Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ArsIndependent. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ArsIndependent. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 października 2019


Za nami kolejna edycja katowickiego festiwalu Ars Independent. Sześć dni, które intensywnie zapisały się w naszych kalendarzach, zaowocowały seansami niezliczonych krótkometrażowych animacji, czy filmów konkursowych. To nie wszystko, codziennie after party, muzyka na żywo, wybór najlepszych wideoklipów i gier wideo. 

Kolejny raz mieliśmy okazje odwiedzić katowickie kina nie tylko by rozkoszować się staranie wybranymi ambitnymi obrazami, ale także spotkać się z ich twórcami! Podobnie jak w poprzednich latach to widownia miała głos i mogła wybierać swoich faworytów. My również mieliśmy ich kilku, szczególnie jeśli chodzi o animacje, które zawsze są obowiązkowym punktem dnia, a wśród nich takie, o których mieliśmy okazje już obejrzeć, ale również obrazy nowe i mocno angażujące.




Czarnego Konia dla najlepszego filmu zgarnęła produkcja 'Nóż + Serce" - francuskie kino z Vanessą Paradis w roli głównej. 



Czarny Koń Animacji trafił do Weroniki Szymy za film 'Bies i kat' - lekkiej, wywołującej uśmiech na twarzy produkcji, która była i naszym cichym faworytem. 



Czarnym Koniem Wideoklipu okrzyknięto Niniana Doffa za teledysk The Chemicals
Brothers - “We’ve got to try”.



W konkursie mającym wyłonić Czarnego Konia Gier Wideo zwycięzcą okazał się Hempuli Oy za grę “Baba is You”.


Wielkie dzięki dla Organizatorów, za tworzenie wydarzenia, na które chce się wracać. Już nie możemy doczekać się kolejnej – jubileuszowej – 10. – edycji festiwalu.

Do zobaczenia w Kato!

#BłotoDlaZuchwałych!


piątek, 22 lutego 2019

My (2018)
Reżyseria: René Eller
Gatunek: Dramat
Premiera: 27 stycznia 2018

Wkraczanie w dorosłość to trudny i ważny etap w życiu każdego człowieka. To czas dylematów, problemów i prób, dlatego nie ma się co dziwić, że tak chętnie sięgają po niego filmowcy. Jednym z nim jest Holender Rene Eller, który nakręcił bezkompromisowy dramat My.



Wakacyjna aura sprzyja przygodom. Grupa przyjaciół- czterech dziewczyn i czterech chłopaków - spędza ze sobą czas. Wkrótce zachęceni sposobem na zdobycie pieniędzy rozpoczynają ryzykowne gry ze swoją seksualnością. Okazuje się, że nie zdawali sobie sprawy jak cienka jest granica między dobrem, a złem i jak przerażające mogą być konsekwencje zachowań, które początkowy były jedynie zabawą.

Rene Eller to reżyser; który nie bawi się w półśrodki. W swoim filmie nie boi się odważnych obrazów i brawurowo radzi sobie z pełnymi seksu czy brutalności scenami. Czasem można mieć aż dosyć okrucieństwa pokazywanego na ekranie. Jest to jednak dowód na to, że reżyser nie boi się tematu własnego filmu i gotowy jest opowiedzieć historie nie unikając żadnego istotnego motywu. My składa się z czterech części i każda opowiada o wydarzeniach, które miały miejsce z perspektywy innego bohatera. Głos dostają zagubiony Simon, wrażliwa Ruth, dziwaczna Liesl i brutalny Thomas. Każde z nich inaczej przeżywało to, co się wydarzyło i każde z nich miało inne motywacje postępowania. Jednak dla każdego pokazane w filmie wydarzenia miały destrukcyjny wpływ.

My to odważny i przekraczający granice debiut, któremu może daleko do idealnego dzieła, a chwilami kilka ważnych rzeczy mu umyka, to bez wątpienia film, który każdego widza wyprowadzi ze strefy komfortu, ale przy tym da mu temat do refleksji. 



Daniel Mierzwa

wtorek, 25 września 2018


Już dziś rozpoczyna się 8. Edycja festiwalu Ars Independent w Katowicach! Przez sześć festiwalowych dni fani kina, animacji, gier i wideoklipów będą mieli okazję zatracić się w licznych pokazach filmowych, interaktywnych wystawach, czy wirtualnej rzeczywistości. Jak co roku wybrane pozycje programowe powalczą o statuetki Czarnych Koni, które ponownie zostaną wręczone przez festiwalową publiczność.


Całość atrakcji nie kończy się jednak na sekcjach konkursowych. Na ekranie można będzie również zobaczyć kilka filmów Piotra Szulkina w tym także jego debiutancką produkcję Golem. Na fanów dobrej muzyki nocami czekać będzie wyjątkowa scena muzyczna, a graczy zadowoli nocna giełda gier wideo.

Będzie się działo. My już gotowi, mamy nadzieję, że Wy również!

Do zobaczenia w Kato!

Patrycja&Daniel


środa, 29 listopada 2017

Serce miłości (2017)
Reżyseria: Łukasz Ronduda
Gatunek: Dramat
Premiera w Polsce: 1 grudnia 2017

W polskim kinie często nie uświadczmy indywidualności. Twórcy pokazują to co zwykłe, zapominając o intrygujących, alternatywnych historiach. Takie relacjach jednak możemy zobaczyć w najnowszym filmie Łukasza Ronduda, reżysera pełnego dynamizmu Performera, który wraz ze scenarzystą Robertem Bolesto, odpowiedzialnym za Córki dancingu, czy Ostatnią rodzinę, oferują kino pełne niezwykłości.


Serce miłości subtelna, pełna artystycznego wyrazu produkcja ukazujące losy dwójki outsiderów - Zuzanny Bartoszek (Justyna Wasilewska) artystki, pisarki oraz Wojciecha Bąkowskiego (Jacek Poniedziałek) muzyka i performera. Połączyła ich pasja do sztuki oraz miłość, którą trudno określić. Przepełnia nich artystyczna wizja oraz narcystyczne uwielbienie, wizualnie identyczni bohaterowie funkcjonuje w świecie, paradoksalnie takim samym, jak przeciętny człowiek, jednak czerpią z niego zupełnie inną energię, która kreuje ich na wyjątkowe indywidualności. Starają się prowadzić wspólne życie, jednak chęć dominacji, pretensje oraz wybuchy złości nie pomagają w budowaniu zdrowych relacji, a chęć twórczego sukcesu wydaje się momentami być silniejsza od chęci wspólnego szczęścia i miłości.

Reżyser świetnie odzwierciedlił styl obu postaci. Wizualnie perfekcyjny świat Zuzanny oraz alternatywne podejście do muzyki i poezji Wojciecha. Wprowadza widza w ich prawdziwe życie, pozwala obserwować wiernie ukazany świat bohaterów i ich oryginalnej sztuki. Oboje korzystają z codzienności, opierają na niej swoje działa – sny, osobiste doświadczenia, czy uczucia stają się publiczne, przez co widzowi łatwiej zrozumieć ich osoby. W głównych rolach bezbłędnie prezentują się Justyna Wasilewska oraz Jacek Poniedziałek, jako ekscentryczni artyści dostali niemałe wyzwanie do pokonania, jednak ze wsparciem Bąkowskiego oraz Bartoszek, tworzących dialogi, całość prezentuje się intrygująco.

Serce miłości to pełen intelektualnych gier film, którego inspirujący klimat zachęca do zagłębienia się w historię bohaterów. Wyjątkowy świat, który niektórych może zaciekawić, innych wystarczyć, wizja codzienności oczami artystów.


Patrycja Strempel


czwartek, 5 października 2017

Ars Independent 2017 już za nami. To było sześć wyjątkowych festiwalowych dni, podczas których zachwycały nas filmy, animacje, wideoklipy i gry video. Organizatorzy postarali się, aby każdy widz znalazł coś dla siebie, kino współczesne, momentami ambitne, często debiutanckie, ale przede wszystkim fascynujące i niezależne.


W konkursie o Czarnego Konia Filmu organizatorzy wybrali dla nas sześć bardzo różnych obrazów z całego świata. Jako pierwszy można było obejrzeć Quality Time w reżyserii holendra Daana Bakkera. Film składający się z pięciu samodzielnych fabularnie, jak i formalnie, opowieści stawiających pytania czym jest dorosłość. Sporo humoru, często czarnego, artystyczna odwaga i ani chwili na nudę. Wymagający Żegnaj entuzjazmie wyreżyserowany przez pochodzącego z Argentyny Vladimira Durana to pogrywający z oczekiwaniami widzów film horror przebrany za dramat, choć może na odwrót, pełen niejasności i dusznej atmosfery. Szanse na zwycięstwo w konkursie otrzymał też irański film Symulacja w reżyserii Abeda Abesta. Skomplikowana treść i prosta forma nie zachwyciły widzów jednak tak, jak Melbourne- irański zwycięzca sprzed dwóch lat. Bardo dobre wrażenie zrobiło Cierpkie mleko w reżyserii Huberta Charuela. Pełna szacunku i czułości opowieść o hodowcy krów, która swoją siłę brała z ciekawej tematyki, przystępnej formy i aktorskiej gry bez żadnej fałszywej nuty. Polskę reprezentowało Serce miłości  w reżyserii Łukasza Rondudy- twórcy głośnego Performera. Ten film to pełna emocji opowieść o trudnym związku dwójki znanych, nie tylko zainteresowanym sztuką współczesną, artystów. Pytania o to czym jest miłość, dojrzałość i sztuka według scenariusza prawdziwego objawienia polskiego scenopisarstwa- Roberta Bolesto. Serca widzów (i może miłości) skradł jednak fantastyczny francuski dramat Posmak tuszu w reżyserii Morgana Simona. To pełna emocji opowieść o miłosnym trójkącie, który wprowadza niepokój w życie rodzinne bohaterów, zmuszając ich do podjęcia dojrzałych decyzji. Głośna muzyka, skomplikowane uczucia, świetny Kevin Azais i subtelna Monia Chokri. Naprawdę lepszego zwycięzcy nie można było sobie wymarzyć.

Czarnym Koniem Animacji została produkcja Pierwiastek ludzki autorstwa Steffena Bang Lindholma. Przedstawił on krótką historię o reintegracji w świecie pełnym zombie, zarówno tych groźnych, jak i nie. Była to pierwsza i jedyna animacja wykonana w technice 3D prezentowana podczas festiwalu, co było zdecydowaną jej zaletą. Poza zwycięską animacją w konkursie brało udział 30 innych produkcji, zarówno tych polskich, jak i zagranicznych, pełnych humoru, czy mroku i strachu. Wśród nich wiele zapadło nam w pamięć, były też takie, o których chcieliśmy szybko zapomnieć. Humorem i dystansem zachwyciła nas koreańska animacja Czeeeść, Jeleń! Wprowadzając w świat lekkiego absurdu i niecodziennych metod terapeutycznych schorowanych zwierząt. Kolejny raz mieliśmy okazję również zobaczyć film Marty Chyły-Janickiej Ostatni pokój, który wcześniej brał udział w konkursie filmów krótkometrażowych podczas Bytom Film Festiwal. Autorka pokazuje w nim z pozoru zwyczajną sprzedaż mieszkania, która przeradza się w pełną jadu i ostrych słów wymianę zdań.

Kolejnymi istotnymi elementami w konkursie Czarnego Konia były statuetki w kategorii Gier Wideo – nagroda przypadła studiu Playdead za Inside, natomiast w konkursie Wideoklipu nagrodę zdobył teledysk Go Up Cassiusa.


Podczas festiwalu fani kina poza filmami konkursowymi mieli okazji oglądać również wiele innych produkcji z kraju i zagranicy. Na otwarcie festiwalu organizatorzy zaserwowali opowieść o porwanym chłopaku, który z czasem musi przystosować się do nowego otoczenia, po serii kłamstw i fascynacji latami 90. Brigsby Bear był świetnym filmem niepozbawionym powagi, ale i humoru, a przede wszystkim pokazywał trudy budowania nowej tożsamości. Natomiast na zakończenie widzowie mieli okazję zobaczy siedem krótkich filmów Jeana Painlevé z lat 1933-1978, pokazujących jego zamiłowanie do surrealizmu i natury. Wprowadziły one widza w zadziwiający, często podwodny świat awangardy, o którym nie sposób szybko zapomnieć.

Ponadto sekcja Retro_Japan, a w niej produkcje anime, które pomimo swojego wieku nadal pokazują klasę i odpowiedni poziom tego gatunku oraz sekcja filmów w reżyserii Jerzego Kawalerowicza i jego trzy filmy, o których nie można zapominać mówiąc o polskiej kinematografii.

Zdecydowanie każda tegoroczna, festiwalowa chwila pełna była dobrego stylu i smaku. Pozostaje po nich ogrom wspomnień i filmowych doświadczeń oraz oczekiwania co do przyszłorocznej edycji.

Do zobaczenia w Kato!
  
Patrycja Strempel, Daniel Mierzwa

sobota, 23 września 2017

Kolejny rok, kolejny festiwalowy czas. Ars Independent Festiwal 2017 już za kilka dni, a my jedyne co robimy, to przebieramy nogami i wybieramy seanse, których nie możemy przegapić. Jednak zanim to nastąpi oglądamy się za siebie i wspominamy zeszłoroczne sześć festiwalowych dni. Przeleciały one pod znakiem wizualnych uniesień, wyjątkowych seansów i pełnych ekscytacji chwil, dlatego niesieni na fali wrażeń, wracamy do tego co zdecydowanie warte uwagi.

Cztery konkursowe kategorie, statuetki, Czarne Konie oraz nagrody pieniężne, czyli wszystko co najlepsze może spotkać filmowego twórcę. Zachwyciła katowicka publiczność, zaangażowanie organizatorów oraz bogactwo wydarzeń. Festiwal rozpoczęto z przytupem, hipnotyzującym rytmem i występem M.O.O.N. na katowickiej scenie muzycznej.

Pełnymi wrażeń momentami były pokazy filmów w konkursie filmów długometrażowych. Bezkonkurencyjny okazał się film Old Stone – połączenie azjatyckiej estetyki z amerykańską tradycją. Wrażenie robiły również inne propozycje. Piekielne słońca swoją utopioną w żółciach kameralną historię, Motel Mist kosmitami i sesją sado-maso, Komunikacja i kłamstwa szokującym koreańskim światem i psychologicznym zaangażowaniem, Dziwne dni szaleństwem miłości i brakiem zobowiązań oraz Maquinaria Panamerican surrealizmem i prawdą.

Na uwagę zasługiwały również wszystkie z 33 krótkometrażowych animacji. Zwycięzcą w tej kategorii okazała się subtelna historia o samotnej planecie – Miłość. Poza nią na ekranie królowały filmy z nutą absurdu, czy czarnego humoru, historie o relacjach i miłości, a także kino spod znaku noir i horroru.  

Działo się, działo! Więcej o zeszłorocznej edycji oczywiście przeczytacie na blogu, a od wtorku relacja z tegorocznych wydarzeń

Do zobaczenia w Kato!

sobota, 16 września 2017

Jeszcze tylko 10 dni, a Katowice opanują Czarne Konie Ars Independent Festival.
Z tej okazji, dzięki uprzejmości organizatorów wydarzenia, organizujemy dla Was konkurs, w którym do wygrania są pojedyncze wejściówki na festiwalowe pokazy.
Do rozdania mamy
2 pojedyncze wejściówki na pokaz filmu Symulacja dnia 30.09 (sobota) o 12.30 w Kinie Światowid
oraz
2 pojedyncze wejściówki na pokaz animowanych filmów krótkometrażowych Koń Animacji 2/3 dnia 30.09 (sobota) o 15.00 w Katowice Miasto Ogrodów s.211.
Aby wziąć udział w konkursie wystarczy, że polakujecie naszego fanpage’a na Facebooku oraz wyślecie na naszego blogowego maila blotodlazuchwalych@gmail.com wiadomość, w której napiszecie jaki jest wasz ulubiony film krótkometrażowy. Autorzy czterech pierwszych maili, które do nas trafią otrzymają bilet na jedno z dwóch wydarzeń.
W wiadomości oprócz tytułu filmu podajcie swoje imię i nazwisko.
Na wiadomości czekamy do 24 września!


wtorek, 29 sierpnia 2017

Właśnie dziś poznaliśmy program kolejnej, 7. już, edycji Ars Independent Festiwal, która odbędzie się w Katowicach od 26. do 28. września. Po raz kolejny czeka nas porcja autorskiego kina, alternatywnych gier video i zakręconych wideoklipów. W sumie do obejrzenia będzie 6 filmów pełnometrażowych, 31 krótkich metraży i 27 teledysków, a zagrać będzie można w 7 gier. A to tylko te, które znalazły się w sekcjach konkursowych, w których powalczą o statuetki Czarnych Koni, które, jak w zeszłym roku, przyzna festiwalowa publiczność.
Bo wcale nie mniej atrakcji czeka w sekcjach pozakonkursowych. A tam przegląd filmów jednego z najlepszych polskich reżyserów – Jerzego Kawalerowicza (wprost nie możemy się doczekać świetnej Matki Joanny od Aniołów na wielkim ekranie!), coś dla fanów anime – przegląd kultowych, klasycznych już japońskich animacji, krótkometrażowe z London Collage of Art, przegląd animowanych teledysków i, tradycyjnie,  porcja muzycznych dokumentów. Fanów gier video i nie tylko zainteresują  na pewno  wystawy Najgorsze Gry Świata oraz nowości ze studia Artifex Mundi oraz targi i showcase polskich gier niezależnych podczas Nocnej Giełdy Gier Wideo i eksperymentalny spektakl-  granie w polski, growy przebój SUPERHOT z muzyką duetu Lód 9 na żywo.
My na pewno tam będziemy! I liczymy na to, że Wy też!

#Amanda&Hubert 

A tak było w zeszłym roku:

środa, 5 października 2016

Konkurs o Czarnego Konia już na nami (więcej szczegółów tutaj), ale emocje nadal nie opadły. Dlatego dziś prezentujemy nasze podium konkursu na najlepszy film.

Miejsce 1. Maquinaria Panamericana
Maquinaria Panamericana – pierwszy długometrażowy film fabularny meksykańskiego reżysera i absolwenta łódzkiej filmówki- Joaquina del Paso.
Historia pracowników przedsiębiorstwa, którego główną zasadą (tego wszyscy, którzy pracują mogą zazdrościć) jest spokój, rodzinna atmosfera i zero pośpiechu. Jednak pewnego piątku czar pryska wraz ze śmiercią prezesa. Na jaw wychodzi, że firma od wielu lat przynosi straty, długi wynoszą ogromne kwoty, a wszystkie pensje właściciel Maquinaria Panamericana wypłacał z własnej kieszeni.
Film del Paso to pełna surrealizmu komedia, choć chętnie sięgająca po elementy dramatu. Reżyser stawia pytania o kondycję gospodarki czasów globalnego kryzysu, rolę przeciętnego pracownika w trybach maszyny ekonomii. Widzimy też, jakie instynkty i popędy drzemią w człowieku i jak łatwo je obudzić w chwili próby- walki o swoją przyszłość. A wszystkiemu towarzyszą poboczne wątki o skomplikowanych rodzinnych relacjach.
Maquinaria Americana to szalone kino, które jednak w szaleństwie nie traci z oczu fabuły.

Miejsce 2. Piekielne słońce 
Francusko-grecka koprodukcja w reżyserii Joyce Nashawati opowiadająca o emigrancie pracującym jako stróż domu zamożnej francuskiej rodziny w Grecji, którą męczą piekielne wręcz upały. Młody mężczyzna pod nieobecność właścicieli rezydencji musi się zmierzyć z serią niepokojących zdarzeń.
Młoda reżyserka w budowaniu napięcia czerpie z najlepszych wzorców (atmosfera przypomina Funny Games Michaela Haneke czy Widzę, widzę Veroniki Franz i Severina Fialli), A w wykorzystaniu upałów jako sytuacji apokaliptycznej uczyć by się mogli inny (Nashawati wykorzystała ten pomysł ze znacznie lepszą klasą niż Richard Kelly w Końcu świata).
Piekielne słońce to znakomity thriller z bardzo mocnym zakończeniem, który można interpretować na wiele sposobów.

Miejsce 3. Dziwne dni
Przejmujące studium związku pary kolumbijskich emigrantów mieszkających Buenos Aires w reżyserii Juana Sebastiana Quebrady. Trudne relacje dwójki zakochanych (czy może tylko skazanych na siebie) młodych ludzi, pełne seksu, kłótni i dzikich emocji. A do tego sporo tanga. Wciągający, poruszający i momentami bardzo gwałtowny film.

Krótko mówiąc, tym razem koni nie żal, żal tylko, że trzeba czekać cały rok na kolejną edycję Ars Independent.

wtorek, 4 października 2016

Czarne Konie rozdane, a to oznacza, że tegoroczna edycja Ars Independent Festival się zakończyła, a my znamy laureatów tego wyjątkowego wydarzenia odbywającego się w Katowicach. Po 6. dniach pełnych ekscytacji, wizualnych uniesień, wzruszeń i  wyjątkowych seansów festiwalowa publiczność zadecydowała o tegorocznych laureatach. 


W czterech konkursowych kategoriach o statuetkę i tytuł Czarnego Konia oraz nagrodę pieniężną ubiegali się autorzy produkcji z lat 2015/2016. Mieliśmy okazję zobaczyć 6 pełnometrażowych filmów, 33 krótkometrażowe animacje, 24 wideoklipy i 6 gier wideo.

Nie przedłużając prezentujemy zwycięską czwórkę, która zachwyciła katowicka publiczność. (zdjęcia oraz krótkie opisy zwycięzców z materiałów organizatora, nasze osobiste relacje pojawią się już wkrótce)

Laureatem konkursu Czarny Koń Filmu został Johnny Ma za film „Old Stone” (CHN / CAN 2016), łączący estetykę kina azjatyckiego z tradycją amerykańskiego niezalu spod znaku Sundance, opowiadając historię taksówkarza mierzącego się z bezlitosną, chińską biurokracją.


Czarnym Koniem Animacji została Réka Bucsi za animację „Miłość” (FRA / HUN 2016), historię samotnej planety i kosmogonii miłości, subtelnie obrazującej emocje i mistrzowsko operującej formą.


W konkursie Czarny Koń Gier Wideo nagroda przypadła Benowi Kane’owi, Brianowi Fetterowi i Allenowi Pestalukiemu ze studia Steel Crate Games za grę „Keep Talking and Nobody Explodes” (CAN 2015), która w niebywały sposób wykorzystuje walory wirtualnej rzeczywistości, a jej kluczowymi elementami są żywa rozmowa i wyścig z czasem.


Czarnym Koniem Wideoklipu został Isaac Gale, reżyser „Wedding” (USA 2016) grupy Poliça. W przewrotnym klipie o muppetach sprzeciwiających się policyjnej przemocy stawia wciąż aktualne pytania o państwowy monopol na przemoc i granice wolności jednostki.


Na zakończenie nie pozostaje nam nic innego, jak podziękować za genialna zabawę i zaprosić wszystkich zainteresowanych dobrym kinem na Ars Independent Festival 2017 - 26.09 - 01.10.2017 oczywiście do Katowic!



#Amanda&Hubert

wtorek, 27 września 2016

Końcowe odliczanie! To właśnie juz dziś rozpoczyna się długo przez nas wyczekiwany Ars Independent Festival. Od 27 września do 2 października, już po raz 6., Czarne Konie zawitają do Katowic.

Organizatorzy oferują uczestnikom od groma atrakcji. Podczas festiwalowego tygodnia będzie można uczestniczyć aż w 40 różnych wydarzeniach w ramach 11 sekcji. 78 pełno- i krótkometrażowych filmów i animacji wypełni popołudnie niejednego fana kina, a organizowane wieczorami koncerty i wydarzenia towarzyszące umilą spędzony czas w doborowym towarzystwie.

Oczywiście tym, na co najbardziej czekamy są premiery wszystkich filmowych pozycji, a żeby odrobinę przybliżyć je zarówno Wam, jak i sobie, prezentujemy krótkie opisy z materiałów organizatorów. Może akurat coś Was zainteresuje!

Program konkursu Czarny Koń Filmu 2016:

Maquinaria Panamericana, Joaquin del Paso, MEX / POL 2016 90’
Prezes zakładu przemysłowego umiera w miejscu pracy. Czy można zachować jego śmierć w tajemnicy, aby jak najdłużej otrzymywać wynagrodzenie? Surrealistyczna komedia o ucieczce przed prawdą o kondycji ludzkiej, którą mocno nadwyrężyły wymogi kapitalizmu.

Piekielne słońce, Joyce A. Nashawati, FRA / GRC 2015 88’
Duszny, tonący w żółcieniach thriller, który poza kameralną opowieścią można odczytać jako komentarz polityczno-społeczny o aktualnej sytuacji w Europie.

Dziwne dni, Juan Sebastián Quebrada, COL / ARG 2015 70’
Juan i Luna są zakochani w sobie do szaleństwa. Portret dwudziestoparoletnich outsiderów, dla których najważniejsze są w życiu dobra zabawa, gwałtowny seks i brak zobowiązań.

Old Stone, Johnny Ma, CHN / CAN 2016 80’
Historia taksówkarza, który próbując pomóc potrąconemu motocykliście zostaje wplątany w bezlitosną machinę chińskiej biurokracji. Połączenie estetyki kina azjatyckiego z tradycją amerykańskiego niezalu spod znaku Sundance. Zaangażowane społecznie kino dla widzów, którzy takiego kina do tej pory nie lubili.

Komunikacja i kłamstwa, Lee Seung-won, KOR 2015 103’
Mniej bądź bardziej przypadkowe spotkanie sprzątaczki i nauczyciela znajdujących się w podobnym stanie psychicznego wyczerpania. Szokujący świat koreańskich nizin społecznych, ekstremalnego seksu oraz zaniku komunikacji interpersonalnej.

Motel Mist, Prabda Yoon, THA 2016 105’
Młody gwiazdor znika bez śladu, poszukuje go matka. Młoda prostytutka umawia się ze starszym mężczyzną na sesję sado-maso. Ich drogi spotykają się w tytułowym motelu. Tajska odpowiedź na kino Gregga Arakiego, z kosmitami w tle.

Podsumowując - będzie się działo. Zapraszamy do naszych festiwalowych relacji oraz recenzji i mamy nadzieję, że do zobaczenia w Kato!

#Amanda&Hubert


poniedziałek, 26 września 2016

Już jutro rusza Ars Independent Festival 2016, na który z niecierpliwością oczekujemy. I jak zwykle przed takimi wydarzeniami sentymentalnie przypominamy sobie poprzednią edycję, która z resztą była naszą pierwszą, ale niezwykle udaną, przygodą z tą imprezą.


Nasze wspomnienia ze zeszłorocznej edycji imprezy, której logiem jest Czarny Koń, którego kopyta nie stukają Mendelsohnem, a w rytm bitu autorstwa Stendeka to głównie wrażenia kinowe, związane z długim jak i krótkim metrażem.

Już w samym dniu otwarcia zaliczyliśmy filmowe odkrycie roku, a prezentowany wtedy Mustang Deniz Gamze Erguven oczarował nas na bardzo długi czas i byliśmy nawet troszeczkę dumni, że taką perełkę widzieliśmy przed premierą. (Recenzje filmu znajdziecie na blogu)

W konkursie filmów długometrażowych bardzo dobre wrażenie zrobił na nas zdobywca Czarnego Konia Jury jak i publiczności, co świadczy o klasie tego filmu. A chodzi o Melbourne Nimy Javidiego. Trzymający w napięciu film, którego przynależność gatunkową ciężko określić, bo reżyser płynnie przechodzi tutaj pomiędzy dramatem, thrillerem, a momentami nawet groteską.


Jeżeli chodzi o konkurs filmów krótkometrażowych mieliśmy dwójkę faworytów i ku naszej radości oba filmy zostały nagrodzone. Jury Czarnego Konia przyznało Dokumentowi Marcina Podolca. Animacji poruszającej, pełnej ciepła i sympatycznego humoru, a przy tym dającej wiele do myślenia. Publiczność swojego Czarnego Konia przyznała animacji Ulubione kawałki! Danny’ego Maddena. Pełna cytatów z rozmaitych filmów opowieść o chłopcu pochłoniętemu przez świat popkultury jest idealną metaforą sytuacji widzów zagubionych pośród ogromnej ilości dostępnych filmów do obejrzenia. A poza tym ta króciutka animacja dostarcza nam do dzisiaj rozrywki, gdy ją oglądamy i próbujemy rozpoznać wszystkie wykorzystane fragmenty filmów.

Zakończenie festiwalu dostarczyło nam kolejnych wrażeń i to nie tylko za sprawą emocji przy wręczaniu nagród, ale też przy seansie Z natury Ole Giaevera i Marte Vold. Bo ta piekielnie zabawna i inteligentna komedia wprost z Norwegii rozbawiła nas jak mało który film.


Jedynie czego żałujemy to braku możliwości czasowych, aby wziąć udział w festiwalowych wydarzeniach muzycznych i pograć w biorące udział w konkursie gier video propozycje. Ale mamy nadzieję, że w tym roku weźmiemy pełniejszy udział w Arsie.

Do zobaczenia w Kato!

#Amanda&Hubert