poniedziałek, 19 czerwca 2017

Sieranevada (2016) - recenzja

1 komentarz:
 
Sieranevada (2016)
Reżyseria: Cristi Puiu
Gatunek: Dramat
Premiera w Polsce: 2 czerwca 2017

Rumuńska filmowa nowa fala stała się wydarzeniem, które odmieniło mapę europejskiej, a nawet światowej kinematografii. Nagle okazało się, że gdzieś we Wschodniej Europie, w nieco zapominanym kraju, który kojarzy się tylko z biedą i Drakulą powstają znakomite, mądre, choć wymagające filmy. Przełomem była Złota Palma na festiwalu w Cannes dla poruszającego dramatu 4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni Cristiana Mungiu, która rumuńskiemu kinu przyniosła rozgłos a temu reżyserowi tytuł papieża rumuńskiej nowej fali. Jednak to kinowe zjawisko, ma innego wysokiego rangą kapłana jakim jest Cristi Puiu, który zabłysnął świetną Śmiercią pana Lazarescu. Teraz w kinie pojawił się jego najnowszy, budzący aplauz na wielu festiwalach, film Sieranevada.
Jest to opowieść o rodzinie, która spotyka się na stypie. Zmarłym jest Emil, mąż, ojciec, wujek czy dla niektórych po prostu stary znajomy. Wspólnie oczekiwanie na przyjście księdza, który ma odprawić tradycyjną pożegnalną ceremonię, staje się czasem narastających napięć.. Spory zaczynają się od dotyczących nie znaczących zbyt wiele dla zwykłych ludzi tematów jak księżniczki Disneya, aby poprzez zamachy z 11 września, tęsknotę za poprzednim brutalnym systemem,  aby przejść do prania małżeńskich brudów czy trudnych relacji między dziećmi a rodzicami. Okazuje się, że nawet najdrobniejsza sprawa jest w stanie dodatkowo nakręcić uczestników uroczystości a nawet wywołać nowe konflikty, a na zarzewiem złości może być pijana koleżanka czy miejsce parkingowe.
Akcja filmu dzieje się praktycznie w jednym mieszkaniu, urządzonym z resztą w stylu świetnie pamiętającym minione czasy komunizmu, a kamera podąża za bohaterami z pokoju do pokoju, co potęguje i tak już duszną, intymną atmosferę, powodowaną sporą liczbą bohaterów, chórem głosów i kłębiącym się papierosowym dymem.
Sieranevada to film o tym jak łatwo jest się kłócić, jaką przyjemność można czerpać z konfliktu oraz o tym, jak łatwo tłumione żale mogą się wylać przy nagromadzeniu emocji. Przede wszystkim to jednak film o wielkich emocjach, które tkwią w każdym z nas. A  niełatwa rzeczywistość, osobiste i nie tylko kłopoty, potęgują frustracje, które za wszelką cenę szukają ujścia. Sieranevada mówi też o tym, jak wiele spraw tak naprawdę nieistotnych powoduje konflikty, choć tak naprawdę nie ma się o co kłócić, że to tematy, co najwyżej na pogawędkę, a nie na wielki spór.
Sieranevada to kino autorskie, mądre i kipiące od emocji. Choć jednak nie dla wszystkich. Każdy jednak, kto nie przerazi się prawie trzygodzinnej fabuły oraz akcji opartej głownie na dialogach, a nie porywającej akcji czy efekciarstwie, nie powinien wyjść z kina niezadowolony.


Daniel Mierzwa 

1 komentarz:

  1. Polecam ten film, recenzja jak zawsze trafna ;)

    OdpowiedzUsuń