusza i znakomitej obsady, cały film został położony przez niezbyt udaną reżyserię. Przez to całość wyszła co najwyżej letniawo.


Daniel Mierzwa

wtorek, 18 lutego 2020

Matthias i Maxime (2019)

Reżyseria: Xavier Dolan
Gatunek: Dramat
Premiera w Polsce: 21 lutego 2020

Xavier Dolan zabłysnął już jako nastolatek swoim nieco pretensjonalnym, ale bardzo świeżym i intrygującym debiutem. Następnie kręcił prawie co roku nowy film. Jedne z nich ocierały się o geniusz (jak mistrzowska Mama) i zdobywały liczne nagrody, ale na koncie ma i taki i, który według krytyków słusznie został przemilczany (The Death and Life of John F. Donovan). Sam grał też mniejsze lub większe role u innych twórców. Aktualnie w kinach możemy obejrzeć jego najnowszy film, ciepło przyjęty na festiwalu w Cannes - Matthias i Maxime.


W swoim najnowszym filmie Dolan wraca do rodzinnego Montrealu i jak na początku swojej kariery obsadza się w głównej roli. Tym razem tytułowego Maxime’a – młodego mężczyzny z niełatwą przeszłością, trudną sytuacją rodzinną i raczej bez świetlanej przyszłości. Ma na twarzy znamię, ciągnące się od kącika oka po policzku, jakby płakał krwią i  fryzurę  daleką od dobrze ułożonych włosów bohaterów Zabiłem swoją matkę czy Wyśnionych miłości. Maxime planuje wyjazd na drugi koniec świata - do Australii. To wystawia na próbę jego relacje z Matthiasem, z którym przyjaźni się od najmłodszych lat. Wydaje się on być przeciwieństwem Maxime’a, dobrze ubrany, robiący karierę, będący w stabilnym związku i w dobrych relacjach ze swoją matka.

Ostanie wspólnie spędzone dni przed wyjazdem Maxa stają się czasem pożegnalnych imprez. Na jednej z nich w skutek przegranego zakładu, Max i Matt odgrywają scenę pocałunku na potrzeby filmu siostry jednego z ich przyjaciół. To wydarzenie sprawia, że obaj będą musieli się zastanowić nad swoją relacją.

Xavier Dolan znów tworzy kameralny rozedrgany  obraz, intymny nastrój, który dzięki wykorzystaniu takich chwytów jak liczne ujęcia przez okna, sprawiają, że czujemy się wręcz jak podglądacze, którzy obserwują subtelne zmiany w uczuciu, które łączy dwójkę głównych bohaterów i to jak emocje wpływają na ich relacje z bliskimi im ludźmi.

Dolan skupia się na postaciach Maxa i Matta, obserwujmy jednak też ich bliskich i przyjaciół. Dzięki temu tworzy kapitalny, przepełniony błyskotliwi dialogami, muzyką i emocjami portret swojego pokolenia. Widzimy typowych dla początku jego twórczości bohaterów, tym razem jednak dojrzalszych i mierzących się z innymi problemami, tymi które niesie za sobą dorosłość, Dolan pokazuje nam jak trudno podjąć pewnie decyzje,  i że nawet mając trzydziestkę na karku ma się prawo nie wiedzieć kim się jest i czego się pragnie od życia. Odważnie zdaję się mówić, że tak właściwie nie zna odpowiedzi na żadne pytanie jakie stawia w tym filmie, przekonany jest jednak o sile przyjaźni, która przetrwa wszystko i ze wszystkim pozwoli się uporać, lub chociaż pogodzić.

Mamy tutaj nieco mniej konfekcji, do której Dolan zdążył nas już przyzwyczaić, wciąż jednak mamy skomplikowane relacje, płomienne uczucia, opadające liście i Anne Dorval (która jednak pojawia się na ekranie nieco krócej niż zwykle). Matthias i Maxime to udany, poruszający obraz o miłości, przyjaźni i  blaskach i cieniach młodości, która musi się coraz częściej mierzyć z problemami dorosłości.


Daniel Mierzwa

niedziela, 2 lutego 2020


PROXIMA 2019
Reżyseria: Alice Winocour
Gatunek: Dramat, Akcja
Premiera w Polsce: 24 stycznia 2020

Filmy o kosmicznej tematyce zwykle cieszą się dużą popularnością i zainteresowaniem. Lubimy na ekranie oglądać to co potencjalnie nieosiągalne i tajemnicze, dodatkową zaletą bywa również silny bohater, angażujące rodzinne więzi i zawodowe ambicje. To wszystko możemy aktualnie oglądać w filmie Alice Winocour, która poprzednio zauroczyła nas scenariuszem do filmu Mustang, a tym razem  buduje napięcie w produkcji Evą Green w roli głównej.


Proxima pomimo swoich kosmicznych motywów dotyka raczej przyziemnej tematyki. Jego bohaterka – Sara, zostaje wybrana do podstawowego składu międzynarodowej misji kosmicznej. Związane jest to oczywiście z niezwykle wyczerpującym treningiem i wielkim zaangażowaniem z jej strony. Kosmos jest jednak wielkim, dziecięcym marzeniem bohaterki, dlatego robi wszystko by dorównać pozostałym członkom załogi. Jako jedyna kobieta musi wykazać się wyjątkowym poświęceniem, które dodatkowo komplikuje bardzo bliska relacja z córką. Sara przygotowuje się do wyjazdu do rosyjskiej bazy, gdzie ma przechodzić kolejne próby, przed samym startem, w tym czasie córką zajmuje się jej były mąż. Chwile z rodziną są niezwykle emocjonalne, nasuwają również wiele wątpliwości, co do utrzymania ziemskich relacji w czasie kosmicznej podróży.

Reżyserka bardzo podkreśla, jak ważne są dla niej emocje. Na nich zbudowana jest cała fabuła, która pozbawiona jest większych zaskoczeń. Jest to jednak obraz, który bardzo sprawnie pokazuje, jak ciężko kobiecie odnaleźć się w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Ważną rolę odgrywają w tych momentach pozostali członkowie załogi Sary, w szczególności Mike, któremu początkowo ciężko docenić umiejętności bohaterki.

Proxima oferuje wiele stereotypów i momentami scenariuszowej nudy, jednak w całości produkcji można odnaleźć pełne emocji chwile i angażujące relacje, które z wyczuciem i  dozą umiaru przekazywane są widzowi. Przedstawia historię niezwykle ziemską, jednak z ogromem kosmosu w tle.


Patrycja Strempel


sobota, 1 lutego 2020


1917 (2019)
Reżyseria: Sam Mendes
Gatunek: Dramat, Wojenny
Premiera w Polsce: 24 stycznia 2020

Sam Mendes zabłysnął jako twórca genialnego Pięknego umysłu obsypanego deszczem nagród. Później jego gwiazda jednak nieco przygasła a on został etatowym reżyserem nowych przygód Jamesa Bonda. Teraz powraca z autorskim filmem opartym o wspomnienia swojego dziadka z frontu I wojny światowej - 1917.

Dwóch młodych żołnierzy wierzących w to, że wojna może przynieść chwałę - Blake i zmęczony wojenną zawieruchą Schofield otrzymują zadanie dostarczenia rozkazu o zaniechaniu ataku do pułkownika Mackenziego. Jeśli ich misja się powiedzie ocalone zostanie życie tysiąca sześciuset brytyjskich żołnierzy, w tym brata Blake’a. W innym wypadku czeka ich pewna śmierć. Jednak przedarcie się przez pas ziemi niczyjej okaże się wymagającym zadaniem.

Sam Mendes w swoim najnowszym filmie korzysta z dorobku kina wojennego. Odziera jednak wojnę ze wszelkiego romantyzmu. Co prawda pokazuje, że jest ona okazją do zyskania chwały, ale przede wszystkim piekłem pełnym krwi, błota, bólu i rezygnacji. Żołnierze są zmęczeni, a dowódcy sfrustrowani. Jest miejsce na bohaterstwo, ale okupione jest ono ofiarami i niewyobrażalnym zmęczeniem.

1917 to niezwykle przejmujący obraz, co zawdzięcza mistrzowskiej pracy kamery Rogera Deakinsa, który kolejny raz udowadnia, że w swoim fachu jest prawdziwym mistrzem. Kamera śledzi tutaj głównego bohatera nadając wszystkiemu dokumentalnego sznytu i mocno podkreślając pełną napięcia atmosferę. Znakomicie na klimat filmu wpływa trafiona w punkt muzyka Thomas Newmana.

Na pochwały zasługuje również obsada. Znakomicie spisuje się obsadzony w głównej roli George McKay (którego można pamiętać z Captain Fantastic), który świetnie radzi sobie z tym, że kamera skupiona jest na nim przez większość filmu, a jego postać jest zniuansowana i potrafi to pokazać, mimo niewielu kwestii mówionych. Dobrze spisuje się również drugi plan, na którym błyszczy przede wszystkim Dean-Charles Chapman (znany z Gry o tron) jako Blake, dystyngowany Colin Firth W roli generała Erinmore'a i pełen napięcia Benedict Cumberbatch jako pułkownik Mackenzie.

Dzięki 1917 Sam Mendes wraca do grona najzdolniejszych reżyserów. A jego najnowszy film to jeden z najbardziej udanych filmów wojennych ostatnich lat, który obrazuje piekło militarnego konfliktu.



Daniel Mierzwa


środa, 22 stycznia 2020


Dwóch Papieży 2019
Reżyseria: Fernando Meirelles
Gatunek: Dramat, Religijny
Premiera w Polsce: 13 grudnia 2019

Historia Dwóch Papieży to zdecydowanie opowieść bardzo współczesna. Netflix kolejny raz z odwagą podejmuje się stworzenia swojej produkcji, i podobnie jak w przypadku Historii małżeńskiej oferuje bardzo dobre kino.


Reżyser - Fernando Meirelles – skupia się tutaj przede wszystkim na dwóch wydarzeniach z naszej historii, jakimi były wybory nowych papieży. W 2005 roku po śmierci Jana Pawła II, gdy na czele Kościoła staje pochodzący z Niemiec Ratzinger i później z 2013, gdy papieżem zostaje kardynał Bergoglio. Reżyser sprawnie porusza się wśród wydarzeń zarówno z historii obu duchownych, ale także skupia się na chwilach, które bezpośrednio dotyczyły ich wspólnej historii. Szczególnie istotny jest tutaj rok 2012, gdy arcybiskup Buenos Aires, niezadowolony z obecnej sytuacji Kościoła zwraca się do ówczesnego papieża z prośbą o rezygnację, a Benedykt XVI wzywa go do Rzymu. Mężczyźni prowadzą liczne rozmowy o tradycjach, ich przestrzeganiu i obecnej sytuacji Kościoła. Wtedy też rozpoczyna się walka charakterów i zdań pomiędzy konserwatywnym Ratzingera z dążącym do zmian, liberalnym Bergoglio. Kolejne wymiany zdań stają się impulsem do decyzji Benedykta o abdykacji (której nie odważył się ogłosić żaden z jego poprzedników od ponad 700 lat).

Na ekranie możemy obserwować wiele aktorskich popisów duetu Anthony’ego Hopkinsa jako Papieża Benedykta XIV oraz Jonathana Pryce’a – papieża Franciszka. Dobrze prezentują się w chwilach poważnych rozmów, a jeszcze lepiej w pełnych humoru epizodów. Zresztą całość produkcji pełna dobrych dialogów i inteligentnych historii. Wiele tutaj wspomnień, retrospektyw czy chwil z młodych lat  Bergoglio w Argentynie. Do końca nie wiemy. ile z przedstawionych w filmie rozmów odbyła się naprawdę, jednak dobrze możemy tutaj poznać obu bohaterów i sami zweryfikować co mogło, lub nie, być prawdą.

Dwóch Papieży to bardzo dobrze przygotowany seans, który inteligentnie łączy dobrze nam znane fakty, z tymi, których możemy nie do końca być pewni. Zdecydowanie jest to popis dwóch aktorów, którym  towarzyszy wizualna perfekcja i fabularne smaczki.


Patrycja Strempel

sobota, 11 stycznia 2020

Judy (2019)
Reżyseria: Rupert Goold
Gatunek: Biograficzny, Dramat, Musical
Premiera w Polsce: 3 stycznia 2020

Jeśli ktoś zasłużył na miano ikony kina to niewątpliwie jest to Judy Garland. Na scenie pojawiała się już od dziecka, zdobywała liczne nagrody i nominacje, a Czarnoksiężnik z krainy Oz z jej najważniejszą chyba rolą stał się jednym z filmów, który zdefiniował współczesne kino, a piosenka Over the Rainbow, którą w nim wykonuje znana jest chyba każdemu. Także jej życie prywatne godne było gwiazdy Hollywood, liczne małżeństwa i rozwody, próba samobójcza i problemy rodzinne.


Judy skupia się na końcówce kariery, a także życia Garland. Aktorka, której kariera w USA podupada i ciągnie się na nią reputacja niestabilnej alkoholiczki, decyduje się opuścić na jakiś czas swoje dzieci i zostawić je pod opieką ich męża i wyruszyć do Wielkiej Brytanii. W Londynie, gdzie występuje, wciąż ma oddane i liczne grono fanów, a wszędzie traktowana jest jak wielka gwiazda. Niestety Judy Garland ma również inne problemy niż gasnąca kariera i nie opuszczają jej wraz z jej przenosinami do stolicy Wielkiej Brytanii.

W Judy poznajemy tytułową bohaterkę, gdy najlepsze lata ma już za sobą. Jest wypalona i psychicznie zniszczona, próbuje jeszcze ratować swoją karierę i relacje z jej bliskimi. Wyjazd do Londynu ma być dla niej szansą na odbicie się od dnia i zapewnienie sobie bezpiecznej przyszłości. Jednak nałogi i traumy z lat dzieciństwa i młodości nie pozwalają jej odzyskać psychicznej równowagi. Judy często towarzyszą retrospekcję z najlepszych lat jej kariery, nie są to jednak wspomnienia momentów jej zawodowej chwały, a jedynie przypominają jej się rozliczne przykrości, ciemne strony sławy i wykorzystywanie przez wytwórnię filmową. Judy próbuje się od nich uwolnić, i mimo pomocy innych nie potrafi tego zrobić.

Judy jest popisem Renee Zellweger, aktorki, która ma na koncie sporo znakomitych ról, jednak od dobrych paru lat na czołówkach portali i gazet gości raczej z powodu dziwnych zmian rysów twarzy niż aktorskich osiągnięć. Dlatego ta rola, postaci uwielbianej do dzisiaj, a przy tym dosyć skomplikowanej, jest dla niej tym czy dla Judy Garland był wyjazd na koncerty do Londynu, na odbudowanie kariery, a dla widzów szansą na ponownie docenienie Zellweger po latach gorszej passy.  Kamera skupiona jest na Renee Zellweger przez znaczą część ekranowego czasu. Aktorka  znakomicie odnajduje się w każdej ekranowej sytuacji. A jej mimika (mimo wątpliwości jakie można by mieć śledząc zmiany na twarzy Zellweger w plotkarskich portalach) oddaje wszystkie stany emocjonalne postaci. Zellweger w nastroszonej fryzurze potrafi być ciepła i życzliwa, aby nagle stać się uwikłaną w szponach nałogu egoistką, raz być czułą matką, a raz nieznośną artystką, wiarygodna pozostaje zarówno w wieczorowych sukniach, jaki i szlafroku.  Po prostu znakomita rola!

Sam film opiera się na dwóch filarach – ciekawej postaci, o której opowiada i wybitnej aktorskiej kreacji w roli głównej. Cała reszta jest zrobiona solidnie, ale bez fajerwerków. Scenariusz  unika dłużyzn, pokazuje Judy Garland w różnych sytuacjach, ale też zawsze blisko mu do sztampowych filmów biograficznych. Dobrze radzą sobie aktorzy na drugim planie (w tym bardzo solidna Jesse Buckley), bardzo dobre wrażenie robi scenografia i kostiumy. Całość niestety w żadnym momencie nie wychodzi poza biograficzne kino, jakie dobrze znamy.

Judy Garland, prawdziwa ikona kina, zasłużyła na tak dobrą kreację odtwarzającej ją aktorki, zasłużyła też, niestety, na znacznie lepszy film.


Daniel Mierzwa



czwartek, 9 stycznia 2020


Historia małżeńska (2019)
Reżyseria: Noah Baumbach
Gatunek: Dramat, Komedia
Premiera w Polsce: 29 listopada 2019

Meandry życia są zawsze dobrym tematem dla filmowców żeby, wykazać się w ukazywaniu emocji i relacji. Jednak to, co zaprezentowano w nowej produkcji Netflixa, zdecydowanie przewyższa wiele wcześniej oglądanych produkcji.


Najnowsze dzieło Noah Baumbacha to historia małżeństwa – Nicole (Scarlett Johansson) i Charlie’go (Adam Driver) - pozornie tworzących zgraną parę, co mylnie pokazuje składanka pięknych miłosnych wyznań z pierwszych minut filmu. Nie czytają ich jednak dla siebie, poznają je jedynie widzowie, mogąc tym samym bliżej poznać bohaterów - Nicole niespełnioną aktorkę telewizyjną, która miała szansę zaistnieć w serialu, jednak wyjechała do Nowego Jorku za mężem i obiecującą karierą w jego sztukach teatralnych. Charlie natomiast obecnie jest interesującym i dobrze radzącym sobie w środowisku reżyserem teatralnym i cały swój wolny czas angażuje w rozwój swoich przedstawień, w których zatrudnia również swoja małżonkę.

Reżyser bardzo dobrze ukazuje historię dwojga ludzi, którzy nie mogą już być ze sobą. Wspomina wzruszające momenty, ale przede wszystkim skupia się na chwilach rozstania i swoistej walki o prawa do opieki nad dzieckiem i swoje nowe życie. W genialny sposób pokazane jest tutaj, jak dwoje kochanków uzupełniało się, tworzyło jedność, a mimo to ich relacja powoli umiera.

Bohaterowie w niezwykle subtelny sposób poruszają się pomiędzy życiowymi tragediami. Aktorski popis serwują tutaj Scarlett Johansson oraz Adam Driver, lawirują pomiędzy rozgoryczeniem, rozczarowaniem, a czasem nawet radością. Mistrzowsko opowiadają swoją historię, gwarantując niezwykle prawdziwe doznania.

Historia małżeńska bardzo mocno skupia się na emocjach. Pokazuje małżeństwo takie jakim jest - prawdziwie, smutno, ale przy tym niezwykle szczerze. Z refleksją można tutaj spoglądać na wartości i umierające uczucia, by ostatecznie zachwycić się kunsztem, doceniając prawdziwą miłość.


Patrycja Strempel


wtorek, 7 stycznia 2020

Koty (2019)
Reżyseria: Tom Hooper
Gatunek: Dramat, Komedia, Musical
Premiera w Polsce: 3 stycznia 2020

Andrew Lloyd Weber jest kompozytorem, który stał się brytyjskim skarbem narodowym. Musicale z muzyką jego autorstwa podbiły cały świat, a kilka z nich doczekało się mniej lub bardziej udanych ekranizacji, które rzadko kiedy jednak przeszły bez echa. Teraz jego kultowe Koty na warsztat wziął Tom Hooper, Brytyjczyk, którego ostatnie filmy przyniosły mu dziesiątki nominacji do prestiżowych nagród oraz cały deszcz statuetek, w tym Oscara za reżyserię, bardzo udanego, choć niepozbawionego  wad,  Jak zostać królem (który mimo tytułu nie okazał się poradnikiem).


Raz do roku londyńskie koty spotykają się na balu, na którym jeden z nich wygra konkurs, dzięki któremu uzyska szansę na nowe, lepsze życie. Zwycięzcą konkursu zostanie ten, który zaśpiewa najlepszą piosenkę o sobie, dlatego też nie ma żadnej fabuły, a jedynie wokalne popisy poszczególnych bohaterów, który bywa, że pojawiają się tylko po to, aby wykonać jedną piosenkę i tyle widzimy ich na ekranie.

Całość to niestety festiwal budzących niepokój dziwactw. Pół-ludzie, pół-koty prężą się, często w bardzo sugestywnych pozach, na tle wyludnionego Londynu skąpanego w świetle neonów niczym Los Angeles w Łowcy androidów, przez to całość przypomina postapokaliptyczny horror o ludzko -zwierzęcych hybrydach, które na własne futra zakładają inne futra, o ile nie potrafią zdjąć własnej skóry, pod którą mają drugą – brokatową. Tak, tak, właśnie taki chaos panuje na ekranie. Bo oprócz sporej ilości futerka, błysku, wąsików i zakładającej kocią łapkę za głowę Judi Dench (ostrzegam, że reakcją obronną organizmu na taki widok jest utrata przytomności!), są też tresowane karaluchy, śpiewające myszy (oczywiście też z ludzkimi twarzami, twórcy uznali chyba, że jak ma być dziwnie, to niech jest już dziwnie do potęgi) i magiczne sztuczki.

A pomimo wszystkich tych elementów oraz dynamicznej choreografii i licznych piosenek, Koty  nie unikają przestojów i zdarza się podczas seansu ziewnąć (choć częściej zdarza się mieć ochotę, aby uciec z kina i przez długi czas do niego nie wracać). W całym filmie bronią się jedynie piosenki, a całość wydaję się stworzona tylko po to, aby mógł wybrzmieć szlagier Memory i niewątpliwie udanym i poruszającym wykonaniu Jennifer Hudson.

Koty to przypadek musicalu, którego mimo przebojowości i popularności, nie udało się z sukcesem przenieść z desek teatrów na filmowy ekran. Zamiast poruszającej opowieści, dostajemy dziwaczną historię, która przypomina jakiś bardzo zły sen fana musicali. I aż dziwne, że obrońcy praw zwierząt  nie reagują  na ten film, bo wyraźnie narusza on godność  kotów. A kina, każdemu, kto zamierza się na niego wybrać, powinny wydawać okulary ochronne, bo wzrok może poważnie ucierpieć oraz  powinno się zabraniać spożywania podczas seansu tego filmu popcornu, ponieważ istnieje zbyt wysokie ryzyko zakrztuszenia podczas oglądania na ekranie tak dziwacznych zjawisk.


Daniel Mierzwa


niedziela, 6 października 2019

Downton Abbey (2019)

Reżyseria: Michael Engler
Gatunek: Dramat, Kostiumowy
Premiera w Polsce: 13 września 2019


Downton Abbey to serial pełen wyśmienitego aktorstwa, pięknych kostiumów, imponujących scenografii i melodramatycznych historii. Musiał, więc skraść serca widzów i to nie tylko w wielkiej Brytanii, do której tradycji i historii nawiązuje. I tak na ekrany kin trafił pełnometrażowy film o losach bohaterów tej telewizyjnej serii, któremu jednak zamiast daleko do rozbudowanej opowieści, która widzowie znają z seriali. A jest wyłącznie sprawnie nakręconym i różniącym wrażenie realizacja kostiumowym widowiskiem.

To tytułowej posiadłości zamieszkiwanej przez arystokratyczną rodzinę Crowleyów (wśród członków której i panującymi między nimi relacji nie jest łatwo odnaleźć się komuś, kto nie śledził serialu) z wizytą ma udać się sam król z małżonką. Choć monarcha ma zatrzymać się w Downton Abbey zaledwie na jedną noc, jego świta już wcześniej puka do drzwi rezydencji,aby zaprowadzić swoje porządki, co niekoniecznie podoba się służbie rodziny Crowleyów.

W Downton Abbey akcja skupia się na rywalizacji zatrudnionych przez Crowleyów ludzi z pragnącymi przejąć kontrolę nad domostwem służącymi króla. I to ten wątek napędza większość akcji, choć znaczenie mają też rodzinne konflikty, za którymi nieraz kryje się poważny dramat, mierzenie się ze swoimi niełatwymi obowiązkami,   skomplikowane relacje miłosne, a nawet znaczące różnice w politycznych poglądach.

Służba Crowleyów gotowa jest podjąć radykalne i odważne kroki, aby uratować swój honor, jednak ich walka o prestiż to tak naprawdę wyłącznie dbanie o honor swoich panów, którzy co prawda traktują ich z szacunkiem, to jednak skazują ich wyłącznie na pracę w roli służby. W czasie gdy służba wykonuje ciężką pracę, największym problemem ich panów jest zabawianie królowej i walka o powiększanie swojego majątku nie bacząc na sentymenty. A do rangi dramatu urasta sytuacja, gdy nowa suknia balowa okazuje się mieć zbyt duży rozmiar. Oczywiście pochodząca ze znamienitego rodu bohaterka jest jedynie w stanie pogrążać się w rozpaczy, a rozwiązać tę sytuację jest potrafi wyłącznie dzięki pomocy oddanej, sprytnej i zaradnej służącej.

Downton Abbey to niewątpliwie piękne widowisko. Na pochwałę zasługują zdjęcia wydobywające piękno imponującej architektury tytułowej posiadłości, sprawny montaż i pełne zabawnych bon-motów dialogi. Na szacunek zasługuje też cała obsada, która właściwie nie ma słabych punktów. Wszyscy wypadają na ekranie bardzo dobrze, a ich postaci do końca pozostają wiarygodne, a motywacje zrozumiałe nawet dla kogoś, kto pierwszy raz zetknął się z rodziną Crowleyów i ich pracownikami. Na ekranie szczególnie błyszczy weteranka brytyjskiego kina Maggie Smith, której uszczypliwa i błyskotliwa nestorka rodu – Violet, potrafi skraść nie tylko niejedną scenę, ale też niejedno serce widza, pomimo tego, że ciężko nazwać jej postać sympatyczną.

Wymowa całości ma jednak nieco irytującą wymowę. Bo Downton Abbey to film o tym, że to zaszczyt być służącym i pracować na cześć i chwałę swojego pana, bo to elita jest filarem społeczeństwa, nawet gdy zajmuje się w większości nieistotnymi sprawami.Maluczcy mają jej służyć z uśmiechem na twarzy i pogodzić się ze swoim losem, a ich ewentualny bunt może przybrać, co najwyżej formę używania rewolucyjnych haseł, oczywiście tylko i wyłącznie wtedy, gdy nikt z możnych nie może ich usłyszeć.  Od filmu powinno bardziej wymagać się prawdy niż kłamliwego i nostalgicznego pokazywania rzeczywiści, która była dużo okrutniejsza niż ta, która widzimy na ekranie. A Downton Abbey oferuje tylko przesłodzoną, wyidealizowaną i pozbawioną refleksji tęsknotę za minionymi czasami.

Daniel Mierzwa

czwartek, 3 października 2019

(Nie)znajomi (2019)

Reżyseria: Tadeusz Śliwa
Gatunek: Dramat, Komedia
Premiera w Polsce: 27 września 2019

Włoska produkcja bijąca rekordy popularności „Dobrze się kłamie w miłych towarzystwie” doczekała się wielu wersji, dlatego też nie dziwi, że również w polskim kinie oglądamy remake tego wyjątkowo udanego filmu. Na szczęście, nowa wersja nie jest tylko odgrzany kotletem, który powiela pokazywane wcześniej motywy, ale w zaskakująco sprawy sposób przedstawia aktualne problemy polskiego podwórka.


Film Tadeusza Śliwy w znaczący sposób nie zdziwi osób, które miały okazje poznać magię oryginału. To dosyć prosta historia grupy przyjaciół, którzy podczas spotkania decydują się na ujawnienia swoich telefonicznych rozmów, smsów, czy maili. Kolejne butelki wina zwiastują więc więcej gorących smaczków z osobistego życia, którymi nie do końca chcieli dzielić się bohaterowie. Wydarzenia przybierają niebezpieczny obrót, gdy dawno skrywane tajemnice wychodzą na jaw, często wraz ze sporym poczuciem winy. Reżyser pomimo, że momentami powiela dokładnie znane wątki, to w zaskakująco świeży sposób kieruje aktorami wprost do spodziewanego szaleństwa.

Bardzo dobrze prezentuje się tutaj obsada, dobrze znana polskim widzom. Popularna , ale dzięki temu sprawdzona i profesjonalna, zadowala emocjami i autentycznością postaci. Miłym ukłonem w stronę oryginały jest angaż Kasi Smutniak, która bardzo dobrze prezentuje się jako zarabiająca w euro, pozornie poukładana dama, której biznesowa perfekcja nie przekłada się na życie rodzinne. Aktorka w polskiej wersji, właściwie zmieniła tylko ekranowego partnera – gdyż kolejny raz przymierza nowe kolczyki i kłóci się z nastoletnią córką.

Reżyser pod płaszczem dobrej atmosfery kryje wiele uprzedzeń i życiowych bolączek. Demaskuje nowobogacką klasę, która z impetem chciałaby zawładnąć światem, a przy okazji spłacić kolejną ratę kredytu. Prezentuje pozycje o znanej formie, jednak z wymaganą świeżością i dreszczykiem oczekiwania.



Patrycja Strempel

czwartek, 31 stycznia 2019


Anioł (2018)
Reżyseria: Luis Ortega
Gatunek: Biograficzny, Dramat
Premiera w Polsce: 1 lutego 2019

Dzikie historie były argentyńskim filmem, który zrobił furorę na całym świecie. Tym razem producenci tego obrazu z Pedro Almodovarem na czele wyprodukowali kolejny film- Anioł w reżyserii Luisa Ortegi.



Buenos Aires lat 70. To wibrująca metropolia, gdzie królują spodnie dzwony, rockandrollowe rytmy i stylowe samochody. 17-letni Carlos o urodzie cherubinka, nazywamy Carlitem, od dzieciństwa kradnie, włamując się do pustych domów. W szkole poznaje Ramona, zajmującego się wraz ojcem gangsterką. Carlito popisuje się przed nim złodziejskim talentem i wkrótce zaczynają współpracować w przestępczym fachu. Jednak wpadka podczas jednej z akcji powoduje, ze Carlos strzela do człowieka. Ten incydent powoduje, ze budzi się w nim brutalna natura.

Anioł inspirowany życiem rzeczywistego przestępcy - Carlosa Eduardo Robledo Pucha to stylowy obraz, który jednak nie idealizuje zbrodni. Choć Carlito ma prawdziwie anielska urodę i uwodzi wszystkich wokół roztaczając pełna erotycznego napięcia atmosferę, twórcy filmu pokazują go wyłącznie jako, co prawda nieco zagubionego, psychopatę nie mającego żadnych oporów przez dokonaniem zbrodni i ostatecznie zostaje zatrzymany. 

Magnetyzm postaci Carlita opiera się w dużej mierze na niesamowitej grze Lorenzo Ferro. Młody aktor przyciąga na ekranie cała uwagę kamery,  i uwagę widzów. Jego postać wydaje się  narcystycznym socjopata, tak skupionym na sobie, że aż fascynuje. I widzowie sami skoncentrowani na tym co dzieje się na ekranie musza ocenić co było przyczyna jego okrucieństwa i brutalności,  ponieważ twórcy filmu nie skupiają się na psychologii bohatera, a obrazują jedynie jego krwawe czyny.

Anioł to film w którym przemoc zestawiona jest z pełnymi słońca obrazami i skoczna muzyką, przez co staje się psychodeliczną podróżą przez zbrodnie głównego bohatera, która jednak pozostaje w głowie i zmusza do refleksji znacznie bardziej niż inne dużo mroczniejsze filmy.


Daniel Mierzwa

piątek, 25 stycznia 2019


Złe wychowanie Cameron Post (2018)

Reżyseria: Desiree Akhavan
Gatunek: Dramat
Premiera w Polsce: 25 stycznia 2019

Założony przez Roberta Redforda festiwal filmowy w Sundance jest mekką niezależnych twórców z całego świata. A pokazywane i nagradzane tam filmy to zwykle najciekawsze zjawiska amerykańskiej kinematografii. Dlatego film, który zwyciężył tam w zeszłym roku - Złe wychowanie Cameron Post w reżyserii Desiree Akhavan zapowiada interesujący seans.



Tytułowa Cameron Post zostaje przyłapana na czułościach ze swoją najlepszą przyjaciółką. W efekcie czego jej adopcyjna opiekunka wysyła ją na terapię do chrześcijańskiego ośrodka, gdzie dziewczyna ma pozbyć się homoseksualnych skłonności. Tam zaprzyjaźnia się z dwójką buntowników - Jane i Adamem. Zaczyna również poznawać siebie i zdawać sobie sprawę z własnych potrzeb i oczekiwań. Jednak przede wszystkim zaczyna rozumieć jak ważne jest przywdziewane masek, aby zadowolić ludzi wokół niej.

Złe wychowanie Cameron Post to skromny dramat, który wydaje się być typowym przykładem sundance’owego kina. Zagubiona bohaterka, na podstawie losów której reżyserka obrazuje głębsze społeczne problemy i konflikty między jednostką a otoczeniem, wszystko to nakręcone w intymny sposób, skąpane w przygaszonym jesiennym świetle. Cameron wydaje się być mocno zagubiona i zdezorientowana. Dopiero terapia, w ośrodku prowadzonym przez rodzeństwo - psychoterapeutkę i jej brata „nawróconego” geja, która ma odmienić jej orientacje seksualną pozwala jej na odkrycie tego kim naprawdę jest i udaje jej się odkryć fundament, na którym może zbudować poczucie swojej wartości.

Reżyserce udaje się pokazać świat w sposób niejednoznaczny. W kameralnych scenach udaje jej się pokazać wątpliwości bohaterów, ich walkę o swoje szczęście wobec oczekiwań otoczenia i trudności wieku dojrzewania. Nie demonizuje też dwójki bohaterów prowadzących ośrodek. Każdą postać przestawia jako zwykłego człowieka, popełniającego błędy, mającego wady, ale na pewno nie jednoznacznie złego.

Całość jednak pomimo niebanalnej fabuły, dobrego prowadzenia aktorów (na szczególną uwagę zasługuje skupiona rola młodej Chloe Grace Moretz) i znakomitych zdjęć wydaje się nieco przynudzać. I choć nie ma tutaj sztampy filmów o dojrzewaniu, czy ckliwości, seans Złego wychowania Cameron Post potrafi zmęczyć, a losy głównej bohaterki nie porywają.

Złe wychowanie Cameron Post to niepozorny dramat. Jednak wyczucie i delikatność reżyserki sprawia, że nie jest to przeciętny film. Niestety też momentami jest zbyt nużący, aby seans można uznać za satysfakcjonujący.



Daniel Mierzwa