Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 września 2018


Pod ciemnymi gwiazdami (2017)

Reżyseria: Michael Pearce
Gatunek: Dramat, Thriller, Romans
Premiera w Polsce: 24 sierpnia 2018

Międzygatunkowe mieszanki filmowe to wizytówka współczesnej kinematografii. A na ekrany kin zawitał właśnie miks thrillera z romansem, czyli Pod ciemnymi gwiazdami Michaela Pearce’a.

Moll, choć dorosła, wciąż mieszka z rodzicami w zrytualizowanej społeczności brytyjskiej wyspy Jersey. Jej życie nie należy do szczególnie udanych. Od dzieciństwa nie układało jej się z rówieśnikami, a relacje z despotyczną matką zasługują jedynie na określenie ich toksycznymi. W wyniku doznanej na urodzinowym przyjściu przykrości, udaje się do miejscowego klubu. Tam poznaje chłopaka, który nad ranem zaczyna się do niej dobierać. W jej obronie staje Pascal, małomówny kłusownik wyglądający na niegrzecznego chłopca. I wkrótce mężczyzna szybko zagrzewa miejsce w sercu Moll, dla której jest on przeciwieństwem świata, w którym na co dzień żyje. Ich związek wystawiany jest na liczne próby, ale tez dzięki niemu udaje się moll uwolnić z toksycznych relacji. Jednak sytuacja na wyspie, gdzie grasuje seryjny morderca młodych kobiet, powoduje wzrost napięć, a wątpliwości i podejrzenia sprawiają, że rozpadają się zarówno rodzinne więzi jak i miłosny związek Moll.

Reżyser w Pod ciemnymi gwiazdami zgrabnie łączy konwencje, dramat z obyczajowym tłem spłata się z thrillerem oraz z romansem, który chętnie sięga po melodramatyczne wątki. I o dziwo ten miszmasz wychodzi całkiem udanie. Napięcie utrzymuje się cały czas, a fabuła unika oczywistości i banału, nawet gdy momentami zbliża się groteski. Udany scenariusz to nie jedyna zaleta tego filmu. Na pochwałę zasługują tez aktorzy grający główne role. Jessie Buckley i Johnny Flynn to raczej mało doświadczona obsada, ale znakomicie odgrywają swoje postaci, choć momentami zbliżają się do aktorskiej szarży,  oraz  czuć między nimi prawdziwą ekranową chemię. Na uwagę zasługują też wyśmienite zdjęcia, przesiąknięte ciepłymi barwami i mistrzowskie kompozycje kadru.

Pod ciemnymi gwiazdami to film, który nie zapowiada się na świetny seans, bo nie ma tutaj znanych gwiazd czy cenionego reżysera. A mimo to otrzymujemy znakomity debiut, który nie jest może imponującym arcydziełem, ale to na pewno bardzo udany w swojej kategorii film, którego seansu nie będzie można zaliczyć do kinowych rozczarowań.



Daniel Mierzwa

czwartek, 25 stycznia 2018

Pełnia życia  (2017)

Reżyseria: Andy Serkis
Gatunek: Biograficzny, Dramat, Romans
Premiera w Polsce: 2 lutego 2018

Nie od dziś wiadomo, że to życie pisze najciekawsze scenariusze, a biografia nie jednej prawdziwej postaci może być kanwą filmowej opowieści. Twórcy filmów sięgnęli tym razem po życie Robina Cavendisha, sparaliżowanego mężczyzny, który walczył o godność swoją i innych niepełnosprawnych, który jest ojcem jednego z producentów tego filmu- Jonathana Cavendisha odpowiedzialnego za sukces filmu Elizabeth: Złoty wiek i serii filmów o Bridget Jones, za kamerą natomiast stanął popularny aktor Andy Serkis. W efekcie ich współpracy do naszych kin trafił film Pełnia życia.

Diana i Robin zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia. Na przeszkodzie ich miłości nie staje nawet różne pochodzenie. Interesy męża idą dobrze, a młodzi małżonkowie oczekują dziecka. Sielanka nie trwa jednak długo. Pewnego przyjemnego popołudnia Robin źle się czuje, później nie może się poruszać. Diagnoza okazuje się wstrząsająca – polio. Mężczyzna leży w szpitalu nie mogąc nawet samodzielnie oddychać. Diana nie pozwala jednak, aby mąż utknąć do końca życia na szpitalnym łóżku i udaje jej się przenieść Robina do domu. Tam wraz z przyjaciółmi robi wszystko, aby jej małżonek mógł żyć tak jak wcześniej.
Pełnia życia to film, który wyciska z nas łzy niczym z mokrej gąbki. Obserwujemy jak niczym domek z kart rozpada się sielankowe życie dwójki młodych małżonków, piękne plany na przyszłość, dziecko w drodze, a choroba odbiera Robinowi wszystko poza świadomością. Późnej obserwujemy jak przy wsparciu żony, przyjaciół i kolegów ze szpitala pokonuje depresję i pozbywa się uczucia kompletnej rezygnacji, by godnie walczyć o swoje życie i maksymalną poprawę jakości swojej egzystencji. Jesteśmy też świadkami tego, jak Diana pełna prawdziwej miłości do Robina i świadoma swoich obowiązków wobec męża, czuwa przy nim cały czas, nie pozwalając mu na utratę nadziei na poprawę jego stanu. Niestety będzie też musiała pogodzić się z tym, że jej mąż postanowi odejść.

Pełnia życia to film o ciekawym bohaterze, który porusza istotne tematy. Mamy tutaj walkę o swoją godność, pytania o miejsce osób niepełnosprawnych w społeczeństwie, godzenie się na odchodzenie, dorastanie z chorym rodzicem, prawdziwą przyjaźń, a przede wszystkim miłość i oddanie, dzięki którym można przeciwstawić się każdej tragedii. Niestety wszystko to podane w sposób tak ckliwy, że momentami aż nieznośny. I tego, że twórcy przyjęli za cel tylko i wyłącznie nas wzruszyć, nie maskują ani udane role Andrew Garfielda czy Claire Foy, ani piękne scenografie i dopracowane kostiumy. Pełnia życia to dopracowany i całkiem udany, ale niestety jedynie wyciskacz łez. 


Daniel Mierzwa

sobota, 21 października 2017

Człowiek z magicznym pudełkiem
Reżyseria: Bodo Kox
Gatunek: Romans, Sci-fi
Premiera w Polsce: 20 października 2017

Bodo Kox jest jedną z najciekawszych postaci polskiego kina. To twórca, który dzięki swoim aktorskim i reżyserskim sukcesom w świecie kina niezależnego pewnym krokiem wszedł do głównego nurtu polskiej kinematografii kręcąc daleki od wybitności i przeciętności komediodramat Dziewczyna z szafy. Teraz możemy przekonać się jakie jest jego nowe dzieło – Człowiek z magicznym pudełkiem.
Warszawa, rok 2033. Goria pracuje w korporacji w najwyższym ze stołecznych biurowców i,choć pochodzą z dwóch różnych światów, zakochuje się w Adamie, nowym sprzątaczu, który przybył nie wiadomo skąd. Rzeczywistość Gorii to szklane domy warszawskiego zagłębia biurowców, właściwie nie wiemy, gdzie mieszka, być może całe dni spędza w pracy. Adam zamieszkuje opuszczoną kamienicę w zrujnowanej dzielnicy, przy której najgorsze zakątki Wałbrzycha to piękne okolice. Okazuje się jednak, że kochankowie nie pochodzą tylko z różnych światów, ale też z różnych epok, co niczego nie ułatwia w ich relacji.
Człowiek z magicznym pudełkiem to film, który ponownie odkrywa, że może istnieć coś takiego jak polskie kino sci-fi. I choć często futurystyczne elementy zastosowane w tym filmie wydają się przaśne, bo przyszłość to po prostu srebrne stroje i jeszcze więcej śmieci niż dziś, to można potraktować to jako manifest twórcy – w jego przekonaniu przyszłość, zwłaszcza ta niedaleka, to nie będzie czas wielkich technologicznych przełomów, podróży w kosmos i leku na raka, ale czas jeszcze większego społecznego rozwarstwienia, pożerającego kolejnych pracowników kapitalizmu i chipów pod skórą.

Nieco więcej można by oczekiwać po romantycznym wątku. Bo miłość Gorii i Adama, który jak się okaże nie zawsze i nie dla wszystkich był i jest Adamem, ponad podziałam, czasem i przestrzenią jest jednym z najciekawszych romansów w polskim kinie, jeśli nie w ogóle, to ostatnich lat. Co być może jest zasługą świetnie dobranej obsady, która wyciąga, co tylko się da ze swoich postaci, a nie scenariusza.  Olga Bołądź w roli zimnej pracownicy korporacji przyszłości, choć może irytować, wypada przekonująco nawet w scenach, w których bohaterka dochodzi do krawędzi swojej wytrzymałości i bólu. Wielkim odkryciem dla wielkiego ekranu jest Piotr Polak w roli Adama, ten świetny aktor teatralny z kilkoma mistrzowskimi występami w filmach krótkometrażowych na koncie, ogrywa znacznie bardziej doświadczonych z pracą na planie filmowym aktorów. Udane epizody zaliczają tutaj też Helena Norowicz, Agata Buzek i Arkadiusz Jakubik. Choć najciekawsza jest chyba rola krążącego na drugim planie Sebastiana Stankiewicza jako Bernarda. Początkowo jego gra wydaje się sztuczna, a postać budzi niepokój i niechęć, ale gdy poznajemy prawdę o jego bohaterze, okazuje się to naprawdę trafioną kreacją. 
Każdego kinomana ucieszą też liczne zapożyczenia i aluzje w filmie, bo mamy tutaj sporo nawiązań do klasyki kina i to nie tylko sci-fi, jest też parę zabawnych mrugnięć okiem do widza (ach, te nieeleganckie napisy na drzwiach wind) i kilka uroczych, mniej lub bardziej starych piosenek. Ale nie tylko złote przeboje tworzą soundtrack tego filmu. Bo jest też znakomita muzyka Sandro Di Stefano, która idealnie podkreśla pełną melancholii atmosferę filmu i nie ma się, co dziwić, że wyjechał on z Gdyni z nagrodą. 
Człowiek z magicznym pudełkiem to film, który przypomina poprzedni obraz Bodo Koxa. Znów dostajemy od niego porcję autorskich pomysłów z dobrymi rolami, nadal jednak czegoś brakuje by było znakomicie. Ale do kina i tak wybrać się warto, bo jak często mamy okazję zobaczyć polskie sci-fi?


Za możliwość poznania tajemnicy magicznego pudełka dziękujemy kinu Cinema City Punkt 44 w Katowicach.

Daniel Mierzwa 

piątek, 21 kwietnia 2017

zł(1987)
Reżyseria: Norman Jewison
Gatunek: Dramat, Komedia, Romans 
Premiera w Polsce: 31 grudnia 1987

Norman Jewison to reżyser, który zdobył pięć nominacji do Oscara, ale to nie jedyne jego filmowe osiągnięcia. Ponieważ w 1988 roku na Berlinale otrzymał Srebrnego Niedźwiedzia za reżyserię filmu, który wszedł do kanonu współczesnej rozrywki- Wpływu księżyca. Film ten będący uroczym peanem na cześć amerykańsko-włoskich rodzin, które zajęły ważne miejsce w amerykańskiej kinematografii, zarówno jako bohaterowie filmów, jak i ich twórcy.

Główną bohaterką Wpływu księżyca jest Loretta Castorini, wciąż jeszcze młoda wdowa, której oświadcza się Johnny Camareri, idealny dla niej kandydat na męża, co oznacza, że oprócz tego, że zamożny, to nudny i przewidywalny. Gdy narzeczony kobiety wylatuje na Sycylię, aby tam pożegnać  umierającą matkę, Loretta kontaktuje się z Ronnym, bratem narzeczonego, aby zaprosić go na ślub. Gdy poznają się nie mogą już pozostać dla siebie obojętni. A uwikłana w emocjonalny trójkąt Loretta musi zdecydować z kim chce zbudować swoją przyszłość.
Miłosna intryga w tym filmie nie należy do bardzo skomplikowanych,  jest jednak zabawna i odpowiednio błyskotliwa. Duża w tym pewnie zasługa jej bohaterów, których postacie zostały zagrane po mistrzowsku. Jako Lorettę, którą jedna wizyta u fryzjera przemienia w piękność, widzimy tutaj Cher, słynną piosenkarkę, której aktorskie role zawsze robią duże wrażenie. Tym razem osiąga mistrzostwo i słusznie za tę rolę otrzymała Oscara i Złotego Globa. Partneruje jej Nicolas Cage jako dziki Ronny, wtedy jeszcze na początku kariery, a już stworzył jedną ze swoich najlepszych ról.  Pełne mistrzostwo osiągają tu też aktorzy drugoplanowi . Zwłaszcza Olympia Dukakis i Vincent Gardenia w rolach rodziców Loretty, nestorów rodu Castorinich. Za rolę oddanej, pełnej ciepła i miłości, a przy tym najlepiej rozumiejącej dynamikę damsko-męskich relacji Olympia Dukakis zdobyła ten sam pakiet nagród, co Cher, z tym , że dla aktorki drugoplanowej. Towarzyszący jej na ekranie Vincent Gardenia w roli łatwo ulegającego kobiecym wdziękom Cosmo, również jest znakomity, ale walkę o Oscara przegrał z Seanem Connerym.

Wpływ księżyca to smakowita filmowa rozrywka stworzona przez twórców,  którzy szanują widza. Dlatego każdy element tego filmu stoi na przyzwoitym poziomie zapewniając błyskotliwy i odprężający, a nie ogłupiający seans.

Daniel Mierzwa 

środa, 22 marca 2017

Piękna i Bestia (2017)
Reżyseria: Bill Condon
Gatunek: Fantasy, Musical, Romans
Premiera w Polsce: 17 marca 2017


Piękna i Bestia to baśń, która na stałe weszła do kanonu popkultury i stała się inspiracją dla niezliczonych rzesz twórców z całego świata. Szczególnie historię pięknej Belli i zamienionego w potwora księcia upodobali sobie różnego pokroju filmowcy. Ostatnim owocem reżyserskich zmagań z tą opowieścią jest, tytuł nie jest żadnym zaskoczeniem, Piękna i Bestia Billa Condona. Ten amerykański reżyser to twórca zarówno filmów całkiem udanych, jak przebojowe Dreamgirls, jak i takich, których tytułów ceniący się kinomani  nie wymawiają na głos, jak Saga Zmierzch. Przed świtem cz. I i jej kontynuacja. Dlatego też jego nowy film mógł być zarówno baśniowym oczarowanie, jak i bolesnym i kosztownym rozczarowaniem z krainy filmowego kiczu.

Fabuła Pięknej i Bestii znana jest chyba każdemu. To historia młodej i pięknej Belli, która zostaje uwięziona w zamku, którego gospodarzem jest Bestia- książę, na którym ciąży klątwa, która zmieniła go w potwora, a jego służbę w domowe sprzęty. Jest tutaj oczywiście romantyczna relacja od nienawiści do miłości, odrobina napięcia, nieco poczucia humoru i sporo piosenek.

Jeżeli chodzi o fabułę, to ani Bill Condon, ani scenarzyści (a jednym z nich jest Stephen Chbosky, twórca kultowych dla niektórych młodych ludzi powieści i opartego na jej podstawie filmu Charlie) nie wprowadzają nic nowego, nie ma tu żadnych uwspółcześnień czy aluzji. Film cechuje absolutna wierność disnejowskiej animacji z 1991 roku pod tym samym tytułem.

Jak to baśnie w Pięknej i Bestii mamy morał. A właściwie mamy tych morałów kilka. Pierwszy z nich mimo, że najwyraźniejszy to nieco trąci anachronizmem. Bo z jednej strony mówi nam  o tym, że dziewczyna, a potem kobieta może być kim chce. Tak jak Bella, która jest oczytana, inteligentna i za nic ma zaloty przystojnego Gastona, i nie zmienia swoich przekonań mimo opinii większości mieszkańców jej miasteczka, którzy mają ją za dziwaczkę. Z drugiej pokazuje, że prawdziwe szczęście osiągnie i tak dopiero przy boku mężczyzny, a najlepiej u boku księcia wystrojona w piękne suknie.

Nieco lepiej wypada pokazany za pomocą zabawnych, choć stereotypowych wątków, morał, o tym, że każdy ma prawo żyć jak chce i być kim chce. Kolejny mówi o tym że prawdziwe piękno ukryte jest we wnętrzu człowieka i czasem należy dać komuś szansę, aby mógł nam je pokazać. Najlepiej wypada chyba morał pokazujący jak łatwo manipulować tłumem, jak szybko plotka może stać się obowiązującą prawdą obowiązującą i, że nie zawsze to, co mówi większość jest prawdziwą rzeczywistością.


Wrażenie  w filmie robi jego obsada w głównych rolach mamy Emmę Watson, która może nieco irytować tym, że znów gra zanurzoną w książkach nastolatkę, oraz znanego z serialu Downton Abbey i thrillera Gość Dana Stevensa. Prawdziwa parada gwiazd ma tu jednak miejsce na drugim planie. Wystarczy wymienić Ewana McGregora jako Płomyka, Iana McKellena jako Trybika, Emmę Thompson jako panią Imbryk czy Kevina Kline’a jako ojca Belli. Świetni są też Luke Evans jako Gaston, pewny siebie, przystojny i niezbyt inteligentny żołnierz, którego moglibyśmy nazwać celebrytą tamtej rzeczywistości, oraz Jason Gad jako jego przegięty towarzysz Le Fou.

Piękna i Bestia nie jest dziełem odkrywczym ani jeśli chodzi o opowiadaną historię, ani jeśli chodzi o sposób jej opowiadania. Jest to jednak film absolutnie udany pod względem budzenia w widzach emocji i to takich jakie założyli sobie twórcy. Gdy ma być wzruszająco, widzowie czują jak w ich oczach pojawiają się łzy, gdy ma być zabawnie na sali kinowej słychać śmiech, a gdy ma być mrocznie, każdy na Sali czuje niepokój. I tego od Billa Condona mogliby uczyć się inni twórcy kinowych przebojów. Podsumowując Piękna i Bestia to porcja dobrej zabawy dla wszystkich, ale najlepiej będą na jej seansie bawić się młodsi widzowie. 



Daniel Mierzwa 

Za możliwość odkrycia na nowo historii Pięknej i Bestii w technologii IMAX dziękujemy kinu Cinema City Punkt 44 w Katowicach. 




piątek, 2 grudnia 2016

Przed zachodem słońca (2004)
Reżyseria: Richard Linklater
Gatunek: Dramat, Romans
Premiera w Polsce: 15 października 2004

Richard Linklater to wśród fanów autorskiego kina jedna z najbardziej sprawdzonych marek. A jedną z kultowych propozycji w jego reżyserskim dorobku jest trylogia Przed wschodem słońca, której środkowym ogniwem jest Przez zachodem słońca z 2004 roku.


Film jest kontynuacją losów bohaterów, których można było poznać w pierwszej części. Po pełnej wrażeń nocy we Wiedniu, drogi Jesse’ego i Celine znów się przetną. Tym razem w równie romantycznym, co stolica Austrii, Paryżu, w którym mieszka główna bohaterka. Przez 9 lat od pierwszego spotkanie wiele się zmieniło. Za równo on, jak i ona pozakładali rodziny. On jest, może nie bardzo znanym, ale cenionym pisarzem, ona pracuje dla jednej ze znanych organizacji ekologicznych. Jednak dawne uczucia nie zniknęły, a spotkanie po latach pozwoli im sobie przypomnieć o dawnym zauroczeniu.

Głównym atutem filmu, który jest raczej bardzo skromny, jest tutaj tylko dwójka bohaterów, sceneria urocza, ale nie nadzwyczajna, jest znakomita gra aktorów wcielających się w główne postaci. Julie Delpy jak zawsze świetna w roli lekko cynicznej, zabawnej i miewającej neurotyczne zachowania Celine jest bezbłędna i bardzo przekonująca. A kroku dotrzymuje jej Ethan Hawke w roli romantycznego, zbliżającego się do kryzysu wieku średniego Jesse’ego, jest on tu znakomity i niesamowicie uroczy.

Świetny jest tutaj też scenariusz, który słusznie otrzymał nominację do Oscara. Pełen jest błyskotliwych, pełnych werwy i ironii dialogów, które tak naprawdę tworzą cały film. Naturalności kwestiom na  pewno dodało to, że przy ich pisaniu swój udział mieli właśnie Hawke i Delpy.

Przed zachodem słońca to film dla fanów kina, które bada międzyludzkie relacje. Coś dla siebie znajdą tu też wszyscy ci, którzy lubią sentymentalne klimaty, ale podane w taki sposób, aby nie powodowały mdłości.


Daniel Mierzwa

środa, 19 października 2016

Czarny Orfeusz (1959)
Reżyseria: Marcel Camus
Gatunek: Dramat, Komedia, Romans, Muzyczny
Premiera: 12 czerwca 1959

Francuskie kino wydało na świat całe pokolenia filmowców, którzy zmienili krajobraz świata X. muzy. Było jednak wśród nich wielu, którzy zabłysnęli jak supernowa, ale ich kariery nie rozwinęły się tak jak powinny czy mogły.

Jednym z takich twórców jest Marcel Camus. Reżyser Czarnego Orfeusza, nagrodzonego w 1959 roku Złotą Palmą na festiwalu filmowym w Cannes przez jury pod przewodnictwem Marcela Acharda (w jego skład wchodził też Polak- Antoni Bohdziewicz). Była to jednak tylko uwertura do Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego, którego Czarny Orfeusz otrzymał w tym samym roku.

Film opowiada o miłości od pierwszego wejrzenia dwójki młodych kochanków. Eurydyki, która w czasie trwania karnawału w Rio de Janeiro jedzie do swojej kuzynki Serafiny i Orfeusza, konduktora miejskiego tramwaju, którym tej przyjdzie podróżować.

Czarny Orfeusz jest momentami wręcz próbą dosłownego odtworzenia popularnego mitu o Orfeuszu i Eurydyce. Bohaterowie (oprócz pary młodych zakochanych także Hermes, czy pies Cerber) mają imiona wprost z antycznej opowieści. Część wątków jest tu ten unowocześniona. Przez co dobrze komponują się one z brazylijskim tłem filmu.

Celem filmu wydaje się jednak nie odświeżenie mitu o Orfeuszu i Eurydyce, co raczej stworzenie przez reżysera nowej mitologii. Krainą mitów, egzotycznym i odległym dla europejczyków krajem jest tu właśnie Brazylia pogrążona w rozpustnej, szalonej i nieokiełznanej atmosferze karnawału, przepełniona miłością, erotycznym napięciem, ale też magią i szamańskimi praktykami. A wszystkiemu towarzyszą kołyszące rytmy samby.

Czarny Orfeusz to kino, które nieco się zestarzało. Niemniej opowiadana historia potrafi wciągnąć, mimo, że jej zakończenie jest powszechnie znane. A znakomita muzyka sprawia, że czasami patrząc na ten film czujemy się jak w transie.


Daniel Mierzwa 

piątek, 12 lutego 2016

Jak to robią single (2016)
Reżyseria: Christian Ditter
Gatunek: Dramat, Komedia, Romans
Premiera w Polsce: 12 lutego 2016


Ostatnio w kinach lubiący komedie widzowie maja duże pole do popisu, gdyż do polskich kin wchodzą coraz to nowe pozycje, które może nie są ambitne i wysokiej jakości, ale spełniają swoje gatunkowe założenia. Takim filmem jest także Jak to robią single. Zwiastun filmu, jak zawsze wiele obiecuje, by potem w ciągu seansu film mógł rozczarowywać swoją treścią i płytkim przesłaniem, że jednak najlepiej mieć w USA chłopaka, bo inaczej jest nudno.

Film w reżyserii Christian Dittera twórcy świetnej komedii romantycznej Love, Rosie, funduje klasyczną komedię rozgrywającą się na ulicach i klubach Nowego Yorku. Jedna z bohaterek - Alice, w której rolę wcieliła się znana z Pięćdziesięciu Twarzy Greya Dakota Johnson przyjeżdża do miasta, by zrobić sobie chwilę przerwy od swojego chłopaka. Tam poznaje Robin, swoja współpracownicę z kancelarii, (w tej roli trzymająca ten film na swoich szerokich barkach Rebel Wilson, znana również z Pitch Perfect) z którą rozpoczyna szalone nocne, klubowe życie. Kolejni faceci, ogromne ilości alkoholu i tańce do rana stają się podstawą egzystencji spokojnej i stonowanej wcześniej Alice. Na szczęście cała fabuła nie opiera się tylko na tych dwóch postaciach, a inne wątki poboczne sprawiają, że film nie nudzi się już na początku.

Jest to pozycja obowiązkowa, dla nastolatków chcących zobaczyć, jak prawdopodobnie wygląda american dream. Dla reszty będzie to kolejna komedia, z nieco przewrotnym, ale nie zaskakującym zakończeniem, którą można zobaczyć w gronie znajomych.

Jak to robią single pomimo, że nie jest pozycją wybitną, można zapisać ją na liście filmów do obejrzenia. Pomimo obiecującego tytułu, nie jest to też film instruktażowy, jak zdobyć partnera, ale jak po prostu być sobą, czy też spełniać swoje marzenia. 
  



Patrycja Strempel

wtorek, 3 listopada 2015


Pentameron (2015)
Reżyseria: Matteo Garrone
Gatunek: Fantasy, Romans
Premiera w Polsce: 30 października 2015

Literatura może być świetną inspiracją dla kina. Tym bardziej, gdy za ekranizowanie jej zabiera się ceniony reżyser. A takim jest Matteo Garrone, reżyser cenionej Gomorry. Sięgnął on po zbiór baśni Lo cunto de li cunti overo lo trattenemiento de peccerille barokowego pisarza Gianbattisty Basilego i na podstawie wybranych z nich historii nakręcił swój ostatni film- Pentameron.
Najnowszy film Garrone składa się z trzech powieści, które reżyser ze sobą przeplata. Pierwsza z nich opowiada o królowej (Salma Hayek), która cierpi z powodu braku dziecka. Zarówno ona jak i jej koronowany małżonek (John C. Reily) są gotowi uczynić wszystko, aby doczekać się potomka. Druga to historia króla (Toby Jones), którego domowym pupilem jest olbrzymia pchła, i jego córce, która zostaje zmuszona do poślubienia ogra. Natomiast trzecia to opowieść o chutliwym królu (Vincent Cassel) i dwóch starych siostrach (w roli jednej z nich Stacy Martin), z których jedna odzyskała młody wygląd.
Doskonały w tym filmie jest sposób przedstawienia świata. W Pentameronie Matteo Garrone miesza realizm z fantastyką, obrazy znane z historycznych rycin i elementy nieprawdopodobne. Świetne są tu też scenografie.

Włoski reżyser  opowiada krwawe i okrutne baśnie o takich sprawach jak zazdrość, pożądanie, kłamstwo czy kult młodości, z niesamowitą realizatorską sprawnością. Niestety nie wzbogaca pod względem znaczeniowym oryginalnych historii, dlatego wydają się one nieco naiwne i zbyt moralizatorskie. Mimo to Pentameron to prawdziwa uczta dla oczu i umysłu.


Daniel Mierzwa