wtorek, 11 lipca 2017

Baby Driver (2017) - recenzja

Brak komentarzy:
 
Baby Driver (2017)
Reżyseria: Edgar Wright 
Gatunek: Komedia, Akcja 
Premiera w Polsce: 7 lipca  2017

Czy zastanawiacie się czasem, co wyszłoby z połączenia dwóch różnych, czasem bardzo odmiennych filmów? Jeżeli tak możecie zadać sobie pytanie, co wyszłoby z mieszanki Drive Nicolasa Windinga Refna i La La Land Damiena Chazelle’a (oczywiście, co  wyniknęłoby z tego oprócz podwójnego stężenia Ryana Goslinga). Takim właśnie miksem jest Baby Driver Edgara Wrighta, twórcy filmów pełnych akcji i poczucia humoru.

Najnowszy film brytyjskiego reżysera to historia Baby’ego,  młodego mistrza kierownicy zawsze ze słuchawkami w uszach  i ciemnymi okularami na nosie, który ze względu na pewien błąd ze swojej przeszłości zmuszony jest do pracy jako kierowca dla mafijnego bossa.  Gdy spłaca wobec niego swój dług, chce powrócić do normalnego życia, niestety nie jest to takie proste. A kolejna akcja nie zapowiada się za dobrze.
Akcja filmu toczy się w szybkim i wściekłym tempie w rytm piosenek, które spokojnie możemy nazwać szlagierami. Już pierwszą sceną jest,  niczym Bondzie, jest pościg, choć stylem bliżej jej do energii serii filmów Taxi. Potem dostajemy serię scen akcji, poruszających wspomnień, miłosny wątek i sceny codziennego życia z choreografią jak z Broadwayu. A wszystko to odgrywa z mimiką pożyczoną od wcześniej wspominanego starszego kolegi, znany z Gwiazd naszych wina i serii filmów Niezgodna, Ansel Elgort. A na drugim planie mamy nagrodzonych Oscarem Kevina Spacey, którego rola nie jest wybitna, ale lepsza taka niż mówienie w reklamie o skarpetkach, oraz Jamie Foxx, który też nie wznosi się tu szczyty swoich aktorskich możliwości. Reszta obsady też raczej nie błyszczy poza Lily James w roli Deobry. Nie jest to może rola wybitna, ale na miarę filmu jak najbardziej jedna z lepszych.
Choć role aktorskie nie są najmocniejszą stroną tego filmu to ma on inne mocne strony. Przede wszystkim absolutnie zwariowany scenariusz, który zręcznie miesza wątki, gatunki i tropy. Scenarzysta i reżyser w jednej osobie nie przejmuje się tutaj konwencjami, bo świadomie tworzy swoją własną opowieść. Którą wspiera znakomity, momentami nieco szarpany montaż, który zapewnia rytm i niezłe tempo temu filmowi.
Baby Driver nie jest arcydziełem, ale jeżeli szukacie filmu, który ma Was uwieść świetnie skrojoną i dobrze opowiedzianą  fabułą, to właśnie na ten powinniście wybrać się do kina.


Daniel Mierzwa 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz