środa, 11 października 2017

Anna i wilki 
Reżyseria: Carlos Saura 
Gatunek: Dramat, Obyczajowy 
Premiera na świecie: 4 czerwca 1973 

Carlos Saura stał się klasykiem europejskiego kina. A to dlatego, że odkrył recepturę na kręcenie wielkich filmów. Jego dzieła powstają w oparciu o świetne scenariusze, pełne skomplikowanych postaci, społecznych i politycznych metafor oraz kłębiących się emocji, które odgrywają u niego znakomici aktorzy. Szczególne miejsce w historii kinematografii zajęły jego produkcje z końca lat 60.  i 70.  wśród nich znany dramat Anna i wilki.

Do wielkiej rezydencji położonej gdzieś na odludziu i zamieszkanej przez dosyć liczą rodzinę,  przyjeżdża Anna, młoda guwernantka. Kobieta szybko orientuje się, że familia składa się raczej z dziwnych osobników, z których każdy kryje jakiś sekret i posiada dziwne fascynacje. A na czele rodziny nie stoi wcale szorstki i miłujący broń oraz mundury Jose, a jego matka, apodyktyczna i sprawiająca wrażenie niespełna rozumu nestorka rodu. Wkrótce zaczynają się dziać niepokojące wydarzenia, a Anna staje się elementem dziwnej i niebezpiecznej gry trzech braci.
Filmy Carlosa Saury, jak i inne filmy twórców z Hiszpanii tamtych lat ze słynnym Luisem Bunelem na czele, często były przenośnią represyjnej rzeczywistości ich ojczyzny za rządów generała Franco. Tak jest i tym razem. Jego metaforą jest właśnie matka rodu. Tracąca kontakt z rzeczywistością kobieta obrazuje schyłek pełnej przemocy epoki rządów generała. A jej trzej synowie trzy polityczne i społeczne drogi. Dumny i sztywny, zafascynowany wojskowością Jose – konserwatywną prawicę, będący pod wpływem uroku Anny Juan – otwartą i wyzwoloną lewicę, a oddany wierze Fernando – Kościół Katolicki. Każdy z nich może też reprezentować filary opresyjnego państwa Franco. Jose – wojsko, Juan- rodzinę, a Fernando- religię. Każda z tych wartości jest piękna i wymaga szacunku, bohaterowie filmu pokazują też jak bardzo niebezpieczne mogą być, gdy zaczynają decydować o życiu innych oraz jak łatwo wprowadzić w pozornie uporządkowany świat wartości niepokój. Robi to przecież Anna, osoba zewnątrz, która trafia w środek rodziny. Właściwie nie podejmuje żadnych działań, niczym bezwładna krąży wokół braci oczarowana ich prywatnymi światami. Nie podejmując żadnego oporu, kończy jak Dolly- lalka dziewczynek, które uczy- upodlona z obciętymi włosami.
Anna i wilki to film, który zawiera charakterystyczne cechy twórczości Carlosa Saury, Łączy poważny i prawdziwy obraz ludzkiej psychiki i obyczajowe obserwacje z czarnych humorem, groteską i elementami surrealistycznymi, aby uzyskać pełen niepokoju dramat, skutecznie przemawiający do widza, mimo braku efekciarstwa. Spory udział w skuteczności tego filmu ma też obsada, która znakomicie odgrywa swoje postaci, a wśród nich naprawdę błyszczy muza reżysera- Geraldine Chaplin, chyba w najlepszej roli w swoim dorobku.

Carlos Saura to twórca wybitny. a Anna i wilki to jeden z najjaśniejszych dowodów na to stwierdzenie. 


Daniel Mierzwa 

poniedziałek, 9 października 2017

Gang Wiewióra 2 (2017)
Reżyseria: Cal Brunker
Gatunek: Animacja, Komedia, Przygodowy
Premiera w Polsce: 18 sierpnia 2017

Często wiele oczekujemy od bajkowych kontynuacji. Chcemy poznać dalsze losy bohaterów, rozwinięcie sytuacji, jednak nie zawsze. Po seansie pierwszej części Gangu Wiewióra nie oczekiwano fajerwerków. Kolejny raz bohaterami animacji były mówiące zwierzęta, a tematem konflikt, miłość i lokalne problemy.  Dlatego też wejście na ekrany drugiej części, pomimo że szeroko reklamowane, nie zachęcało bezpośrednio do seansu.

Gang Wiewióra 2 odświeża losy bohaterów, których poznaliśmy poprzednio. Zdobyta spiżarnia z orzechami wydaje się nie mieć końca, a wizja zimy i zapasów już nie przeraża. Wszystko jednak komplikuje się, gdy niespodziewany wybuch niszczy orzechowy raj, a park, w którym mieszka Wiewiór z przyjaciółmi, ma zostać zamieniony przez Burmistrza na Park Rozrywki. Grupa wściekłych gryzoni będzie zmuszona zawzięcie walczyć z buldożerami i bezwzględnymi  inwestorami, by uratować ostatnie zielone miejsce w mieście.

Film wbrew oczekiwań nie wnosi nic nowego, ani o bohaterach, ani w animacyjny świat. Odgrzewa dobrze nam znane z innych filmów żarty sytuacyjne, czy dubbingowe potyczki. Twórcy za wszelką ceną próbują pokazać zaangażowanie bohaterów, a przy okazji połączyć je z morałami i wartościami. Tym samym na siłę starają się tłumaczyć nielogiczne zachowania futrzastych zwierzaków, przez pryzmat złych ludzkich charakterów.

Gang Wiewióra 2 jako animacja zdecydowanie wypada miernie, tym samym porównując ją z poprzednią częścią prezentuje podobny poziom. Pomimo nijakiej historii i fabularnej beznadziejności dzieci mogą być zadowolone, gorzej z dorosłymi.



Patrycja Strempel

sobota, 7 października 2017

Blade Runner 2049 (2017)
Reżyseria: Denis Villeneuve
Gatunek: Thriller, Sci-Fi
Premiera w Polsce: 6 października 2017
Wielki powrót Łowcy androidów! Po sporym sukcesie filmu Ridleya Scotta w 1982 roku postanowiono odświeżyć wykreowany przez reżysera świat. Początkowe obawy przed kopiowaniem oryginału spokojnie można odrzucić, gdyż Denis Villeneuve, twórca genialnych Sicario i Nowy początek, stworzył obraz o delikatnie odmiennym klimacie, spokojniejszy, w którym sporo miejsca na melancholię.
 
Głównym bohaterem Blade Runner 2049 jest Oficer K, w którego rolę wciela się z kamienną twarzą Ryan Gosling. Jako replikant ma za zadanie ściganie innych replikantów, starszych modeli, które potencjalnie nadal stanowią zagrożenie. Podczas wykonywania jednego z takich zadań niespodziewanie odkrywa sprawę z przeszłości. Zaczynając się w nią zagłębiać dociera do wydarzeń sprzed 30 lat, o których wiedza może doprowadzić do rewolucji w, i tak już podzielonym, społeczeństwie. Podążając za sprawą, musi odnaleźć zaginionego wybrańca, który jest kluczem do pokoju politycznego. Niespodziewanie sprawą interesuje się również obecny władca wszelkiej technologii, który wraz ze swoją pomocnicą będą robić wszystko, aby okryć każdy krok bohatera i ostatecznie wykorzystać jego starania dla własnych celów. W całość sytuacji zostaje również zaangażowany znany z oryginału Rick Deckard (w jego roli nieśmiertelny Harrison Ford), który ukrywał się w przeraźliwie pomarańczowym świecie.
Twórcy oferują widzowi naprawdę dobre kino. Pomimo wszechobecnego spokoju, wolnego tempa i może momentami prostego scenariusza otrzymujemy dobry powrót w świat replikantów. Zdecydowanie daję radę Ryan Gosling, któremu daleko tutaj do swoich rozśpiewanych ról z La La Land, czy Song to Song. Prezentuje oblicze stonowanego oficera, powściągliwego w emocjach i ruchach. Zaangażowanego w swoje zadania i bezwzględnie posłusznego przełożonym, włącznie z nakazem emocjonalnej obojętności. Jako gorszy obywatel, głębsze relacje nawiązuje jedynie ze swoją dziewczyną-hologramem, która w trudnych chwilach raczy go dobrym słowem i wsparciem.
 
Podczas seansu poza wizualnym światem pełnym hologramów i technologii otrzymujemy sporo klimatycznej muzyki. Hans Zimmer i Benjamin Wallfisch zadbali o momenty podkreślenia ciszy, ale i o odpowiedni rytm pełnego osobliwości miasta.
Blade Runner 2049 to przemyślana produkcja, która wizualnie robi wrażenie. Od pustynnych krajobrazów, po poukładany świat technologii, aż do tłoku i brudu miasta, wszystko to świetnie się razem komponuje i oddaje świetny klimat świata, w którym ciężko o człowieczeństwo.
 
Patrycja Strempel


Powiernik królowej (2017)
Reżyseria: Stephen Frears
Gatunek: Biograficzny, Dramat
Premiera w Polsce: 15 września 2017
Nie od dziś wiadomo ze twórcy lubują się w prezentowaniu na ekranie historii z życia rodzin królewskich. Czy to filmy dokumentalne, czy fabularne zawsze odświeżają wydarzenia, nawiązując do nich, by choć w małym stopniu zbliżyć zwykłych śmiertelników do życia na dworze królewskim. Tym razem na wielkim ekranie ukazano epizod z życia królowej Wiktorii i jej przyjaźni z indyjskim służącym. Już na wstępie widz otrzymuje informację, że większość ukazanych obrazów wydarzyło się na prawdę, czy wierzyć twórcom, czy nie to już zależy, jednak całość seansu wydaje się konsekwentnie i spójnie prowadzona.
 
 
Powiernik królowej jest historią Abdula, który doznaje zaszczytu wręczenia ceremonialnej monety samej królowej brytyjskiej. Wyrusza wiec on w kilkumiesięczną wyprawę, by z Indii dotrzeć na wyspy i móc uczestniczyć w tym doniosłym wydarzeniu. W międzyczasie widz poznaje również w skrócie codzienność królowej. Pełne napiętego grafiku życie, w którym porusza się miedzy kolejnymi spotkaniami. Od monotonii ratują ją w końcu tytułowy powiernik, który na oficjalnym spotkaniu zwrócił jej uwagę aparycją, a później nadgorliwością i zaangażowaniem. Z biegiem wydarzeń staje się on jej wiernym towarzyszem i kompanem, osobą, z którą monarchini może porozmawiać nie tylko o państwowych sprawach, ale i dręczącej jej codzienności. Śledzimy ich wspólne wieloletnie losy, konflikty rodziny królewskiej, wzloty i upadki przyjaźni, czy skomplikowane relacje ludzi z różnych klas społecznych.
 
Twórcy w każdej ze scen pokazują obustronne zaangażowanie bohaterów. Dobrze na ekranie prezentuje się Judi Dench w roli królowej, z odpowiednią gracją stara się kontrolować sytuację, zdecydowanie pokazując swoją wyższość nad resztą obywateli, a nawet własną rodziną. W stylowej sukni zdarza jej się zasnąć na uroczystym bankiecie, a ciętym językiem i bezkompromisowością sprowadzić do parteru następcę tronu.
Platoniczna przyjaźń bohaterów staje się powodem wielu plotek, jednak w całości zawiści świetnie widać przemianę głównej bohaterki, która z zrzędliwej i pełnej smutku, zmienia się w kobietę, która pomimo wieku pragnie zdobywać wiedzę i poznawać świat.
Powiernik królowej kolejny raz daje obraz, że Judi Dench to klasa w sama w sobie. Ponownie wcielając się w rolę brytyjskiej monarchini kradnie całość produkcji, a widza wprowadza w świat etykiety i niezwykłej przyjaźni, podobno prawdziwej.
 
Patrycja Strempel 

czwartek, 5 października 2017

Ars Independent 2017 już za nami. To było sześć wyjątkowych festiwalowych dni, podczas których zachwycały nas filmy, animacje, wideoklipy i gry video. Organizatorzy postarali się, aby każdy widz znalazł coś dla siebie, kino współczesne, momentami ambitne, często debiutanckie, ale przede wszystkim fascynujące i niezależne.


W konkursie o Czarnego Konia Filmu organizatorzy wybrali dla nas sześć bardzo różnych obrazów z całego świata. Jako pierwszy można było obejrzeć Quality Time w reżyserii holendra Daana Bakkera. Film składający się z pięciu samodzielnych fabularnie, jak i formalnie, opowieści stawiających pytania czym jest dorosłość. Sporo humoru, często czarnego, artystyczna odwaga i ani chwili na nudę. Wymagający Żegnaj entuzjazmie wyreżyserowany przez pochodzącego z Argentyny Vladimira Durana to pogrywający z oczekiwaniami widzów film horror przebrany za dramat, choć może na odwrót, pełen niejasności i dusznej atmosfery. Szanse na zwycięstwo w konkursie otrzymał też irański film Symulacja w reżyserii Abeda Abesta. Skomplikowana treść i prosta forma nie zachwyciły widzów jednak tak, jak Melbourne- irański zwycięzca sprzed dwóch lat. Bardo dobre wrażenie zrobiło Cierpkie mleko w reżyserii Huberta Charuela. Pełna szacunku i czułości opowieść o hodowcy krów, która swoją siłę brała z ciekawej tematyki, przystępnej formy i aktorskiej gry bez żadnej fałszywej nuty. Polskę reprezentowało Serce miłości  w reżyserii Łukasza Rondudy- twórcy głośnego Performera. Ten film to pełna emocji opowieść o trudnym związku dwójki znanych, nie tylko zainteresowanym sztuką współczesną, artystów. Pytania o to czym jest miłość, dojrzałość i sztuka według scenariusza prawdziwego objawienia polskiego scenopisarstwa- Roberta Bolesto. Serca widzów (i może miłości) skradł jednak fantastyczny francuski dramat Posmak tuszu w reżyserii Morgana Simona. To pełna emocji opowieść o miłosnym trójkącie, który wprowadza niepokój w życie rodzinne bohaterów, zmuszając ich do podjęcia dojrzałych decyzji. Głośna muzyka, skomplikowane uczucia, świetny Kevin Azais i subtelna Monia Chokri. Naprawdę lepszego zwycięzcy nie można było sobie wymarzyć.

Czarnym Koniem Animacji została produkcja Pierwiastek ludzki autorstwa Steffena Bang Lindholma. Przedstawił on krótką historię o reintegracji w świecie pełnym zombie, zarówno tych groźnych, jak i nie. Była to pierwsza i jedyna animacja wykonana w technice 3D prezentowana podczas festiwalu, co było zdecydowaną jej zaletą. Poza zwycięską animacją w konkursie brało udział 30 innych produkcji, zarówno tych polskich, jak i zagranicznych, pełnych humoru, czy mroku i strachu. Wśród nich wiele zapadło nam w pamięć, były też takie, o których chcieliśmy szybko zapomnieć. Humorem i dystansem zachwyciła nas koreańska animacja Czeeeść, Jeleń! Wprowadzając w świat lekkiego absurdu i niecodziennych metod terapeutycznych schorowanych zwierząt. Kolejny raz mieliśmy okazję również zobaczyć film Marty Chyły-Janickiej Ostatni pokój, który wcześniej brał udział w konkursie filmów krótkometrażowych podczas Bytom Film Festiwal. Autorka pokazuje w nim z pozoru zwyczajną sprzedaż mieszkania, która przeradza się w pełną jadu i ostrych słów wymianę zdań.

Kolejnymi istotnymi elementami w konkursie Czarnego Konia były statuetki w kategorii Gier Wideo – nagroda przypadła studiu Playdead za Inside, natomiast w konkursie Wideoklipu nagrodę zdobył teledysk Go Up Cassiusa.


Podczas festiwalu fani kina poza filmami konkursowymi mieli okazji oglądać również wiele innych produkcji z kraju i zagranicy. Na otwarcie festiwalu organizatorzy zaserwowali opowieść o porwanym chłopaku, który z czasem musi przystosować się do nowego otoczenia, po serii kłamstw i fascynacji latami 90. Brigsby Bear był świetnym filmem niepozbawionym powagi, ale i humoru, a przede wszystkim pokazywał trudy budowania nowej tożsamości. Natomiast na zakończenie widzowie mieli okazję zobaczy siedem krótkich filmów Jeana Painlevé z lat 1933-1978, pokazujących jego zamiłowanie do surrealizmu i natury. Wprowadziły one widza w zadziwiający, często podwodny świat awangardy, o którym nie sposób szybko zapomnieć.

Ponadto sekcja Retro_Japan, a w niej produkcje anime, które pomimo swojego wieku nadal pokazują klasę i odpowiedni poziom tego gatunku oraz sekcja filmów w reżyserii Jerzego Kawalerowicza i jego trzy filmy, o których nie można zapominać mówiąc o polskiej kinematografii.

Zdecydowanie każda tegoroczna, festiwalowa chwila pełna była dobrego stylu i smaku. Pozostaje po nich ogrom wspomnień i filmowych doświadczeń oraz oczekiwania co do przyszłorocznej edycji.

Do zobaczenia w Kato!
  
Patrycja Strempel, Daniel Mierzwa

środa, 4 października 2017

Twój Vincent (2017)
 
Reżyseria: Dorota Kobiela, Hugh Welchman
Gatunek: Animacja, Dramat, Kryminał
Premiera w Polsce: 6 października 2017
 
O historii życia i śmierci Vincenta van Gogha powstało wiele filmów. Ten doceniony dopiero po śmierci malarz niezwykle się przyczynił do rozwoju współczesnego malarstwa, a jego dzieła do dziś zachwycają miliony. Tym razem przedstawienia jego historii podjął się duet reżyserski - Dorota Kobiela i Hugh Welchman – którzy w malarskiej animacji próbują pokazać losy tego holenderskiego malarza.
 
Twój Vincent to zdecydowanie film wizualnie niezwykły. Stworzony z 65 tysięcy klatek filmu, z których każda została ręcznie namalowana przez ponad stu malarzy z całego świata. Animacja opowiadana jest z perspektywy bohaterów obrazów malarza. Jeden z nich Armand Roulin próbuje dostarczyć list napisany przez Vincenta jego bratu Theo. Gdy okazuje się to niemożliwe bohater uczyni wszystko, by poznać przyczyny śmierci malarza. Kolejni bohaterowie, postacie znane wcześniej jedynie z obrazów, ożywają, by opowiedzieć o tym ekscentrycznym, lekko szalonym człowieku. Opowieści mieszkańców pokazują niezwykły świat bohatera, a każda z nich wprowadza nowe wątki do tej historii, tym samym pozwala widzowi na odkrywanie ostatnich tygodni życia malarza. Ponadto liczne retrospekcje świetnie komponują się z całością historii, czyniąc ją dzięki temu kompletną.
 
Ta polsko-brytyjska koprodukcja z każdą kolejną sceną pokazuje niezwykłą pracę grupy wykonującej ją malarzy. Film ten jako pierwsza animowana produkcja został stworzony techniką malarstwa olejnego, a praca artystów przyczyniła się do powstania oryginalnej, artystycznej produkcji w komplecie z niebanalnym scenariuszem. Dobrze wypadają tutaj również aktorzy, którzy wcześniej odgrywali sceny, by później artyści mogli zamienić je na malarskie kompozycje i przedstawić w produkcji. Swoją rolę odegrał w filmie również polski aktor Robert Gulaczyk, który wprawdzie debiutując, w roli tytułowego Vincenta prezentuje się bardzo dobrze.
Twój Vincent to dobrze skrojona historia z nutą kryminalnej zagadki w tle. Poszukiwania bohatera i jego dążenie do prawdy wprowadzają widza w niezwykły klimat,  który dopełniony jest artystycznym kunsztem. Każda ze scen emanuje doskonałością, pokazując nową jakość sztuki filmowej.
 
Patrycja Strempel


niedziela, 1 października 2017

Kingsman: Złoty krąg 

Reżyseria: Matthew Vaughn
Gatunek: Komedia, Akcja
Premiera w Polsce: 22 września 2017

Matthew Vaughn znany jest jako szczęściarz, który poślubił Claudię Schiffer. Ale większy rozgłos przyniosły mu wyreżyserowane przez niego całkiem udane filmy akcji. I choć świetnie czuł się jako twórca wciągnięty w kontynuowanie historii z cyklu o X-menach, to porzucił ten projekt i zajął się filmem Kingsman: Tajne służby. Odświeżając konwencję kina szpiegowskiego i historii typu od zera do bohatera, stworzył elegancki świat tajnych agentów pełen szytych na miarę garniturów i udanych żartów, który pokochali widzowie na całym świecie. Tak, więc pozostało jedynie czekać na kolejną część. I tak niedawno w naszych kinach pojawił się Kingsman: Złoty krąg.

Jak można się domyślać są to dalsze losy poznanego w pierwszej Eggsy’ego, chłopaka z ulicy, który został tajnym agentem tytułowej organizacji wywiadowczej, ucząc się przy tym manier i tajników szpiegowskiego fachu od Harry’ego Harta, znanego wewnątrz organizacji jako Galahad. Jego spotkanie ze starym znajomym Charliem, okazuje się trudnym i często bolesnym początkiem starcia z potężnym kartelem narkotykowym, na czele którego stoi Poppy, zafascynowana Stanami Zjednoczonymi lat 50. psychopatka o pełnej uroku twarzy Julianne Moore. Po jej podstępnym ataku
Brytyjscy agenci będą musieli połączyć swoje siły ze swoim amerykańskim odpowiednikiem.
Kingsman: Złoty krąg to film, którego akcja pędzi, niczym taksówka z rozpoczynającej sekwencji pościgu, której mógłby pozazdrościć niejeden film z serii o Jamesie Bondzie. Potem tempo nieco zwalnia, ale i tak nikt podczas seansu nie spojrzy na zegarek. Bo twórcy kierowali się znaną zasadą sequeli- szybciej, więcej i głośniej. Dodając do niej jeszcze – udział Eltona Johna, który ma tutaj, właściwie niepotrzebną, ale przezabawną rolę i znakomite kostiumy. Mocnym punktem nowych przygód agentów Kingsmana niewątpliwie jest obsada. Grający główną rolę Taron Egerton, który zebrał sporo pochwał już przy poprzedniej części, gra tutaj chyba jeszcze lepiej, stosując więcej aktorskich środków wyrazu, a przy tym ze znacznie większym luzem. Colin Firth w roli cudownie ocalonego Harry’ego Harta, jak zwykle jest bezbłędny i w niejednej scenie daje prawdziwy popis. Mark Strong w roli Merlina dostał na ekranie znacznie więcej czasu niż poprzednio i po mistrzowsku go wykorzystuje. Przez to nieco żal towarzyszącej mu przez sporo ekranowego czasu Halle Berry, która gra bardzo dobrze jako Ginger, ale scenariusz nie pozwalał jej w pełni pokazać swoich umiejętności. Co udało się będącemu przez parę minut na ekranie Jeffowi Bridgesowi, który w roli Szampana, w każdej tylko chwili kiedy go widzimy jest świetny i nawet tak gwiazdorskiej obsadzie potrafi ukraść show. Osobny, krwisty stek komplementów należy się Julianne Moore. Znana aktorka w roli czarującej, ale psychopatycznej herszt kartelu wystrojonej w dopasowane wdzianka tworzy chyba jeden z najciekawszych i najmniej oczywistych czarnych charakterów kina z ostatnich lat. I udowadnia, że czuje się świetnie nie tylko w poruszających dramatach, ale też w zupełnie odmiennym gatunku.  

Kingsman: Złoty krąg to kino efektowne, pełne pościgów w zawrotnym tempie, strzelanin i nowoczesnych gadżetów. Jego twórcy nie zapominają jednak też o wtrąceniu paru wątków, które dodają czegoś więcej niż adrenaliny. Są tutaj też problemy w związku Eggsy’ego ze szwedzką księżniczką, którą można kojarzyć ze Tajnych służb, które z resztą powoduje specyfika pracy głównego bohatera. Jest też wątek powrotu do najlepszej formy przez Harry’ego Harta. Oraz wątek uzależnionych od narkotyków, który zapewnia chyba najczytelniejszy morał, o tym, że pewne problemy są zbyt skomplikowane, aby dało się je rozwiązać jednym ruchem.

Nowe przygody agentów Kingsmana to film efektowny, ale też efektywny pod względem rozrywki, którą zapewnia. Widać, słychać i czuć, że twórcy tego filmu dobrze czują konwencję i nie boją się żadnych działań, nawet jeżeli to autoparodia, aby zabawić widza. A że nie robią nic więcej? Nie można mieć o to pretensji, bo obiecują tylko przednią zabawę. A tej jest tutaj masa. 

 Za możliwość przeżycia pełnej wrażeń i dobrze skrojonych garniturów przygody dziękujemy kinu Cinema City IMAX Punkt 44 w Katowicach. 

Daniel Mierzwa